Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 30 września 2013

A jednak na plus!

Tak, zdecydowanie na plus zaliczyłabym minioną niedzielę, choć dla niektórych zaczęła się kiepsko :) Na szczęście fatum odwróciło się od Lilci, i do końca dnia nie miała już żadnych wypadków. Ufff...
Za to dzisiaj rano, znowu zderzyła się z szafką na przedpokoju :( K.. już się zastanawiam jakby się jej pozbyć. Szafki, nie Lilci :) Odkąd tylko Mała zaczęła raczkować, wiecznie są kłopoty z tym meblem. Niestety jest to półka przytwierdzona do szafy w zabudowie i cholera nie wiem jak i czy w ogóle da się to zlikwidować.

No nic, miało być o niedzieli...
Wykorzystaliśmy obecność Babci, która została z Lilcią i skoczyliśmy nad wodę. Małej wolałam nie brać, bo pierwsze- wycieczkę zaplanowaliśmy w porze, kiedy powinna jeść zupkę, a tam nie wiedziałam czy byłoby gdzie ją podgrzać, a po drugie- sądziłam, że od wody będzie mocno wiało, a po ostatnich przygodach z katarem-dziękujemy bardzo kolejnym infekcjom.
Pogoda okazała się być wymarzona na długi spacer-rześkie jesienne powietrze, dużo słońca i początkowo zero wiatru. Jednym słowem bajka :)
Zabraliśmy ze sobą najlepszą przyjaciółkę Elizki- Julcię, i Jej Tatę. Niestety, odkąd rodzice Julki się rozstali, Dziewczynki widują się tylko w weekendy, i to też nie w każdy. Stęsknione są za sobą bardzo, co było zresztą widać.
A ja? Ja odpoczęłam. Tak, tak- O-D-P-O-C-Z-Ę-Ł-A-M :)
Spacerowaliśmy, mając trzy wolne godzinki (później pan cyc musiał wrócić do domu), wypiłam bez pośpiechu kawę (okazało się, że część gastronomiczna nadal jest otwarta, więc następnym razem Lilę zabieramy ze sobą), na spokojnie porobiłam zdjęcia, bez głupich uwag mojego męża...
Eliza i Julia wybiegały się chyba za wszystkie czasy, my mieliśmy okazję porozmawiać... Poczułam się trochę jak dawniej. Co to dla mnie oznacza? Trochę jak przed narodzinami Lilci... Nie mogę się już doczekać wiosny, mam nadzieję, że wraz z jej nadejściem, powrócą nasze liczne wycieczki/wyjazdy.

A co do wiosny... Okazało się, że potrafię być optymistką. Serio :) Moja Mama i Mąż narzekali na jesień i na to, że zaraz przyjdzie zima, i że dopiero się zacznie... A ja na to, ze stoickim spokojem, że z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej wiosny. Reakcja Męża i Mamy- bezcenna :) Co prawda, dzisiaj już sama się zastanawiam, co też mi strzeliło do głowy z tym optymizmem, bo przecież do wiosny, to jeszcze hohoho, no ale jednak...
Bo zazwyczaj to ja pierwsza zaczynałam tyrady na temat zimy i gotowa byłam co roku zapadać w sen zimowy, byleby tylko szybciej mi czas zleciał do wiosny.


Strasznie podoba mi się to zdjęcie, kwintesencja dziecięcej przyjaźni.


Moja szalona Córeczka.


Pomysł żeby zdjąć buty i biegać boso po piasku też był...

Obalamy mit o grzecznych Dziewczynkach :)


 

 
Mia, mnie też urzekł ten widok, a wyobraźnia podpowiedziała stolik i wiklinowe krzesła i przepyszną kawę z domowym ciastem... Coś ale secesyjne klimaty :)

Jeszcze 2-3tygodnie i każde drzewo ubierze się w typowo jesiennie kolory :)

Po powrocie zastaliśmy Lilę i Babcię w doskonałych humorach. Były na spacerze przed i po zupce, którą podobno Lila zjadła pięknie. Hmmm, ja od 2tygodni, albo i dłużej walczę z Nią z zupami, a tu proszę- nie chcę nawet wiedzieć jakiego fortelu użyła Babcia żeby nakarmić Małą...
Zanim Babcia pojechała do domu stwierdziłyśmy zgodnie, że fajnie, że już nie ma problemu żeby Lila z Nią zostawała... Dało mi to nawet cień nadziei na jakąś kawkę na mieście z koleżanką, bo w końcu karmienia co 5-6godzin, zobowiązują, żeby korzystać z wolności :)
Niestety bądź stety, do końca dnia Lila odchorowywała fakt, że mamy nie było przez prawie 4godziny. Tylko ja mogłam cokolwiek przy Niej zrobić, na Tatę reagowała płaczem, a nie daj Boże jak już udało mu się Ją zabawić, a ja się pokazałam-ryk niesamowity. I muszę przyznać, że w takich chwilach mimo zmęczenia, robi mi się jakoś tak cieplej na sercu i myślę: "Moja Córeczka."

18 komentarzy:

  1. Matko i ta altanka i wszystko cudne tam jest!! Musicie jeździć tam częściej i katować nas takimi widokami. Ja byłam z Patrycją i moim tatą w niedzielę w lesie i jedyny widok jaki mi zapadł w pamięć to paprocie tuż przed moimi oczami więc to u Ciebie to dla mnie jak bajka.
    U nas teraz też jest teraz akcja "tylko mama" i mam jej już serdecznie dosyć, bo jak tata chce kąpać to jest dziko-kwik taki, że ogłuchnąć można. Tak to jest z tymi dziewczynkami w różach i koronkach. Czasami mi się wydaje, że chłopcy są spokojniejsi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Mia, wiem- na dłuższą metę to jest nie do wyrobienia i ma się dość akcji "tylko mama", bo to co jest miłe przez dzień, czy dwa, to daje solidnie w kość przy dłuższym upływie czasu... A chłopcy zdecydowanie są spokojniejsi- te Dwie na tych zdjęciach to małe diablice :)
      A powiem Ci, że mi się tak marzy takie prawdziwe grzybobranie jak z mojego dzieciństwa... Z kanapkami, herbatą w termosie, całą rodziną...

      Usuń
  2. pięknie macie nad wodą - to zdjęcie z łódką jest po prostu magiczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję bardzo, niestety zaczynam dostrzegać ograniczenia mojego aparatu...

      Usuń
  3. BOŻESZTY!!!!!!! Pejzaże boskie, śliczne i wspaniałe! Te krzesła wiklinowe... ja jedno swoje wstawię (jeśli pozwolisz) i ciacho przyniosę, tak mnie rozmarzyłaś! Córki jak malowane :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja tutaj tylko jedna Córcia, ta mniej różowa :)
      A z krzesełkiem proszę bardzo, jesteś zawsze mile widziana!

      Usuń
  4. Od Ciebie czuje mleko, to co będzie jakąś zupkę zjadać, kojarzysz się z cyckiem. Zaprzęż do tego pana tatę (jak akurat jest w domu), może poskutkuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan tata i karmienie? hmmm, jakoś się nie garnie :) A co do Małej to chyba po prostu nie chce zup, bo kaszę i owoce ładnie je ode mnie...

      Usuń
  5. Piękne zdjęcia. I super, że udało Ci się odpocząć. Trzeba korzystać z tych rzadkich możliwości podładowania baterii, bo aura naprawdę nas nie rozpieszcza.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki fajny odpoczynek :) Ja to na razie relaksuję się z wózkiem na podwórku, mieliśmy w planach wypad nad morze, ale tak się jakoś rozeszło po kościach ^^"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze cały październik przed Wami, może uda się pojechać!

      Usuń
  7. ale tam ładnie;) Piękne jezioro i duże! mazury?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt-piękne miejsce. A to są okolice Stargardu Szczecińskiego, gmina Kobylanka.

      Usuń
  8. Ale Wy tam macie piekne okolice!!!
    Bardzo sie ciesze, ze odpoczelas i zapewne naladowalas bateryjki na kolejny tydzien. A z ta wiosna to poniekad masz racje, rzeczywiscie z kazdym dniem coraz do niej blizej. Co nie zmienia faktu, ze zanim nadejdzie, trzeba bedzie jeszcze przezyc ziab, pluchy, mroz, zawieje i zamiecie. I roztopy. Ale potem to juz z gorki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w niedzielę czułam się super, za to w poniedziałek już cały power poszedł w cholerę :( Ja się trzymam tego "już z górki" :)

      Usuń
  9. A Ty jesteś blondyna, a nie ruda :) kurczę zazdroszczę tych widoków... nigdy nie byłam nad morzem... :( fajnie sobie chociaż zdjęcia pooglądać...
    Ps. nie wiem czy się w to bawisz, ale nie mogłam Cię nie nominować :) http://pragnedziecka.blogspot.com/2013/10/zostaam-znominowana_1.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety-blondyna na życzenie męża, a wolę rudy zdecydowanie. Tutaj na zdjęciach akurat jezioro, ale do morza też mamy bardzo blisko. A taki wyjazd nad morze na pewno przed Wami.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!