Mama2c

Mama2c

niedziela, 14 lipca 2013

Tłumacz potrzebny od zaraz!!!

Dziś drugi dzień babcinych wakacji, drugi dzień kiedy nie ma z nami Elizki.
Rano, kiedy dzieciaki i Babcia wyszli już "w miasto", zadzwoniłam do Córci. Staram się być powściągliwa i nie dzwonić co godzinę, ale te 1-2 razy dziennie pogadać chyba możemy :)
Elizka cała w skowronkach, wakacje z Babcią bardzo Jej się podobają (wolę nie wnikać dlaczego, aż tak bardzo :)), chwali się gdzie byli, co robili... W pewnym momencie mówi, że kupiła sobie lalkę Monster High. Hmm, no ok, ale tak sobie myślę, że wiem przecież ile daliśmy Jej pieniędzy, no i co jak co, ale na TĘ lalkę na pewno Jej by nie starczyło. Pewnie Babcia dołożyła. Pytam jednak podchwytliwie, czy wystarczyło Jej pieniążków. Dziecko nie słyszy. Nie wiem, czy to ten nadmorski wiatr, czy dziki tłum turystów, czy "lody bambinooooo w czekoladzie, gorrrrrrąca kukurydza..." ale dogadać się nie możemy. Ja powtarzam swoje pytanie, a Elizka tylko "Co, co?" W końcu moje poirytowane Dziecko mówi (nie do mnie):
-Babcia! Weź i tłumacz.
Uśmiałam się do łez.
Potem śmiałam się za każdym razem, kiedy patrzałam na Lilkę, to Dziecko ma w sobie jakąś moc. Wierzę, że Lilcia to dla nas dar od losu.

Jak to w życiu bywa, dla równowagi, przyszły też chwile zadumy, kiedy ściska w gardle, oczy robią się dziwnie mokre i walczy człowiek sam ze sobą, żeby te łzy nie kapały ciurkiem.
Kto odwiedza regularnie Tosinkowe Opowieści, ten czytał też o małym Szymonku... Kto nie czytał, odsyłam Was do tekstu, na tosinkowym blogu:
http://tosinkowo.blogspot.com/2013/07/otworz-serce-na-maego-czowieka.html

Napiszę tylko, że Szymuś choruje na nowotwór i bardzo potrzebuje naszej pomocy. Więcej szczegółów znajdziecie u Tosinków.
U mnie tylko jedna refleksja.
To nie jest pierwsza taka akcja o której czytam, nie pierwszy blog, na którym ktoś potrzebuje pomocy... Oczywiście, najbardziej łapią mnie ze serce te, gdzie trzeba ratować i pomagać dzieciom-tego tłumaczyć żadnej mamie nie trzeba... Do tej pory, poza WOŚP i wrzucaniem "drobnych" ludziom na ulicy, ewentualnie tym, którzy pukają do drzwi i wzbudzą we mnie poczucie wiarygodności (chociaż tego pewnym do końca nigdy się nie jest) nikomu nie pomogłam. Dlaczego? Bo żyłam w przekonaniu, że jakoś tak głupio przelać komuś na konto 10-20zł, że powinno się znacznie więcej, bo przecież skoro ci ludzie potrzebują jakiś astronomicznych kwot, to te moje 10zł, to będzie śmiech na sali. Tak, tylko moje 10zł nic by nie zmieniło. Ale wyobraźmy sobie, że każdy, kto przeczyta ten tekst przeleje na konto Szymonka 10zł. Już wiem, że poza Tosinkowymi Opowieściami, jeszcze kilka blogów rozpowszechnia całą akcję. Niech każdy, kto przeczyta tamte teksty również pomoże Szymonkowi jakąś drobną kwotą...  Raptem, okaże się, że nie trzeba wcale jednorazowych dużych kwot(chociaż te, są oczywiście zawsze mile widziane), żeby były wymierne efekty zbiórki. Z takiego "łańcuszka" może i musi nazbierać się niezła sumka. Sumka, która uratuje Szymonkowi oczko. Razem można naprawdę wiele zdziałać.
Tak, wiem-to banały. Tylko, że nasze życie, nasza rzeczywistość składa się głównie z banałów. I banalnie to zabrzmi, ale pamiętajmy, że dobro powraca...
Ja na pewno pomogę Szymonkowi, już mi nie będzie głupio, że nie przelewam 200zł, wiem, że te 20zł, wraz z wieloma  innymi drobnymi kwotami może więcej, niż kilka wpłat opiewających na ciut większe sumy.

11 komentarzy:


  1. Witam, chciałabym zaprosić Was do wzięcia udziału w kilku naszych zabawach.
    W jednej do wygrania są bardzo fajne gadżety z bajki Uniwersytet Potworny (bluzeczka, torba sportowa, przybory), w drugim jest możliwość przetestowania ciekawej gry edukacyjnej dla dzieciaczków, trzeci jest konkursem fotograficznym w którym można wygrać śliczny i mięciutki ręczniczek, poduszeczkę lub apaszkę.
    Nie chciałabym nadużywać Waszej cierpliwości i nie wkleje linków, ale jeśli jesteście zainteresowani, którąś z wyżej wymienionych zabaw to zapraszam na mój profil do bloga "Babylandia". Po boku są banerki konkursowe, więc łatwo trafić na to co Was ciekawi. Jeżeli jednak nie jesteście zainteresowani to z góry chciałabym bardzo przeprosić za tę reklamę...
    Pozdrawiam cieplutko
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie, w wolnej chwili zerknę oczywiście. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Dokładnie, jak każdy z Nas pomoże po drobnej sumce to będzie z tego kwota...

    Mama! tym Babcia weź i tłumacz się uśmiałam :))

    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też się uśmiałam, babcia tłumaczem...

      Usuń
  3. Pewnie , że pomożemy ! Ilość zrobi sumę.
    Zbieralismy kiedyś pieniądze dla jednego z naszych Pracowników, który bardzo ich potrzebował. Ludzie w firmie mocno się zmobilizowali. Prawie każdy coś przelał. Czasem były to bardzo, bardzo drobne kwoty. Apel w wąskim środowisku a zebaliśmy prawie trzy razy więcej niż było potrzebne. I wszystko z drobnych kwot. Każda jedna złotówka jest ważna. Każda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I widzisz Anetko, żywy przykład tego co napisałam! Wystarczy sprawę nagłośnić i się zmobilizować.

      Usuń
  4. Ech, to niesprawiedliwe, zeby takie maluchy tak cierpialy. Szymus jest niewiele mlodszy od Bi... Powinien jak ona biegac do utraty tchu, tanczyc do muzyki i szalec na placu zabaw... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, tak kojarzymy sobie dzieciństwo. Nie z rakiem, cierpieniem, bólem, chemią...

      Usuń
  5. no to sie poryczalam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne to jest, nie ma słów, żeby opisać tą niesprawiedliwość, że te maluchy tego doświadczają.

      Usuń
  6. Okropne to wszystko, czytam i wyć się chce, że takie małe, niewinne istoty tak muszą cierpieć, straszna niesprawiedliwość. Wspieram i liczę na to, że uda się zebrać potrzebną sumę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!