Mama2c

Mama2c

sobota, 8 czerwca 2013

NIE ROZUMIEM!!! Geneza sobotniej nerwicy.

Rozumiem, że dziecku dwu-, trzyletniemu należy wszystko dokładnie, od podstaw, tłumaczyć- nie raz, nie dwa, ale do skutku. Mały człowiek, który dopiero co pożegnał pieluchę i nauczył się mówić, potrzebuje tego, żeby zrozumieć swoje i nasze funkcjonowanie- w domu, na podwórku, w przedszkolu, w społeczeństwie... I to naprawdę jestem w stanie zrozumieć, zaakceptować, wcielić w życie. I śmiem twierdzić, że na tym etapie życia Elizy, nie zawiodłam. Tłumaczyłam, objaśniałam, znowu tłumaczyłam... Od rana do wieczora, dzień po dniu. Dlatego tym bardziej nie rozumiem jak 7letnia dziewczynka może każdego dnia zadawać te same pytania!!! I nie pyta mnie o rzeczy dla Niej abstrakcyjne, które raz wytłumaczone, mogą nadal stanowić dla Niej zagadkę. Ona pyta mnie o podstawy! Przykłady? Proszę bardzo!
-Idź umyj zęby.
-Dlaczego?

-Nie wchodź do domu w butach.
-A czemu?

Podobna reakcja była dziś punkt 12, kiedy szła na dwór i  powiedziałam Jej, żeby dużo piła, bo jest gorąco. Patrzę na swoje Dziecko i ręce mi opadają. Jeśli jeszcze raz usłyszę dzisiaj "dlaczego?" albo "a czemu?" to przysięgam-nie wiem co zrobię! Nie ma jeszcze godziny 13 a ja jestem już tak wściekła, że melisa tu dziś chyba nie wystarczy. Oczyma wyobraźni widzę dwudziestoparoletnią Elizę w dniu Jej ślubu, która pyta się mnie dlaczego musi umyć zęby przed wyjściem do kościoła. Bo zakładam, że butów ślubnych wcześniej na dwór zakładać nie będzie, więc tym razem bezkarnie pozwolę Jej chodzić w butach po domu...

Każdy psycholog ostrzega przed tym, że kiedy w domu pojawia się nowy członek rodziny, starsze dziecko ma prawo cofać się w rozwoju... Czy te infantylne, moim zdaniem, pytania Elizy to jest właśnie przejaw tego cofania się w rozwoju? Bo jeśli tak, to zastanawiam się, czy nie wolałabym srania w gacie albo powrotu do picia z butelki...
Powiedzieć, że kipię z nerwów, to za mało, żeby oddać stan, w którym jestem. I zamiast miski jogurtu z otrębami, zjadłam właśnie twixa... Został jeszcze jeden i chyba nie uchroni się przed moim nerwem.

8 komentarzy:

  1. I o co tyle nerwów? Mnie by to nawet bawiło, takie sprawdzanie, co jeszcze wymyśli. A ona może właśnie Cię sprawdza, hm?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może tak! A nerwy, to chyba największe o twixa, bo pora wreszcie schudnąć :)

      Usuń
  2. Myślę, że to właśnie Jej sposób na zwrócenie na siebie uwagi. I choćbyś nie wiem ile tej uwagi na Nią zwracała i tak będzie czuła niedosyt, bo Twoją uwagą musi się teraz dzielić z młodszą siostrą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chyba to jest właśnie nasz główny problem...Jednak ponad 6lat posiadania mamy na wyłączność, swoje zrobiło...

      Usuń
  3. Moja , choć dopiero 4 latka, bystra dziewczynka, a też tak ma,zadaje pytania, na które świetnie według mnie zna odpowiedź:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jak mama sobie pogada, to dzieciom chyba lepiej się robi :) Gorzej z mamą :)

      Usuń
  4. Nic się nie martw etap nerwów minie, po jakimś czasie przestaniesz słyszeć to "a czemu ", choć ono pewnie nadal będzie padać z ust Twojej Córki. Cierpliwości.
    Jakiś malutki urlopik by Ci się przydał. Na razie drobny od owsianki i jeszcze taki chociaż króciutki od codzienności .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to jestem raczej z nerwusów :) Jak nie na to, to na coś innego będę się wkurzać :) A urlopik? Zawsze! tego nigdy nie odmówię :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!