Mama2c

Mama2c

niedziela, 29 września 2013

Co za pech...

Zanim przejdę do meritum, muszę się pochwalić, że w piątek nasza Lilcia zaczęła chodzić!!!!!!!!!!!!
Co prawda jakieś 2-3tygodnie temu zaczęła stawiać pierwsze mikroskopijne kroczki, potem był porządny krok i bęc na tyłek, i kolejno zaczęła stawiać już nie jeden, ale nieśmiałe małe 2kroczki... To jednak nie było jeszcze chodzenie. Za to w piątek po południu Lilka po prostu wstała i zaczęła chodzić :) I jak już zaczęła, to przestać nie mogła. Zachowywała się dosłownie tak, jakby Ją ktoś nakręcił...

Czy małe Dzieci mogą mieć pecha?!
W związku z tym, że Lila od zawsze należy do dzieci, które czasu nie tracą, więc skoro w piątek zaczęła chodzić, to w sobotę wieczorem próbowała nawet biegać. Dzisiaj rano również... Ale od początku.

Wstałyśmy chwilę po 7-ej, co zważywszy na fakt, że mamy weekend, jest wielkim aktem Lilkowej łaski :) Słońce tak mocno świeciło, zwiastując przyjemny wrześniowy dzień... Co prawda przeżyłam lekki szok, kiedy na polach od stany kuchni zobaczyłam szron, no ale... kiedyś musiał być ten pierwszy raz :(
Przewiniętą Lilcię puściliśmy wolno, bo teraz już Jej w żaden sposób zatrzymać nie można, a Ona jak to Ona- chwilę się pokręciła, żeby za moment już biegać. No i jeden z takich biegów, zakończył się na szafce w przedpokoju. Ryk, powieka cała czerwona... Swoją drogą, nie wiem jak Ona to zrobiła, że uderzyła tą powieką. Mama przytuliła, ukochała i próbowała odwrócić uwagę Lilci od strasznego żalu do całego świata. A najlepiej uwagę od wszystkiego odwracają pieski. Lila na hasło: "Chodź zobaczymy czy są pieski" reaguje prawie, że ekstazą i radosnym "Ha ha". Znaczy się "hau, hau" :) Wzięłam Ją na ręce, chciałam odsłonić firankę w jadalni, w nadziei, że zobaczymy jakiegoś zabłąkanego Burka, no i tak ją odsłaniałam, że jakimś cudem wsadziłam Lilce palec w oko!!!!!!!!!!!!!!! Jezusie, wtedy dopiero zaczął się prawdziwy żal. Aż gluty zasuwały obiema dziurkami :(
Żeby Ją do końca uspokoić po tych przejściach, postanowiłam zaserwować Jej cycusia-to zawsze działa. Tym razem też zadziałało. Uspokoił się oddech, żal minął... Po chwili czuję, że Lilka cyca wypuściła, więc nie patrząc na Nią, chciałam Jej go z powrotem dać i... I uderzyłam Ją ręką w nos.... I to wszystko przez niecałą godzinę od wstania z łóżka.
Piątek 13-go może być także w niedzielę, jak widać.

A już jutro o tym, jak nam ta niedziela minęła, kiedy limit katastrof został wykorzystany :)






20 komentarzy:

  1. Cudowne zdjęcia, prawie, jak wiosna:)
    Kochana Lilcia - zaczęła chodzić i dostało jej się przez przypadek tu i ówdzie:))) - miała pechowy dzień:( Serdecznie pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, faktycznie zdjęcia mogą mylić, bo powietrze nad wodą jednak było już typowo jesienne :)

      Usuń
  2. Wow, GRATULACJE! To są newsy :D !
    Ile Lila dokładnie ma teraz? (brak suwaczka=... ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lila jutro kończy 11miesięcy. W porównaniu do Mi to i tak późno poszła, ale szybciej niż Elizka.

      Usuń
  3. Chciałam uprzejmie anonimowo donieść , że Lilcia we własnym domu przez własną Mamę jest krzywdzona, ale ...nie wiem gdzie, więc nie donoszę . Ale obiecuj tu Mamo publicznie, że więcej Dziecia krzywdzić nie będziesz !!!
    A tak poważnie - to wielkie wydarzenie ! Dzielna jest ta Wasza mała Kobietka . No to teraz Mamo oczka dookoła głowy ;-)
    I oby tylko takie pechy Was dopadały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, Ty mi z tym donosicielstwem nie wyskakuj bo jak mnie zamkną to kto Ci płaszczyk przekaże? No kto? :) Ja mam oczy dookoła głowy od 7lat, może kiedyś wrócą na swoje miejsce :) Buziaki

      Usuń
  4. Super ze zaczela chodzic :) a takie pechowe dni tez znamy :P
    p.s. przecudowne fotki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eliza ma już 7lat i też miewa nadal takie dni :)

      Usuń
  5. Bidulka mała! z każdej strony ataki ! Dobrze, że już umie chodzić, to będzie mogła uciekać przed złem wszelakim ;) A foty super....pięknie tam macie i tyle wody ahhhh!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tych widoków to kawałek musieliśmy przejechać, ale warto było.

      Usuń
  6. to "wesoło" było. też mi się czasem trafia niechcący uszkodzić (delikatnie oczywiście) Milenkę. na razie mi to szybko wybacza, na razie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lila to chyba nawet nie kojarzyła, że to ja Ją uszkadzałam :)

      Usuń
  7. Wiem, że powinno mi być żal Lilki, ale kurcze... Uśmiałam się do łez.
    Nie mniej taki pechowy dzień, ale może to zwiastun dobrego początku biegania? : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, że i mi się trochę chce się śmiać z tego dnia...

      Usuń
  8. Matko sadystko ja też kwiczałam ze śmiechu zamaist współczuć dziecku. A widoki tam macie pięknie, ta altanka mnie powaliła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Altankę najchętniej bym "pożyczyła" na działkę :) Zaprosiłabym wtedy blogujące mamy i było by super :)
      A mi się też chciało ogólnie śmiać i powiedziałam, że ja się już do Niej dzisiaj nie dotykam :)

      Usuń
  9. ale cudne zdjęcia, a biedna Lilcia chyba na prawdę ma pecha ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulacje wielkie i uściski za chodzenie :D A Tobie Matko trzeba klapsami tyłek skroić ;) jak mogłaś dziecko w nieszczęściu tak brutalnie potraktować? ;D Nie przejmuj się, powiedzmy, że to było z serii: Chodź córeczko pokażę Ci, że są gorsze rzeczy na świecie niż limo.

    Miłek w niedzielę też zrobił sobie limo różowe na powiece lewej. Jednak nie starałam się go aż tak pocieszać ;)
    Uściski dla Córki Drugiej :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, następnym razem nawet się do Niej nie dotknę, żeby nie pogorszyć sprawy :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!