Mama2c

Mama2c

piątek, 10 maja 2013

A przed snem czytamy... Czyli o naszej wielkiej miłości do pewnego autora :)

Jak widzicie wzięłam się w garść. Powoli zamierzam zrealizować wszystkie wpisy, o których wspominałam w poprzednim poście. Sama jestem ciekawa ile mi to czasu zajmie, bo przecież nasze codzienne życie też się będzie równocześnie toczyło swoim torem i pewnie nie raz dostarczy mi palących tematów!
Jednak, żeby czasu nie tracić...

Cała Polska czyta dzieciom...i my też! Chociaż nie powiem, odkąd jest z nami Lila, to wieczorne czytanie, to czasami niezły trening dla moich powiek i języka... Jednak jak mus to mus. Trzeba i koniec. Zwłaszcza, że Dziecko się domaga i bardzo dobrze! Czytamy z Księciuniem na zmianę, kto danego wieczoru ma więcej siły. Czyli ja w zasadzie nie powinnam czytać wcale :)

Kiedy Eliza była mała i potrafiła już choć trochę zainteresować się i skoncentrować na przekazie płynącym z czytania, weszliśmy w świat książek. Na tapecie oczywiście klasyka: Czerwony Kapturek, Jaś i Małgosia, Kopciuszek, Królewna Śnieżka itd itd :) Eliza potrafiła mieć "fazę" na konkretną bajkę i tak czytałyśmy ją przez trzy dni z rzędu... Do tego stopnia, że potrafiła recytować z pamięci fragmenty :) To oczywiście już wtedy jak zaczęła mówić :)

Potem przyszedł etap na dinozaury... I nie tylko w książkach, ale i w kolorowankach, bajkach, grach... Wtedy po raz pierwszy chyba, pomyślałam, że dzięki mojemu Dziecku krąg moich zainteresowań, chciał nie chciał, bardzo się poszerza... I tak jak w dzieciństwie znałam wszystkie rasy psów, ponieważ marzyłam o zostaniu sędzią kynologicznym, tak przy maglowaniu dinozaurów, znałam chyba też wszystkie... Jednak  paleontologiem nigdy zostać nie chciałam! 

Od kiedy Eliza zaczęła chodzić na jazdę konną i dostała od starszej koleżanki książkę pt. "Mój pierwszy kucyk" tematyka naszych lektur obowiązkowych zmieniła się bardzo :) Był czas, kiedy myślałam, że znam już całą anatomię konia, z wdzięcznym zadem na czele :) No a o rasach nie wspomnę. Można mnie było o północy odpytywać.

Jednak to co czytamy od dłuższego czasu, jest dla mnie absolutnym hitem. I to wszystko dzięki Babci B. która podarowała Elizie pierwszą książkę o niesfornych bliźniakach-Kubie i Bubie, autorstwa Grzegorza Kasdepke. Muszę Wam powiedzieć, że razem z Elizą uwielbiamy Pana Grzegorza. Pisze tak, że Eliza nigdy nie ma dość. Na razie znamy serię o Kubie i Bubie i "Co to znaczy." Jego autorstwa, ale książek dla dzieci, które Grzegorz Kasdepke napisał, jest znacznie więcej i zamierzamy przeczytać je wszystkie!
Wracając do pierwszej książki, którą Eliza dostała od Babci. Tytuł: "Bon czy ton", w podtytule savoir-vivre dla najmłodszych. Przyznam się Wam, że nie tylko dla najmłodszych :) Dzięki lekturze książki i moje dobre wychowanie wzbogaciło się o pewne elementy :) Zasady dobrego wychowania są tu zebrane alfabetycznie, w formie krótkich opowiadań, których bohaterami są nieustannie kłócące się bliźniaki. Początkowo miałam wrażenie, że Elizę interesują jedynie kłótnie Kuby i Buby, a savoir-vivre gdzieś poza Nią się odbywa :) Jednak dzieci podzielność uwagi mają, co pewnie wie każda z Was. I kiedy Eliza zaczęła nas pouczać i strofować, wtedy wiedziałam już, że wszystko co czytam, na pewno do Niej dociera... Z konsekwencjami dla nas. Bo na przykład tekst: "Mamo, wiesz, że nie powinnaś odchodzić od stołu dopóki wszyscy nie zjedzą?" nie do końca jest mi na rękę, kiedy mam ochotę, włożyć talerz do zlewu i biegusiem wstawiać pranie, zanim młodsza terrorystka upomni się o noszenie na rękach na przykład. A jedliśmy akurat tylko w naszym trzyosobowym gronie, żeby uściślić, więc nie była to wielka rodzinna uroczystość z srebrną zastawą w tle :) Akurat w tej kwestii wiedziałabym jak się zachować :)

O uroczych bliźniakach przeczytacie także w: "Fochach Fortuny, czyli niezwykłym słowniku Kuby i Buby." I tak na przykład z tej książki dzieciaki (i nie tylko) mogą dowiedzieć się co to znaczy inkaust, rejterada,  ostęp, otomana i wiele wiele innych... I tutaj również wszystko w formie zabawnych historyjek.

Kolejna pozycja: "Słodki rok Kuby i Buby." Książka z przepisami, czyli coś co tygryski lubią najbardziej! My co prawda jeszcze nic z książki nie upiekłyśmy ani nie ugotowałyśmy, ale czytać lubimy, a jakże :)A na gotowanie mam nadzieję, przyjdzie jeszcze czas!

"Kuba i Buba czyli awantura do kwadratu" tytuł według mnie mówi sam za siebie. Dzieciaki kłócą się na potęgę, choćby o to, które z nich dostało więcej kartek na walentynki, albo o to co powinno znaleźć się w sałatce. Książka ta również zawiera kilka przepisów i grę.

I jeszcze jedna perełka: "Tu i tam z Kubą i Bubą." Bliźniaki zabierają nas na spacer po Warszawie. Oprócz obowiązkowych punktów programu takich jak Zamek Królewski, Zoo, Grób Nieznanego Żołnierza, w książce znajdziemy quizy, zagadki, przepisy, gry, zrobimy również ramkę na zdjęcie z Kubą i Bubą, a także dowiemy się skąd pochodzi nazwa jednej z dzielnic Warszawy- Żoliborz. Ja na przykład nie wiedziałam. A Wy wiecie? Jak dla mnie to książka-marzenie :)

Kolejne dzieła pana Kasdepke już czekają i szczerze mówiąc nie mogę się doczekać, kiedy poznamy innych bohaterów niż tylko kłótliwe bliźniaki :) A dla dzieci, które próbują już samodzielnie czytać, polecamy "Kto zamawiał koszmarną przygodę?" oczywiście autorstwa G.Kasdepke :) Duże litery i wciągająca akcja- ani się obejrzycie a dzieciaki zaczną płynnie czytać!





7 komentarzy:

  1. Jak byłam mała(ze trzy lata miałam) to mama dzień w dzień czytała mi pewną serię o misiach. Aż nauczyłam się jej na pamięć i każdy myślał, że nauczyłam się czytać, bo przewracałam strony książeczki w odpowiednim momencie:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ mi ochoty na ten savoir vivre w wykonaniu bliźniaków narobiłaś, moim na pewno by się przydało, więc już sprawdzam czy na przykład w empiku to dostanę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam jest i jest nawet fragment po przeczytaniu, którego już się ubawiłam. Jutro zasilimy tą książką naszą biblioteczkę:) Dziękujemy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia naprawdę gorąco Wam polecam, chociaż sama muszę przyznać, że mam ochotę już na Jego inne książki. Mam kupione Mity dla dzieci G.Kasdepke, teraz czekam na okazję żeby je Elizie wręczyć :)

      Usuń
  4. Takie ksiazki o klotniach i awanturach to nawet ja chetnie poczytam ;) Ja teraz jak czytam Kubusiowi to wklada swoje raczki do mojej buzi wiec nie wiem kiedy bedzie sluchal ze zrozumienuem haha
    a co do psiakow to mamy jeszcze wiecej wspolnego ;) ja tez chcialam startowac na sedziego,a pozniej na tresera :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Martuś ani się obejrzysz a będziesz i Kubusiowi mogła poczytać o kłótliwych bliźniakach :) A póki co-cierpliwości :)
    O widzisz, mi do dziś zostało przyglądanie się każdemu psu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha mnie też :) Jak idę ulicą to wszyscy myślą, że np. oglądam się za jakimś facetem... a ja za psiakiem patrzę :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!