Mama2c

Mama2c

sobota, 18 maja 2013

Pokrzywka

Stwierdzam, że Lila to dziecko jak najbardziej gotowe do pójścia do przedszkola. No bo jak sobie tłumaczyć fakt, że w tygodniu, kiedy chciał nie chciał, musimy wcześnie wstawać ze względu na Elizy szkołę, panna Lila lubi sobie pospać dłużej. Natomiast kiedy przychodzi weekend, Córcia robi pobudkę skoro świt. Dosłownie!!! Identycznie jak dzieci chodzące do przedszkola/szkoły... Czort mały!

Lilka cichym dzieckiem nie jest, więc niedługo po Niej wstała też Eliza. Powiedzmy, że to mała zemsta Młodszej Siostry za te wszystkie wybudzania z drzemek, kiedy Lilcia była noworodkiem.
W każdym razie od razu po przebudzeniu Elizy rzucił mi się w oczy Jej policzek. Był tak czerwony, że nie sposób go było nie zauważyć, nawet o 6 rano. Podeszłam bliżej i najprościej to co zobaczyłam, opisałabym jako intensywnie czerwony placek. Zajmował znaczną część policzka i wyraźnie odcinał się od tej części policzka, która była normalna. Przyznam szczerze, że pierwszy raz coś takiego widziałam, więc nie miałam pojęcia co to może być. Powiązałam to z Elizy wczorajszą wizytą na działce u babci Karoliny i wydedukowałam, że albo Ją coś ugryzło (choć śladu na policzku nie znalazłam) albo dotknęła się do jakiejś rośliny, która Ją tak urządziła. Dałam Jej wapno i zyrtec w kropelkach, i nie pozostało nam nic innego jak czekać na poprawę.
Wyszłyśmy z Lilką na spacer i po jakimś czasie zauważyłam, że Elizie dochodzi na ciele tego dziadostwa, ale już nie w postaci placków, ale czerwonych "szlaczków", albo marmurków...takie skojarzenia przychodzą mi do głowy. Każdy ten wzorek był intensywnie czerwony, identycznie jak na policzku. Ledwo w rozmowie telefonicznej z Marcinem, powiedziałam mu, że doszło tego na rękach, ale na nogach nie ma, żeby po chwili odkryć, że i nogi są już zajęte. Do tego Elizka zaczęła się skarżyć, że Ją to piecze i swędzi. No świetnie, pomyślałam, ale byłam jednocześnie lekko spanikowana. Przy samym domu odkryłam, że na buźce czyli, na tym jedynym czerwonym placu pojawiły się maleńkie pęcherzyki... Coraz lepiej. Ale od czego jest doktor internet. Poszukałam, popatrzyłam i zdiagnozowałam Dziecku pokrzywkę. Jeszcze tylko szybka konsultacja telefoniczna z Lekarką i już wiemy-nie panikować, pozostajemy przy wapnie i zyrtecu, wychodzimy na dwór i ogólnie udajemy, że pokrzywki nie ma :)
Eliza w poniedziałek ma wycieczkę klasową. Zanim zadzwoniłam do Lekarki, Elizka oczywiście zadała pytanie, którego oczywiście wolałabym nie usłyszeć, bo nie znałam na nie jeszcze odpowiedzi: "Czy pojadę na wycieczkę?" Na szczęście nasze Dziecko okazało się bardziej dojrzałe niż bym się po Niej spodziewała i rezolutnie stwierdziła: "Jak nie pojadę to trudno, w końcu moje zdrowie jest ważniejsze." Na szczęście po telefonie okazało się, że nie ma potrzeby rezygnować z wycieczki. Teraz jak to piszę, marmurek z ciała już praktycznie zniknął, policzek nadal mocno zaogniony, ale i to mam nadzieję, że szybko ustąpi... Kolejne doświadczenie chorobowe za nami. Zawsze powtarzam, że mając dzieci, mama łyknie trochę medycyny :)

10 komentarzy:

  1. Jaka Eliza jest kochana i mądra dziewczynka <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo za szybką diagnozę, Pani Doktor:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. ło matko, a wiadomo, co jest przyczyną tej pokrzywki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokrzywka to silna reakcja uczuleniowa. W przypadku Elizy to właśnie najprawdopodobniej ugryzienie jakiegoś owada, albo zetknięcie z jakąś rośliną. Pokrzywka może też wystąpić po zjedzeniu silnego alergenu np. orzechów, truskawek itp.

      Usuń
  4. Dobrze, ze masz takiego zaprzyjaźnionego lekarza do którego dzwonisz w każdej chwili.
    No tak Dr Google wie wszystko. Pewnie nie jedna mama wyszukuje tam źródła dolegliwości. Elizka wie co jest ważniejsze... aż nad wyraz dojrzała postawa :)
    Martuś, a jakie wapno Lili podajesz? Zwykła musująca tabletka bezsmakowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadzwoniłam, żeby zapytać czy potrzebna jest wizyta czy zyrtec i wapno wystarczą. Eliza też mnie zaskoczyła, spodziewałam się raczej histerii, że nie pojedzie. a wapno daje Elizie, Lilka chyba jest za mała, zresztą nie było dotąd potrzeby dawanie Jej wapna.

      Usuń
  5. Nasz Mateusz też dwa razy w życiu miał pokrzywkę. U niego występuje po zjedzeniu posiłku sporządzonego z mąki Basia. Byłam w tej komfortowej sytuacji, że od razu udało mi się powiązać tą wysypkę z tą właśnie mąką, bo nie jadł wtedy nic prócz tych naleśników. Drugi raz podałam tylko po to, żeby mieć pewność i się potwierdziło. Podałam wtedy clemastinum i bardzo szybko zeszło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam. Bardzo dziękuję za ten artykuł bo właśnie mój syn od 4 dni ma pokrzywke i już mu znika i zastanawiałam się czy mogę wyjść z nim na dwór. Jeżeli jeszcze by Pani mogła mi doradzić bo nigdzie nie znajduje odpowiedzi jak ona schodzi. Bo pojawiła się nagle przypuszczam że od komarów i zajęła mu całe nogi i ręce i gdzie nie gdzie brzuszek, a teraz schodzi w postaci mniejszych plamek. Po jakim czasie ustąpiła u Pani dziecka i czy były nawroty. Będę wdzięczna za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!