Mama2c

Mama2c

czwartek, 25 lipca 2013

Ciocia dobra rada.

Kto nas czyta w miarę regularnie, ten wie, że był czas kiedy Eliza dała mi się we znaki z jedzeniem, a raczej z niejedzeniem. To bardzo łagodne określenie "dała we znaki" aby opisać to, co z Nią przeszliśmy. Eliza owszem wie, że była poważnie chora, ale nie wiedzieć czemu, ma ogromne i głębokie przekonanie, że jadła wszystko i to z wielkim apetytem! Kurczę, może to jakiś mechanizm wyparcia z Jej strony :D Bo ja akurat świetnie pamiętam jak to z tym Jej jedzeniem było...
Jest już w takim wieku, że mówimy Jej, że wcale to tak pięknie nie wyglądało. Zastanówmy się- zupki regularnie zwracane na panele-tak, to  nie wyglądało dobrze.
Tyle tytułem wstępu, dla przypomnienia...

Lilcia ostatnio znowu gorzej je. Zwalamy to na upały i wychodzące ząbki. W sumie może nawet nie je gorzej, tylko jakoś tak dziwnie. Zaczyna ładnie i chętnie a po paru łyżeczkach, zaczyna pluć, no i jest bardzo swoim zachowaniem rozbawiona :) Za to ja zdecydowanie mniej... Wczoraj już miałam dość- 3łyżeczki i pluje, zadowolona z siebie że ho ho. Siedzimy wszyscy w jadalni, Eliza przygląda się karmieniu. Przygląda i kiwa głową z politowaniem, jak taka stara maleńka, już wiem, że zaraz coś "mądrego" powie... A ja oczywiście utyskuje pod nosem na swój marny los, na co, tak jak myślałam, odzywa się Eliza:
-Mamo, bo ty źle robisz. Nie daj jej jeść cały dzień, to zacznie ci jeść jak aniołek.
Nooooo, teraz to się odezwała specjalistka- dietyk, technolog żywienia i jeszcze psycholog dziecięcy w jednym. No i jak by przynajmniej trójkę dzieci odchowała, takim tonem to mówiła. Spojrzeliśmy na siebie z mężem, wymieniliśmy telepatyczne "I kto to mówi" i parsknęliśmy śmiechem. Szkoda, że nie miał mi kto udzielać takich cudownych rad, kiedy miałam z Nią przeboje z jedzeniem. Też pewnie by zaczęła jeść jak aniołek...
Lila wizją nie dostania jedzenia przez cały dzień w ogóle się nie przejęła i kolejna łyżeczka wylądowała na bodziaku, na co Eliza, naznaczona tematem numer jeden ostatnich dni, mówi:
-Lila jesz jak prosiak, żaden król cię nie będzie chciał.
Myślę, że nie dostanie jedzenia przez cały dzień, to pikuś, w porównaniu do tego, że żaden król się Lilą może nie zainteresować. Ja bym się bała :)
Poinstruowana przez Córkę zabrałam miskę z zupką i dałam sobie spokój... Może Eliza ma rzeczywiście rację. Jak znam siebie to raczej terapii pozbawienia jedzenia przez cały dzień nie zastosuję, ale na siłę karmić Jej nie będę :)




 

20 komentarzy:

  1. Miło u was :-) też mam dziewuszkę :-) my próbujemy przejść z papek na jedzenie dojrzalsze i też mamy kłopotki. pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i zapraszamy częściej. U nas ciężko się wydostać z papek.

      Usuń
  2. Aleee laski :) piękne dziewczyny! Emil też mi ostatnio gorzej jadł i znów w nocy się budzi...zwalam na zęby...piąty się pojawił w niedzielę i mu się polepszyło. uszy do góry, zacznie jeść jak aniołek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jak to jest "jak aniołek" :) No to pewnie wychodzący ząb mu dokuczał, u nas te górne jedynki coś się ociągają i dają we znaki :(

      Usuń
  3. Śliczne córeczki..

    Aj coś w tym jest co starsza córa mówi..ale musiałam do tego dojrzeć.. Sama do niedawna latałam za moim K. (w końcu jedynak..mój jedyny, pierworodny)z talerzem. Nie chce rosołku, to 2 danie, nie to naleśniki mama zrobi, nie to chociaż babeczkę świeżo upieczoną...aj. Teraz jak K. nie zje obiadku nie dostaje żadnych smakołyków...aż sam nie powie, że głodny i doje obiadek...

    Pozdrawiamy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najlepsza metoda, mój mąż też mi tak mówił przy Elizie, bo ja gotowa byłam właśnie robić co chwilę coś innego, żeby tylko zjadła.

      Usuń
  4. Eliza i Jej teksty . Uwielbam je :-) I zawsze jak je czytam mam uśmiech na twarzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj powiem Ci Anetko, że w domu to nie zawsze jest aż tak wesoło :)

      Usuń
  5. Ach te starsze siostry, wszystko wiedzą najlepiej:))
    A mój synek też różnie z jedzeniem.Może nie jeść prawie cały dzień, bo mu nie zasmakuje, nie ma apetytu, nie taka konstytencja itd można wyliczać i co matka ma się domyśleć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach z tym jedzeniem... Zawsze coś :(

      Usuń
  6. Jak przeczytalam tytul od razu przyszlo mi na mysl, ze to o Elize chodzi! :)
    Ona po prostu potwierdza regule, ze (nawet w wieku 7 lat), czlowiek wie wszystko o idealnym wychowaniu dzieci, dopoki nie doroby sie wlasnych! ;)
    A z tym krolem to po prostu klaplam na krzeslo ze smiechu!
    A pisalam juz, ze uwielbiam jej teksty? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ja się czasami zastanawiam kto od kogo się powinien uczyć, ja od Niej, czy Ona ode mnie... No pogadamy za 20lat jak sama zostanie mamą :) Wtedy przypomnę Jej te cudowne rady i złote myśli :) No z królem też mnie zabiła... :)

      Usuń
  7. Fajne z Was kobietki:))))

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas z jedzeniem tez jest roznie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest niestety ból. Zazdroszczę mamom, które nie mają z tym problemów.

      Usuń
  9. Widzisz jaką masz mądralę w domu :) Na pewno nie spisałaś tego o czym pisałam, gdy poprzednim razem w końcu zaczęła jeść? Teraz bardzo by się przydało.

    Moja jedząca wszystko Jagoda też ostatnimi dni nie bardzo ma apetyt, to chyba te upały, ale co się dziwić ja też nie bardzo mama ochotę na cokolwiek. Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia nie spisałam, ale tak jak napisałam w tamtym komentarzu, który nota bene się nie wyświetlił, wszystko mam w głowie :)
      To chyba rzeczywiście te upały, u nas jest niewyróbka po prostu.

      Usuń
  10. Ale się uśmiałam :) :) wychodzi matko, że nie znasz się nic a nic na karmieniu dzieci a nie dostrzegasz, że masz pod nosem takiego fachowca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę to jakoś przełknąć i zacząć się po prostu stosować do rad Elizy :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!