Mama2c

Mama2c

środa, 15 maja 2013

Kartka z kalendarza...

Co u nas?
Ano róóóóóżnie bywa...

ELIZA
Tutaj odpukać-względny spokój. Bo muszę Was uspokoić Drogie Mam Maluszków- przychodzi taki wiek, że z dzieckiem naprawdę można się dogadać. Co nie oznacza, że Eliza nie pyskuje, nie mądrzy się, nie strzela fochów, nie próbuje sprawdzać na ile może sobie pozwolić. Ale nad tym wszystkim można już mieć kontrolę. Rozmową, ewentualnie szantażem ("Będzie szlaban na bajki, więc bastuj.") możemy pokierować dzieckiem.
Starsza Córcia znów zaskoczyła nas swoją dobrą, jak na swój wiek, pamięcią. Ostatnio przypomniała sobie coś, co wydarzyło się ponad 3lata temu. Jeśli chodzi o mnie-coś mi oczywiście świtało, ale po konsultacji z Babcią B. (czyli zlepek tego co pamiętałam ja i tego co zapamiętała Babcia) doszłyśmy do wniosku, że pamięć Dziecko ma naprawdę świetną.
W szkole trwają przygotowana do obchodów Dnia Mamy i Taty. Eliza wybrała sobie dość długi i trudny wierszyk. Nauczyła się go w domu w 15minut... Jestem z Niej taka dumna!
Niestety rośnie mi tu w dalszym ciągu mała strojnisia. Niemal codziennie słyszę pytanie: "Co ubieram dzisiaj do szkoły?" Na moją odpowiedź, że to (i tu mama dwóch córek pokazuje przygotowane ubrania) pada pytanie kolejne, o to, czy aby na pewno naszykowany przeze mnie zestaw do siebie pasuje. Chryste, trzymajcie mnie!!! Matka jest z tego pokolenia, że prawie codziennie słyszałam, że nieważne to co na głowie, ważne co w głowie. Czy jakoś tak :) I bez względu na to, ile powtarzam Elizie, że Jej ma być w szkole/na placu zabaw przede wszystkim wygodnie, to i tak modnie musi być... Na razie muszę przełknąć gorzką pigułkę prawdy, że moja Starsza Córa to po prostu próżne dziewczę :)
Apetyt, aż boję się napisać-dopisuje! Powiem więcej, coraz częściej na moje pytanie: "Co zjesz na kolację?", odpowiada: "Ty wybierz.", więc względny spokój z grymaszeniem i wybrzydzaniem. Zobaczymy na jak długo :)
Poza tym mamy już plany na wakacje. Poza tymi wyjazdowymi oczywiście, ale o nich w innym poście. Będziemy doskonaliły Elizy czytanie i codziennie nauczymy się dwóch kolejnych słówek po angielsku. Wiem, wiem. Pomyślicie- matka sadystka. W zeszłe wakacje zrobiłyśmy naprawdę grubą książeczkę ze szlaczkami. I wiecie co? Eliza absolutnie nie buntowała się przeciwko temu. Ustaliłyśmy sobie, że każdego dnia musimy coś z tej książeczki zrobić. Czasami były to na przykład  cztery strony, a innego dnia tylko jedna. Dzięki temu, nie tylko popracowałyśmy nad motoryką rączki, ale powrót do szkoły nie był takim szokiem, bo do systematyczności Eliza przyzwyczaiła się już w wakacje. Wszystko oczywiście z głową :) Jeśli widzę, że ma naprawdę gorszy dzień-odpuszczam. Zresztą w zeszłe wakacje pomogła nam też pogoda-nie za bardzo dopisała.

LILA
I tu już tak kolorowo nie jest. O ile z prawie siedmioletnim dzieckiem można się dogadać, o tyle z półrocznym- w ogóle. Ostatnio każdy mój dzień z Nią to poczucie, że jestem na froncie i przegrywam. Przegrywam z Nią, sama ze sobą, ze wszystkim. Mam poczucie klęski, o ile nie katastrofy.
Lilka z fajnego, radosnego, roześmianego, pięknie jedzącego dziecka, zamieniła się w dziecko trudne pod każdym względem. A ja nie wyrabiam- ani psychicznie, ani fizycznie. Jestem jak tykająca bomba, która uspokaja się tylko w porze Jej drzemki, spacerów (bo też wtedy śpi) i jak zasypia wieczorem. Głupio mi to wszystko pisać, bo przecież to, że Ją kocham nad życie się nie zmieniło... Tylko nasze wspólne dni się zmieniły. Więcej jest płaczu, marudzenia, stękania, wybrzydzania... A ja, choć bardzo się staram, nie daje momentami rady tego spokojnie wytrzymywać. Jako matka czuję się fatalnie, bo zupełnie nie wiem o co Jej chodzi... Oczywiście zaglądałam w buziaka, ale-albo się na tym nie znam, albo nic podejrzanego się tam nie dzieje. Idące zęby jakoś bym przecież zniosła, bo one tłumaczyłyby wiele...
Ciężko jest...
Żeby było jeszcze "lepiej" w nocy też nie mogę odreagować "dniówki" spokojnym, ciągłym snem. Koło 1-szej zaczyna się jazda, która trwa do 2-giej. O 3-ciej pobudka na cyca. I nie śpimy już do 7-mej, o to, to nie... Wstajemy teraz przed 6-tą, a jak! Tylko, że Dziecko nie rozumie, że jak mama jest niewyspana, to cierpliwość i wytrzymałość mamy automatycznie spada... No nie rozumie i już :(
A jedzenie? Masakra. O cycu już pisałam. Na razie karmimy się jeszcze rano, wieczorem i w nocy. Póki co Mała zrezygnowała z cycka w ciągu dnia. Z jednej strony fajnie, bo teoretycznie mam więcej luzu, większe możliwości żeby wyjść bez Dziecka. Bo osobiście nie mam nic przeciwko innym karmiącym publicznie mamom, to jednak sama jakoś nie marzę o tym, żeby wywalać pierś gdzie popadnie. Z drugiej strony, zdziwienie-że tak po prostu, z dnia na dzień, nie chce już mleczka w ciągu dnia... Ale to już przełknęłam. Jednak pojawił się inny problem. Robi się coraz cieplej. Próbowałam wczoraj dać małej wodę z butelki, i co? Ano to, że nasze Dziecko kompletnie nie wie co się z butlą robi :( Wczoraj zachowywała się przy tej butelce jak mały głupolek. Będziemy próbować dalej, a jak nie to spróbujemy z kubka niekapka.
Za to podawanie zup i kaszy? Ehhh, nawet nie chce się denerwować...
Niech wróci moje dawno Dziecko, bo nie mam już siły do tego nowego!

6 komentarzy:

  1. Ja myślę, że to zęby. Po każdej burzy przychodzi słoneczko. Trzymajcie się:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez obstawiam ząbki. Może ich jeszcze nie widać,ale gdzieś tam już na pewno się szykują. Cierpliwości. Wiem,ze łatwo się mówi.
    Ehh... Modnisia :) Ale masz rację. Już w jakiś sposób możesz dogadać się z Elizą :)
    Kolejny etap. Też kiedyś się skończy. Zarówno u Elizy jak i u Lilki :)

    P.S. Martuś a Ty czasem nie masz dzisiaj urodzinek??:)
    Wszystkiego najlepszego, ale najbardziej przyda Ci się lawina cierpliwości i kilka godzinek odpoczynku, bo całego dnia z tęsknoty byś nie wytrzymała :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny, macie rację-zęby w natarciu. Podobno dwie jedynki na dole wychodzą. Ale ze mnie matka, że w tej małej paszczy NIC absolutnie niepokojącego nie widziałam :) I jeszcze z dziecka marudę zrobiłam :(
    Martuś... no tak, dziś mam urodzinki, ale jak Ty się o tym dowiedziałaś? Przecież to tajne, przez poufne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana... w internecie jest wszystko :) Główka do góry i odpoczywaj:) Raz jeszcze wszystkiego NAJ...
      A ząbki to już zrozumiesz :)

      Usuń
  4. No proszę jakie tu informacje wychodzą :) Wszystkiego dobrego! :)
    A co do Lili, to na pocieszenie Ci powiem, że takie etapy przychodzą i odchodzą. Z tygodnia na tydzień się to zmienia, więc cierpliwości i niedługo będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzisz mówiłam Ci, że te częste kupy to na pewno ząbki:) Cieszę się, że to co piszesz o Elizie już niedługo u mnie z Mateuszem ufff. Potrafię sobie wyobrazić jak ciężko Ci chwilowo z Lilą, ale zobaczysz już niedługo dobrze usiądzie i sama zabawi się zabawkami, a Ty odetchniesz:) Na fb nie wyświetlają mi się powiadomienia z nowymi komentarzami i dopiero dzisiaj zauważyłam, że pytałaś o szczepienie Jagody. Dobrze choć trzy dni bolały ją po nim nóżki, tak, że musiałam jej podawać przeciw bóle bo w ogóle nie chciała stawać. Na koniec spóźnione, ale szczere życzenia urodzinowe. W nich przede wszystkim zdrowia dla całej rodzinki a dla mamusi trochę wytchnienia:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!