Mama2c

Mama2c

czwartek, 4 lipca 2013

Zwariowałam...

Chociaż ten post mógłby mieć jeszcze jeden tytuł: "Co za dzień!".
Jutro wyjeżdżamy. Nie pisałam o tym wcześniej, bo w sumie do końca sami nie wiedzieliśmy czy pojedziemy. Ten wyjazd to okazja, a dzięki małej pożyczce od mamy, możemy sobie na niego pozwolić.
Pierwszy wyjazd Lilki. Niby niedaleko, tylko 100km od nas. Spodziewałam się po sobie paniki, listy długości dwa razy takiej, jak dotychczas, odhaczania, sprawdzania... A tymczasem? Tymczasem pakowałam nas bez listy (o tym czego zapomniałam, przekonamy się na miejscu :)), nie panikuję bo nie mam czasu, nie myślę, z tego samego powodu... Jedziemy prawie że na żywioł. Zwariowałam. Jak nie ja...
Sama jeszcze w to nie wierzę, pewnie jutro w aucie nadrobię zamartwianie się, bo będę miała na to czas... Chyba, że zasnę jak tylko ruszymy, bo dzisiaj dostałam tak w kość, że ledwo żyję.
Zaczęło się już w nocy. Nie było prądu, a że mój wspaniały maż, jakiś czas temu zafundował sobie, jak dla mnie zupełnie zbędne urządzenie, jakim jest ups, to musieliśmy słuchać buczenia tego całego upsa... Jeśli mam być szczera, to bardzo dosadnie powiedziałam co myślę, o tym, że przez to buczenie spać nie mogę i za chwilę mąż sam zwlekł się wyłączyć to g... I ma szczęście, bo jakbym wstała, to już chyba nie byłoby czego wyłączać... I jeszcze te Jego teorie, o tym upsie... Ciekawe, że jakoś żyliśmy bez tego 7lat i tyle, ile razy nie było prądu na tym osiedlu, na początku naszego mieszkania tutaj, to chyba nigdy w przyszłości już tak nie będzie...I jakoś po tych wszystkich awariach wszystko nam działało bez problemu, a upsa nie było. No ale przecież jak On go kupił i podłączył, to teraz będzie do upadłego bronił swojego pomysłu. Potem pobudka o nieludzkiej godzinie i od rana duszno, parno-masakra jednym słowem. Świadomość, że mam do spakowania nas trzy, też raczej nie pomagała. Lila niczego nieświadoma, ale chyba czuła podniecenie wyjazdem, bo jak na złość słabo spała w dzień, a co za tym idzie-czasu na swobodne szykowanie rzeczy itp, miałam niewiele. Stawać już nie stawała, za to klęka, tam, gdzie może złapać się czegoś wyżej rączkami i próbuje się podciągać... W zasadzie muszę być przy Niej cały czas, bo podciąga się w takich miejscach, gdzie ma największe szanse na rozcięcie głowy, wybicie dwóch wyrżniętych w bólach jedynek i kompleksowe potłuczenie się od góry do dołu.  Aha, bo zapomniałam napisać, że Lila łapie się rączkami, próbuje się podciągać, a potem puszcza się w najmniej oczekiwanym momencie, i jest wielki zdziwienie, że boli...Dobrze, że zdziwienie, a nie płacz, no ale mnie te widoki przyprawiają o stan przedzawałowy, więc teraz przede mną naprawdę intensywny czas...
Idę sprawdzić, czy wszystko zabraliśmy, jednak nie chciałabym jutro niemiłych niespodzianek :)
Ciekawe czy będę mogła zasnąć... Pierwszy raz w czwórkę... Wyjazdy z Elizką mieliśmy już opanowane do perfekcji, a jeździła z nami naprawdę daleko. Już w ciąży z Lilą wyluzowaliśmy, przerażały mnie 8-10godzinne podróże z brzuszkiem. Zanim na dobre znowu się rozjeździmy pewnie trochę minie. Maluchy mają swoje prawa...

12 komentarzy:

  1. OOo super, ze gdzies sie wybieracie. Mam nadzieje, ze wypad wakacyjny sie uda!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nawet nie wiedziałam o czymś takim jak ups do podtrzymania prądu.

    Czytając Twój wpis odżyły za to we mnie fajne wspomnienia. Pamiętam jak fajnie było jak będąc dzieckiem, czasami nie było prądu. Świeczki, rozmowy z rodzicami, strach (taki fajny, bo podkręcany przeze mnie i przez mojego brata), ta cisza i ciemność.

    Stwierdzam w takim razie, że podobnie jak Ty, jeśli chodzi o domowe warunki, uważam ten wynalazek za zbędny.

    Udanego wypoczynku Wam życzę i oczywiście byście (w domyśle byś, u nas przynajmniej to tak wygląda, że to ja muszę o wszystkim pamiętać) niczego nie zapomnieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako dziecko też uwielbiałam gdy nie było prądu, ta aura tajemniczości, trochę strachu... Dla mnie ten cały ups, i jemu podobne, to jakaś czarna magia, a o zbędności ich posiadania, to nawet nie wspomnę :) Tylko faceci mogą czuć chęć i potrzebę posiadania takowych sprzętów.
      Dzięki Kasie, wypoczynek super, i okazało się, że lista jest mi zbędna, wszystko mam w głowie :)

      Usuń
  3. Udanego wypoczynku życzę! Wspaniałej pogody i grzecznych, nie marudzących dzieci - no dobra, przesadziłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielki, a przesadziłaś po całości-grzeczne dzieci na wyjeździe? Hahaha :)

      Usuń
  4. Miłego i udanego wypoczynku!

    Pozdrawiamy http://kubernusiowaszafa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzę Wam samych radosnych chwil na tym wyjeździe. Czasem takie spontaniczne wyjazdy są najlepsze. Nie ma planowania , stresowania , dodatkowych zakupów , a i tak jest super. I życzę Wam żeby było super.
    A jak już wrócisz to koniecznie zdaj relacjė :-)
    Miłego wypoczynku !

    OdpowiedzUsuń
  6. Życzę Wam samych radosnych chwil na tym wyjeździe. Czasem takie spontaniczne wyjazdy są najlepsze. Nie ma planowania , stresowania , dodatkowych zakupów , a i tak jest super. I życzę Wam żeby było super.
    A jak już wrócisz to koniecznie zdaj relacjė :-)
    Miłego wypoczynku !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Anetko, do końca nie byłby to prawdziwy spontan, ale prawie :) Relacja wkrótce.

      Usuń
  7. Wypoczywajcie i wracajcie pełni pozytywnej energii i wesołych wspomnień!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Wróciliśmy, o tak było wesoło :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!