Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 16 września 2013

Marta, wyluzuj...

...czyli rzecz o tym, jak uspokaja się matka.

"Wstała, kiedy cały dom jeszcze głęboko spał. Chłodny wrześniowy poranek. Lubi te rześkie poranne powietrze. Zarzuciła ciepły wełniany sweter i na boso poszło do jadalni. Po chwili wychodziła już stamtąd z ulubioną małą czarną. Otworzyła po cichu balkon, wyszła... Usiadła na małym krzesełku, kawa intensywnie parowała. Wpatrywała się dłuższą chwilę w tę parę. Początkowo tak wyraźna, rozmazuje się po chwili, żeby zniknąć zupełnie... Patrzy też na pola przed domem, dokładnie tam, gdzie jeszcze niedawno razem spacerowali i snuli kolejne plany na przyszłość. Plany, które Jej wydawały się takie nieosiągalne, a Jemu na wyciągnięcie ręki. "Optymista"-pomyślała i uśmiechnęła się sama do siebie. Czasami nawet lubi ten Jego optymizm, tak różny, od Jej zazwyczaj realnych do bólu wizji wszystkiego... Obróciła głowę do okna, spojrzała na śpiącą Lilcię, owoc Ich miłości, a potem na Niego... Cała złość odpłynęła gdzieś w eter, rozmyła się niczym ta para unosząca się krótko nad filiżanką. To będzie dobry dzień-pomyślała..."

Tak, to mógł być dobry dzień...
Wstałam wściekła jak osa, bo jakieś 7godzin snu to zdecydowanie za mało, żeby złość przetrawić i wymazać z pamięci, a przede wszystkim z serca. Na rozgrzanie, dokładnie o 7rano wzięłam się za mycie podłóg, zostawiając "wczorajszego" tatusia z Lilcią. Pewnie był prze szczęśliwy.

Tyle, że mi tym razem mycie podłóg nie pomogło, i mimo, że z paneli powoli znikały ślady hmm sobotnich posiłków Lilci i inne bliżej nieokreślone, o tyle z mojej głowy obraz mojego wstawionego męża zniknąć nie chciał. I tu podstawowy błąd jaki ZAWSZE popełniam- nakręcam się niemiłosiernie. Bo zamiast myjąc te cholerne podłogi pomyśleć choćby o przyszłorocznych wakacjach, albo o namiętnym seksie, ewentualnie bardziej przyziemnie-co zrobić na obiad, ja rozpamiętuję! Każdą jedną sytuację, kiedy mi podpadł...

Jest jednak coś, co mnie zawsze uspokaja. Jak weszłam do kuchni koło 10-tej, tak wyszłam po jakiś 3godzinach :) Spokojnie, nie stałam przy lodówce i nie pochłaniałam całej zawartości przez te 3godziny... Chociaż dlaczego by nie :) Zawsze na stresy jedzonko dobrze mi robiło. To znaczy mojej obolałej duszy, bo dupie i udom niekoniecznie. Tym razem jednak twórczo się zrealizowałam i przetworzyłam ponad 6kg dyni :) Poza pure, którego zrobiłam trochę na zapas, była też sałatka z fetą i melonem (jak ja lubię te promocje w Biedronce :)), surówka z dyni na obiad i wisienka na torcie... muffinki z dynią i jabłkiem :) Szkoda tylko, że nie zjedliśmy ich razem, przy popołudniowej kawie :(
W każdym razie Wy się nie zrażajcie, że moje muffinki nas nie pogodziły i sobie je upieczcie bo są pyszne, i takie naprawdę jesienne... Chociaż patrząc teraz przez okno, myślę, że powinnam przyrządzić coś na maksa letniego, energetyzującego zanim pochłonie mnie ta zgnilizna, niczym w głębokim listopadzie...

Skorzystałam z tego przepisu:
http://www.znajdzprzepisy.pl/click/index/3912436/?site=jakpomasle.pl

I jedyne co zmieniłam, to ilość cukru, dodając zamiast całej szklanki tylko 3/4 i dobrze zrobiłam, bo i tak babeczki wydawały mi się słodkie. Może za dużo we mnie goryczy, że mnie ten cukier tak drażni :)







I szczerze mówiąc chodzi mi po głowie kolejny mocno "najeżdżający" na Facetów post, ale powiedziałam sobie: "Marta, wyluzuj..." :) Dam mężowi złapać chwilę oddechu, bo nieprzyzwyczajony jest biedak do takiej krytyki. A jak Jego cierpliwość się skończy, to jeszcze gotów mnie spakować i podziękować za ośmioletnią współpracę :)

Teraz za to chyba nie ma już wątpliwości, że fakt, iż zdarza mu się podczytywać bloga, nie ma wpływu na to co piszę. Bo takie pytanie mi kiedyś zadał! Naiwniak :) Myśli może, że skoro do tej pory nie wygłosiłam tu tyrady na Jego mamusię, to ze względu na Niego? Spokojnie, i o teściowej się doczekacie :)

22 komentarze:

  1. A myślałam, że przez te 3 godziny namiętnie tarłaś ziemniaki wyobrażając sobie, że to mąż... ^^"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mnie rozbawiłaś :) Mogłabym jeszcze tłuc schabowe i wykrawać głąby z kapusty :)

      Usuń
  2. Widzę, że zupełnie tak jak ja uspokajasz się, a wcześniej zupełnie tak jak ja nakręcasz się :D Zauważam w tym fakt, że takie dziewczyny jak my (wybuchowe i nakręcone), mają pokłady wielkiej miłości i wrażliwości. :*
    Po burzy piękny dzień przychodzi... jak łagodnieje tyle piękna oraz walorów dostrzegamy :*

    Zazdroszczę, że mąż podczytuje :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczytuje jak sobie przypomni, że piszę :)
      No widzisz jakie podobne jesteśmy!

      Usuń
  3. Hehe ciekawe czy teściowa nie podczytuje ;) Na nerwy zawsze dobrze robi... czas. On wszystko zmienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana prędzej uwierzę w to, że teściowa mnie kiedyś zaakceptuje, niż w to, że trafi na tego bloga :) Ona ma co innego na głowie, że tak powiem :)

      Usuń
  4. ja to się w kuchni tylko stresuję ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To omijaj szerokim łukiem jak ja prasowanie :)

      Usuń
  5. Marta powinnaś pisać felietony:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja rowniez strasznie sie nakrecam podczas sprzatania. Glownie dlatego, ze mysle ciagle o tym, ze 4 osoby w domu brudza, ale tylko ja myje, wycieram i szoruje. Cale szczescie, ze mamy zmywarke, bo przy zmywaniu naczyn zawsze przychodzily mi do glowy mordercze mysli. ;)
    Ale w sumie gotowanie przychodzi mi jeszcze gorzej, wiec chyba wybralabym juz sprzatanie...
    Ja sie najlepiej relaksuje przy prasowaniu. Szkoda, ze pranie wyjete z automatycznej suszarki jest mieciutkie i praktycznie bez zagiec. Musze znalezc jakies inne zrodlo relaksu... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę Ci w takim razie podsyłać nasze prasowanie, bo mnie żelazko gryzie :) Boże, jak ja tego nie lubię. A o sprzątaniu między innymi będzie mój kolejny anty-męski post :)

      Usuń
  7. Ja moją już w chwili złości obsmarowałam i przyznam, że mi ulżyło. Pure nie wiedzieć czemu nigdy nie robiłam, ale smaku mi na to narobiłaś niezłego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co Mia, mi się chyba zwyczajnie nawet nie chce o Niej pisać :)
      A pure samo w sobie to mało smaczne jest, takie nijakie, dla mnie to baza do innych potraw/ciast/sosów z dyni, a że tego pure to strasznie mało wychodzi, więc sporo dyni trzeba przerobić.

      Usuń
  8. hahahahaha, musialam nawet mojemu mezowi przeczytac bo jestem dokladnie taka sama. Rozpamietuje jak chol...moj po tyg jak jestem mega wsciakla stara sie przymilac jak i gdzie sie da, Twojemu moze tez przejdzie ? :P Ja mam w rodzinie 2 alkoholikow, dlatego nawet lekko wczorajszego meza reaguje jak czarownica.. a na posta o tesciowej czekam z niecierpliwoscia, ja o mojej tez bym mogla sporo napisac, tylko ze ona czasem czyta mojego bloga :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi to nie pisz :) Jeszcze focha strzeli.
      Wiesz co pomyślę, jak temat z teściową ugryźć na wesoło, to może coś napiszę :) Chociaż wątpie, bo to byłaby raczej opowieść w stylu science fiction prędzej :)

      Usuń
  9. No to już wiem, że nie mogę czytać Twoich postów po północy na pusty żołądek . Bo mi ślina wisi do samej podłogi . Muffinka ... Mniam mniam . Chyba mi się przyśni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Aneta nocny Marku, spać nie możesz? To do kuchni i pieczemy muffinki :)

      Usuń
  10. A tak się ładnie rozpoczynało....:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Bo zaczyna się zawsze ładnie, a potem teściowe, awantury i tak dalej :)

      Usuń
  11. Ehh... ja też się strasznie nakręcam... nie znalazłam jeszcze sposobu, zeby sobie z tym poradzić, ale póki co ukrywam, ze jest ok..(wiem to nie jest zdrowe) albo staram się myśleć o czymś innym... co nie zawsze wychodzi ;/
    Ciekawa jestem teściowej haha Choć może dla świętego spokoju daj sobie spokój z tym... chyba, ze będziesz któregoś razu wściekła to sobie ulżysz postem o niej :) I wtedy powiesz...:"No musiałam!" :) i będziesz usprawiedliwiona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie udawanie, że jest ok nie przejdzie. A może szkoda.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!