Mama2c

Mama2c

środa, 3 lipca 2013

MORZE, a najlepiej ocean cierpliwości POPROSZĘ...

Są wakacje. Eliza nie chodzi do szkoły, znaczy się jest w domu. Bo to, że dzieci jakieś teraz dziwne i domowe się zrobiły, pisałam już wczoraj. I moja cierpliwość czasami się kończy. Zresztą- cierpliwość, to nie jest najmocniejsza cecha mojego charakteru... Ubolewam nad tym bardzo, bo jako mama powinnam mieć jej całe pokłady, być jej uosobieniem. I jak czytam wpisy o tym, jak to przyjście na świat dziecka, nauczyło mamę X i Y cierpliwości, to zazdroszczę, nawet bardzo. A czasami zołzowato w to nie wierzę, że niby tak zawsze pięknie i kolorowo. Aha, na pewno...
W każdym razie za każdym razem, kiedy stracę cierpliwość czuję się okropnie. Czuję się podle. W myślach sama siebie karcę i besztam. I zawsze obiecuję sobie poprawę, że już nie dam się tak łatwo sprowokować, że już następnym razem ugryzę się w język/wyjdę z pokoju/ przemilczę/obrócę w żart.. I tak do każdego następnego razu. Boże, co jest ze mną nie tak? Nie chcę taka być, nie chcę krzyczeć, nie chcę się wściekać. Chcę być blisko Elizy, a nie coraz dalej... Dlaczego Ona mi tego nie ułatwia. Czasami mam wrażenie, że specjalnie mnie testuje... Kiedy wyrzuty sumienia wyjątkowo mnie zżerają, pocieszam się tym, że Marcin też się irytuje, a On, w porównaniu do mnie, to oaza spokoju... Więc może nie jest ze mną aż tak źle...? Może Ona po prostu ma teraz taki etap... Czy ktoś słyszał o buncie 7-latków? Zresztą, jakby się tak dobrze zastanowić, to u dziecka etap buntu trwa chyba non stop :) Bo przecież mama zawsze każe coś, co nie jest po myśli dziecka...
Chyba potrzebuję wakacji... Bo zatrzymać się i pomyśleć już nie wystarcza.
Myślę codziennie. Kiedy Eliza zasypia i wchodzę wieczorem do Jej pokoju.
I wtedy znowu widzę w Niej kochaną, słodką Dziewczynkę.
Ehh cierpliwość, wracaj tu do mnie.


A to moja podwójna wizualizacja-MORZE I ELIZA w wersji "słodziak".





13 komentarzy:

  1. Marta właśnie dziś pisałam o dniu mamy w czwartek będzie teskt- zobaczysz moją "cierpliwość".

    OdpowiedzUsuń
  2. dzieci zaczynają badać wytyczane im granice od maleńkości - u córaska się to zaczęło jakieś 2 miesiące temu i na razie wygląda to na preludium ;)
    chyba każdy rodzic, przynajmniej ten, któremu zależy, ma wyrzuty sumienia a różnice widzę już pomiędzy mną a moją młodszą o naście lat siostrą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I te wyrzuty sumienia przywołują mnie nie raz do porządku... I po co te nasze dzieci nas tak testują, nie można by było sobie żyć w ogólnej symbiozie :)

      Usuń
  3. Och jak ja siebie nie lubię właśnie za to, że tracę czasem cierpliwośc, że krzyknę, od razu jest mi głupio:/ Choć staram się opanowywać i gryźć w język:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę zacząć się mocniej starać, bo ostatnio cierpliwość to u mnie naprawdę deficytowy towar :) A dziecko jest na złość wszystko robi pod górkę...

      Usuń
  4. Ech, dzis widze u wszystkich podobne nastroje... Ja tez mialam paskudny wieczor, Niko byl potwornie marudny, w mnie lepetyna rypala na calego... Fatalne polaczenie... W rezultacie warczalam i darlam sie na dzieciaki co 15 minut. A teraz siedze i gryze sie, ze jestem taka beznadziejna matka...

    A z Elizy byl fajny pulpecik! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dodatkowo mam "te dni", upał i jeszcze One dwie... Jedno popołudnie czasami potrafi człowiekowi dać bardziej w kość niż normalny tydzień.
      A Eliza tak, jak już przestałą świrować z jedzeniem, to potem nadrabiała i wyglądała jak grubasek :) Ale odkąd skończyła 5lat to znowu patyczak :)

      Usuń
  5. Marta ja też mam dzieciaków w domu przez najbliższe dwa miesiące, póki co jest fajnie.

    Tak jak piszesz, każdy z nas ma gorsze i lepsze dni. To, że żałujesz świadczy o tym, że jesteś świetną mamą. Najgorzej jak sami sobie dajemy przyzwolenie. Będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na takie coś przyzwolenia nie dam sobie nigdy... Ale bywa ciężko, zwłaszcza przy takiej różnicy wieku, każda z nich ma swoje prawa i potrzeby, a w wakacje ciężko mi je jakoś pogodzić.

      Usuń
  6. Zazdroszczę tych kręconych włosów! A co do cierpliwości, to ja niestety też nie grzeszę. Ale pocieszam się, że w porównaniu do mojej mamy, to i tak jestem oazą spokoju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Martuś a moja mama naprawdę jest oazą spokoju, i uwierz mi, że Jej obecność czasami powoduje u mnie ogromne frustracje, bo jest dla mnie niedoścignionym wzorem, a z drugiej strony-nie jestem Nią, każdy jest inny... No nic, chyba zacznę medytować, albo liczyć do 100 ale po chińsku :)

      Usuń
  7. dziękuję za przybliżenie morza :-)))) piękne zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!