Mama2c

Mama2c

wtorek, 14 maja 2013

Dopisek do posta "Dzielna Kobieta"

Dziewczyny!
Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze. Nikt nie zrozumie mamy tak, jak inne (normalne) mamy.
Nie będę odpisywać indywidualnie, zrobię to w postaci kolejnego wpisu.

Wczoraj pod wpływem emocji, ale też "wyprucia" po całym dniu, nie udało mi się chyba oddać do końca tego, co chciałam w tamtym poście zawrzeć. Tak już niestety mam, że muszę się przespać z danym tematem...

Więc dziś dopisuję, że z ręką na sercu, podziwiam KAŻDĄ samotną mamę. Nie tylko tą, która jest naprawdę zupełnie sama. Bo oczywiście dziadkowie, ciocie to też wsparcie. I pomoc. Czasem nawet bardzo duża. Każda z nas wie, jakie to odciążenie jeśli ktoś zabierze szkraba nawet na ten trzygodzinny spacer, albo kiedy możemy zostawić dziecko z kimś zaufanym na weekend i po prostu się zresetować.
Jednak ze swoimi emocjami, uczuciami, pustką, tym szczególnym rodzajem samotności każda samotna mama jest sama. I to są dla mnie BOHATERKI. Nie będę ukrywała, że ciężko mi sobie wyobrazić, że nagle ja mogłabym zostać z Dziewczynkami sama. Dlatego mam ogromny szacunek do tego, jaki kawał wielkiej i dobrej roboty robią samotne mamy.

Blogowy świat pełen jest samotnych mam, podczytuję Je regularnie. I wiecie co? Z tych blogów płynie jakaś taka siła, taki power. Bo choć samotne mamy też mają gorsze dni, to One się nie poddają. Bo takie mamy są WIELKIE! Ta siła rodzi się wraz z narodzinami dziecka... wtedy, kiedy oprócz dziecka, rodzi się kobieta-matka.

Opisałam historię K., ponieważ bardzo poruszyła mnie nasza rozmowa. Tak solidarnie,po kobiecemu, po ludzku, życzyłabym Jej normalnej szczęśliwej rodziny. Rodziny, którą Ona tak szybko straciła jako nastolatka... Śmierć mamy, ojczym, który popisał się że hej...
Każdej samotnej mamie życzyłabym tej normalne rodziny. Mogę sobie tylko wyobrażać co czuje taka kobieta w okresie chociażby Bożego Narodzenia. Kiedy z każdej reklamy wali po oczach szczęśliwa PEŁNA rodzina, tatuś z synkiem szukający choinki, mamusia z córeczką uwijające się w kuchni, a w powietrzu prawie czuć zapach tej sielanki..
Po rozmowie z K. nie mogłam oprzeć się myśli, że jedni mają w życiu cały czas pod górkę. Dlaczego? Dlaczego jednym przychodzi wszystko tak łatwo? Dlaczego inni wciąż muszą pokonywać przeszkody, udowadniać coś komuś? Oczywiście, K. ma uznanie w moich oczach. Pewnie nie tylko w moich. Tylko co z tego? Co Jej po tym uznaniu kiedy przyjdzie gorszy dzień? Czy będzie chlipała w poduszkę i powtarzała sobie, że są ludzie dla których jest bohaterką? Nie. Będzie miała to w d... Bo od bycia bohaterką, od uznania innych, wolałaby NORMALNE życie, gdzie nie musi ciągle walczyć o swoje, gdzie może być też małą, słabą kobietką... Chociaż powiedzenie o kobietach, że to słaba płeć, to chyba największy policzek dla nas.
Wczułam się w tą naszą rozmowę niesamowicie i wiem, że po swojemu to odchoruję. Bo chociaż wcale nie jestem z tego powodu szczęśliwa, to problemy innych, zawsze mocno mnie obchodzą. Do tego stopnia, że wyobraziłam sobie Dzień Mamy za rok i małą Jagódkę, której nawet nikt nie kupi kwiatka, żeby wręczyła go swojej dzielnej mamusi...
Podziwiam Was dzielne Mamy i chylę czoła...



11 komentarzy:

  1. I znowu się popłakałam :( No cóż. Tak to właśnie jest. Siła jest w Nas potężna tylko tej drugiej osoby brakuje blisko. Drugiej osoby, a nie dawcy nasienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, bo to życie ogólnie jest jak jeden wielki wyciskacz łez... Piękne są chwile i momenty, ale sama codzienność hmmm przeważnie daleka od ideału. A teraz głowa do góry Mamo, bo Ty masz wychować Syna tak, żeby wyrósł z Niego naprawdę fajny, mądry Facet! Buziaki

      Usuń
    2. Martuś dokładnie tak. Jak już wiedziałam, że będzie chłopczyk i dawca mnie zostawił to powiedziałam sobie, że w końcu trzeba wychować Prawdziwego Dżentelmena, a nie kolejnego nieodpowiedzialnego dupka :):):)

      Usuń
    3. No widzisz-masz misję Kochana! A kiedyś jakaś kobieta podziękuję Ci, że tak świetnie wychowałaś Jej męża :)

      Usuń
  2. Nie zdazylam skomentowac pod poprzednim postem, ale przeczytalam i lza mi sie w oku zakrecila.
    Nie wiem, po prostu nie wiem jak samotne mamy daja rade wszystko ogarnac. Jak radza sobie ze zmeczeniem, rezygnacja, brakiem czasu na cokolwiek. A do tego dochodza przeciez tez problemy finansowe, bo wiadomo ze w dzisiejszych czasach ciezko utrzymac sie z jednej pensji. Trzeba byc po prostu "superwoman". Ja spedzam z dzieciakami sama cale popoludnia po pracy i czasem narzekam, ze w tygodniu czuje sie jak samotna matka, ale to takie uzalanie sie nad sama soba. Bo przeciez w koncu nadchodzi wyczekany weekend a wraz z weekendem pomoc meza. A w czasie, kiedy Niko byl noworodkiem budzacym sie co 1.5 godziny dzien i noc, lapalam sie, ze odliczam nocne godziny do 2 nad ranem, kiedy to M. wraca do domu, zeby przekazac mu placzacego syna. Nie wiem co zrobilabym bez jego pomocy, prawdopodobnie dzieci wyladowalyby w Polsce u dziadkow, bo nie dalabym sobie psychicznie i fizycznie rady... Wychowanie potomstwa to nie jest zadanie na jedna osobe, a jednak wiele kobiet znajduje w sobie sile, zeby tego dokonac i chyle przed nimi czola...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko odpowiedziałam u Ciebie na blogu, ale myślę dokładnie tak samo jak Ty.

      Usuń
  3. Martuś, pełna jesteś empatii. Rzadka to cecha w dzisiejszej rzeczywistości. Doceniam to bardzo.
    Masz rację - taki czas jak Boże Narodzenie, czy Dzień Matki bywa często podwójnie trudny.
    Ale wszystko jest do przejścia. Ja sobie powtarzam, że nie brakuje nam tego, co najważniejsze. Zdrowia. Rok temu chorowałam przez kilka miesięcy i naprawdę nie ma nic gorszego niż stanąć przed obliczem choroby. A moja choroba, to był mały pikuś.

    I jeszcze tak zupełnie od siebie dodam, że chociaż sama nie nazywam siebie bohaterką (a bynajmniej nie żadną wybitną, bo w sumie każda mama jest bohaterką, która zmaga się z bardzo trudną rolą), to jednak takie słowa podbudowują. Usłyszałam je kilka razy z ust koleżanek (zwłaszcza koleżanek-mam) i kiedy mam gorsze chwile, to sobie o tym przypominam i to mnie motywuje,żeby spiąć poślady i przeć dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznę od końca-bo Wy, samotne mamy, to jakieś takie skromne jesteście! A powinnyście główki baaardzo wysoko nosić!!!
      Ale masz rację- być mamą to już wyzwanie, dla każdej z nas! A dla mnie i tak bohaterkami jesteście WY.
      Szanowne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz... jak pisał nasz narodowy Wieszcz... Też uważam, że to jedno jest w życiu najważniejsze. Bo jeśli zdrowia nie ma to nic w pełni nie jest w stanie nas cieszyć.
      A empatia... Inni doceniają, a mój mąż czasami się już wkurza, bo tak jak napisałam, u mnie potem osobiste odchorowywanie... Ale wiesz co? Inna chyba bym jednak być nie chciała :)

      Usuń
    2. Ja Ci powiem, że dla mnie sytuacja bycie mamy dwójki dzieci, wydaje się porównywalna stopniem trudności, do mojej własnej ;) Może kiedy różnica między dziećmi jest spora, tak jak u Was, to jeszcze to starsze BYWA pomocą...z tym , że bardziej techniczną, bo emocjonalnie jak się to unosi, to sobie nawet nie wyobrażam ;) Teraz dopiero w pełni doceniam moją mamę i na zbliżający się Dzień Matki przyszykuję Jej chyba jakiś medal ;)

      Usuń
    3. Trafiłaś w samo sedno :) Technicznie jak najbardziej, ale te emocje u siedmiolatki,która sześć lat była sama...Hmm-jazda bez trzymanki momentami. Przyznam szczerze, że myślałam, że będzie mi łatwiej przy takiej różnicy wieku między dziećmi, a czasami nie wiem, czy nie lepiej by było zafundować to sobie mniej więcej za jednym zamachem i potem cieszyć się już tylko dorastającymi w mniej więcej jednym wieku dziećmi. A że ja masochistka jestem, to za 5lat planuje kolejne :)
      Moja mama miała mnie i mojego Brata w przeciągu niecałego roku-to jest BOHATERKA :) Chyba się posypią sentymentalne posty w okolicach Dnia Matki! Pozdrawiam

      Usuń
  4. oj ja sobie nie wyobrazam nie miec taty w domu. nawet nie dla samego podzialu obowiazkami ale glownie dla dzielenia sie radoscia jaka jest dziecko nasze wspolne. docenieniu siebie nawzajem nawet bez koniecznosci wypowiadania tego na glow.
    ja tez chcialabym bardzo kolejne ale jeszcze baby s za mala musze sie nia nacieszyc ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!