Mama2c

Mama2c

czwartek, 16 maja 2013

Co ze mnie za matka...

Wstyd.
Straszne uczucie. Pamiętam je z dzieciństwa. Kiedy zrobiłam coś złego i to "coś" się wydało. Jejku jej! Co to mogło być :) Zjedzenie ukradkiem porcji ciasta przeznaczonego dla Brata? Kiedy ma się parę lat to naprawdę poważne przewinienie-jakby nie było. A najgorsze w tym wszystkim było, jak taki przysłowiowy gwóźdź do trumny, pytanie Mamy: "Dlaczego tak zrobiłaś?" Zapaść się pod ziemię to za mało.

I dziś ja sama pytam siebie dlaczego tak zrobiłam. Dlaczego obsmarowałam nasze Młodsze Dziecko, że potwór, że chce mnie wykończyć, że litości nie ma i w ogóle. Wstyd towarzyszy mi nieustannie od wczorajszego popołudnia. Znów czuję się jak mała dziewczynka, zawstydzona, z mocniej bijącym serduszkiem i z wyrzutami sumienia...

Lilka ząbkuje. To pewne, potwierdzone przez zaprzyjaźnioną Lekarkę. O Lekarce słów parę później. A ja, taka świetna mama, przypisałam Lilce wszystkie możliwe, najgorsze cechy charakteru :) I jeszcze wygłosiłam całą tyradę do mojej Mamy i mojej kochanej Wioletki, że Ona specjalnie testuje moją cierpliwość. Wstyd mi jak cholera. Co ze mnie za matka... Podstawowych, najprostszych sygnałów nie potrafić zinterpretować... Otchłań beznadziejności.  I mając Starsze Dziecko w dodatku... Ale, ale....
Mam jednak coś na swoją obronę. Tak, wiem. Tylko winny się tłumaczy...

Różnice między Elizą a Lilą na pewno zostaną kiedyś ujęte w osobnym poście. I to będzie teraz właśnie jedna z nich. Nasza Elizka ząbkowanie przeszła zupełnie bezobjawowo... Każdy jeden ząbek po prostu wychodził w swoim czasie, bez uprzykrzania życia Dziecku, no i głównie nam-nie oszukujmy się :)
A teraz krótka anegdotka, która krąży już po naszej rodzinie i  znajomych, którą na pewno opowiemy zięciowi i wnukom... Czytajcie uważnie:
Jest maj 2007 roku. Eliza ma 8miesięcy i rozkoszną przypadłość jaką jest tzw. grypa jelitowa. Po ludzku? Leje się z Niej drugim końcem non stop. Wzywamy lekarza. Też zaprzyjaźnionego już z nami, bo byliśmy u Niego tyle razy, że trudno mi dziś byłoby zliczyć. Lekarz ogląda Elizę, jelitówka jak nic, zresztą podobno dużo dzieci wtedy ją ma. Doktorek zagląda jeszcze tylko w paszczę i mówi: "O jakie ładne ząbki na dole." Nie no, nie byłoby w tym zdaniu nic dziwnego, gdyby nie to, że my-rodzice, o ząbkach nic nie wiemy... :) Okazało się, że ząbki są, dwa białe, już dawno przebite na zewnątrz... Hmmm  Kiedy, jak i gdzie nie mamy pojęcia. Jednym słowem-Eliza do ząbkowania była idealna!
Same widzicie, że miałam prawo objawów ząbkowania nie rozpoznać, bo w tym temacie w zasadzie jako mama i tata debiutujemy :)

Zanim wróci radosna i uśmiechnięta Lila pewnie trochę czasu mienie. Wróciła za to spokojna, opanowana, cierpliwa mama dwóch córek. Tylko kaja się w myślach za każdym razem patrząc na Młodsze Dziecko... Ząbki przybywajcie-czekamy!

O Lekarce później, Lila wzywa!


13 komentarzy:

  1. Oj Mama!Nie kajaj się aż tak, bo jak sobie pomyślę ile ja mam na koncie takich przewinień....narzekań, krzyków, prowadzenia do kąta, za mocnych celowo ściśnięć za rączkę, potrząśnięć, żeby już się wypędził ten diabeł paskudny i wróciła moja przytulasińska Małpeczka.... Jak sobie pomyślę ile tego jest, to dopiero mi głupio, że Ty się tu przejmujesz, bo na blogu naskarżyłaś, a ja takie straszne rzeczy robię i mówię i myślę każdego dnia prawie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj tam, aj tam... a pokaż mi Mamę, która nie ma takich przewinień :) Matka też człowiek, czasami po prostu nie da rady inaczej!!!

      Usuń
  2. U nas ząbkowanie to był koszmar. Nie dziwię Ci się, że tak reagowałaś. Skąd mogło Ci przyjść do głowy, że ząbki mogą tak dać w kość jeśli Twoje doświadczenia są zupełnie inne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo żałuję, że w tej kwestii moje Dziewczyny nie są do siebie podobne. Bo choć przyczynę już znam i staram się baaaardzo, to jednak wychodzi momentami jak wychodzi.

      Usuń
  3. Ehh... Jakaś Ty okropna :P
    Niestety jak nie wiemy o co chodzi to się denerwujemy. Taka malutka istotka nie powie Nam co się dzieje. Teraz już wiesz więc uzbroiłaś się w cierpliwość :) Teraz będzie już tylko lepiej i spokojniej. Przestań się zadręczaj tylko idź do przodu. Co Lilce po Twoich narzekaniach, że nie miałaś siły, ze byłaś zmęczona psychicznie i musiałaś się wyżalić? Głowa do góry!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą cierpliwością to zobaczymy na jak długo, bo one nie wyjdą za dzień czy dwa niestety.

      Usuń
  4. E tam, nie masz sobie nic do zarzucenia! Kazda z nas ma takie momenty! Ja sama, choc kocham Nika nad zycie i zawsze powtarzam, ze to najgrzeczniejszy chlopak pod sloncem, jak zdarzy mu sie gorszy dzien, tez groze, ze wyniose go do szopki! :)
    A co do zabkowania, to Bi, prawie od urodzenia byla marudna, placzliwa i ogolnie rozdarta jak cholera. I slinila sie niesamowicie. Ile ja sie nasluchalam od mamy i tesciowej, odkad mala skonczyla jakies 2 miesiace, ze biedula napewno zabkuje! Taaak... Tylko, ze Bi pierwszego zeba dostala jak miala 10 (slownie: dziesiec)miesiecy! A poniewaz od urodzenia byla taka marudna, wiec tez nic nie zauwazylismy dopoki nie dziabnela mnie kiedys w palec! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiem co czujesz moja Nadula też ząbkuję i momentami nie mam już siły....nie mam chwili dla siebie jestem matką 24 godz.
    Musisz troszeczkę odpocząć zwyczajnie jesteś przemęczona.
    Głowa do góry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpoczynek to nie jest coś co mi w najbliższym czasie grozi-niestety. A mózg paruje :(

      Usuń
  6. U mnie było podobnie jak u Ciebie.Ząbki u Kuby wychodziły nie wiadomo kiedy (za wyjątkiem pierwszego, który dał nam się ostro we znaki).Natomiast Krzysio robi się strasznie humorzasty jak zęby mu dokuczają. Ja też na początku denerwowałam się bo nie wiedziałam o co chodzi i różne rzeczy wygadywałam więc nie jesteś sama w tej kwestii :-) Głowa do góry :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! No dobrze wiedzieć co jest przyczyną marudzenia, ale i tak łatwo nie jest niestety...

      Usuń
  7. Ja też o przypadłościach związanych z ząbkami dowiedziałam się dopiero przy Filipie, bo Mateusz ząbkował bezobjawowo. Nie ma się co kajać, teraz już wiesz kupa za kupą = ząbki:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!