Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 8 lipca 2013

Ostatnie karmienie...

Tak, wiem... Powinnam wrzucić tu coś pozytywnego, wakacyjnego... I wrzucę, pewnie niebawem, ale dziś o czymś innym...
Wczoraj wieczorem, po kąpieli, jak zawsze od ponad 8miesięcy wzięłam Lilcię do cyca. Słabo jakoś szło Jej to ssanie, ogólnie nie była zainteresowana... A mnie naszły refleksje. Jak to będzie, kiedy nadejdzie czas rozstania z piersią? Dla mnie będą to na pewno ciężkie chwile. Nie jestem w tym temacie fanatyczką, nie interesuje mnie, jak inne mamy karmią, nie komentuję, nie przekonuję, powiem więcej-znam masę dzieci, które na MM świetnie się mają, ich mamy również. I o to chyba właśnie chodzi.
Po przejściach z Elizą bardzo zależało mi na tym, żeby karmić Lilę, potrzebowałam tego z różnych powodów. I jak na ironię, przekonanie, że to najlepsze dla dziecka, było jednym z ostatnich powodów na mojej liście. Pewnie o tym kiedyś napiszę... a może nie, to tak intymne, że może zachowam to tylko dla siebie...
Każdy mijający miesiąc na piersi powodował u mnie myśl w stylu: "Uff, udało się, kolejny miesiąc za nami." Bo z naszym karmieniem różnie bywało. Pierwsze trzy miesiące były super, Lila ssała, co prawda zawsze krócej niż zalecały poradniki, położne, lekarze, broszurki w przychodni, ale tyle chyba właśnie potrzebowała, bo ładnie przybierała na wadze. Potem nadszedł jakiś kryzys, Lilka przy piersi odstawiała takie cyrki, że tylko dzięki mojemu mężowi się nie poddałam, bo naprawdę gotowa byłam dać Jej butlę, niż walczyć z Nią. No tak-dać butlę-łątwo powiedzieć. Ciekawe jakbym to zrobiła, skoro Lila z butelki pić nie potrafiła, do tego mleko modyfikowane powoduje u Niej odruch wymiotny...
Przeczekałam.
W międzyczasie były lepsze i gorsze karmienia, Mała zrezygnowała z piersi w ciągu dnia...
A teraz? Teraz jest cudownie. Prawie tak, jak na początku. Prawie, bo Lila jednak dużo większa niż wtedy :) Cycuś i mama są znów na topie, znów wróciło karmienie w ciągu dnia. A ja łapie się na tym, że chciałabym te chwile zatrzymać na zawsze.
Lila ma ponad 8miesięcy, więc w zasadzie odstawić może mnie już w każdej chwili, przecież w Jej menu pojawia się coraz więcej smaków...  Muszę się z tym liczyć, nastawić się jakoś. Głupie to strasznie, ale kiedy tak wczoraj wydziwiała po kąpieli, pomyślałam sobie, jak to będzie- czy będę wiedziała, że karmię Ją po raz ostatni, czy po prostu przy następnym karmieniu Mała wyraźnie zastrajkuje, i przy kolejnym też... i już nie będzie prób, przystawiań... Będę musiała pozwolić Jej zdecydować.
Nie chcę teraz wiedzieć, chcę się cieszyć moim ssakiem i zachować w pamięci te obrazki przyklejonej do piersi Lilci... Niech te chwile trwają jak najdłużej.

A dziś kolejna zmiana w życiu Małej-przesiadamy się do spacerówki. Co prawda nie płaczę już tak, jak przy przeniesieniu do łóżeczka, ale za wesoło też mi nie jest...
Macierzyństwo z Lilką jest zupełnie inne niż z Elizką. Wiek pewnie też ma tu jakieś znaczenie, ale w naszym przypadku, to raczej to co było nam dane przeżyć w pierwszym okresie życia Elizy, zaważyło na tym, jak było wtedy, a jak jest teraz. Bo choć z Lilą też czasami chciałabym, żeby była już większa, to jednak znacznie częściej chcę, żeby ten okres niemowlęctwa trwał jak najdłużej. Łapię się na tym, że chciałabym się nasycić każdą jedną chwilą, kiedy Ona jest taka mała. Całuję Ją bez przerwy w tą małą główkę, w malutkie stópki, przytulam, noszę... Chłonę każdy moment, każdy szczegół. Co chwilę mówię do Marcina: "Widziałeś, widziałeś?" Bo wszystko jest takie nowe. Tak, mam drugie Dziecko, a pewne rzeczy przeżywam z Nim po raz pierwszy...  Elizka przecież też zaczęła obracać się z brzuszka na plecki, też usiadła, też zaczęła raczkować, potem wstawać... Ale to wszystko działo się gdzieś obok mnie, między jednym szpitalem a drugim, między jedną kontrolą w poradni hepatologicznej, a wizytą u neurologa, między kolejnym zapaleniem oskrzeli, a szkarlatyną... Pierwsze miesiące życia Elizki upłynęły mi na myśleniu "Żeby Ona była już duża." Bo gdzieś podświadomie czułam, że jak będzie starsza będzie lepiej, jednak łatwiej, że to co przechodziłam wtedy, zmieni się na lepsze. Oczywiście też Ją tuliłam, nosiłam, całowałam. Mimo wszystko, może nawet więcej niż Lilę, ale w myślach modliłam się, żeby czas biegł szybciej,nieustannie go popędzałam. Satysfakcja z macierzyństwa w tamtym okresie? Chyba bliska zeru. Bardziej czułam się pielęgniarką, lekarzem, i kobietą uwiezioną we własnym domu, niż szczęśliwą i spełnioną mamą. Depresja, w którą wtedy wpadłam zrobiła swoje... O tym też innym razem.
Jako mama odżyłam przed drugimi urodzinami Elizki. Bycie mamą znów stało się fajne. Jednak te pierwsze dwa lata mi przepadły.
Bezpowrotnie...
Dlatego każdy dzień z Lilcią, kiedy jest taka mała jest dla mnie na wagę złota. Teraz jest tak, jak powinno być.A ja chcę to wszystko zapamiętać, każdy moment, każdy szczegół...

Wieści z pierwszego spacerku w spacerówce-szok z niedowierzaniem :)
No i wieści z kuchni- Lilcia zjadła dziś cały deserek mleczny Nestle. Może mega szału nie było, ale otwierała buźkę do końca. Za dwa dni dam Jej kolejny, bo to czteropak. Swoją drogą-cena z kosmosu. 10zl za 4 takie serki po 100gram każdy...
Elizka spróbowała serka grani... Hm, entuzjazm dużo mniejszy, niż ten "lilkowy" przy mlecznym deserku...


A tak było na naszym krótkim, aczkolwiek bardzo intensywnym urlopie :)
Świnoujście 2013


15 komentarzy:

  1. Macierzyństwo musi być piękne. A Ty jesteś do niego po prostu stworzona. I choć to może dziwnie zabrzmi , ale naprawdę rozumiem tą Twoją chęć zatrzymania czasu . I to ciągłe całowanie każdego centymetra tego malenkiego ciałka.
    I strach o Elize też zrozumiały. Boże jak dobrze, że macie to już za sobą. Żeby jeszcze tylko udało się o tej traumie zapomnieć raz na zawsze...

    Zdjęcie super -fajna z Was Rodzinka ! Eliza jest prześliczna -pomyślcie o kratach do okien ! A Lila choć rośnie jest ciągle uroczym Bobaskiem .Do zacałowania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko, dziękujemy za miłe słowa. No coś w tych maluchach jest, nie żeby macierzyństwo z upływem czasu było gorsze, jest po prostu inne, też emocjonujące, pełne wspaniałych chwil, ale czas z noworodkiem, potem niemowlaczkiem ma dla mnie swoją magię :)
      Ja też się cieszę, że już to za nami, pewnie nie zapomnę, ale mam cichą nadzieję, że za lat 10-15 jednak już tak nie będę przeżywała tych wspomnień.
      No udały nam się Dziewczynki, Marcin śmieje się, że mamy dobry materiał genetyczny :)

      Usuń
  2. Tak to prawda, ze na pewno do drugiego dziecka podchodzi sie inczej tzn. z wiekszym bgzem doswiadczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno. I w sumie to chyba naturalna kolej rzeczy, chociaż u mnie trochę ten bagaż czasami przeszkadza...

      Usuń
  3. Macierzyństwo jest piękne, ale wszystko co piękne ma swoje wady i zalety..Teraz od Nas zależy czy bd martwic się wadami, czy tylko widzieć zalety.. :))

    A co do dzieci, ja mam póki co jedno! Jednak widząc po rodzeństwach w koło.. stwierdzam fakt, że każde dziecko jest inne! i ma inne potrzeby...


    Pozdrawiamy :)

    http://mifkaszafa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, chyba trzeba zachować realny stosunek do rzeczywistości :) Nie koloryzować, że jest tylko cudnie, ale jednak widzieć więcej zalet niż wad :)

      Usuń
  4. Moje karmienie piersia to byla jadna wielka katastrofa. NAjpierw z racji tego ze za duzo krwi przy porodzie stracilam melko nie chcialo przyjsc przez rzeszlo miesiac, w drugim miesiacu sie udalo i dostalam zapalenia kanalow mlecznych antybiotyki itd, potem strajki mojej malej...ehh ksiazke moglabym napisac jednak dalam rade bo sie uparlam :P przez 15 miesiecy i w 15 miesiacu moja mala sama odswila i do dzis jestem dumna jak paw ze to ona mogla zdecydowac :)
    Pozdrawiam
    P

    www.momscam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TEŻ bym była dumna! Fajnie, że Wam się udało, mimo takich problemów.

      Usuń
  5. Tyle ważnych tematów w jednym poście...tyle emocji. Wiesz wiek mamy tutaj chyba rzeczywiście nie ma większego znaczenia, gdyż ja urodziłam synków rok po roku, a rzeczywiście to drugie macierzyństwo jest inne. My nie mieliśmy tak trudnych doświadczeń przy pierwszym dziecku, a też bardzo chciałam, aby JJ był już większy. Wszystkie postępy odhaczałam z ulgą, oby dalej. A teraz jest z nami 7 miesięczny Kulka i pragnę, aby taki malutki pozostał:-) JJ odstawił mi się z dnia na dzień w 9 miesiącu i już. Ale wtedy się nad tym nie zastanawiałam, może dlatego, że w głowie miałam świadomość planowania kolejnego malucha:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba właśnie za bardzo "gonimy" przy pierwszym dziecku, i na pewno da się to jakoś logicznie wytłumaczyć. Za to przy drugim już świadomie celebrujemy każdą chwilę. Gdybym mogła cofnąć czas, chciałabym właśnie przeżyć niemowlęctwo Elizki, tak jak przeżywam teraz chwile z Lilą...

      Usuń
  6. Piekne rodzinne zdjecie!
    My Nika wozimy juz od kilku tygodni w spacerowce. Maly siedzi juz pewnie, a w te upaly jest mu w niej tez troche chlodniej.
    Ja najbardziej zastanawiam sie czy jak skoncze karmic Nika to bedzie mi tak przykro jak z Bi. Marzylam o tej chwili ponad rok, a jak przyszlo co do czego, to ona przyjela to calkiem spokojnie, za to mi bylo ciezko na sercu jak cholera. :) Z Nikiem jestem na etapie czekania na ten "koniec" z niecierpliwoscia, szczegolnie, ze on tez odstawia cyrki przy karmieniu. Ale jak nadejdzie nieuchronny koniec "cycania", to moge ryczec jak bobr... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po odstawieniu Elizy w ogóle nie rozpaczałam, cieszyłam się nawet, a żal i smutek przyszły dużo później, za to z Lilą wiem, że będzie mi strasznie ciężko, zresztą na pewno o tym będę pisać i będzie to temat numer jeden na tapecie.

      Usuń
  7. A ja poproszę o więcej zdjęć :) Wcale nie widać, ze to Świnoujście :) Poproszę o więcej dowodów. Usiądę wieczorkiem i poczytam dlaczego tak zagadkowy tytuł :) Trzymajcie się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no rzeczywiście słabo widać, że to Świnoujście :)

      Usuń
  8. Wzruszyłam się...
    Karmienie - mam duże szczęście, bo praktycznie bezproblemowe przy jednym i drugim, chociaż wydaje mi się, że Dominika będę karmiła krócej (Mikołaja 14 mies). Pewnie nie zdecyduję się na koniec z dnia na dzień, ale stopniowo, wspólnie do tego dojdziemy, ale jeszcze nie teraz.
    Drugie dziecko... niby wiele osób mówi, że to powtórka, a jednak jest rzeczywiście dużo inaczej. U nas różnica niby tylko 2 lat, a i tak to wiele zmieniło w moim i męża podejściu, zmieniliśmy się i my i warunki życia, moment w jakim jesteśmy itd.
    Spacerówka - pamiętam nasz pierwszy spacer w niej a nie gondoli :) Taka kruszynka w wózku :)
    Cen słoiczków i takich tam nie komentuję i na razie staram się o nich nawet nie myśleć, chociaż niedługo mnie to czeka. Optymistycznie czasami myślę, że sama będę gotowała, potem blender i do buzi, ale wątpię ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!