Mama2c

Mama2c

piątek, 17 maja 2013

Do pierwszej krwi...

Eliza, jak każdy szanujący się maluch, poszła do przedszkola w wieku 3lat. O moich odczuciach związanych z podjęciem tej decyzji  i o tym jak Elizka odnalazła się w przedszkolu może powstanie osobny post, bo dziś nie o tym chciałam.
W każdym razie na początku swojej przedszkolnej edukacji Eliza trafiła na świetną wychowawczynię.
I tutaj mała dygresja. Jeśli chodzi o wychowawców, nauczycieli, profesorów jestem bardzo krytyczna. Może dlatego, że sama w rodzinie mam kilku nauczycieli (lepszych i gorszych), albo dlatego, że sama nigdy nie miałam problemów z nauką i wśród nauczycieli miałam swoje autorytety, albo a może przede wszystkim dlatego, że jestem MAMĄ!
Wracając do tematu. Pani Asia odpowiadała mi pod każdym względem. Aż sama byłam tym faktem zaskoczona :) Ujęła mnie głównie podejściem do dzieci, tym jak Eliza Ją odbierała i... pierwszym zebraniem. Tak, na zebraniu pani Asia powiedziała coś, co na długo zapadło mi w pamięć, i co właściwie stało się przyczynkiem do powstania dzisiejszego posta. Pani Asia omówiła do nas-rodziców swoje wizje na temat funkcjonowania dzieciaków w grupie. I między innymi poinformowała nas, że Ona, jeśli chodzi o spory między dzieciakami, nie reaguje do pierwszej krwi. Tak, wiem-brzmi przerażająco :) Dzieci muszą nauczyć się funkcjonować w grupie, muszą umieć się i pokłócić (z tym myślę, że większość nie ma problemów) i pogodzić (tu już może być trudniej :)). Dzieciaki się nie pozabijały, a ja do dzisiaj bardzo dobrze wspominam panią Asię.

Tydzień temu Eliza miała gościa. Koleżanka z klasy przyszła do nas na całe popołudnie. Dziewczynki zjadły obiad (a ja myślałam,że moje Dziecko mało je :)), obejrzały kawałek bajki (nieśmiertelna Barbie) i poszły na dwór przed blok. Chwila wytchnienia, choć muszę przyznać, że Dziewczynki były bardzo grzeczne. Za moment dźwięk domofonu... Zaczyna się, pomyślałam. Eliza. Karolina powiedziała do Niej "gówniaro". Szok i zniewaga :) Dwa lata młodsza od Elizy dziewczynka wyzywa Ją od gówniar... Powiedziałam Elizie co myślę o skarżeniu, wyzywaniu i nakazałam iść się bawić, bo w końcu po to wyszłaś na dwór-nie omieszkałam przypomnieć. Nie minęło 5minut i znowu dzwoni. No szlag mnie trafi. Tym razem babcia Karoliny wyzwała Elizę od gówniar... Proszę Marcina żeby zszedł na dół i zobaczył co się tam dzieje. Tata idzie. Trochę Go nie ma. Wraca. Babcia lekko nawiedzona. Stanęło na tym, że młodszy od Niej o jakieś 40lat Marcin poradził Jej, żeby nie mieszać się do dzieci, babcia za to dała mu radę, że jak nie umiemy dziecka chować wśród ludzi, to trzeba było wychowywać w lesie... Jednym słowem dali sobie po razie i kwita.
Po rozmowie z Elizą wyszło na to, że prowodyrem wszystkiego było nasze Dziecko :) Reprymenda udzielona i rozmowa wychowawcza odbyta. I gdyby nie spojrzenia spod byka babci Karoliny zapomniałabym w ogóle o całej sprawie.

Dzieci jak to dzieci. U nich zmienia się jak w kalejdoskopie. Już po paru dniach widziałam Elizę i Karolinę bawiące się przed blokiem. A jednak górą mój mąż :) Za to dziś był prawdziwy hit. Eliza odreagowywała niepowodzenie w konkursie plastycznym biegając pół dnia przed domem. Spacerowałam z Lilą w pobliżu bloku, żeby mieć Ją na oku. Niestety Mała obudziła się wcześniej niż się spodziewałam i musiałam iść Ją karmić. Eliza jeszcze została. Ledwo skończyłam karmić-domofon. O nie, pomyślałam. Eliza. I o co się pyta? Czy może iść z Karoliną i Jej babcią na działkę :)))  W pierwszym momencie chciałam zapytać- na działkę czy do LASU :) Jednak uznałam, że siedmiolatka może tego nie zrozumieć :) No pewnie, że pozwoliłam. Ja nie zapomniałam, jak z koleżankami kłóciłam się trzy razy dziennie... I wspomniałam słowa pani Asi- do pierwszej krwi...

A po powrocie z działki dostałam od Córci piękny bukiet z białego i fioletowego bzu, który zrobiła z babcią Karoliny :) Pachnie obłędnie. Właśnie między innymi za zapach bzu kocham maj!

8 komentarzy:

  1. Ehh... Rzeczywiście zdrowe podejście Pani Asi :)
    A wśród gówniar tak to już bywa hahah Oj.. pamiętam jak to kłóciło się z koleżankami kilka razy dziennie hahaha To były czasy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kłótnie wśród dzieci są normą. Na szczęście w tym wieku nie chowa się długo urazy, czasami wystarczy pół godziny, żeby skłócone dzieciaki się pogodziły. Szkoda, że dorośli tak nie potrafią:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko, żeby się pogodziły ale żeby zapomniały o co się w ogóle pokłóciły :)

      Usuń
  3. Jakaś taka... dziwna ta babcia... :D
    Twoje dziecko aktywnie walczy ze stresami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przeciwieństwie do mnie, bo ja stresy zajadam, a co :)

      Usuń
  4. Babcie są najgorsza, ale o tym to mogłabym pisać i pisać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A napisz Kasia, napisz, ja przeczytam wszystko!

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!