Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 29 lipca 2013

Cicho sza, czas na ciszę...

Mojej Młodszej Córci cierpliwość do upałów skończyła się właśnie dziś, nota bene w dniu, kiedy podobno się ochłodziło. Podobno, bo mimo, że termometr faktycznie pokazuje na balkonie 10stopni mniej niż wczoraj, to wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że nie czujemy różnicy. Może tak się nagrzaliśmy od piątku, że jeszcze parujemy...

Tak czy siak, Lila przejęczała cały dzień. Jeśli jest coś, czego naprawdę nie lubię u dzieci, to właśnie tego jęczenia i zawodzenia. Zwłaszcza u tak małych dzieci, bo przecież nie powiem Lilce: "Słuchaj Mała, wnerwiasz mnie.Przestań." To znaczy powiedzieć oczywiście mogę, tylko raczej posłuchu nie powinnam się spodziewać...

Koło 17-tej, kiedy coraz częściej miałam już momenty kryzysowe i kiedy byłam bliska jęczenia wraz z Lilą, zaczął wyć na klatce pies sąsiadów... Pies tak naprawdę jest suką, w dodatku suką-świeżo upieczoną matką. No więc suka matka, ma też pana, naszego Sąsiada. Ogólnie spoko Gościu, po 60-tce, nic do Niego nie mamy. Sąsiad lubi sobie piwko pod sklepem wypić, a jak wypije z pięć, to zapomina, że pod sklep poszedł z psem, to znaczy z suką. I w ten sposób suka już dwa razy zaciążyła. No i dziś, kiedy ta biedna suka wyła pod drzwiami już dobre pół godziny, wydedukowaliśmy z Mężem, że Edek poszedł na piwo, a ona wróciła pod drzwi i wyje do swojego szczeniaka. Swoją drogą niesamowity jest ten matczyny instynkt, bez względu na gatunek... Mąż do pana Edwarda zadzwonił, i Sąsiad chwiejnym krokiem, ale wrócił sukę do domu wpuścić... Przynajmniej ta przestała wyć. Moje Dziecko w wyciu było niezmordowane, dlatego dziś ja zgłosiłam się na ochotnika i poszłam do sklepu. I była to moja najdłuższa wyprawa do osiedlowego sklepu :) Gdyby to głupio nie wyglądało, to chyba bym się zaczęła czołgać, byleby dłużej być poza domem...

Na szczęście dotrwaliśmy do pory kąpieli, która wypadła wcześniej niż normalnie, zważywszy na stan emocjonalny mamy, i teraz dziecko już śpi, od jakiegoś czasu oczywiście :) A ja miałabym ochotę położyć się i posłuchać ciszy...

Był taki czas, kiedy Elizę męczył uporczywy kaszel. Chyrlała dosłownie non stop. O tym co Jej było kiedyś napiszę osobny post. W każdym razie, kaszlała tak tyle czasu, że nawet kiedy w końcu przestawała, albo ja wychodziłam na przykład do sklepu, to i tak w głowie słyszałam ten kaszel... I tak mam dziś z Lilci jęczeniem. Ona śpi, a ja je ciągle słyszę... Ach, gdyby móc się tak zresetować :)

20 komentarzy:

  1. U nas dzisiaj o odz 16 byló 35 stopni na termometrxe w cieniu. Pola była jak Lila, kropka w kropkę ale w sumie mnie ten upał też umęczył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pogoda nas wszystkich wykończy!

      Usuń
  2. U nas nadal upały i ja mam dość. Biedny psiak tego sąsiada.

    OdpowiedzUsuń
  3. Martuś wszystkiego naaaaaaaaaaajlepszego z okazji imieninek :) :*

    OdpowiedzUsuń
  4. O! Tez tak mam! Jak sie moje Potwory namarudza, to nawet jak na chwile zapada cisza, ja nadal slysze w uszach uporczywe brzeczenie, brzmiace zupelnie jak ich smecenie! :)
    Na mnie tez takie jojczenie dziala jak plachta na byka... A jak jeszcze dwojka mi smeci naraz, to nic tylko przez okno wyskoczyc... A ze dom parterowy, to chyba musialabym na glowke skoczyc... ;)
    Biedna ta suczka... Facet powinien ja wysterylizowac, to nie bedzie musial sie martwic o kolejne szczeniaki (jesli sie w ogole martwi). Dla zwierzaka tez byloby lepiej, inaczej ta sunia bedzie co ruje zachodzic w ciaze, a to duze obciazenie dla organizmu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też na parterze i też mówiłam do męża, że chyba wyskoczę przez balkon...
      Suczkę na szczęście pilnują, bo mimo, że ma już parę lat, to dopiero jej drugi miot... W każdym razie na ich miejscu też bym pomyślała o sterylizacji...

      Usuń
  5. Upał dla dziecka jest okropny, moja córa też w nocy kręci się, popłakuje a ja marzę o deszczu,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w nocy lało, ale niestety nic to nie dawało :(

      Usuń
  6. Oj tak jęczenie jest upierdliwe nieziemsko :)
    A historia o piesku mnie rozczuliła. Kwintesencja matczynego instynktu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upierdliwe-dobrze to ujęłaś! A sunia to prawdziwa matka!

      Usuń
  7. Emil mi jęczał pierwsze 3 miesiące....myślałam że ogłupieję! Mąż był wielce zdziwiony gdy krzyczałam by po uśpieniu Emila usiadł i nic nie robił bo gdy tylko zaczynał wyciągać naczynia ze zmywarki myślałam że oszaleję do reszty. Gdy kładłam się spać to w głowie poza jęczeniem dudniał mi mój własny głos "o boże, jutro znów to samo".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja "o boże, jutro znów to samo" przerabiałam przy Elizie, kiedy były te historie z Jej niejedzeniem,wymiotowaniem itd... Mąż szedł do pracy a każdy dzień to było wyzwanie-jak przetrwać. Jak ja kochałam wtedy weekendy i wszelkie dno wolne, kiedy mąż był w domu.

      Usuń
  8. My się wczoraj kąpaliśmy 4 razy dla ochłody ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam tak zrobić przy kolejnej fali upałów, podobno to już w ten weekend :(

      Usuń
  9. Bardzo przepraszam, wcale nie złośliwie, ale czytając ten post się po prostu uśmiałam (przez łzy;)).
    Dziecięce wycie znam aż za dobrze z autopsji.

    A co do wypraw do sklepu... dziś teściowa dała mi wychodne i wyrwałam się na zakupy spożywcze, pierwszy raz od 1,5 miesiąca, ludzie jaka radość! Myślałam, że z supermarketu nie wyjdę! ;)
    Czyli że doskonale rozumiem Twoją gotowość czołgania! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj myślę, że gdyby mi tak udało się wyrwać gdzieś dalej, to mogłabym wracać i wracać i wracać... pół dnia!

      Usuń

  10. marudzenie,jeczenie, kiedy te dzieci nam z tego wyrosną;) ale cały w tym urok:)

    Zajrzyj do mnie bo Ciebie nominowałam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilce rzadko puszczają nerwy, ale jak już puszczą, to potrafi cały dzień marudzić. Dzięki za nominację, na pewno zajrzę.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!