Mama2c

Mama2c

czwartek, 2 maja 2013

Zaskakujący sen, wspomnienia i bardzo nerwowy dzień...

Tytuł posta to nasz 2-gi maja w pigułce.
A teraz od początku.

Sen. Zazwyczaj karmię Małą około 3-ciej nad ranem. Jak tylko się ode mnie odklei, zasypiam dosłownie w minutę. Wiem przecież, że do pobudki "na dobre" zostało już bardzo niewiele snu. I wiecie co? Zauważyłam, że od dłuższego czasu nic mi się nie śni. Aż do dzisiaj... Co to był za sen. Ja i Marcin w górach. Sami. Znaczy się bez Dziewczyn. Szok. Przecież my nigdy razem nie byliśmy w górach bez Elizy, bo Lila swój górski debiut będzie miała dopiero w tym roku. Czyżby moja podświadomość mi coś sugerowała? Wyjazd tylko z Mężem? Hmm... Ostatnio chodził mi po głowie wpis o takim tytule roboczym: "Jeszcze para, czy tylko rodzice." Może coś w takim razie jest na rzeczy... Na razie wyjazd we dwoje nam nie grozi, ale nie powiem- sen był miły!

Wspomnienia. Pod wpływem moich sennych fantazji znalazłam się na fali wspomnień z naszych wyjazdów tylko we dwoje... Trochę ich było. Głownie z czasów "przed dziećmi". Najczęściej "wyskakiwaliśmy" nad morze, bo tam mamy najbliżej. Jak tylko wiedziałam, że mam trochę luzu na uczelni, a Marcin może wziąć wolne w pracy- pakowaliśmy się i jechaliśmy. Była też szalona podróż do Radomia, obowiązkowych parę wyjazdów do moich ukochanych Skierniewic i integracyjny wyjazd do Gryfic. A z czasów "z dziećmi"? No cóż, pierwszy raz dojrzeliśmy do wyjazdu bez Elizy jakoś po Jej 3-cich urodzinach. Nadarzyła się okazja wyjazdu do Trójmiasta, więc żadna siła nie zatrzymałaby mnie w domu. Cieszyliśmy się jak dzieci na ten wyjazd- pierwszy raz sami od ponad 3lat! Plany były ambitne, łącznie z nocnym życiem Gdańska. Zaczęło się już w drodze. Zahaczaliśmy o Malbork. To chyba tam pierwszy raz, któreś z nas powiedziało, że koniecznie musimy tu przyjechać z Elizą. Potem Elizę musieliśmy zabrać też do Gdańska, Sopotu, Gdyni, na Hel... O tekstach typu: "Ciekawe co robi Eliza?" nawet nie wspominam. Dzwoniliśmy średnio co 2-3godziny. Marcin sędziował tam mecz siatkówki, więc ja miałam czas na "drobne" zakupy. I głupia zamiast kupić seksowną bieliznę na wieczór, co kupiłam??? Wszystko co mi wpadło w oko i w czym uznałam, że Eliza będzie fajnie wyglądała. Kretynka! Matka kretynka. Toksyczna po prostu. I do dupy żona.

Kolejny wyjazd tylko we dwoje, również dzięki sędziowaniu mojego Męża, tym razem w stolicy, w wieku 5-ciu lat Elizki. Wtedy już nie byłam toksyczną matką :) Zwłaszcza, że w Warszawie mieszka moja kochana kuzynka i właśnie u Niej się zatrzymywaliśmy. Oj poszaleliśmy wtedy. W sumie bardziej ja, bo Marcin rozłożył się już w drodze. A jeszcze jak Go Agnieszka przywitała krewetkami na kolację, to już się naprawdę słabo poczuł :) Wyjazd jednak był kapitalny. W drodze powrotnej pojechaliśmy do Skierniewic, gdzie spotkałam się z byłą żoną mojego kuzyna (z kuzynem też się oczywiście spotkałam, ale wcześniej) i tak się zapomniałyśmy w jednej z knajpek, że alkohol z drinków trzymał mnie do samego Szczecina :) I przy okazji odkryłam, że drink o szumnej nazwie "sex on the beach" średnio mi smakuje... Nie powiem, ten wyjazd chętnie bym powtórzyła. Jak tylko Lilcia podrośnie... 
Lubię, nawet bardzo, nasze wyjazdy z dziećmi, jednak póki co, brakuje mi w nich tej naszej dawnej spontaniczności. Pomysłu, hasła i pakowania się w godzinę, a po dwóch, picia kawy w aucie w drodze do obranego przez nas celu. Z Dziewczynami na razie jeszcze tak nie można. Wszystko musi być wcześniej zaplanowane, zorganizowane, sprawdzone, pieluchy policzone, dla Elizy pięć par butów, z kaloszami włącznie... Ach, gdzie tu miejsce na żywioł :)

I co może popsuć taki fajny dzień? No co? Facet, który ma wszelkie objawy kobiecego PMS. Jak Boga kocham, Księciunio był dziś nie do wytrzymania. I wreszcie z dziką satysfakcją zapytałam się Go,  Jego ulubionymi słowami: "Co okres się zbliża?" Tak mnie wkurzał momentami, że miałam ochotę Go... Ach, szkoda gadać. Wiem co, a raczej kto, był przyczyną Jego nerwów, niestety one udzieliły się i mi, a jak mi, to zaraz też Lilce, więc na koniec dnia było już u nas naprawdę gorąco. Na szczęście emocje zamiast skończyć się tu jakąś karczemną awanturą, jakoś w końcu opadły i ustaliliśmy, że od jutra już naprawdę cieszymy się majówką. Czy się uda? Zobaczymy już jutro...

A tak się działo na naszych niektórych wyjazdach we dwoje :)

Międzyzdroje, a docelowo, jechaliśmy wtedy do Świnoujścia

Pogorzelica, Marcin sędziuje tam siatkówkę plażową, ja uczę się od obrony magisterki, a w wolnych chwilach łapię trochę słońca

Skierniewice, w niecały tydzień po naszym ślubie

Pamiętny wyjazd do Trójmiasta - Sopot

 Hel

9 komentarzy:

  1. No tak, spontaniczne wyjazdy z małymi dziećmi to raczej nie najlepszy pomysł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, że to pomysł nie do zrealizowania... Taki wyjazd z dziećmi okupiony jest co najmniej 3dniami planowania, przygotowań, itd...

      Usuń
  2. Ech, tez brakuje mi takich wypadow we dwoje. Pierwsze 3 lata znajomosci i potem malzenstwa, zanim zaszlam w ciaze z Bi, tez tak jezdzilismy. Latem po wszystkich okolicznych plazach i na wedrowki po parkach i rezerwatach. A zima prawie co tydzien na narty.
    Masz racje, zeby wybrac sie z dziecmi trzeba dokladnie i z lista, zapakowac auto az po dach zeby byc zabezpieczonym na kazda okazje. Tylko faceci tego nie rozumieja. Jak lecielismy do Polski w zeszlym roku to M. stwierdzil, ze wystarczy nam 1 (slownie: jedna) pielucha dla Bi. Na 8-godzinny lot! Postukalam sie w glowe i zapakowalam pol paczki pampersow. W koncu nie wiadomo kiedy dziecko "zdecyduje sie" dostac problemow zoladkowych... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, 1pielucha-no obłęd :) Na 8godzin... Tak, to tylko facet mógł na to wpaść :)

      Usuń
  3. Cuuudne zdjęcia.
    Ehh... Martuś ja zawsze uważałam, że trzeba mieć czas zarówno dla siebie jak i dla dzieci.. Może ciężko to w życie wprowadzić... ale np w okolicach Waszej rocznicy ślubu czy innej okazji taki wypad kilka km poza miasto nawet na 2 czy 3 dni? Nie głupie chyba. Zawsze czas dla siebie macie... a tak to z dziećmi na normalne wakacje.
    Pogorzelica.. ehh.. moi rodzice jeżdżą tam co roku na wczasy.. może uda mi się w tym roku jechać z nimi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Ci się udało Martuś, odpoczniesz! Póki co nie wyobrażam sobie zostawienia Lilki z kimkolwiek, więc może za rok...

      Usuń
  4. Należał by Wam się mały urlopik tylko we dwoje ;).

    Buziaki :*.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, pewnie kiedyś pojedziemy!

      Usuń
  5. my z kolei mieszkaliśmy w dwóch różnych częściach Polski i zazwyczaj co drugi weekend jechaliśmy ok 400 km, potem się poprzeprowadzaliśmy parę razy i wylądowaliśmy tu :)
    a co do psm to u nas króluje tekst: motocykl się zepsuł?


    Jeden dzień z życia pewnej pary

    Jak ona i on widzą te same sprawy? Oto kartka z dziennika JEJ i JEGO, dotycząca tego samego dnia:

    Jej pamiętnik:
    Dziś mój mąż zachowywał się bardzo dziwnie. Zaplanowaliśmy wieczorem wyjście do restauracji na kolację. Poszłam z koleżankami połazić po sklepach i trochę się spóźniłam.
    Przypuszczam, że zauważył moje spóźnienie, ale nic nie powiedział. Rozmowa nie kleiła się. Zaproponowałam, byśmy poszli do jakiejś zacisznej knajpki, w której moglibyśmy spokojnie porozmawiać. Zgodził się, ale nie był przy tym zbyt rozmowny. Pytałam, co się stało, a on w odpowiedzi mówił, że nic. Próbowałam to wyjaśnić, obawiając się, że może jest na mnie zły, ale on nie przyznawał się i twierdził, że nie ma się czym martwić.
    W drodze do domu powiedziałam mu, że go kocham, ale w odpowiedzi tylko się uśmiechnął i nadal w skupieniu patrzył na drogę. Dlaczego nie odpowiedział, że też mnie kocha?
    W domu oglądaliśmy telewizję i też nie porozmawialiśmy normalnie. Czułam, że on myśli o czymś i to coś go zdenerwowało. Poszłam spać. Po 15 minutach przyłączył się do mnie, ale ciągle nie był dla mnie czuły, nawet mnie nie objął. Gdy zasnął, rozpłakałam się. Nie mogę zrozumieć, co zrobiłam nie tak. Za co się na mnie obraził?

    Jego pamiętnik:
    Motocykl nie chce odpalić... nie mogę dojść dlaczego.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!