Mama2c

Mama2c

piątek, 30 sierpnia 2013

Moja wariacja na temat karaibskiej zupy dyniowej.

Zacznę może od tego, że jako miłośniczka dyni, rok w rok, mniej więcej o tej porze, wertuję internet, "trzepię" blogi kulinarne w poszukiwaniu kolejnych przepisów na moją pomarańczową królową jesieni. Przyznać się tu muszę, że owszem-gotować i piec uwielbiam, ale kreatywna w tworzeniu własnych przepisów nie jestem w ogóle. I pogodzona z tą moją "niekreatywnością" korzystam z przepisów sprawdzonych, wymyślanych metodą prób i błędów w jakiś klimatycznych, czasem nowoczesnych, czasem malutkich, a czasem wielkich kuchniach kobiet na całym świecie. I dobrze mi z tym :) Akurat to mnie nie frustruje :) A może powinnam pisać-przynajmniej to mnie nie frustruje.

Ten przepis to też nie jest do końca moje autorskie dzieło. Jednak z racji tego, że jest to miks co najmniej pięciu przepisów na zupę dyniową, nie podaję jednej konkretnej strony, z której przepis zaczerpnęłam.

Karaibska zupa dyniowa. "Skacząc" po przepisach na zupę dyniową, wyciągnęłam jeden konkretny wniosek- wystarczy w jej składzie mleczko kokosowe, żeby zupa zyskiwała miano "karaibskiej" :) No a że nadal mamy wakacje, niech i u mnie na blogu zrobi się egzotycznie :)

Potrzebujemy
- około 600-700gram dyni, już po obraniu i oczyszczeniu
- centymetrowy kawałek świeżego imbiru
- duży ząbek czosnku
- mała papryczka chili
- bulion warzywny
- pełna szklanka mleka kokosowego
- sos rybny/sól
- płaska łyżeczka czerwonej pasty curry
- skórka i sok z połowy limonki
- pełna łyżka masła klarowanego

Dynię kroimy w kostkę, wielkość nie ma znaczenia, bo zupkę i tak potraktujemy blenderem :)  Imbir ścieramy na drobnych oczkach, czosnek przeciskamy przez praskę, a papryczkę drobno siekamy.

W garnku rozgrzewamy masło, wrzucamy czosnek, papryczkę i imbir. Ja na tym etapie "odlatuję", bo uwielbiam zapach, który po chwili zaczyna się unosić w mojej kuchni. Dorzucamy dynię i często mieszamy. Po około 5 minutach zalewamy dynię gorącym bulionem. I teraz mała dygresja- w zależności od tego czy lubimy gęste zupy krem, czy rzadsze dodajemy mniej lub więcej bulionu. Pamiętajmy, że dojdzie jeszcze cała szklanka mleczka kokosowego. Garnek przykrywamy i dusimy dynię do miękkości. Kiedy dynia zmięknie, miksujemy ją na aksamitny krem, dodajemy mleczko kokosowe, pastę curry, skórkę i sok z limonki oraz sos rybny do smaku. Jeśli go nie macie, wystarczy zupkę trochę posolić. Zagotowujemy, mieszając często i gotowe :)

Moje uwagi.
No cóż, po pierwsze- trzeba lubić te smaki :) Nie każdy lubi na przykład imbir. Moim zdaniem, bez niego ta zupa wiele traci, ale jeśli nie używałyście do tej pory świeżego imbiru, możecie być zaskoczone jego smakiem :) 
Po drugie-nie jest to zupka dla małych dzieci. Tłumaczyć dlaczego chyba nie muszę :) No chyba, że mamy w domu twardziela, którego nic nie rusza :)
Po trzecie- nie jest to zupa na sam środek gorącego dnia. Raczej na jesienne, deszczowe i wietrzne popołudnia. Jest ostra (choć to pojęcie względne :)) i mocno rozgrzewająca. Jak dla nas pyszna.






4 komentarze:

  1. Nie wiem jak smakuje ta zupa , ale wygląda wybornie ! Nie omieszkam spróbować. A u mnie w piekarniku Twoje ciasto dyniowe :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupa wygląda przepysznie *-* Chyba się skuszę na nią :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Robiłam podobną, ale bez mleczka kokosowego. Wypróbuje ten przepis na pewno. Uwielbiam smaki orientu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!