Mama2c

Mama2c

piątek, 3 maja 2013

Burmistrz z wizytą...

Pamiętacie stopniowanie przymiotników? Tak, to było w tych beztroskich czasach, kiedy za koniec świata uważałyśmy pojawienie się na twarzy pryszcza na dzień przed szkolną dyskoteką.
Zła, potem wściekła, a na końcu wkurwiona. Tak bym dzisiaj poddała stopniowaniu moje emocje. I to od samego rana! Jeśli wczoraj pisałam, że miałam nerwowy dzień, to ten był po prostu katastrofą. Zaczęło się oczywiście całkiem niewinnie... Albo mój szanowny Mąż nadal nie nauczył się ubierać w słowa, tego co ma naprawdę na myśli i wychodzi wtedy tak jak wychodzi, albo... Albo ja już po prostu nie wiem o co tutaj chodzi. Wkurzył mnie dziś tak, że szczerze mówiąc do teraz mi nie przeszło.

Co jest w Waszych domach miarą zmęczenia? Bo z naszej porannej rozmowy wynika, że ja chyba zmęczona wcale nie jestem. A dlaczego? A no dlatego, że mój Mąż jest taki zmęczony wieczorami, że jak już włączy telewizor to od razu usypia (a jak ma nie usypiać, skoro zawsze cudownie znajdzie kanał z meczami-biegają w tą i z powrotem za tą piłką, aż się w oczach przewraca), a ja, jak idę do laptopa to nie usypiam! Dziwne, żebym usnęła, skoro pisanie bloga i czytanie co u Was, jest o wiele ciekawsze niż lampienie się w ten ekran z zieloną trawką.Więc tą konkurencję zdecydowanie przegrywam.
Kolejna kwestia. Tak zwane 5minut dla siebie w ciągu dnia. Podobno ja je mam regularnie. Tylko czy można czasem dla siebie nazwać chwilę, kiedy po obraniu ziemniaków, wstawieniu ich, czekam, aż olej na patelni się rozgrzeje i ten czas oczekiwania spędzę z tyłkiem na pufie, przeglądając pocztę w laptopie?! Chyba jednak inaczej sobie wyobrażam czas dla siebie...

Od jakiegoś czasu, kiedy jestem naprawdę wściekła, relaksuje mnie... sprzątanie. Tak, tak. Też bym wolała, żeby to było malowanie paznokci, albo po prostu leżenie i gapienie się w sufit, jako odmiana medytacji na leżąco... Ale niestety. Dopiero jak umyję cały zlew naczyń, albo "wskoczę" na mopa i umyję ze trzy razy panele w naszych trzech pokojach, albo sprzątnę łazienkę od a do z, wtedy dopiero czuję, że emocje zaczynają opadać.
I tak na przykład dzisiaj kiedy wszystko we mnie dosłownie kipiało, przypomniałam sobie, że od dłuższego czasu chciałam zrobić porządek ze sztućcami i w szufladzie. Kiedy poszłam do kuchni i wzięłam się za to- widelce i noże fruwały. A emocje niestety- ni cholery nie odpuszczały. W myślach nadal się z Nim kłóciłam, dobrze, że nie wypowiadałam swoich kwestii na głos! Tak się rozpędziłam, że gotowa byłam sprzątnąć całą kuchnię. Zahaczyłam również o półkę w łazience, którą szanowny Małżonek miał umyć, ale skoro On nawet nie ma 5minut dla siebie, to co dopiero 10minut na umycie półki!!!
Mój zapał do sprzątania a chyba raczej furia w oczach, udzieliły się też Zmęczonemu, bo sam się wziął za umycie podłogi w jadalni. Czym mnie jeszcze gorzej rozwścieczył, bo wziął nie tego mopa, którego powinien.

Eliza obserwowała sobie to wszystko na spokojnie, nie przeszkadzając sobie w robieniu laurki dla Babci, bo dziś Jej urodziny. Zawsze twierdziłam, że mam mądre dziecko. A mądre dzieci dochodzą do trafnych wniosków. I tak kiedy mamusia latała między kuchnią a łazienką, Tatuś z mopem (ostatnio rzadki widok), to coś musi być nie tak. I wreszcie Dziecko przemawia:
-A wy co tak sprzątacie, jakby tu miał burmistrz przyjechać?

Teraz oczywiście chce mi się z tego śmiać, ale prawie 10godzin temu do śmiechu nie było mi wcale!!! I żeby było sprawiedliwie i obiektywnie- mój Mąż naprawdę sporo mi pomaga, być może nawet więcej niż inni partnerzy swoim partnerkom. Widzę to i doceniam. Jednak są takie sytuacje jak dzisiaj, kiedy albo się nie zrozumieliśmy, albo po prostu mój Mąż jak reszta męskiej (i nie tylko) populacji uważa, że kobieta siedzi w domu. Więc kiedy taki szanowny pan wraca z pracy, to On jest zmęczony i On może chcieć usiąść na te przysłowiowe 5minut, a kobieta? No przecież już się wystarczająco nasiedziała kiedy On był w pracy...

Ach, taka jestem jeszcze zła do tej pory. Wiem, że ten mój dzisiejszy wpis jest trochę bez ładu i składu, ale nic innego nie mam na chwilę obecną w głowie, oprócz tych moich gorzkich żali. Chyba jutro wezmę w mojej pracy urlop na żądanie :)

11 komentarzy:

  1. Oj my kobiety nigdy nie możemy być zmęczone ;-) Ja będąc "młodą" mamą [ale niestety tylko stażem ;-)] także odpoczywam ostatnio przy sprzątaniu, bo wtedy mój skarb schodzi mi z rąk i mogę odpocząć ;-) oh jak ja lubię ostatnio porządki ;-)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm kurczę, dziwne bo ja odkąd jestem mamą to jakoś też więcej sprzątam :) Dziwnie się teraz kobiety relaksują :)) Pozdrawiam

      Usuń
  2. A ja czekalam az napiszesz,ze burmistrz przyjechal haha ten tytul taki intrygujacy :) No coz. Tak by sie moglo wydawac,ze dla facetow to my tylko siedzimy... A jak wezmiesz L-4 to niech Ksieciunio posiedzi :) ja uwielbiam myc podloge... Mnie to uspokaja,ale niestety wyzyc sie nie da. Ale powiem Ci cos jeszcze. Zazdroszcze Ci,ze masz sie z kim klocic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Księciunio siedział nie raz z Elizą więc co nieco wie o tym byciu w domu :) Chociaż nie wiem jak to jest, ale generalnie dzieci pozostawione w domu z tatą zazwyczaj czadu nie dają! Małe potwory :)

      Usuń
  3. Hahahaha, bardzo mądre masz dziecko:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Błyskotliwa córcia :D:D:D
    Weź no, weź ten urlop! Każdy czasem ma gorsze dni, ale one przechodzą! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Pewnie Noelko, kiedyś przejdą! Buziak

      Usuń
  5. tak mi się przypomniało - chory, chorszy, trup ;)

    u nas tata wie co to znaczy "siedzieć z dzieckiem w domu" - od sierpnia ubiegłego roku zajmuje się małą gdy ja idę do pracy... sam się mocno oburza na sformułowanie "siedzieć w domu"... na całe szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz jaki mąż feminista! Brawo! Nie no mój też wie, po prostu kryzys emocjonalny chyba miał tego dnia :)
      a chory, chorszy, trup też znam :) to chyba anegdotka wszystkich polonistek haha :)

      Usuń
  6. Też sprzątam na złość :) Mam wrażenie, że jak coś układam, to i w głowie mi się układać zaczyna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bez ładu i składu? Jest świetny... Jakbym widziała siebie z zewnątrz. My baby to jednak porąbane jesteśmy:) Ubawiłam się.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!