Mama2c

Mama2c

wtorek, 2 lipca 2013

Wakacyjnie-refleksyjnie.

Lila pokochała nasz balkon. To pewnie za sprawą kwiatków, które mama posadziła :)
Tak naprawdę to kwiatki ma w nosie, chociaż nie do końca, bo patrzy teraz tylko co by tu urwać... W każdym razie od jakiś paru dnia, kiedy Lila nie śpi, wychodzimy na balkon. Mieszkamy na parterze, więc Mała ma dobry widok, na to co dzieje się pod domem. A interesuje Ją wszystko-szczekające psy, te "walące" kupę do naszego ogródka także, przejeżdżające auta, ludzie wracający z pracy... Ale najbardziej interesują Ją dzieci. Piszczy na Ich widok głośno i radośnie. Dopóki nie zaczęłyśmy wychodzić na balkon, myślałam, że taki entuzjazm zarezerwowany jest tylko dla Elizy, ale okazuje się, że dzieci to dzieci-wszystkie cieszą Ją tak samo!
Dzisiaj na balkon wędrowałyśmy już od samego rana, uwielbiam poranki u nas-zapach lasu, taki świeży i rześki... W końcu po którymś razie zorientowałam się, że chodzę na ten balkon z Małą od 8, teraz jest 12, a na dworze nie było jeszcze ani jednego dziecka... Mamy drugi dzień wakacji. Gdzie są te dzieciaki?! Nie wierzę, że śpią tak długo. Nasza Eliza też była w domu-odgruzowywała swój pokój...
Pomyślałam sobie o moich wakacjach kiedy byłam dzieckiem... Zagonić mnie w tamtym okresie do domu, graniczyło z cudem. Zresztą, komu zależałoby na tym, żeby była w domu :) Jeśli tylko przychodziłam do domu zjeść obiad, to mogłam siedzieć na dworze do samego wieczora... Tak jak większość dzieciaków wtedy...
Ciekawe jak, a w sumie- czy w ogóle, nasze dzieci odnalazłyby się w czasach naszego dzieciństwa :)









Mama! Chodź na balkon!


20 komentarzy:

  1. U nas mimo wakacji, place zabaw puste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest smutne :( U nas tylko maluszki na placach zabaw, a dzieciaki jak wyjdą to późnym popołudniem, mimo że nie ma upałów.

      Usuń
  2. Oj pamiętam całe dnie na dworku :) Ja to miałam bzika na punkcie psów i nawet z koleżanką "zakładałyśmy" stowarzyszenie pomagające bezdomnym psiakom :) A wyglądało to tak, ze "polowałyśmy" na jakieś bez smyczy... nazywałyśmy takiego interesanta i ciągle go wołałyśmy Naszym imieniem. A pieski różnie. Jedne reagowały, drugie nie. Dawałyśmy im jeść, ale do domu nie brałyśmy. Następnego dnia miło było spotkać naszego "podopiecznego" choć nie zawsze. i tak dni mijały i za każdym razem inny piesek :)
    Kwiatki śliczne :) Ja obecnie choruję na storczyki :) i super mini konewka :)
    Lilcia rośnie jak na drożdżach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fazę na pomoc psom, a nawet kotom też przechodziłam :) Storczyki też mam, pisałam w którymś poście jak byłaś na wakacjach, że to twarde sztuki, bo jeszcze ich nie wykończyłam :) No LIlcia jakby większa ostatnio, a konewka nie mini, tylko na zdjęciu jakoś tak musiała wyjść :)

      Usuń
  3. O lawenda! Tez mam w ogrodzie, pachnie oblednie!
    A jakie macie pieke widoki z balkonu - na pola, taka otwarta przestrzen, super!
    Pod moim blokiem z dziecinstwa byl bardzo szeroki chodnik i pamietam, ze latem juz od 8-9 rano ciezko bylo tam przejsc, tak byl oblegany przez dzieci. Dzieciarnia grala w gume, klasy, jezdzila slalomem na rowerach, jesli chcialo sie wytrzepac dywan, to trzeba bylo ostro gonic czerede, bo oblegala trzepak... A w zeszlym roku bedac w Polsce bylam w szoku. Srodek dnia, a wokol bloku pusto. Teraz dzieci pewnie wola siedziec przed telewizorem albo kompem zamiast biegac na swiezym powietrzu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lawendę odkryłam dopiero w tym roku i się zakochałam. Choruję na maciejkę, bo też pachnie obłędnie, ale od kilku lat coś mi nie chce rosnąć... Dokładnie, teraz dzieciaki do 15 przed kompem, a jak rodzice wrócą z pracy to wygonią trochę na dwór :(

      Usuń
  4. Piękne macie kwaity, my też mieszkamy na parterze ale póki nie zrobimy krat na balkonie nie mogę wystawić doniczek z kwiatami bo strasznie kradną (w zimie ukradli nam donicę z choinką:/). W przyszłym roku już na pewno ozdobię nasz balkon a moja Marysia też uwielbia na nim spędzać czas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście, lepiej nie ryzykować, no ludzie chyba wszystko są w stanie ukraść. My od 8lat zbieramy się do choinki na balkonie :) Może w końcu w tym roku się uda :)

      Usuń
  5. Śliczne kwiatki - gratuluję :) U mnie rukola zamieniła listki w strączki WTF? :-o
    A podwórka faktycznie opustoszałe. Dziwne to, że się dzieciaki pod balkonami nie kręcą. Przecież tam tyle zajęć zawsze było! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, robię zakłady kiedy padną :) Te dzieci teraz to jakieś inne są jednak :)

      Usuń
  6. Lawenda cudna! My zazwyczaj wychodzimy na dwór dopiero po obiedzie, bo rano ogarniam dom, gotuję obiad i takie tam, ale mieszkając u babci na wsi to od śniadania ganialiśmy po podwórku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Lilcią to też różnie, ale młodsze dzieci rządzą się swoimi prawami. Smutne jest to, że takie szkolniaki siedzą przed komputerem całe dnie...

      Usuń
  7. Podziwiam za kwiaty ja zawsze planuję, ale potem nie wychodzi. W tym roku mam wprawdzie pomidory (!), ale jedynie dlatego, że mi mama przywiozła. Za to M cieszy się z wieczornego podlewania swoją mini konewką. A całe dnie na dworze pamiętam i w sumie starszy weekendy też w ten sposób spędza, a i młodszy sporo spaceruje w chuście lub wózku. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja co roku coś sadzę ale zazwyczaj nie wytrzymują próby czasu ze mną... W tym roku mam nadzieję, że dłużej postoją :)

      Usuń
  8. To prawda, kiedyś na podwórku przesiadywało się całe dnie...tylko to były inne czasy! Teraz strach mieszkając w mieście zostawić swoje maleństwo na placu zabaw.. Dlatego w takich chwilach cieszę się, że mieszkam na wsi! Mam ogródek, w którym Kubuś delektuje się świeżym powietrzem. Mama co jakiś czas zerknie z okna i widzi..widzi go bawiącego się z innymi -starszymi dziećmi! Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogródek to super sprawa. Dziecko jest na dworze i do tego bezpieczne, a to podstawa.

      Usuń
  9. my z kolei siedzieliśmy na polu od południa do późnych godzin wieczornych grając w dwa ognie :D za to moje rodzeństwo już zaczynało spędzać dużo czasu przed kompem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa ognie, jak ja uwielbiałam tą grę. Dzieciaki w to już chyba nie grają, bo nie pamiętam, żebym widziała ostatnimi czasy...

      Usuń
  10. Ja też ostatnio nad podobnymi kwestiami się zastanawiałam. Faktem jest, że jakoś tak pusto w te pierwsze dni wakacji na placu zabaw.

    Ja tak jak Ty całymi dniami biegałam na dworze... To były fajne czasy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj fajne, fajne Kasiu. A przede wszystkim zdrowe, bo dzieciaki uczyły się funkcjonować w grupie, rozwiązywać konflikty... Teraz mam wrażenie, że do wszystkiego potrzebni są rodzice. Staram się nie dawać wciągać w takie zagrywki, a z drugiej strony, jak wszyscy inni rodzice interweniują, to też nie chcę, żeby Eliza czuła, że na nas liczyć nie może... To dorośli wprowadzają między dzieci najwięcej zamieszania...
    A co do pustych placów zabaw itd, to wiem, że czasy się zmieniły, ale u nas pod blokiem akurat jest naprawdę bezpiecznie, a do 15-16 dzieci nie ma w ogóle... Przykre.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!