Mama2c

Mama2c

środa, 17 lipca 2013

Idealna żona!

Nie, nie-spokojnie, to nie o mnie :)
O mojej Córce będzie. Tej Starszej oczywiście.
Rzecz działa się zimą, przed feriami. Wtedy jeszcze bloga nie pisałam, a szkoda... W każdym razie ta sytuacja wymaga zapisania, bo nie chcę o niej zapomnieć, kiedy pamięć zacznie płatać figle :) Gorzej jak zapomnę hasła do laptopa, wtedy i tak nic nie przeczytam!
No więc, Moje Drogie, przychodzi Córka Starsza ze szkoły, któregoś dnia, i oznajmia mi (a jak się później okazało-najpierw powiedziała Tacie), że ma chłopaka. Tak, tak... ja też wiem, że miała wtedy tylko 6,5roku... No nic, co matka może zrobić z takim komunikatem?! Najpierw musi się mocno w język ugryźć, żeby nie powiedzieć czegoś, co na dobre zrazi Córcię do takich wyznań w przyszłości. Chociaż miałaby ochotę, oj miałaby, ryknąć, że jaki chłopak, że mleko pod nosem, że studia medyczne czekają... Tymczasem matka mówi: "O, naprawdę?" Tak, tylko tyle jest w stanie z siebie wtedy wydusić :) Z drugiej strony, co więcej można powiedzieć. To moje: "O, naprawdę?" pozostawia temat otwarty, a jednocześnie daje Elizie możliwość wyboru czy chce mi powiedzieć coś więcej. Spokojnie, gdyby nie chciała, to i tak bym to z Niej wydusiła, choćby siłą :) Na szczęście Córcia mówi-dużo i chętnie. Słucham, słucham i nie wierzę! Dlaczego? Bo jak słucham, to mam wrażenie, że nie mówi 6latka, ale co najmniej 20latka... W każdym razie Tymek, to chłopak wymarzony, i zięć również :) Sama chyba zapominam, że Ona ma dopiero 6,5roku :) Tymek przynosi Jej słodycze, Tymek broni Jej w sytuacjach konfliktowych, Tymek na w-fie pomaga Jej wygrywać w różnych zawodach... Ach i och. Aż sama muszę się w myślach przywołać do porządku i jak na mamę przystało "walnąć" kazanie. Kazanie, które kazaniem ma nie być, przynajmniej w odczuciu Elizki. No to mówię, że Tymek jest bardzo miły i bardzo ładnie się wobec Niej zachowuje, ale że to przecież tylko kolega, może ważniejszy niż inni koledzy, ale jednak kolega, itd itd...
Na szczęście Ona naprawdę ma 6,5roku i posiadanie chłopaka nie wiąże się z motylami w brzuchu, totalnym noszeniem głowy w humorach i wszystkimi innymi wadami zakochania się :)
Przychodzą ferie.
Dziecko moje trochę podłamane, że Tymka widzieć nie będzie tak długo, ale nie rozpacza.
Siedzimy któregoś dnia u Niej na łóżku i rozmawiamy. Nie pamiętam już o czym, ale na pewno to były jakieś dywagacje na temat czasów, kiedy Ona i Lila będą już starsze. Dużo starsze. Mówię, w którymś momencie, że będziemy się we trzy na zakupy umawiać, i będziemy sobie wzajemnie doradzać (prędzej One mnie, niż ja Im :)), na co moja Córcia mówi:
-No dobra mama, ale ja się będę musiała Tymka zapytać, co On na to.
Co??? No po prostu nóż w serce! Ona się będzie musiała Tymka zapytać, czy będzie mogła pójść na zakupy z mamą i siostrą?! Boże! Słyszysz to i nie grzmisz? Przecież nie tak Ją wychowuje :) Czy Ona w ogóle mnie obserwuje? Skąd Ona taki przykład wzięła :) Czy ja się Jej Taty pytam czy mogę?! Oj źle się dzieje, źle. Dzwonię do mamy, że porażka, że klapa na całej linii. Babcia się śmieje. A to przecież nic śmiesznego. Razem dochodzimy do wniosku, że choć w ogóle się w nas nie wdała, czyli w swoją matkę i swoją babkę, to jednak w odczuciu przyszłego męża, czy będzie nim Tymek, czy ktoś inny-ma Dziewczyna zadatki na żonę idealną.
Ferie dobiegają powoli końca, Eliza w międzyczasie rzuca coś jeszcze o mieszkaniu z Tymkiem (mocno Ją oczywiście stopujemy i ochładzamy Jej zapędy) i o konsultacji z Nim czegoś tam, ale to juz takiego szoku u mnie nie wywołuje. Przed samym powrotem do szkoły, Eliza po przebudzeniu mówi, że śniło Jej się, że Tymek Ją zostawił. Nadziwić się nie mogę skąd te dzieciaki znają w ogóle takie teksty, i jak się szybko rozwijają w niektórych tematach... Nadmienię tylko, że Eliza telewizji nie ogląda, więc Jej teksty nie pochodzą z seriali i tego typu produkcji. Lojalnie uprzedzam Córcię, że może tak oczywiście być, i po raz n-ty wygłaszam pogadankę, że Tymek to jednak tylko kolega i żeby o tym nie zapominała.
I co się stało? Tymek-chłopak idealny rzeczywiście zostawił Elizę. Przypominam sobie Jej sen i myślę sobie-jasnowidzka jakaś, czy co?! Nie powiem jednak, odetchnęłam z ulgą, bo już mnie ten temat męczył, zwłaszcza, że Eliza niby rozumiała, że są kolegami, ale tak jakby nie do końca...  Okazało się, że Tymuś to bardzo kochliwy egzemplarz. Na szczęście chłopak jest o tyle w porządku, że sprawę postawił jasno-On chce chodzić z każdą dziewczynką z klasy... Z tego, co zdążyliśmy się zorientować, Jego kolejne "związki" trwały mniej więcej tydzień. I hitem u nas w domu było pytanie "Kogo teraz kocha Tymek?"
Elizka mały zawód miłosny przeżyła, wspierana przez nas, jakoś nie dramatyzowała szczególnie, i tu wychodzi po raz kolejny, że choć szybciej dojrzewające, to jednak nadal są to tylko dzieci. Od tamtej pory na szczęście Jej status to "wolna" i mam nadzieję, że długo tak pozostanie...
Jednym nas tylko rozbroiła, bo po całej tej sytuacji, kiedy Tymek z Nią oficjalnie zerwał, Elizka poskarżyła się... Jego mamie! Jak widać wiele pracy przede mną, bo co jak co, ale żalić się teściowej? To jak strzelanie do własnej bramki, nawet jeśli teściowa była tylko niedoszła.

Post jest oczywiście napisany pół żartem, pół serio, bo wcale nie bawi mnie to, jakie rewelacje czasem Eliza z tej szkoły przynosi, i naprawdę niektórych rzeczy słucham mocno zatrwożona. I wyżej opisane posiadanie chłopaka zostało z Nią na bardzo poważnie omówione, zobaczymy tylko na jak długo pogadanki rodziców przyniosą efekt... Dlaczego się nad tym zastanawiam? Bo po Tymku, kolejną rewelacją, którą przyniosła ze szkoły, był tekst Jej koleżanki z klasy, który uwaga-brzmiał tak: "Jak nie masz chłopaka, to jesteś dziecinna."
Ach, te dzisiejsze dzieci...

8 komentarzy:

  1. "..bo co jak co, ale żalić się teściowej? To jak strzelanie do własnej bramki, nawet jeśli teściowa była tylko niedoszła.." -Święte słowa! Musisz je córci często powtarzać :)) haha Ubawił mnie post bardzo. Ja jestem z K. na etapie, że wszystkie dziewczyny są durne..i nie lubi dziewczyn..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas właśnie tak było z chłopcami, kiedy Eliza poszła do przedszkola. Powiedziała mi wtedy, że jak urodzę synka, to go wyrzuci do śmietnika...
      A co do teściowych... :) Będę Jej powtarzała do znudzenia!

      Usuń
  2. Haha, szkoda, ze Nik jest dla Elizki troche za mlody, bo taka synowa to chcialabym kiedys dostac! ;)
    A te dzieci teraz to sa niemozliwe. Kiedys moja podopieczna (wtedy 9 lat) tez przyszla do mnie z tekstem, ze ma chlopaka. ;) Tyle, ze ja jej strzelilam przemowe, ze chyba troche za smarkata jest na "chodzenie". Coz, niedoswiadczona jeszcze bylam... Mam nadzieje, ze jak Bi przyjdzie do mnie sie zwierzyc, to w pore ugryze sie w jezyk... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Agatka, a kto to wie, w jakim przedziale wiekowym będzie gustowała Eliza, za kilkanaście lat :) Ale wiesz co? Takiej synowej chyba byś jednak nie chciała mieć :) Ma charakterek :)

      Usuń
  3. Ehh... Te miłostki :) Aż miło się czyta. A już myślałam, że napiszę, zebyście liczyli się z Tymkiem hahaha ale jak On chce chodzić z każdą dziewczyną z klasy to pozostawie to bez komentarza. Rośnie łamacz serc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj rośnie, rośnie. Co ciekawe, dziewczynkom to zupełnie nie przeszkadzało, i każda chętnie Tymka przyjmowała po tym tygodniu... A najgorsze jest to, że Eliza deklarowała, że gdyby Tymek chciał do Niej wrócić to Ona "by mu wybaczyła". Oj ile ja z Nią miałam pogadanek, a ile jeszcze przed nami...

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!