Mama2c

Mama2c

czwartek, 15 sierpnia 2013

Abstynentka

15sierpnia.
Dzień wolny od pracy w naszym kraju.
Ludzie spotykają się, grillują na przykład.
I my też.
Zimne piwko, drineczek.
U nas też.
Tylko nie ja.
Nie narzekam, od urodzenia Elizy nie przepadam za procentami.
Nie wiem, czy medycyna zna podobne przypadki.
Mój mąż twierdzi, że przed ciążą byłam normalna-choć to pojęcie względne, i dla każdego znaczy co innego.
Dla mojego męża między innymi oznacza to, że można było ze mną piwo wypić, wino też i drinka, nawet niejednego.
Być jedyną zupełnie trzeźwą osobą w towarzystwie? Kiepskie przeżycie. Nigdy tego nie lubiłam.
A dziś byłam już po prostu zmęczona, i zwyczajnie czekałam na koniec "imprezy".
Grill odbywał się u nas, tym gorzej...
Z ulgą i niekłamaną radością powiedziałam ostatnie "cześć"...
Starość? Zmęczenie? A może po prostu bycie mamą małego dziecka?
Może jeszcze kiedyś będę normalna :)\
Tylko kiedy dzieci przestają być małe?
Kiedy mama i tata mogą RAZEM tego drinka wypić?
Nie porzucam nadziei.
Może jeszcze kiedyś, może razem...

A dziś kolejna rocznica...
Dokładnie 9lat temu wróciliśmy z Kołobrzegu zaręczeni.
Dokładnie 9lat temu pojechaliśmy na działkę do teściów podzielić się z nimi naszym szczęściem.
Dokładnie 9lat temu teściowa "ucieszyła" się tak bardzo, że na zawsze zmieniło to nasze dopiero rodzące się relacje...
9lat.
Zawsze ten dzień wzbudzał we mnie jakieś emocje. Złość... Smutek... Żal... Poczucie, że ktoś ocenił mnie, zanim w ogóle mnie poznał...
Do dzisiaj.
9lat to zdecydowanie za długo, żeby przeżywać coś takiego.
Dziś praktycznie zapomniałam, że to ten 15-ty.
Ten rozdział w moim życiu na dobre zamknęłam. I tylko ja wiem, jak dobrze mi z tym.
Wszystkim teściowym życzę taktu i wyczucia :) Sobie jako przyszłej teściowej, również!









22 komentarze:

  1. Przecież to oczywiste, że my będziemy najfajniejsze teściówki pod słońcem! :)
    Tym akcentem doszłam do końca w nadrabianiu nieprzeczytanych wpisów. Dalej postaram się być bardziej na bieżąco ;) Chociaż u Ciebie to ciężko...nie mam w obserwowanych drugiego bloga z taką częstotliwością w dodawaniu postów...i to jeszcze długich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, postaram się pisać zwięźle i na temat! :) Obiecuję!

      Usuń
  2. też nie przepadam teraz za alkoholem, po prostu nie moje smaki :) a co do teściowych... temat rzeka i lepiej go nie poruszać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak, to jak puszka pandory :)

      Usuń
  3. hmmmm ja dlugo karmilam a teraz znowu w ciazy wiec tez jakby ciagle abstynentka :) w ogole nie mam glowy do alkoholu, jak ostatnim razem po 1,5 roku przestalam karmic i poszlam z mezem na kolacje to po lampce wina bylam juz dosc wstawiona :)A co do tesciowych, hmmmmm ja pasuje do wszytskich kawalow o tesciowch, moja przed slubem mnie lubila, ale jos po slubie sie jej odmienilo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja zdecydowanie też z tych o słabej głowie :) I też niewiele mi do szczęścia trzeba, żeby czuć się dobrze wstawiona :) Z moją teściową prawie podobnie, tylko Jej się odmieniło, kiedy oznajmiliśmy Jej o zaręczynach, znaczy ucieszyła się niezmiernie :)

      Usuń
  4. Kochana! Dzięki wielkie za przepisy :* Na pewno skorzystam. A co do bastowania z pisaniem - to zupełnie nie to miałam na myśli! Ja bardzo lubię to, że tak dużo piszesz :) Chętnie czytam - przecież te zaległości nadrobiłam tylko dlatego, że chciałam, a nie dlatego, że wypada albo trzeba ;) Pisz jak najwięcej - zwłaszcza, jeśli jest to odskocznią. A ja będę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ci Martuś :) Żartowałam z tym bastowaniem, po prostu mąż mnie już karci, że niby uzależniona jestem. Aj tam, aj tam :)

      Usuń
  5. Teściowe to zołzy... serio, to dobrej teściowej to ze świecą szukać. Moja na szczęscie się uspokoiła-(jestem z męzem 6l po slubie, w związku razem 11l), ale też potrafi z czymś wyskoczyć. Przeszłość byłą trudna, ale pogodizłyśmy się- do tego potrzeba dwojga, a że obie jesteśmy ugodowe...to można powiedzieć czujemy się rodziną-teraz bardziej się staram ze względu na synka, bo zalezy mi by miał kochającą rodzinę i kochających dziadków. Nie zawsze zdaje sobie sprawę, że jest to możłiwe, bo zycie pisze różne scenariusze.

    A co do picia, to ja też nie piję (prawie:) całą ciąże nie zamoczyłam pyszczka ani razu w alkoholu, na pół piwka pozwalam sobie czasami teraz- po karmieniu synka wieczornym, jak wiem ze te 3 godziny prześpi na pewno. To pół piwka albo małą lampkę czerwonego wina wypiję...

    Też czasami nie chce mi się jechać na grill itp. Wolę cisze is pokój i domowe ciepełko.. może troskzę zdziczałam;) Albo po prostu jak piszesz,-jestem mamą małego dziecka;) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż cały czas mi powtarza, że "odludek" się ze mnie zrobił :) Ale ja to właśnie zwalam na karb zmęczenia. Po absorbującym tygodniu zdecydowanie bardziej wolę spokojny, rodzinny weekend, niż jakieś spędy na działce. Fajnie, że umiałyście się dogadać z teściową, bo kiedy są dzieci, to właśnie warto. Nam to niestety nie grozi, ale jak ktoś tu napisał-to temat rzeka.

      Usuń
  6. Moja teściowa też lubi coś palnąć ale leję na to ;)to raczej nieświadomie, nie ze złośliwości, ogólnie to dobra kobieta. Dalsza rodzina dowaliła kiedyś do pieca i to na zawsze zmieniło moje podejście do nich i już nigdy całego swego serca nie dam jak dawniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej rozwala potem w ludziach to, że oni nie wiedzą zupełnie o co chodzi, że człowiek zachowuje się tak, a nie inaczej, i jeszcze całą winę zwalają na niego, że fochy, że księżniczka itd... Wiesz ja po 8latach małżeństwa i tych 9 od zaręczyn to już mam ten komfort, że leję na wszystko, i wszystkich. Trudno, takie życie.

      Usuń
  7. Moge sie tylko domyslic, jak zachowala sie Twoja tesciowa... Wspolczucia... Moi tescie sa ogolnie w porzadku, maja po prostu swoje dziwactwa, ktore mnie wkurzaja, ale mam wrazenie (miejmy nadzieje, ze nie mylne), ze mnie akceptuja.
    Co do alkoholu, to ja odwrotnie. Od sierpnia 2010 roku jestem ciagle albo karmiaca albo w ciazy (albo jedno i drugie, hihi), wiec strasznie marzy mi sie juz, zeby walnac sobie jakiegos drina. ;) Nigdy duzo nie pilam, tylko od swieta, ale taka przerwa to juz przesada... Tesknie za ukochanym czerwonym winem i tequila, to moje ulubione trunki. Na palcach jednej reki moge policzyc ile w ciagu tych 3 lat wypilam lyczkow wina z mezowskiej lampki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Agata to rzeczywiście masz deficyty alkoholowe :) Jeszcze parę miesięcy i nadrobisz :) Za mną całą zimę chodziło grzane wino i mohito. Po wieczornym karmieniu Lilci, jak miała z 5miesięcy to skusiłam się właśnie wieczorem na mały kubeczek grzańca. Mniam!
      A teściowa, no cóż... Popisała się :)

      Usuń
  8. Zgadzam się z Dzielną Mamą, że my będziemy super teściowymi :) Trzeba się uczyć na błędach naszych :)
    Owoce cudne, aż chce się zrywać.
    Matko ja przy Was to pijaczka, bo i piwo i wino i drinki lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, kto to wie, może ja się będę chciała zemścić na zięciach :) Żartuję oczywiście! Nie mogę się napatrzeć na te aronie, takie dojrzałe są teraz. Mia, spokojnie-myślę, że i mi wróci jednak ochota na procenty, przecież święta nie jestem :)

      Usuń
  9. O jak chętnie dolaczylabym do bycia przymusowä Abstynentkä. No i też wówczas mogłabym się zastanawiać jaką będę teściową :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co Anetko, jak już się staniesz tą przymusową abstynentką, to wyślę Ci zdjęcie z piwkiem i napiszę: "Cierp ciało, coś chciało"-czy jak to tam szło :) A ja już dziś wiem, że teściową będziesz kapitalną.

      Usuń
  10. No co ja czytam... Widzę, że zaręczyliście się tego samego dnia co i my (to też rocznica naszego związku w ogóle). Być może start (przez teściową) był nie najlepszy, ale zobacz ile szczęścia teraz macie - dwie wspaniałe córki.
    A w przymusowym abstynenctwie to łączę się z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś, my zaręczyliśmy się 13sierpnia, a 15-go wracaliśmy z wyjazdu do domu. To szczęście ciężko sobie wypracowaliśmy, ale fakt-teraz je mamy i się nim cieszymy :)
      To przymusowe abstynenctwo wcale nie jest takie złe :)

      Usuń
    2. No widzisz, tak jestem zakręcona, że źle przeczytałam... Ale dwa dni w tę czy w tę, mała różnica (prawda?).
      Oj fakt. Choć dziwnie się ogląda ludzi, którzy już coś wypili.

      Usuń
  11. Martuś nie martw się są bardziej nienormalne od Ciebie. Ja nigdy nie piję bo nie lubię alkoholu. Wszyscy znajomi już się do tego przyzwyczaili i mój mąż też, ale czasami fajnie byłoby tak sobie usiąść i wypić wieczorem drinka. Na szczęście moja abstynencja nie przeszkadza mi w dobrej zabawie, zwykle jako ostatni wychodzimy z każdej imprezy, a gdy jest drętwo to ja podrywam towarzystwo do jakiegoś działania.

    Da się z tym żyć :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!