Mama2c

Mama2c

środa, 10 lipca 2013

Dzieje się, dzieje!

Jeśli wczoraj pisałam, że byłam zmęczona, to stan, w jakim dzisiaj jestem, ciężko nazwać :) Jakby to przedstawić za pomocą stopniowania? Zmęczona, padnięta, zajechana? Konam po prostu. Pisałam to już wcześniej na blogu, dziś powtórzę-na samotną mamę się nie nadaję. Lila dziś również miała "fazę" na mamę, tylko, że poza mamą wyboru nie miała. I tak spędziłam cały dzień z uwieszoną u nogi Lilą. Bo Lilcia, o tym też już chyba pisałam, kiedy tylko mnie widzi, zasuwa raczkując do moich nóg, łapie się spodni i wspina się po nich do góry... Także, schyliłam się dziś po Nią jakieś dziesięć tysięcy razy, pleców nie czuję. Przewinęłam też niezliczoną ilość razy, bo w kupy dziś na bogato u nas, czyli zęby prawdopodobnie w natarciu. No i wysłuchałam półgodzinnego jęczenia Lilci. Przyznam, że rzadko marudzi, ale jak już zacznie to potrafi dać czadu... Na szczęście noszenie pomogło. A ja, jak mantrę powtarzałam sobie: "Tylko spokojnie" i jakoś udało się nie zwariować. Przynajmniej tym razem.

Jednak dziś nie o Lilce, i znowu nie o naszym urlopie... Chyba nigdy go nie opiszę :) A było naprawdę fajnie, żeby ktoś nie pomyślał, że taka kicha, że nie chce mi się do tego wracać wspomnieniami.

Dzisiaj dowiedziałam się, że mojemu Bratu został przyznany kredyt mieszkaniowy. Cieszę się bardzo, bo cała sprawa wyszła zupełnie nieoczekiwanie, potem było dużo niepewności, bo po pierwsze- mój Brat i Kasia nie są małżeństwem, po drugie-zarobki mają śmiesznie niskie, po trzecie-Kasia nie ma umowy na czas nieokreślony. Strasznie jestem podekscytowana i szczęśliwa, że tak Im się fajnie udało. Mieszkanie z moim, tzn. naszym ojcem, pod jednym dachem to sztuka przetrwania, a Oni męczyli się tak 8lat... O całe osiem za długo. Dziś jednak nie chcę sobie psuć humoru przypominaniem sobie, jak specyficznego mamy "tatusia" i o tych wszystkich awanturach, jakie były przez te osiem lat, dziś się po prostu cieszę. Tak jak siostra, może cieszyć się szczęściem Brata. Mieszkanko mają już wybrane, niedaleko moich rodziców, bo tam Ich syn chodzi do szkoły, a Oni mają blisko do pracy, no i jeszcze w pobliżu obie babcie do pomocy.
W takich momentach żałuję, że i my, nie poszukaliśmy jednak mieszkania bliżej mojej mamy... Tutaj owszem, mamy piękną i spokojną okolicę-las, jezioro, ale wszędzie tak daleko... Mama, żeby pomóc coś z Dziewczynkami, musi jechać do nas godzinę w jedną stronę... No nic, jeszcze tylko 17lat spłacania kredytu, i możemy się przeprowadzać :)

A wiadomość numer dwa, to tak, że moja Mama zabiera Elizę i Dawida (syna mojego Brata) na 3dni nad morze :) Cieszę się, że Elizka będzie miała trochę tych atrakcji w wakacje, a z drugiej strony, myślę sobie, że nigdy tak długo bez Niej nie byłam. Kiedy urodziła się Lila, wyszłam do domu po dwóch dobach... W sumie raz już się jednak rozstałyśmy na tak długo, jak leżałam w szpitalu, kiedy Elizka miała 3lata. Tylko, że wtedy byłam w takim stanie, że nie odczułam tej rozłąki. A teraz? Teraz pewnie będę musiała się hamować, żeby nie dzwonić co godzinę. I nie pisać do Babci czy jest ciepło ubrana (Eliza, nie Babcia), czy zjadła obiad i czy umyła zęby... Na razie podchodzę do tego z humorem, ale w piątek może być już inaczej... Z drugiej strony moja Mama uwielbia swoje wnuki do granic możliwości, a One Ją, Babcia ma tysiąc pomysłów jak spędzać z Nimi czas, i morze cierpliwości, więc nie może być źle.
Nie może być źle...
Będzie dobrze...
Na pewno...
Najwyżej po Nią pojadę...
Jezu, już tęsknię :(

A mojego Męża jeszcze nie ma. Idę zaraz poszukać wałka, którego dostałam od mężatek z dłuższym stażem. Długo musiał czekać na swój debiut, ale się doczekał.

16 komentarzy:

  1. Wałek to niezbędnik każdej mężatki :-).
    Ależ Cię czekają długie trzy dni. Będzie dobrze . Eliza będzie w dobrych rękach. A Mamusia po mału musi się przyzwyczajać. A raczej odzwyczajać od codziennej obecności Córci . No chyba że się jednak zdecydujecie na te kraty w oknach. ..


    Ciesze się , że Twój Brat po latach męk odżyje na swoim . Domyślam się jaka to radość dla nich.

    17 lat kredytu to pikuś. Ja to mam jeszcze TYLKO 23 lata i 4 miesiące :-). Zleci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak to sobie Anetko tłumaczę, że czas się przyzwyczajać, i nie trzymać pod kloszem, i że to w końcu z Babcią...
      Radość ogromna, bo te 8lat dało Im w kość nie raz, osobiście podziwiam Ich, że tyle tam wytrzymali. No my też mielibyśmy 22lata spłacania, ale skróciliśmy kredyt, co jednak pomysłem dobrym się nie okazało, bo teraz mocno finansowo to odczuwamy, a odkręcić tego się już nie da, bo musielibyśmy w zasadzie spłacać go od początku, więc się męczymy, jak to się mówi-płacz i płać, czy jakoś tak...

      Usuń
  2. My dostaliśmy dom od teścia, więc kredytu takowego nie mamy! Jednak ciągłe remonty domu dają po kieszeni... (Dom pojęcie względne..Dach do remontu, elewacja, piec, elektryka, woda, ogród, ogrodzenie, kominy i długo by wymieniać...dom ma 30 lat!) Jesteśmy w połowie drogi..ale wiemy, że to bd Nasze, Kuby..! Brat niech cieszy się, że kredyt dostali, bo bardzo ciężko jest... Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to prawda, ten kredyt stał pod dużym znakiem zapytania w Ich sytuacji, no ale udało się, i teraz 30lat spłacania przed Nimi, ale jest ich synek, coś potem w końcu będzie miał. Rzeczywiście, dom i Jego remont to spore wydatki także, ale radości sporo i klimat niepowtarzalny. Marzy mi się domek, ale to raczej nierealne marzenie.

      Usuń
  3. Ja też należę do tych mamusiek, które tęsknią za dzieckiem gdy nie widzą go dłużej niż kilka godzin. Moja mama chciała w tym roku wziąć do siebie Jagodę. Powiedziałam jednak, że to marny pomysł bo już wiem, że nie dam rady - taka to jestem porąbana!!!



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kasia rozumiem Cię doskonale. Eliza w końcu jest już spora, więc obie to jakoś pewnie przeżyjemy, ale Lilki nawet z Babcią to sobie nie wyobrażam jeszcze długo, długo... I nie wiem, czy w ogóle Ją komuś oddam :)

      Usuń
  4. To ja czekam kochana na opis Waszych wakacji :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, będzie tylko potrzebuję dłuższej chwili, a w ostatnich dniach niestety czasu brak!

      Usuń
  5. Moja droga lecza sie w bolu zmeczenia, od 5 dni goraczka wczoraj pierwszy dzien bez, z a to moj maz teraz zdycha i ja slaba jak mucha wstaje do malej w nocy bo sie ciagle budzi ;/ chodze jak zombie i tylko plakac mi sie chce...a co do wyjazdu nad morze, z jednej strony to tylko 3 dni, ale ja tez estem taki mietus ze jakos panikje i nie chce odkleic :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj gorączka przy małym dziecku to kiepskie połączenie-nie zazdroszczę i mam nadzieję, że jednak ma się już ku lepszemu. Eliza pewnie będzie zachwycona, a ja-no cóż, trzeba się przyzwyczajać...

      Usuń
  6. Ależ ja Cię dobrze rozumiem w kwestii Lilki uwieszonej na nodze! Sama to przechodziłam jakiś czas temu, zrobienie czegokolwiek w takiej sytuacji było KOSZMAREM więc odkładałam na później a potem się uskładało...Na szczęście tata nigdzie nie wyjeżdżał i po ośmiogodzinnej pracy otrzymywał Krzysia na deser a ja zabierałam się za zaległości...Doskonale wiem co czujesz, ja ledwie się wyrabiałam z pomocą, a co dopiero bez tatusia pod ręką...MASAKRA!!!
    Poza tym uważam, że nie ma niczego bardziej bezcennego jak własne cztery kąty! Gratulacje dla Twojego brata i życzę szybkiej przeprowadzki!
    Pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, o zrobieniu czegokolwiek nie ma mowy, a drzemki z kolei, to czas kiedy chciałabym coś porobić z Elizką, no i prace domowe czekają do powrotu Taty zazwyczaj...

      Usuń
  7. Hihi, ja sie zawsze odgrazam, ze powysylam dzieciaki na wakacje do dziadkow w Polsce i bede miala swiety spokoj. Ale jakby przyszlo co do czego, to pewnie bym sie zaplakala! ;)
    Bi tez tak miala, ze nawet jak juz raczkowala, a potem chodzila, to wolala uwiesic sie nog mamy lub taty i jeczec, zeby ja wziac na rece. Do dzis uwielbia byc noszona. Ciekawe kiedy Nik zacznie marudzic mi "u kolan"? Bo narazie jak ma zly dzien (a ostatnio ma ich sporo), to nawet na rekach nie przestaje stekac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elizka już na 1-2noce była u Babci, ale to zawsze w Szczecinie, i zawsze mogłam do Niej w każdej chwili pojechać... U nas na szczęście rączki pomagają, chociaż muszę przyznać, że jak Ją tak noszę cały dzień, to naprawdę mam momentami dosyć.

      Usuń
  8. a juz myślałam ze będzie o TYCH wakacjach noooooo :D

    super że Brat dostał kredyt :-)
    Pamiętam doskonale jak to było z Gabi wiszącą u nogi ;-) A później i Gabi i Norb ;-) heheh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś się zebrać nie mogę :) Nie przerażaj mnie, mam nadzieję, że to "wiszenie" Jej minie :) Elizka taka nie była, więc przechodzę to po raz pierwszy...

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!