Mama2c

Mama2c

środa, 2 października 2013

Do bani!

To był kiedyś ulubiony tekst Elizy. A "do bani" mogło być wszystko-że ulubiona bajka akurat nie leciała (tak, tak-taka jestem wygodna, że nie siedzę non stop z Elizą i nie robimy zadań/łamigłówek/krzyżówek itp), że deszcz pada i nie można iść na dwór, że słońce świeci i mama ciągnie na spacer, że dziś ryż zamiast ziemniaków itd, itd.

I ja właśnie miałam dziś taki dzień do bani. Pod każdym względem. A co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Chyba to, że właściwie to nic takiego się nie stało. Poza tym, że
-już noc była zabójcza, bo pan pieprzony katar wrócił
-na dzień dobry Mała strzeliła takiego klocka, że wyszedł daleko poza ramy pieluchy, a nawet spodenek
-każda z dwóch drzemek była krótsza niż zwykle, co wiązało się z mega marudą po wstaniu i wzrostem ciśnienia u mamy
-Mała nie zjadła zupy, pluła tak, że próbując Ją namawiać do jedzenia, załapałam się na jeden taki wyrzut z Jej otworu gębowego
-tysiąc razy powiedziałam do Elizy: "zostaw Ją"-rozważam wytatuowanie sobie tego polecenia na czole
-patrzę na Męża i Mu zazdroszczę tych 8godzin w pracy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ot, zwykły dzień! No przecież nic takiego się nie stało. Tylko dlaczego koło godziny 19 jedyne o czym marzyłam, to teleportować się gdzieś sama, zupełnie sama. Zostawić Tatusia z tym marudzącym zasmarkańcem, biegającą po domu Elizą, z myciem podłóg, gotowaniem zupy na jutro i mieć wszystko w głębokim poważaniu.

Kiedyś, dawno, dawno temu nie wyobrażałam sobie, że mając Dzieci, może targać kobietą tyle różnych emocji. Może dlatego, że moja Mam NIGDY nie traciła cierpliwości, ja i Brat nawet kar nie dostawaliśmy. Chyba dlatego byłam przekonana, że macierzyństwo jest usłane różami, mama zawsze uśmiechnięta, szczęśliwa i spełniona, no i zawsze chętna do zabawy, zorganizowana lepiej niż perfekcyjna pani domu... Odkąd zostałam mamą WSZYSTKO to co napisałam powyżej zostało zweryfikowane. Kocham moje Dziewczyny nad życie, o tym nie muszę nikogo przekonywać, ale czasami... Boże, czasami marzę o jednym dniu życia sprzed Dzieci!!! Bez pieluch, zupek, drzemek, bez oczu dookoła głowy, bez lekcji, bez słuchania, że ktoś tam powiedział coś tam, bez "Mamo kupisz mi...." Marzę żeby przez ten jeden cholerny dzień było jak dawniej. Nie wiem czy jestem tak zajebiście zmęczona, czy za długo już jestem w domu, ale taki dzień jak dzisiaj, kiedy w zasadzie nic specjalnego się nie wydarzyło, co by nie zdarzyło się już wcześniej (tylko może nie w takiej kumulacji) potrafi dobić mnie totalnie.
No nic, idę spać, niczym Scarlett Ohara, pomyślę o swoich problemach jutro :)

26 komentarzy:

  1. Oj tak dzieci czasami dają popalić i to jest niestety naturalne ... nie zmienimy tego ... musimy to przetrwać ... Ale kto da rade jak nie my ??? no kto ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No musimy, musimy :) Tylko czasami trzeba się wyżalić :)

      Usuń
  2. Przy wrzucie z otworu gębowego padłam na plecki i zamajtałam nogami :)
    Podejrzewam, że już dzisiaj jest lepiej (a przynajmniej mam taką nadzieję) i dzisiaj będzie dzień spokoju i radości rodzinnej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej ...nie mówić :) Nie no, już trochę lepiej :)

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że dzisaj już lepiej. U nas tak jak Ci pisałam z katarem mamy to samo. Starszaki przynoszą młodszym zarazki ze szkoły i przedszkola a maluchy łapia. Pomyśl, że dobrze, że Lilcia na Tawoim mleku jest i to daje jej większą odporność, bez tego pewnie byłaby masakra.
    U nas szpital w domu od wczoraj, kaszlą obydwie na zmianę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pewnie by była, masz rację. chociaż na odporność to dużo czynników się składa. Oj kaszel-nie zazdroszczę, Eliza w tamtym roku tak na kaszlała, jak gruźlik prawie że... Zdrowiejcie Dziewczyny i czekam na nowy post.

      Usuń
  4. No to skoro Ty Scarlett to ja Anię Shirley: Jutro będzie nowe - wolne od błędów'' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zapamiętać i sobie powtarzać!

      Usuń
  5. Ehhh jak dobrze znam te uczucia. Chociaż ja narzekać nie mogę - w końcu miałam ostatnio 12 dni wolnego od kieratu dzieciowego. I naprawdę było fajnie, pomimo tęsknoty. Życzę Ci, żeby Ci się trafił chociaż jeden taki dzień. Tylko chyba niestety, będziesz musiała sama o niego powalczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powalczyć :) Taki ze mnie wojownik jak z koziej dupy trąbka :)
      Marta nie oszukujmy się-gdybyś nawet była miesiąc bez Sebka, a potem miała pod rząd Jego gorsze dwa dni, to szybko byś zapomniała o tym miesiącu odpoczynku :) Dzieci mają to do siebie, że jak chcę to potrafią naprawdę wyczerpać mamusine baterie.

      Usuń
    2. A to akurat sama prawda. Wyobraź sobie, że Seba zaraz po powrocie miał kilka gorszych dni i rzeczywiście - mam wrażenie, że te 12 dób wolności,to jakaś zamierzchła przeszłość ;)

      Usuń
  6. Wiesz kto mówił podobne słowa? Shrek :D polecam go obejrzeć (jeszcze raz jeśli już oglądałaś) Shrek 4. Tam zawarta jest mądrość i morał, który na pewno Cię pocieszy. Ja oglądałam już parę razy i na pewno jeszcze obejrzę, bo świadoma jestem tego jak zmieni się moje życie po urodzeniu Marysi.
    Czasami tak sobie rozmyślam uświadamiając jednocześnie, że to życie, które mam teraz minie bezpowrotnie. Tego pragnęłam, tego chciałam. To teraz będę mieć :) pozdrawiam gorąco i życzę miłego i nie "do bani" dnia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieni się i to na lepsze, a takie gorsze dni-normalka, na szczęście więcej jest tych lepszych!

      Usuń
  7. Dzieci też potrzebują bajek więc luz :] i piszę Ci to przeciwniczka puszczania tv ;) A no targają przeróżne emocje.....niby to tylko taki mały człowiek.....niby nic ale gdy jęczy i płacze to się wszystkiego odechciewa....ja swoje nerwy porównuję do rozstrojonych skrzypiec na których ktoś gra chociaż tego nie potrafi :D i z każdą chwilą wszystko rośnie i rośnie.....Przetrwamy to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co-fajne porównanie :) Pewnie, że przetrwamy!

      Usuń
  8. chyba każda z nas ma czasem takie dni... mam nadzieję, że dziś już lepsze nastawienie, w końcu dopiero za parę lat nadejdzie błogi spokój...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak... tylko wtedy pewnie będzie mi za spokojnie :)

      Usuń
  9. Na rocznicę poszliśmy do kina na film: Czekając na miłość. Polecam, bo w nim bohater może się cofać o ile dni chce w swoim życiu. Koniec filmu i ogólne przesłanie przejechało po mnie jak walcem.

    Wcale nie chciałabyś tych dni przed pieluchami :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że nie. Ale jeden dzień, czemu nie :) A film chętnie bym zobaczyła.

      Usuń
  10. I takie są dni! Młodsza dorasta, za miesiąc skończy roczek. Mówią, że pierwszy rok najgorszy, drugi już z górki. Starsza w zasadzie samodzielna. Oj też marzę czasami o chwili spokoju;) I co hmm, śmieszne, czasem w pracy odpoczywam, naprawdę.

    życzę dużo sił!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana z tą pracą to tak właśnie jest przy małym Dziecku :) Ja też myślę, że teraz już będzie lepiej.

      Usuń
  11. Kochana, na taki dzien, jaki opisalas, to ja bym uzyla znacznie dosadniejszego okreslenia niz "do bani"!!! ;)
    Mojej matce do idealnej bylo bardzo daleko, ale jakos wtedy wydawalo mi sie, ze jest zlosliwa i niesprawiedliwa (no, po czesci nadal jest), a ja i siostra to dwa aniolki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, myślałam o dosadniejszym, ale wiesz- nie wypada :)
      Ja się często śmieję, że moja mamy była taka idealna bo miała po prostu idealne dzieci i tyle :)

      Usuń
  12. Bo tak jest jak juz jedna rzecz do bani- to reszta sie sypie jak domino.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to prawda, znam to z autopsji :(

      Usuń
  13. Każdą z nas czasem dotyka taki nastrój . Bo jesteśmy przemęczone, bo dobija nas monotonia , bo czasem nie widzimy szans na to że cokolwiek kiedykolwiek się zmieni . I nie ważne jakie mamy życie -czy jesteśmy Mamami, kurami domowymi, prezesami banku, czy beztroskimi żonami milionerów . Po prostu my kobiety tak już mamy . I nie do końca wiadomo co ten stan wywołuje. Bo jednego dnia potrafimy się cieszyć z drobnych, bardzo przyziemnych rzeczy , a następnego nic nie jest w stanie wywołać uśmiechu na naszej twarzy ...
    A swoją drogą to kiedy miałaś ostatnio dwie godziny tylko dla siebie ?
    Kiedy czas na regenerację sił ?
    Kobiety - Matki mają ciężką rolę do spełnienia . Piękną , przynoszącą wiele satysfakcji, często wymarzoną - ale ciężką . I nie ma co tego ukrywać.
    Tak - czasem wyjście do pracy na 8 czy ileś tam godzin - to odpoczynek. Nawet w najcięższej pracy człowiek jest w stanie zregenerować siły . Ale też tam zazwyczaj nie musi robić miliona rzeczy na raz .
    A Mama - Mama uczy , wychowuje , gotuje, sprząta, robi zakupy, pierze ...i wiele tych rzeczy robi jednocześnie . No to jak ma nie być zmęczona , czasem sfrustrowana .
    Nie mam na to lekarstwa . Ale powiem tylko, że naprawdę Cię rozumiem. I zapewniam, że nie jesteś odosobniona w tych frustracjach .
    Jedyne pocieszenie jest takie, że ten stan na szczęście nie trwa wiecznie . Czasem wystarczy uśmiech umorusanej buzi Dziecka i wszystko jakby mijało . Czasem słowa podziękowania za pyszny obiad /kolacje. Czasem słowa " kocham Cię Mamo " . I podły nastrój minie .
    Mam nadzieję , że noc przyniesie i Tobie lepszy humor.
    Trzymaj się kochana

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!