Mama2c

Mama2c

środa, 22 maja 2013

Zmiany, zmiany... dużo zmian :)

Spokojnie- nie zmieniam męża, nie przeprowadzam się i nie wracam jeszcze na razie do pracy :)
Zmiany dotyczą głównie naszej Młodszej Córci. To akurat nic nowego, bo każda Mama wie, że pierwszy rok życia Malucha to okres największych zmian!

Lila jest dosłownie o krok od raczkowania. Pracuje nad tym intensywnie od blisko miesiąca, ale dopiero teraz mam wrażenie, że po prostu ruszy lada dzień. Jak na złość nie mogę zrobić Jej żadnego zdjęcia, na którym uchwyciłabym etapy Jej "przymiarek". Jeszcze 3-4dni temu klęczała na kolankach i łokciach bujając się w przód i w tył. Rozkoszna w tym była. Za to teraz po bujaniu nie ma już ani śladu. Teraz Lila przyjmuje pozycję na pieska (dosłownie! ale bez żadnych skojarzeń, proszę :)) i za chwile zarzuca tyłek do przodu :) Potrafi w ten sposób pokonać całą jadalnię. A kiedy jest już zmęczona, wraca do pełzania. I to już jest prawdziwy armagedon, bo pełzająca Lila to jest żywioł nie do opanowania. Były już pierwsze zderzenia za ścianą i framugą... Póki co nie zapowiada się żeby Lilka miała zamiar usiąść. A zależy mi na tym dużo bardziej niż na raczkowaniu, ze względu na nowe możliwości karmienia. Myślę oczywiście o BLW. Jestem ciekawa jak to będzie wyglądało w naszym wykonaniu. Jak dotąd Lilka stoczyła ze mną dwie wojny o chleb-pszenny i razowy. O ten razowy walczyła prawie do upadłego, więc to dobry znak :) Tak to jest, kiedy matka pochłania kanapkę nosząc Dziecko na rękach.
Lilka wróciła do cyca o godzinie 18, ale i tak dwa karmienia w ciągu dnia nam odpadły (pisałam wcześniej, że hrabina odmawia ssania w dzień). W związku z tym Lekarka, która u nas ostatnio była poradziła żeby rozszerzać Jej intensywnie dietę. Jak dla mnie najłatwiej byłoby, żeby od razu zaczęła jeść schabowego i kapuśniak, no ale tak dobrze niestety nie ma :) W planach na najbliższe dni mamy kisiel na soku z malin własnej roboty i właśnie chlebek z masełkiem. Co do chlebka to obawiam się jak Jej konsystencja podejdzie, bo niestety nadal żyjemy w świecie papek. W sobotę próbowałam dać Jej banana nierozciapkanego do końca, ale nadal przy przełykaniu miała trudności i ratowała się odruchem wymiotnym. Poza tym banan chyba nie będzie Jej ulubionym owocem, bo kiedy dałam Jej go na łyżeczce, aż się wzdrygała z niechęcią. Póki co najlepsze są jabłuszka, bo morele je bez większego entuzjazmu. Z apetytem zajada za to Sinlac. Chciałabym Jej robić kaszkę ryżową na swoim mleku, ale czytałam ostatnio na jakimś blogu, że podobno to wcale nie taka prosta sprawa z przygotowaniem jej i że proporcje są zupełnie inne, niż podają na opakowaniu odnośnie mleka modyfikowanego. Macie może jakieś doświadczenia w tym temacie? Ewentualnie podam Jej za jakieś dwa tygodnie zwykłą kaszkę mleczno-ryżową.
Sposób picia mleka się nie zmienił u naszej szalonej Córki. Nadal zamiast ssać jak każde normalne niemowlę, Ona dostaje przy cycu "palmy". Był okres chaotycznego machania rękami, był okres machania nogami, potem było robienie rączką "bam bam"- i po cycku i po swojej nodze na przykład :) Za to dzisiaj miała ubrane rajstopki i co robiła? Ssała a ręką walczyła z rajstopami... Długość ssania nadal zawrotna-do 6minut. A potem śpiewa, gada i się śmieje :) I jak tu Jej nie kochać! Choć są oczywiście momenty, że przez te Jej świrowania przy ssaniu, dostaję istnej nerwicy połączonej z depresją.
Jeśli jesteśmy już przy cycu. Po okresie żałoby, że mnie tak po prostu odstawiła, staram się znaleźć jakiś pozytyw. No i znalazłam, oczywisty, jak mi się wydaje. Skoro ssie pierś o 10, a potem dopiero o 18, więc mam osiem godzin luzu! Trzeba to wykorzystać. Zamierzam się w końcu spotkać z koleżanką ze studiów, za którą bardzo, bardzo tęsknię, wybrać do fryzjera bez pośpiechu i ponaglania fryzjerki, że mi mleko już cieknie, jak to było ostatnim razem... no i najważniejsze- zamierzamy wybrać się z Elizką nad morze!!! Tak, tak. Do najbliższej nadmorskiej miejscowości poza sezonem mamy jakieś 45minut drogi, grzechem byłoby z tego nie skorzystać. Eliza morze uwielbia i chcemy Jej w związku z tym zrobić niespodziankę. Czy się uda? Okaże się już niebawem. Co prawda na razie jestem pełna entuzjazmu i cieszę się bardzo na tą ewentualną wycieczkę. Za to pewnie jak już przyjdzie co do czego, wizja zostawienia Lilki na tyle godzin pewnie mnie przerośnie... Do tej pory zostawiałam Ją tylko i wyłącznie jak spała na spacerze...

Aaaaa! Ja tu o papkach, cyckach i rozstaniach, a nie wspomniałam o NAJWAŻNIEJSZYM! Lila śpi! Tak, śpi w domu, mocnym, zdrowym i przede wszystkim dłuuuugim snem!  Pamiętacie kiedy pisałam, że Jej poranna drzemka potrafiła trwać 7minut? Teraz nasze Dziecko usypia na minimum godzinę. Zmarnowałam co prawda pierwsze dwa dni tej Jej dłuższej drzemki, bo nie robiłam nic innego, tylko czekałam, aż wstanie, bo to przecież miało nastąpić lada moment. Mijało 10minut, potem 20, i jeszcze 20... a ja zaczynałam być zła sama na siebie, że zmarnowałam tyle cennych minut :) Teraz zdecydowanie lepiej potrafię ten czas wykorzystać, pisząc na przykład nowy post :)

U Elizy raczej rewolucyjnych zmian brak. Pani Kasia wspaniałomyślnie zadaje im już coraz mniej, więc życie podwórkowe kwitnie. Widzę także, że wyraźnie spodobało Jej się kiedy śpi u Niej koleżanka i już wstępne plany na piżama party poczyniła. Tak więc z piątku na sobotę prawdopodobnie będziemy mieć jeszcze jedno dziecko pod opieką... I pomyśleć, że dokładnie 7lat temu zaczynała raczkować, była pomarańczowa od zupki marchewkowej, którą jadła na okrągło i miała garść włosów na główce. Do tego spędzała dużą cześć dnia u mnie na rękach, ze względu na Jej refluks i wskazaną pozycję pionową... A teraz? Teraz patrzę na Nią i myślę sobie, że jest już taka duża, że tak niewiele nas dzieli od tego, że stanie się dojrzewającą nastolatką, a przed nami pojawią się kolejne wyzwania... Jakbyśmy teraz mieli ich już mało...

A jakie zmiany u rodziców? Hmmm... Wieczory uprzyjemniamy sobie ostatnio oglądając pierwszy sezon "Prawa Agaty" :) Zaczynamy powoli marzyć o powrocie do chodzenia po Tatrach, ale oboje wiemy, że to najwcześniej za rok, ze względu na Lilkę. Póki co czekamy na sierpień i na nasz wyjazd do Karpacza.

I to by było na tyle jeśli chodzi o zmiany...

Ps. Wiem, że wiele osób zazdrości nam (chodzi mi o nas, jako o województwo, a nie bezpośrednio moją rodzinkę :)) bliskości morza... Mogę tylko na pocieszenie dodać, że my zazdrościmy i to potwornie wszystkim tym, którzy mieszkają na przykład we Wrocławiu (nie tylko jest piękny, ale stamtąd dużo bliżej do Karpacza) albo w Krakowie (to już właściwie rzut beretem do wszystkich miejscowości, z których można wyruszyć w Tatry). Jeśli ktoś chciałby się zamienić- jesteśmy chętni :)

13 komentarzy:

  1. Martuś przypomnij mi ile Lilcia ma miesięcy? Mnie się kojarzy coś ok 6 miesięcy. Bo jak czytam ile pokarmów już wprowadziłaś to aż mi głowa rośnie... u mnie lekarze mówią, żeby jeszcze czekać skoro ma mleko i skoro dobrze przybiera na wadze. A czekać np do chwili kiedy nie skończy 5 miesiąca... albo nie zacznie... hmm... już nie pamiętam, bo każdy mówi coś innego ;/
    Małe dzieci mały problem, duże dzieci duży problem... Piżama party haha super :) To sobie odpoczniecie :P
    Tak ja jestem jedną z tych osób, które zazdroszczą Wam bliskości morza :) Co prawda ja od siebie w każdy zakątek Polski mam mniej więcej tyle samo... dla jednych blisko, dla innych daleko.. ale niestety granic nie przesunę ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Lila skończy 1czerwca 7miesięcy i wejdzie tym samym w 8miesiąc życia. Czytałaś Martuś moje wypociny u Ciebie na blogu odnośnie rozszerzania diety? My zaczęliśmy zgodnie z zaleceniami naszej lekarki, kiedy Lila skończyła 4miesiące. Mała przez te pierwsze 4miesiące przybierała na piersi świetnie, potem zaczęła gorzej, więc stąd nowe pokarmy. Poza tym są różne szkoły. My z Elizą mieliśmy okropny problem z nowościami, więc przy Lilce staram się żeby regularnie poznawała nowe smaki, oczywiście zachowując odpowiednią kolejność i odstępy między jednym nowym pokarmem a drugim. Kuba ładnie nadal przybiera więc to jest dobry powód żeby nadal był tylko na Twoim mleku. Minus jest taki, że jedni zalecają żeby maluch przez 6miesięcy pił tylko mleko a potem po skończeniu 6miesiąca zalecają dużo nowości i tak naprawdę jest mało czasu żeby zachowywać odpowiedni odstęp między nowościami i obserwować dziecko w tym czasie. My raz na tydzień serwujemy Jej coś nowego stosownego do wieku. W razie czego pytaj :) chętnie opowiem na naszym przykładzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, ze czytałam Twoje wypocinki :) Spokojnie. Nie poszły na marne :) Każdy lekarz ma swoją teorię nt rozszerzania diety. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie częstszego podawania nowych posiłków niż raz na tydzień.. Bo wtedy alergia ma czas, żeby zareagować.

      Usuń
    2. Nasza lekarka z przychodni uważa, że na skórze alergia wychodzi już po góra dwóch dniach od podania alergenu, ale jakoś mnie to nie przekonuje, więc robimy takie odstępy jakie uważamy za słuszne :) A dziś ząbki dały czadu, więc czuje się jak wrak człowieka :(

      Usuń
  3. "U Elizy raczej rewolucyjnych zmian brak. Pani Kasia wspaniałomyślnie zadaje im już coraz mniej, więc życie podwórkowe kwitnie. "
    No! I to się nazywa dobra nauczycielka! :D
    Lila już coraz większa, to i zmiany większe:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noelko, no widzisz-nie chwal nauczyciela przed końcem roku szkolnego :) Dziś Pani Kasia im tyle zadała, że hoho :) I bardzo dobrze, mnie głupot będzie :)

      Usuń
  4. no brawo, brawo ;) zdolniacha mała ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marta nie wierzę, że to piszę ale jak tak czytam twój opis początków raczkowania Lili to mi jakoś tak się sama gęba śmieje i myślę sobie, że fajnie mieć w domu takiego szkraba... no naprawdę nie wierzę, że to napisałam. Ja to chyba jednak nienormalna jestem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, jeszcze nic straconego :) No powiem Ci, że my po takiej 6letniej przerwie w dzieciach, teraz delektujemy się takim maluchem :) Za 5lat pomyślę o kolejnym :)

      Usuń
  6. Nie ja póki co nie planuję więcej dzieci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Póki co, to nie znaczy, że w ogóle!

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!