Mama2c

Mama2c

piątek, 19 lipca 2013

A tam w lustrze to niby kto?

Lila weszła w etap, kiedy zainteresowało Ją to, co widać w lustrze. A raczej kogo :)
Pierwsza przymiarka do zbadania tego niesamowitego zjawiska, była mniej więcej tydzień temu, ale trwała krótko i przeszła bez większego echa. Lila spojrzała, dziecko z lustra też spojrzało... Lila odwróciła głowę, więc nie wie, że dziecko zrobiło to samo :) Lila machnęła rączką... Mama dopatrując się geniuszu u Córci, chce wierzyć, że to było coś na kształt "papa", ale rozsądek karze Jej przyjąć do wiadomość fakt, że Lilka chciała to dziecko z lustra zwyczajnie "zaczepić". Dziecko z lustra przynętę połknęło. I to by było wtedy na tyle.
Za to dzisiaj rano Lilcia dała prawdziwy popis. Lustro na przedpokoju mamy duże, od podłogi do sufitu. Zamontowane w czasach mojej wagowej świetności, bo teraz pewnie na taki krok bym się nie zdecydowała...
I co dziś moja mała panna mi zaserwowała? Ubaw po pachy :) Lilcia klapnęła sobie na panelach, na przeciwko lustra, ale w bezpiecznej odległości od  tego dziecka z lustra. Przecież nie będą tak od razu się spoufalać. Lilcia zaczyna-macha nóżką, uderzając radośnie o panele. Swoją drogą... że też Ją to nie boli... Dziecko robi to samo, więc Lilka w śmiech. No to spróbujemy czegoś innego-Lilcia podnosi rączkę i robi jakieś dziwne ruchy, jakby łapała niewidzialne coś :) Kiedy widzi, że kumpela z lustra Ją naśladuje, jest przeszczęśliwa. Pierwsze lody przełamane! Lila siada już bardzo blisko lustra. Chyba stwierdziła, że się z dzieckiem dogadają. Pora na powitanie. Kulturalni ludzie podają sobie ręce (nie nogi :)) więc Lila wyciąga rączkę i nieśmiało dotyka lustra. Chyba jest trochę zawiedziona, bo zamiast drugiej ciepłej rączki, odpowiada Jej chłód lustra. Trudno, nic tak nie zjednuje sobie sympatii, jak podzielenie się tym, co mamy w życiu najcenniejszego. Lila wyjmuje z buzi smoka i zamaszyście kieruje go w stronę lustra! Jeśli ktoś pomyślał, że Lila odda dziecku z lustra maminego cyca, jako tą wartość najcenniejszą, to się pomylił. Lilka cyce traktuje bardzo instrumentalnie i żadnych sentymentów w tej dziedzinie nie ma. Co innego smoczuś...
Dzidzia z lustra odpowiedziała takim samym przyjaznym gestem, więc można się rozstać... Przyjaźń się zawiązała :)
Uśmiałam się bardzo obserwując Mała, bo min, które przy tym robiła opisać się nie da, a mimikę miała bardzo bogatą :)
Po Lilce w lustro spojrzała i mama. Tylko, że ja przyjaciółki, w tym upiornym odbiciu nie dostrzegłam...
Włosy z lekkim odrostem, potargane, i bynajmniej nie od porannego seksu z mężem... Na twarzy wymalowany ponad ośmiomiesięczny deficyt snu... A im schodzimy niżej, tym jest gorzej-cycki radośnie wiszą jak u krowy żującej trawę, brzuch rodzi wątpliwości, czy to kolejna ciążą, czy pozostałość po poprzedniej... Na szczęście nieogolone nogi ukryły się pod spodniami od piżamy. Na pierwszy rzut oka widzę, że do programu Kasi Cichopek "Sexi mama" dostałabym się z marszu...
Jedyną "kobietą", która patrząc u nas w domu w lustro przeżywa nieustanny zachwyt swoją osobą, jest Eliza. Codziennie przed wyjściem z domu staje na przedpokoju i robiąc pozę stwierdza: "No, fajnie mnie dziś ubrałaś.", albo: "Ładne mam włosy, nie?"
Muszę pomyśleć nad zdemontowaniem tego lustra. Inaczej ciężar frustracji mnie przygniecie i już się nie podniosę...

16 komentarzy:

  1. No z tym opisem siebie to przesadziłaś, mogę się założyć, że Twój mąż opisałby Coę tysiąc razy lepiej i bardziej prawdziwie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie wiem, nie wiem-mój mąż jest raczej krytyczny wobec mnie :) Pamiętam, jak kiedyś kupił mi gazetkę "Pięć najskuteczniejszych diet"...

      Usuń
    2. No boski jest :) :)

      Usuń
    3. O tak, umie facet "pocieszyć". A potem był czas na książkę z dietą Dukana...

      Usuń
  2. hahahaha :D no patrz, ja dzieci nie posiadam (własnych) a jak patrzę w lustro to mam podobnie ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba na bank coś z tymi lustrami jest nie tak :)

      Usuń
  3. No nie, my kobiety potrafimy krytycznym okiem spojrzeć na siebie, ale nie na inne...;)

    OdpowiedzUsuń
  4. w odpowiedzi na to co napisałaś polecam Ci Martuś ten artykuł:

    http://codziennikfeministyczny.wordpress.com/2013/07/18/kiedy-twoja-matka-uwaza-ze-jest-gruba/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dzięki, Na pewno przeczytam.

      Usuń
  5. Mam dokladnie takie same odczucia kiedy spogladam w lustro. ;)
    A co do Elizy to co tam. Niech sie "mizdrzy", poki moze. Za 30 lat tez raczej bedzie lustra unikac... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, chociaż w sumie nie wiem, bo Ona raczej pewna siebie jest w tym temacie. Ja to zawsze zakompleksiona byłam i tak mi pozostało.

      Usuń
  6. Oj Martuś gdyby nie zdjęcia to może bym jeszcze uwierzyła w Twój opis. Ale nic z tego ! Okulary Ci podmienili ! Dziecko widzisz dobrze , ale siebie już nie . Do okulisty czym prędzej !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko, ja przed ciążą ważyłam 50-55kg :) A teraz to nawet nie chcę wiedzieć :)

      Usuń
  7. Coś mi tu nie grało. No bo Ty i Eliza wyglädacie jak Siostry. A teraz juz wiem. Urodziłaś Ją mając 14 lat ! Bo to wtedy się waży 50 kg.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahaha jak ja lubię to Twoje szydercze poczucie humoru. Uśmiałam się jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!