Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Jelitówka. Jak historia zatoczyła koło.

Rok temu byłam w 22 tygodniu ciąży.
Rok temu zakończenie roku szkolnego, jak teraz,  zbliżało się wielkimi krokami.
Rok temu Eliza, jak teraz, załapała jelitówkę.

Jak to się mówi: "Jak nie urok, to sraczka". No i w naszym przypadku to nawet dosłownie: sraczka. Jakby mało było nam ząbkującej i niejedzącej Lilki, to jeszcze takie ustrojstwo. Jednak po kolei, najpierw cofnijmy się do zeszłego roku.

Za dwa dni Elizka miała kończyć zerówkę 5latków. Cała rodzina podekscytowana, mimo, że od września również szła do zerówki, tylko, że 6latków :) W każdym razie pierwszy rok edukacji szkolnej za nami, zatem rodzinne święto prawie że. Wybraliśmy się do centrum handlowego na zakupy, pamiętam, że czegoś na to zakończenie jeszcze szukaliśmy... A po zakupach, jako że u nas na obrzeżach takich atrakcji nie ma, udaliśmy się na pizzę. I staje się rzecz nawet nie dziwna, po prostu niemożliwa- Eliza nie może "zmęczyć" nawet jednego kawałka. Nie no, moje Dziecko może odmówić jabłka, papryki, pomidora, kremu z brokułów...ale nie pizzy. Coś było na rzeczy, to oczywiste. Mniej więcej w połowie drogi do domu, Eliza podniosła czerwony alarm zapowiadając, że chce Jej się kupę i zwymiotować. Tak zwany komplecik. Mąż przyspieszył, a mnie zaczęły poty oblewać. Dopiero co uspokoiły się mdłości związane z ciążą i na samą myśl, że Eliza tu zaraz pawia puści, zrobiło mi  się słabo. Wiedziałam, że jeśli Ona to zrobi, to na pewno się z Nią zintegruję. Gorzej, gdyby postanowiła zrobić kupę...
Do domu udało nam się jakoś dojechać, ale za to na miejscu Eliza dotrzymała słowa i leciało na dwa końce... Noc była równie urocza. Następnego dnia rano wiedzieliśmy już, że z oficjalnego zakończenia roku szkolnego-nici...
Kiedy u Elizki uspokoiły się w końcu sensacje żoładkowo-jelitowe, zaczęły się u mnie...

Za to teraz nie było pizzy, były natomiast rozmowy o zakończeniu roku, o wręczaniu dyplomów, w końcu od września będziemy mieć w domu pierwszoklasistkę! Wczoraj w ciągu dnia Eliza parę razy przybiegła do domu, w pełnej gotowości do wypróżnienia się. Nie zaniepokoiło mnie to, bo na pytanie: "Jaka kupa? odpowiadała, że dobra (cokolwiek to oznacza :)), więc moja czujność została uśpiona... Za to o 2.30 w nocy wszystko było już jasne. Najpierw Elizka przyszła do nas z informacją, że chce Jej się wymiotować, ale od zapowiedzi do czynów minęła godzina... No a jak się zaczęło, to końca nie było widać... Zaraz po wymiotach dostała wysokiej gorączki (39stopni) dlatego podejrzewałam anginę, która jak dotąd tak nam się właśnie objawiała.
Lekarz, który przyjechał w ciągu dnia, na szczęście nie potwierdził moich przypuszczeń, za to stwierdził jelitówkę... Dokładnie jak rok temu. Tylko, że tym razem jest duża szansa, że do zakończenia roku Elizie zupełnie przejdzie. Zresztą już dziś nie było zmasowanej kupy i wymiotów, utrzymuje się tylko stan podgorączkowy... Mam jedynie nadzieję, że Eliza tym razem nie będzie taka szczodra i mnie nie poczęstuje tym dziadostwem...

11 komentarzy:

  1. Ojjjj u nas tak bylo w sylwestra, wiec doskonale Cie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj w Sylwestra, kiepska pora na takie sensacje...

      Usuń
  2. Jejku jak ja nienawidzę tego dziadostwa. Dwa razy mnie dopadło, raz w ciąży z Filipem, drugi z Jagodą. Myślałam, że się wykończę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, chyba ta przypadłość lubi ciężarne, bo z Elizą miałam raz, a z Lilą dwa... I też myślałam, że nie dam rady, coś potwornego, zwłaszcza, że z Lilką za którymś razem trafiłam na niemiłosierne upały.

      Usuń
  3. Jelitówka....ups. Nic przyjemnego... Zdrówka dla Elizy ! A Ty Martuś trzymaj się dzielnie . A ja będę trzymać kciuki, żeby jednak nie do końca było tak jak w zeszłym roku, bo...musiałabyś być w ciąży :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko, dziękujemy :) Trzecia ciąża bardzo bardzo chętnie ale za jakiś czas jednak.

      Usuń
  4. Historia lubi się powtarzać, oby tylko ten jeden raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tylko! Nic przyjemnego to w końcu :)

      Usuń
  5. Oby to nie stało się tradycją:)Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!