Mama2c

Mama2c

czwartek, 11 lipca 2013

Jednym słowem...

Gdybyście miały opisać jednym słowem Wasze dzieci, jakie byłoby to słowo?
Gdybym miała opisać Lilę, na myśl przychodzi mi tylko jedno określenie-absorbująca.
Taka właśnie była od urodzenia. A w zasadzie jeszcze u mnie w brzuchu, bo Gwiazda od samego początku źle się ułożyła, i z jednej i tak złej pozycji, obróciła się ale w pozycję nie lepszą od poprzedniej, co spędzało nam trochę sen z powiek...
A teraz, kiedy z każdy dniem jest coraz bardziej mobilna, Jej absorbująca natura przeżywa swoiste apogeum.
Odkąd wróciliśmy, mam wrażenie, że wszystko robię z wiszącą u nogi Lilką...
Momentami zaczyna być to frustrujące.
Na przykład dzisiaj-pogoda barowa, Eliza w domu, a ja nic nie mogę zrobić, bo zaraz Lilka wspina się po mnie do góry i muszę Ją brać na ręce. Odkładanie Jej, kiedy już mnie tak "dopadnie" i się przyczepi, zaczyna robić się problematyczne, bo Mała usztywnia nóżki, tak, że posadzić Ją na pupę nie ma szans... Do tego, cwaniara już wie, co Ją czeka i jak tylko zniżam się z Nią na rękach, uderza w jęk, bo wie, że zaraz Ją posadzę, to znaczy-spróbuję to zrobić...
Nie wiem, czy to skutki wyjazdu, czy idące ząbki, ale za mną ciężkie dni, a kolejne nie zapowiadają się wcale lepiej. Jedyna myśl, która jest w tym momencie jak światełko w tunelu, to taka, że idzie weekend i Tata będzie z nami.
Tak, Lilcia jest absorbująca.
W tym jednym słowie zawiera się Jej ciekawa świata osobowość, która każe Jej otwierać wszystkie szuflady i szafki, żywiołowość, która nie pozwala Jej usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż 2minuty, problemy ze snem, bo to przecież strata czasu, ryzykanctwo-jestem niemal pewna, że rozbicie głowy zdarzy nam się wcześniej lub później, testowanie granic- czy mama na pewno po raz setny nie pozwoli otworzyć szuflady pod kuchenką albo zdjąć okularów...
Ten Mały Czort nawet nie wie, jaka jestem szczęśliwa, kiedy przychodzi pora drzemki :)
Bo każda Mama potrzebuje chwili oddechu. Tak dla równowagi :)

A już jutro czeka nas pakowanie, i wieczorem Elizka wyjeżdża... Wierzyć się nie chce, dopiero co była taka malutka, jak Lila teraz... Prawdopodobnie, kiedy przyjdzie mi pakować Ją na pierwsze kolonie/obóz, przeżyję załamanie nerwowe. Bo Babcia to babcia, a wakacje z grupą, w zasadzie z obcymi ludźmi-na chwilę obecną zupełnie tego nie widzę :) Czy to już jest toksyczność matczyna, czy jeszcze tylko bycie matką-kwoką?

Dziś trochę zdjęć znad morza :) Akurat na nich ciężko dostrzec absorbującą naturę Lilki, ale i takowe zdjęcia posiadam, i dla uwiarygodnienia niebawem zamieszczę :)








17 komentarzy:

  1. Na zdjeciach obie dziewczyny wygladaja jak slodkie anioleczki. ;)
    My mamy swietna ksywke dla Bi, ktorej dorobila sie zaraz po narodzinach: Rozdarciuch! Jest zdecydowanie glosna, tylko, ze teraz drze sie bardziej artykulowanie niz kilkanascie miesiecy temu.:)
    Nika do niedawna nazywalismy Smieszkiem, ale teraz to bardziej pasowalaby Mekola albo Frustrat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ mnie rozbawił ten Frustrat :) Ale wiesz co, ta ksywka pasowałaby i do mnie :))))

      Usuń
  2. Na Jagodę wszyscy mówimy "ciumba".
    Filip to spryciarz, a Mateusz? Ciężko powiedzieć.

    Marta dziękuję za pamięć o Mateuszu. Wszystko ok, nic się nie potwierdziło, mamy obserwować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo Kasiu, spokojnych i wesołych wakacji Wam życzę!

      Usuń
  3. Śliczne te Twoje Dziewczynki. Obie . Rzeczywiście Lila na zdjęciach nie wygląda na absorbującą , ale jak wiadomo pozory czasem mylą. A w tym kapelusiku wygląda prześlicznie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kapelusik "wymiata" :) Chociaż nakryć głowy to Ona nie lubi, w przeciwieństwie do Elizy, na którą wszyscy mówimy Hanka Bielicka, za Jej miłość do kapeluszy itp :)

      Usuń
  4. Oj znam to, uśmiech i buzia aniołka a matka ledwie zipie :) ja mam tak z młodszą, jak gdzieś jesteśmy razem to grzecznie uczepiona mamy ale jak już jesteśmy same to absorbująca to za mało powiedziane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, dzieci dbają o to, żeby mama nie miała zbyt dużo wolnego czasu :)

      Usuń
  5. Moja Natalka, czasem też jest absorbująca, w przeciwieństwie do Emilki. Ale ja Natalkę nazwałabym gwiazdą i to wielką;))
    Da sobie rade w życiu ;))
    Twoje córy śliczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu, no u nas podobnie, Elizka też nie była dzieckiem absorbującym...

      Usuń
  6. Twoje dziewczynki - aniołki :) Urodą..
    Mój K. - Diabełek.

    Każda mama ma takie dni.. wynika to z przemęczenia. Muszę szczerze powiedzieć, że nigdy nie myślałam o tym jak byłam sama, bez mojego K. Irytowało mnie to jak mama pewna mówiła, że zmęczona bo z dzieckiem cały dzień w domu, obiad, posprzątać...itp. Teraz sama wiem iż się myliłam! Wiem iż to najcięższa praca i wynagrodzenie najdroższe! Szczęśliwe, Kochające Dzieci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, praca ciężka, ale taka nadająca życiu sens :)

      Usuń
  7. mam tak przynajmniej od 2 miesiący - jak nie dłużej. Jak nie wezmę na ręce to jest płacz masakryczny....jeczenie, stękanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas identycznie, tylko, że trwa krócej. I bywa uciążliwe :(

      Usuń
  8. Martuś to jest chyba najpiękniejszy czas jak maleństwo jest taką przylepką. Byłam wczoraj u lekarza z Kubusiem i była też dziewczyna z synkiem 19-sto miesięcznym. Kiedy pogłaskała Go po główce ten łapał za jej rękę i odrzucał. Przykro mi się robiło kiedy pomyślałam, ze może i Kubuś tak będzie robił, ale sprostowała, że mały stara się być już dorosły, ale ciągle krzyczy tylko: "mamuś, mamuś, mamuś" i w domu jest straszną przylepką i jak zasypia to musi trzymać ją 15 min za twarz. jest podobno baaaardzo kochany. A Ty pewnie też to doskonale znasz (i ja tak słyszę), że z czasem mama pójdzie w odstawkę, że teraz najpiękniejsze chwile itd. Korzystaj. Nie narzekaj!!!
    W czym Ci to przeszkadza? W zrobieniu obiadu? Zamów pizze albo obiad domowy raz na pięć miesięcy (skoro myślisz o Elizie). W sprzątaniu? Zrobisz to kiedy indziej. Ciesz się. Buźka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony to cudny czas i ie da się tego ukryć, ale z drugiej ciężko jest. Mam dwoje dzieci, i nie mogę podchodzić do Elizki tylko i wyłącznie z Małą na rękach, a tak to ostatnio wygląda. A sprzątanie? Przy raczkującym dziecku to kiedy indziej może oznaczać katastrofę :) A w nocy zamiast sprzątać chciałbym się jednak wyspać :)

      Usuń
  9. Ehh ten okres pomiędzy 6 a 12 miesiącem życia Sebastiana określałam tym samym słowem. Ciężki to był czas, wymagający niezmierzonych pokładów cierpliwości i szczerze mówiąc - cieszę się, że mam to już za sobą. Teraz może nie jest dużo prościej, ale w moim mniemaniu jakoś lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!