Mama2c

Mama2c

wtorek, 17 września 2013

Zaczęło się!!!!!!!!! Aaaaaaa! Nieeeeeee

Wiem, wiem- tytuł co najmniej jakbym rodzić zaczęła. W coraz niższych temperaturach rodzi się moja awersja do nadchodzących w pogodzie zmian...

Zaczęło się- Lila pożegnała katar (ufffff), a wczoraj kichać i smarkać poczęła Eliza. I teraz pewnie będziemy się tak bawić w "podaj dalej katar" do kwietnia...
Zaczęło się także ubieranie kurtek na spacery-oficjalnie już wczoraj. Lila w swojej niebieskiej kurteczce już teraz z pewnością stanie się notorycznie "ale ślicznym chłopczykiem", bo skoro była nim w swojej białej misiowej bluzie, to już w czysto chłopięcym kolorze nie ma zmiłuj, żeby była dziewczynką :)

Mam ochotę pójść na działkę i wykopać sobie głęboką norę, w której mogłabym spędzić czas do wiosny. Nie taka miała być ta jesień... Nie taka... Chłodne poranki i wieczory- w porządku, ale gdzie jest to ciepłe, przyjemne słońce w ciągu dnia?! No gdzie! Z moim wrodzonym optymizmem stwierdzić muszę, że będzie już coraz gorzej... Do kurtek/płaszczy jesiennych dołączą szaliki i czapki, a potem nieuchronnie przejdziemy na zimowy tryb ubierania, czytaj-wyprawa z dzieckiem=półgodzinne ubieranie :( Podoba mi się zima, szczególnie ta ze śniegiem w naszym lesie, jest piękna, wręcz bajkowa... Ale czy nie mogłaby trwać od powiedzmy 22grudnia do 2stycznia? Białe Święta i Sylwester, a potem zrzucamy z siebie ten nadmiar kolejnych warstw i witamy radośnie wiosnę... Pamiętam doskonale te uczucie, które towarzyszy mi co roku, kiedy już opadną poświąteczne i posylwestrowe emocje- ta zima nigdy się nie skończy... I oczywiście, jak co roku, jednak się kończy, ale ile na to trzeba czekać... A kiedy jest się matką zima doskwiera jeszcze bardziej. Bo już pomijając ciążę, karmienie piersią i tak dalej, to wyobrażacie sobie, żeby codziennie chodzić na lekkim rauszy spowodowanym sączeniem grzanego winka, tak od godziny 17 do 21? Domowe grzane wino- to dla mnie jedyna sensowna metoda, żeby zimę przetrwać w dobrym nastroju... Trudno, zaczniemy chyba z mężem robić dyżury, tak, żeby każde z nas miało trochę przyjemności tej zimy...

A póki co, Dziewczyny w odsłonie "bez kurtek" :)








12 komentarzy:

  1. Kochana ja tez nienawidze tego okresu. Dosc ze przeziebienia, to jeszcze tona ubran na siebie, no i czas przed wyjsciem sie wydluza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj też nie znoszę tego okresu... A z małym wychodzić będzie trzeba. Niech mnie ktoś zahibernuje i obudzi na wiosnę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam do dyskusji na założonym przeze mnie blogu: http://wszechstronn.blogspot.com/
    Będzie mi bardzo miło gościć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Błagam nie zakopuj się :)
    Donoszę urzejmie, że d czwartku a być ciepło. Uwierzę jak zobaczę. Bluza Elzy super, przypomina mi lato.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elzy, co ja piszę :) to depresja deszczowa, wybacz :)

      Usuń
  5. Ja jeszcze się cieszę z deszczu, ale:
    1. Póki co dzieci zdrowe. Oby jak najdłużej.
    2. U nas latem dochodziło do 40 stopni. To ja już wolę jesień i zimno i deszcz, naprawdę.
    Podejrzewam jednak, że za tydzień-dwa już zapomnę jak mi było źle w upały i będę narzekać na deszcz jak wszyscy normalni ludzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U Nas też ciągle cuś.. Pozdrawiamy! i zdrowiejcie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziś już znowu mamy jesienne piękne słońce . Wychodź szybciutko z tej nory i nie waż się więcej do niej wracać. Nawet w myślach .
    Przetrwamy i tę zimę . I te kurtki , godzinne ubierania i wszystko inne. Byleby tylko nie tracić sił i pogody ducha.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ehh.. okres kurtkowy... bez komentarza.. kto lubi takie barchany hahah nawet maluchy wolałyby w samej pieluszce latać.. albo bez :)
    jestem za zimą trwająca te prawie 2 tyg :)
    Dziewczynki cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sliczne te Twoje cory :) a zimy tez nie lubie, noe moze lubie jak swieci slonce i jest przyjmen mrozik, ale innej nieeeeee. A do tego teraz bedzie jeszcze maly brzdac z ktorym jak bedzie za zimno nie bedzie mozna wcale wychodzic!!! a matko juz sie boje...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nas lato postanowilo troche podraznic. Rano bylo 5 stopni, a po poludniu ma byc juz 20. I tak podobno do niedzieli. A potem sruuu i powrot zimnej i mokrej jesieni! :)
    Nie wiem jak ludzie przygladaja sie niemowletom i ich ubrankom. Pamietam, ze Bi ubieralam czesto w jeansy z falbankami, kokardkami i rozowymi (!) wstawkami. I KAZDY mowil "o, jaki fajny chlopczyk!". Nika ubieram w typowo chlopiece rzeczy, a slysze "to chlopczyk czy dziewczynka?"! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Domowe grzane wino tej zimy... Brzmi świetnie, ale mnie ta przyjemność w tym roku nie będzie dotyczyć :((( Śliczne masz te dziewczynki :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!