Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Idzie jesień...

Starzeję się, to fakt niezaprzeczalny.
Każdego dnia po trochu.
Zmiany zachodzą nie tylko na ciele i głowie (ach te siwe włosy...) ale może przede wszystkim w głowie!
Łapię się na takich myślach, że mentalnością momentami przypominam moją 80letnią ciotkę...
Niedobrze, niedobrze...

A tak serio, ostatnio dotarło do mnie, ile można dostrzec, kiedy się trochę zwolni... Ja dzięki Lilce wyhamowałam bardzo. Coraz mniejsze rzeczy sprawiają mi przyjemność, cieszą- jak nie wiadomo co... Wystarczy chwila, kiedy siedzimy wszyscy w jadalni, a Lilcia zupełnie sobie nie przeszkadzając liczną publiką, zaczyna gadać do... Elizy portfela. Tłumaczy mu, klaruje, pieni się, krzyczy... Elizka śmieje się z Niej, że to taki mały głupolek, Tata patrzy dumnie na Obie Córki, Babcia z zadumą-może przypomina sobie jak Elizka zaczynała przygodę z mówieniem, a może próbuje sobie przypomnieć mnie i mojego Brata... A ja? Ja nie posiadam się ze szczęścia. Mały człowiek, a tyle radości. Tak, pisałam ostatnio o minusach tak dużej różnicy wieku między dziećmi... Ale Lila dla mnie samej, pojawiła się w najlepszym możliwym momencie.

Ostatnie dwa tygodnie wakacji przed nami. Dopiero co się zaczynały... Czas biegnie, wciąż szybciej i szybciej, mam wrażenie...
I choć my z Lilką mamy swój mały mikrokosmos, to w skali makro tygodnie mijają jeden za drugim. Wciąż czekamy na weekendy, kiedy nasza czwórka może pobyć w końcu razem. Kiedy przyjemności nie przegrywają z obowiązkami, jak to zazwyczaj bywa w tygodniu...
Podczas tego weekendu udało nam się pójść dwa razy do lasu.
Idzie jesień-to też fakt niezaprzeczalny.
Ranki i wieczory coraz chłodniejsze.
Tylko gorące środki dnia przypominają, że wciąż mamy kalendarzowe lato...












A teraz właśnie moja Starsza Córeczka jest w drodze do Karpacza... Ale o tym może już wieczorem!

15 komentarzy:

  1. No to dzisiaj opisałaś to, co i mi chodzi ostatnio po głowie.
    Czasem z zadumą, czasem i ze smutkiem. Ten czas teraz, dobry, bezpieczny... a co przed nami? Dzieciaki w końcu urosną, pewnie nawet nie zauważymy kiedy... jacy będziemy wszyscy za te ileś, kilka, naście, dziesiąt lat? Jak będzie wyglądał nasz dom?

    Nie ma co, idzie jesień. A z nią jesienna melancholia... :) Dobrego tygodnia kochana!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ehh.. o przemijającym czasie nic nie napiszę, bo pędzi nieubłagalnie a tu jeszcze tyle rzeczy do zrobienia :) Ale masz rację z tymi drobnostkami :) Dzisiaj właśnie na dzialania-em.blogspot.com będzie wpis o tych tyci tyci radościach :)

    Jesień rzeczywiście widać w lesie. U mnie na działce już liście lecą, czasem igły :) Już kolor zieleni nawet przygotowuje się do zmiany. A ja tak bardzo nienawidzę zimy i ponurych dni ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimy też nie lubię-bardzo. Znowu kurtki, szaliki, godzinne ubieranie siebie i dzieci, żeby wyjść z domu... Koszmar!

      Usuń
  3. Co do czasu to się zgodzę, nawet nie zauważam jego przepływu odkąd skończyły się czasy "odpoczynku" studenckiego. Teraz łapię się na tym, że wstanę i za chwilę jest już godzina powrotu męża z pracy...

    Jesień, powinnam ją lubić w końcu jestem jesiennym dzieckiem, ale... No właśnie nie ma już takich obrazkowych jesieni, są za to te ponure i deszczowo smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy dziecku czas pędzi jak oszalały, mimo, że teoretycznie każdy dzień jest taki sam... Ja w tym roku liczę na piękną słoneczną jesień!

      Usuń
  4. A ja się martwię tą jesienią. Wiem że to chore, ale ostatnio wystarczy deszczowy dzień i od razu jakoś źle sie żyje. A przecież jesień to brzydka pogoda... Ech :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też od zawsze podatna byłam na stany depresyjne przy niesprzyjającej aurze, więc liczę na typową złotą polską jesień. Żadnego deszczu!

      Usuń
  5. Tak jesień już powoli czuć i choć ją uwielbiam to chcę jeszcze lato!
    Ja tak samo ostatnio zezgrozą stwierdziłem, że mentalnością bliżej mi to mojej mamy niż 11 lat młodszej siostry.
    Miłego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomnaiłam napisać, że zupa wyszła PYSZNA!!! Wszystkim bardzo smakowała. Dzięki za przepis!

      Usuń
    2. To się bardzo cieszę, a ja czekam na relację z urodzin młodszej Córci. Ja uwielbiam jesień, ale tą złotą-słoneczną i względnie ciepłą...

      Usuń
  6. Tęczowo. Kolejna kiecka Elizy, która mi się podoba. A mi się wczoraj...all I want for Christmas is Youuuuuuuu :D Niedługo roczek Mi i pieczenie pierniczków na święta ;) A jesień to moja ulubiona pora roku. Pozytywnie więc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście najbardziej nie lubię lata, zaraz potem zimy, głównie ze względu na ilość warstw, bo Święta, Mikołajki, to i owszem-lubić, lubić. Tylko, że pewnie jakby wtedy zimno nie było, to i by uroku nie miały te Święta.
      A jesień uwielbiam od zawsze, choć urodziłam się wiosną :)

      Usuń
  7. Oj idzie jesień idzie.. Kochana nie zaglądałam ost bo komputer mi się zepsuł ;( ech.. niestety wszystkie zdj. z urodzin K. które obiecałam poszły.... Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojoj niedobrze :( I nie ma jak zdjęć odzyskać? Szkoda Wszej pamiątki!

      Usuń
  8. Karpacz- mam same miłe wspomnienia- nasza pierwsza rodzinna wyprawa w góry. Dwoje rodziców i 10-miesięczna Julka- na długo zostanie w mojej pamięci :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!