Mama2c

Mama2c

czwartek, 3 października 2013

Dorastają...

Do wyboru miałam dziś dwa posty- mega zdołowany i zdołowany nieco mniej. Z racji tego, że podobnie jak Dzielna Mama w sytuacjach drastycznego spadku nastroju, sama do siebie nie potrafię ręki wyciągnąć, prędzej sobie jeszcze kamień u nogi uwiążę, więc wybieram post- "dół w wersji ligt".
Tamtego też pewnie popełnię, ale może przejdzie mi na tyle, że będę potrafiła napisać go w na tyle sarkastyczny tonie, że sama zacznę się z siebie szczerze śmiać, aniżeli będę pisać i rzewnie chlipać na klawiaturę :(

Okazuje się, że do Scarlett mi jednak baaaaardzo daleko, bo wstałam w równie wisielczym nastroju, co się kładłam. Może gdyby był przy mnie mój Rhett (tak to się chyba pisało...), czułabym się inaczej. No ale mój domowy Rhett tak jest pochłonięty pracą, że od poniedziałku słyszę tylko, że On ma teraz "kocioł", chociaż nie, wróć-słyszę to już znacznie dłużej niż od poniedziałku, i że nie wie jak się nazywa. Ciekawa jestem co by powiedział po całym dniu z dziećmi w domu...
Kurczę, niech ja sobie przypomnę czy my w tym tygodniu rozmawialiśmy o czymś inny niż Jego praca, katar i apetyt Lilki i lekcje Elizy...?! Dołujące, być TYLKO rodzicami. Wiem, że to przejściowe, że to po prostu taki okres, nie mniej jednak, na mój obecny nastrój, to jak gwóźdź do trumny...

Przynajmniej Dziewczyny rekompensują mi te wszystkie zmartwienia i smutki. Tyle ostatnio dostaję komplementów od Elizy, że gdyby była starsza, to pomyślałabym, że ma do mnie jakiś większy interes, typu wyjazd z chłopakiem na drugi koniec świata...  W każdym razie jestem "najlepszą mamą", "najkochańszą mamą" itp. Przychodzi też sama z siebie i się przytula, choć Ona nigdy pod tym względem szczodra nie była. Lilka to jest w ogóle słodycz sama w sobie, i poza wszystkimi akcjami, kiedy staje mi serce przy Jej akrobacjach i pomysłach, to patrzę na Nią i się rozpływam. Choć czasami naprawdę uwierzyć nie mogę, że dwoje Dzieci z tych samych rodziców, może być aż tak różnych... Kiedy sobie przypomnę pierwszy rok życia Elizy, to jakbym Dziecka nie miała... Spokojna, ostrożna, rozważna... Lila to Jej przeciwieństwo pod każdym względem. Od jakiegoś czasu ma nową zabawę, kiedy nie wisi na drzwiczkach od piekarnika :) Odkryła drzwi przesuwane w szafie na przedpokoju... Rozpędza jedno skrzydło z siłą małego Pudziana, skrzydło się przemieszcza w tempie ekspresowym, więc Lila idzie na drugą stronę i powtarza czynność... Teoretycznie nie powinnam Jej spuszczać z oczu na sekundę i zazwyczaj tego nie robię, bo to po prostu niebezpieczne.
Za to z rzeczy, które działają kojąco na moje znerwicowane serce, to choćby chwile, kiedy Lila każe włączyć muzykę w telefonie i tańczy... Muszę to nagrać i tu zamieścić. Boki można zrywać :) Albo kiedy ucieka przed Marcinem i wpada w moje ramiona, mama to jednak mama :) A dziś właśnie tak sobie chodziło tym swoim chwiejnym kroczkiem i pod nosem mówiła coś na kształt "Mama, mama". Już się nie mogę doczekać tego świadomego "mama"...

No ale miało być dołująco, więc do sedna...
Córki mi dorastają...
Lila znów spała dziś tylko raz! Mało tego, z pierwszej drzemki wstała przed 13 i nie dało rady Jej położyć, nawet z asystą pana cyca... Dorasta Dziewczynka, mniejsze zapotrzebowanie na sen, to najlepszy tego dowód. I choć z jednej strony się cieszę, bo dużo się zmieni na plus (taką mam nadzieję) wraz z Jej dorastaniem, to trochę mi jednak będzie brakować mojego niemowlaczka :( Zwłaszcza, że nie wiem, czy to nie ostatni raz, kiedy mam takie małe Dziecko w domu... I choć w takich dniach jak wczoraj, myślę sobie: "Nigdy więcej", to jednak po cichu marzę, że może jednak, jeszcze kiedyś raz... jak się wyśpię, odpocznę i zrealizuję zawodowo :)

Elizka także rośnie. Mam ostatnio wrażenie, że robi się coraz bardziej świadoma swojej atrakcyjności. Zaczyna się świadomie stroić... I pomyśleć, że to dopiero Jej roczek planowałam, szykowałam... A teraz mam już w domu taką pannicę!

I co to będzie jak mi te Dziewczyny dorosną... Pewnie raptem będę miała tyle wolnego czasu, że mi zacznie bokami wychodzić jego nadmiar... Raptem będzie mi brakowało tego specyficznego zmęczenia, jakiego doświadczają tylko mamy, kiedy odkrywasz, że naprawdę możesz spać po 4-5godzin na dobę i cały dzień nic nie jeść... i jakoś dajesz tak radę nawet przez kilka lat. Czy kiedy zacznę się wysypiać będę szczęśliwsza? Pewnie na początku tak... Tylko jak długo zanim zatęsknię do tego tempa jak teraz...
Co ja w ogóle będę robić jak One dorosną? Zaczyna rozumieć te wszystkie "kocie mamy". Ja to chyba od razu ze dwa psy kupię...

27 komentarzy:

  1. Mój Rhett jak dzisiaj do niego zadzwoniłam, że pan od naprawy naszego telewizora poszukuje kabla i małżonek mój ma być pod telefonem jakby coś jeszcze tamten zechciał. - odpowiedział mi, że może nam poświęcić najbliższe 12 minut. Co za precyzja, padłam i postanowiłam męża mego zapracowanego nie nadwyrężać. Także tatusiowie zapracowani a mamusie na wczasach domowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, ale się uśmiałam... Nie no, całe 12 :) To i tak łaskawy był, bo mój przez cały dzień nie miał nawet czasu zadzwonić, mimo że miał być lekarz u małej... No ale skoro nie wie jak się nazywa, to pewnie nie wie też jak ja się nazywam i że ma dom i rodzinę :) Tak to już zaczyna sobie tłumaczyć :)

      Usuń
    2. Cholera pewnie mnie zlinczujecie , ale u mnie w domu to ja jestem takim Rhettem , co to ma okrojony czas na rozmowę . Zaraz zaraz ,żebym teraz za bardzo nie namieszała. No ale ok - ja jestem Rhettem. Dzwoni do mnie ostatnio moja Scarlett i pierwsze słowa , które usłyszałam , znaczy usłyszałem to : o dzisiaj jest jakas promocja - dostałem (-am) się na otwartą linię . A już myślałem ( -am), że prędzej w totka wygram "
      Na swoje wytłumaczenie mam tylko , ze zawsze oddzwaniam . Tyle tylko, że czasem po paru godzinach ...

      Usuń
    3. Anetka, ale Ty pewnie jesteś zajęta w pracy i to jest zupełnie inna kwestia! Ale jakby Sławek chciał się pożalić, to chętnie Go wysłucham :)

      Usuń
  2. Myślę, że do czasu, jak dziewczyny Ci dorosną, wymyślisz sobie..., a może wymarzysz..., a może precyzyjnie zaplanujesz... zajęcia, którym się całkowicie oddasz i to może będzie jakieś nowe hobby?:)) Może sposób na życie:)??? Kto wie, ale tego Ci życzę:) Swoją drogą - świetnie, że te Twoje Córy tak pięknie rosną - nic tylko się cieszyć:) Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamila trafiłaś w samo sedno, cały czas się zastanawiam nad sposobem na życie... A że rosną to się oczywiście cieszę, tylko czasem się zastanawiam, kiedy to zleciało :)

      Usuń
  3. Ano smutno, nie? Przecież to te malutkie dzieci, te, których narodziny pamiętasz, jakby były wczoraj. Moja najmłodsza niedługo skończy 17 miesięcy i miesiąc temu był nacięższy dla mnie tydzień, w którym zakończyła cycanie a zaraz potem okazalo się, że tata też potrafi utulić do snu i uspokoić z nocnego płaczu. A teraz gna swoimi ścieżkami a ja mogę jej ewentualnia zakatarzony znów nos powycierać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj smutno, smutno. Z jednej strony człowiek dumny, że Dziecko takie już duże, coraz bardziej samodzielne... ale gdzieś w głowie kiełkuje ta myśl "gdzie jest to moje maleństwo?"...

      Usuń
  4. Ja myślę, że one do tej pory zdążą Cię tak wyeksploatować, że zaczniesz o tym marzyć, żeby wyszły z domu. Nim Lila do tego dorośnie, to Eliza zafunduje Ci wnuki, więc nie wiem, czy w ogóle zdążysz zrealizować cokolwiek z ambitnych planów rozwojowych :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekaj, czekaj-plany rozwojowe? Hmmm, a co to takiego jest? Ja na razie jestem na etapie poszukiwania co mogłoby być dla mnie takim planem rozwoju, żeby nie być tylko żoną i tylko mamą. A co do reszty masz rację, myślę że za dni parę będę już wznosiła oczy ku Niebu i myślała, kiedy dadzą mi święty spokój... Wiesz, ta moja osobowość dwubiegunowa-ze skrajności w skrajność :)

      Usuń
  5. Oj czyli nie tylko mój małżonek "pada po pracy" i "chciałby się wyspać, bo jest zmęczony". Najwidoczniej kobiety to jednak twardsze egzemplarze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, mój naprawdę pada wieczorami. Nawet nie chcę wiedzieć co On w tej pracy robi...

      Usuń
  6. Kochana ciesz sie ze Eliza Tak Cie komplementuje bo za kilka lat powie- mamo idz stad juz bo obciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Eliza to pewnie powie mi to szybciej, niż bym mogła sądzić...

      Usuń
  7. ehhh tez sie zastanawiam co zrobie jak juz nie bede calymi dniami mama..czy bede umiala sobie znalezc zajecie?? czy bedzie mi sie chcialo wymyslac co do jedzenia czy moze po prostu zjem bulke z pasztetem?? czy bede miala caly dom posprzatany?? czy bede szczesliwa??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kochana, to tak jak u mnie... Chyba pora sobie jakieś pasjonujące hobby znaleźć :)

      Usuń
  8. Kochana do momentu, aż dwie dziewczyny będziesz miała dorosłe to jeszcze troszkę czasu :) A czy nie jest piękny każdy okres z życia dziecka? Czyż nie każdy ma plusy? Nie martw się na zapas i ciesz się tym co tu i teraz. Za rok będziesz wspominać jak to było jak jeszcze Lilcia nie chodziła, a za następne jak nie mówiła itd. itd. Chwytaj te chwile, które są teraz i zapisuj je w pamięci. Pozdrawiam gorąco :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie każdy etap jest inny i każdy ma w sobie coś pięknego. I po czasie to nawet to nocne wstawanie wspomina się z rozrzewnieniem.

      Usuń
  9. O nie to ja mam odwrotnie chyba bo nie mogę się doczekać jak będę mogła spać do woli albo byczyć się przed TV z dorosłą Córką i oglądać filmy. Taki mam obraz za kilkanaście lat, takie powielenie tego co ja miałam z moją własną Mamą :) Ba, czasem nawet Jej zazdroszczę, że mnie ma już taką dużą:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, wiesz u mnie to ze skrajności w skrajność, jednego dnia chcę żeby zawsze były takie małe, innego sama bym już je spakowała i wyprowadziła na swoje :) Chyba jednak nie jestem normalna :) Ale na pewno czas kiedy dorosną też będzie fajny!

      Usuń
  10. Hmm... Podejrzewam, ze jak dziewczyny dorosna, a Ty sie wyspisz I zrealizujesz zawodowo, to zaczniesz marzyc o wnukach! ;)
    A my z M. prowadzimy podobne dialogi. Jedyna wymiana zdan w tym tygodniu, ktora nie dotyczyla dzieci, domu lub zakupow, a byla bardziej malzenska, to moj malz stwierdzil, ze czeka na weekend, bo ma "ochote". A ja na to, ze raczej okres mi sie nie skonczy. Kurtyna opada... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też podobne dialogi :) Tylko, że mój mąż ma ochotę zawsze. Na szczęście w tygodniu pada ze zmęczenia :)

      Usuń
  11. Dojrzewanie... moich Dziecków dokładnie robi ze mną to samo. Ciągle męczę Pana Męża o Dobrusię, a on uparcie twierdzi, że nie zrobimy...
    To straszne, że ciągle matka chce mieć chwilkę spokoju, a gdy dzionek zasypia z domownikami płacze nad tym straconym dniem, że nic już nam nie zostało z tego dzisiaj minionego. Zamknięty rozdział i wkracza nam ta dorosłość.
    Podzieliłaś smutek swój i mój zaczął kiełkować :( Ale chyba lepiej w grupie razem weselić i smucić się.
    Cieplutko ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że w grupie raźniej. A Pan Mąż może zdanie jeszcze zmieni?

      Usuń
  12. No właśnie wychowujesz te swoje Skarby najdroższe, troszczysz się o Nie całymi dniami, dbasz na każdym kroku , a One potem opuszczają to gniazdko domowe. Niby prawo natury, ale jednak smutne to jakieś takie . No potem to już chyba tylko akcja pod tytułem : "zróbmy sobie wnuka"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! I matka czuje się taka rozdarta między tym prawem natury, a tym co czuje... No ale cóż, taka kolej rzeczy. A wnuki? Boże ja sobie siebie nie wyobrażam jako babci :) Może za lat kilkanaście zacznę, ale na razie hm, ja babcią?

      Usuń
  13. Tymon już próbuje całkowicie usunąć drzemki w ciągu dnia. Do tej pory miał jedną, a od dwóch tygodni śpi w dzień co drugi dzień... I jest coraz bardziej samodzielny, nie tuli się juz tak często... O, znowu chlipie z żalu z moim maluszkiem...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!