Mama2c

Mama2c

środa, 12 czerwca 2013

Rocznica, impreza i choroba

...a rocznic to nawet kilka.
Pierwsza-najważniejsza, to taka, że dokładnie rok temu, na połówkowym usg, dowiedzieliśmy się, że Lila będzie Lilą :) Po dotarciu na miejsce, do szpitala, w którym robiłam wcześniej badania prenatalne, okazało się, że pomyliłam dni... Byliśmy zapisani nie na 12-go, ale na 14-go... No cóż, przynajmniej godzinę zapamiętałam. Pan doktor był jednak tak uprzejmy, że nie fatygował nas drugi raz. Swoją drogą za 300zł, też pewnie byłabym taka uprzejma... Chwilowe wstrzymanie oddechu, kiedy padło pytanie, czy chcemy znać płeć, w głowie migawka z połówkowego usg z Elizką, i za chwilę już wszystko jasne! Będziemy mieć drugą Córcię. Co prawda cały czas wydawało mi się, że tym razem to już na pewno będzie chłopczyk, ale jak widać, co do płci, mylę się za każdym razem :) Wiedziałam, że Eliza zwariuje ze szczęścia- marzyła o siostrze. Miała w odwodzie przygotowane imię dla brata, ale siostra to siostra!

Po powrocie z usg musiałam szybko ogarnąć mieszkanie, bo przylatywała do nas moja kuzynka z Warszawy. I to jest właśnie ta druga rocznica :) Z Agą co prawda widzimy się znacznie rzadziej odkąd założyłam rodzinę, dlatego tym bardziej cieszy mnie każde nasze spotkanie.

No i rocznica numer trzy... Polska grała swój drugi mecz, podczas ME, których jak wszyscy pamiętamy- byliśmy gospodarzami.
Rocznica numer dwa i rocznica numer trzy, skumulowane razem, dają focha mojego męża. Jakim cudem? Już wyjaśniam. Agnieszka przylatywała zaraz po pracy, liniami OLT, bo raz, że tanio, a dwa- idealnie pasowała Jej godzina i nie traciła nawet pół dnia ze swojego urlopu! Niestety, godzina przylotu pokrywała się z emisją meczu naszej reprezentacji. Jak mi tylko Aga powiedziała, o której przylatuje, od razu pomyślałam sobie, że hrabia pewnie będzie niezadowolony. I nie pomyliłam się, oczywiście. Nie sądziłam tylko, że mój dorosły, jakby nie patrzeć mąż, wybuchnie jak mały chłopczyk, że specjalnie Go tak urządziłam... No na pewno :) Intryga uknuta z liniami OLT, Agą no i jeszcze Fifa też pewnie była w to zaangażowana, bo godzina meczu Polaków też musiała pasować! Jak widać, nie tylko ja w tym domu mam paranoje!

Impreza!
Dziś w szkole Elizki odbywa się Dzień Mamy i Taty. Czeka mnie pewnie jakieś 45minut ze ściśniętym ze wzruszenia gardłem... Nie potrafię tego opanować patrząc na te przejęte i zaangażowane Dzieciaki, a już w momencie, kiedy Eliza mówi swoją kwestię-zawsze wymiękam... I za każdym razem przypominają mi się Jej pierwsze Jasełka w przedszkolu, kiedy miała 3latka- wyszła na środek i nic nie powiedziała... Za to teraz? Widzę, że bardzo lubi takie występy :) To niesamowite obserwować własne Dziecko, jak ewoluuje, jak dojrzewa do pewnych zadań... Mało tego, obserwuję u Elizy jakieś wzmożone poczucie odpowiedzialności... Najpierw martwiła się, czy wszyscy nauczą się swoich wierszyków, z kolei dziś rano, przeżywała czy wszystkie Dzieci przyjdą...

Choroba :(
Tymczasem nasza Lilcia pierwszy raz zmaga się z dość poważną infekcją. Wczoraj była pani doktor i stwierdziła zapalenie gardła, w dodatku gardełko jest już mocno czerwone i obłożone. Cały czas mam jednak nadzieję, że uda nam się wyjść z tego bez antybiotyku... Na razie mamy syrop i Hasco sept do psikania. Lila, podobnie jak Eliza, pogodnie znosi choroby, bo gdyby nie to, że odmawiała jedzenia kaszy i zupek, to w życiu nie powiedziałabym, że może coś Jej dolegać. Śmiała się cały czas, gaworzyła, podejmowała próby raczkowania i siadania. Właściwie dopiero dziś rano trochę więcej chciała się poprzytulać, a co za tym idzie-żeby Ją ponosić na rękach. Lila to waga piórkowa, więc nosimy się i tulimy ile wlezie, żal mi Jej takiej chorej, zwłaszcza, kiedy ma gorsze chwile. Bo kiedy się zabawi i rozbryka, na chorą dalej nie wygląda.
W każdym razie cieszę się, że dostaje już lekarstwa i że wiem co Jej dolega, mam teraz tylko nadzieję, że niebawem i apetyt wróci... A ja po raz kolejny przekonałam się, że intuicja co do dzieci mnie nie zawodzi i na szczęście nie dałam sobie wmówić, że to ząbkowanie...

A to ja z Elizką i Lilą (20 tydzień ciąży)




17 komentarzy:

  1. Haha, oj ale intryge uknulas z tym meczem :) moj maz tez przywalilby focha, takie duze dzieci z tych naszych mezach w takich sytuacjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to podobne kobiety strzelają fochy :) No, nie powiedziałabym :) A duże dzieci-święta prawda!

      Usuń
  2. Moj M. na szczescie nie przejmuje sie az tak bardzo pilka nozna, ale tata to by sie obrazil na smierc i zycie! ;)
    Kobieto, Ty to masz pamiec! Ja ledwo pamietam kiedy mialam te polowkowe USG! Miesiac, owszem, mniej wiecej kojarze, ale dokladnej daty to w zyciu! :)
    Biedna Lila, mam nadzieje, ze antybiotyk nie bedzie potrzebny! U nas kroluje pan katar...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ojciec również, poza tym na pewno by nie pojechał na to lotnisko, dla niego jakikolwiek mecz jest ważniejszy niż wszystko inne, a tym bardziej mecz takiej rangi...
      A pamiętam to usg, chyba właśnie ze względu na ten mecz ;) Bo z Elizą nie pamiętam ani daty, ani czy był to koniec kwietnia, czy początek maja...

      Usuń
  3. ja już się nie mogę doczekać występów Maksia :) ale z CIebie żona, jak mogłaś mężowi taką przykrość zrobić, wiesz perfidnie to uknułaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mogłam, mogłam :) Bo ja zła żona jestem! A co do występów, to jest na co czekać, proponuję tylko mieć pod ręką chusteczki :)

      Usuń
    2. hehe bo wszystkie żony są z piekła rodem :P

      Usuń
  4. Dużo zdrowia Liluniu! :****** fajne te rocznice:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie też ściska od żołądka po oddech, jak widzę maluszki w takich sytuacjach. Bardzo empatycznie odbieram ich przejęcie ;) To nie do opanowania, fakt. Też nie oszczędzam Mi tulenia, noszenia itp. I niech sobie mówią, że ją rozpieszczę, przyzwyczaję, blablabla. Znam swoje dziecko i wiem, że jak tylko pojawia się coś ciekawego to myka od mamy. Poza tym, dzieci ucząc się nowej pozycji; siadania, raczkowania, stania, chodzenia, wcale nie są tak chętne do wskakiwania na ręce, są dumne ze swoich własnych możliwości, trzeba tylko wyczuć moment.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lila to się wręcz wyrywa jak już nie chce tulenia, ewidentnie sygnalizuje, że już ma dość :) A dzieci są niesamowite, takie przejęte, poważne...

      Usuń
  6. Hehe... niezła z Ciebie intrygantka :))) tak załatwić męża... to nawet ja oglądałam tamten mecz ;)
    Lilaczkowi masę uścisków i całusków sprzedaj ode mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intryga, to widać moje drugie imię :) A mecz też oglądałam :) Dziękuję w imieniu Lilki.

      Usuń
  7. wszelkim zarazom mówimy NIE a sio a kysz!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja nawet dodam od siebie-WYNOCHA :)

      Usuń
  8. Piękniutkie jesteście na tym zdjęciu :))))
    Pozdrowionka :))))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!