Mama2c

Mama2c

piątek, 11 października 2013

Jak problemy z kręgosłupem kaleczą język polski.

Może kilka słów tytułem wstępu.
Moja Babcia była nauczycielką. Bardzo dobrą nauczycielką. Taką z prawdziwego zdarzenia. Była też, po latach mogę to stwierdzić, przewrażliwiona na punkcie poprawnej polszczyzny, że tak to ujmę. Chyba to przewrażliwienie udzieliło się również mnie. Zawsze wychwycę w rozmowie, kiedy ktoś użyje niewłaściwej formy itp. Chociaż... Chociaż sama nie jestem wolna od takich błędów. Tyle tylko, że jak tylko skończę mówić, od razu wiem, że palnęłam coś takiego, że przy Babci ze sto razy uszami bym się nakryła.

Babcia zmarła, kiedy Eliza miała 6tygodni... Tak naprawdę nigdy Jej nie poznała, choć tak bardzo na Nią czekała. Czasami zastanawiam się, czy na Jej punkcie zwariowałaby tak samo jak na moim? I czy z błędów językowych Elizy potrafiłaby się śmiać? Może nawet śmieje się za każdym razem, tam u Góry...

Eliza oprócz tego, że jest naszą domową mistrzynią w słowotwórstwie, jest także niereformowalna pod względem przyjmowania prawidłowej pozycji siedząc na krześle. Krótko mówiąc, siada zawsze wygięta jak paragraf, nogi nawet przy lekcjach najchętniej zarzuciłaby na stół-no ja rozumiem, że ma długie, ale żeby aż tak się z tym obnosić? Dlatego tępię, karcę, zwracam uwagę-non stop. A tak na serio, to ma już lekkie skrzywienie kręgosłupa i żartów nie ma.

Wczoraj natomiast przy robieniu lekcji przyjmowała takie figury, że nawet moja Mama straciła cierpliwość-co dzieje się średnio raz na dekadę, więc wyobraźcie sobie, co to moje Starsze Dziecko musiało tutaj wyczyniać! Co zrobiła Babcia? Nie, nie, nie-nie dała się wyprowadzić z równowagi tak jak ja się daję, kilka razy dziennie, średnio raz na godzinę... Babcia, może mało pedagogicznie, ale wzięła Wnuczkę pod włos i mimochodem, zaczęła opowiadać mi historię córki swojej koleżanki, która podobno została wsadzona w gorset ortopedyczny. Jako, że mama dwóch córek inteligentna jest (hmmm), milczała i dzielnie mrożącej krew w żyłach opowieści słuchała. Co prawda Babcia tak się wczuła w rolę, że tylko czekałam, aż opisze kolejne etapy powstawania takiego gorsetu, opisze materiały, które służą za budulec i który dokładnie odcinek kręgosłupa miała skrzywiony, tamta Dziewczynka... No nic słuchałam, Eliza również- a jakże. Kolejny powód, żeby odłożyć lekcje choć na 5minut. Zaczęłam się tylko tak zastanawiać, ile razy mama mnie tak nabijała w butelkę, ile razy ładowała pod włos, manipulowała faktami i zdarzeniami w celu osiągnięcia wychowawczych korzyści. Może całe moje dzieciństwo to iluzja? Pamiętam doskonale opowieść o córce mamy koleżanki (no proszę, co za zbieg okoliczności!), która (podobno) rozcięła głowę na karuzeli... Prawda to, czy fałsz...
W każdym razie zanim Babcia doszła do końca historii, Eliza siedziała już wyprostowana, nogi opuszczone na dół, ręce na stole... Każdy jeden ortopeda byłby przeszczęśliwy! I ja, Jej mam, również byłam, chociaż cały czas się gdzieś tam zastanawiałam, czy Super Niania pochwaliłaby babciny fortel i czy takie kłamstwo w procesie wychowania jest dopuszczalne? Sama osobiście jestem przeciwko okłamywaniu Dzieci, ale to zbyt poważny temat, na ten post.

Mój szanowny mąż ma od jakiegoś czasu problemy z kręgosłupem. Codziennie słyszę, że Go boli, gdzie Go boli i jak Go boli. Jestem żywym dowodem na istnienie współodczuwania, bo jak tak stęka, że Go boli, to i mnie zaczyna. Mało tego! Mój mąż był chyba w poprzednim wcieleniu kobietą, wielodzietną w dodatku, bo ostatnio jak Go tak znowu strasznieeeeee bolało, to opisał ten ból jako "bóle krzyżowe, jak przy porodzie." Tak, tak Kochane-mój mąż Was zrozumie-On ten ból zna!

W każdym razie jak dzisiaj rano znowu zaczął jęczeć, że Go boli, już nie wytrzymałam. Bo ile można mówić/prosić, żeby poszedł do lekarza. Więc dziś już ryknęłam, że od poniedziałku ma przecież wolne, to niech w końcu idzie i da sobie pomóc. Na co odzywa się Eliza, pomna wczorajszej opowieści Babci i chwil grozy jakie przeżyła, że i Ona w końcu w takim gorsecie, jak córka Babci koleżanki, wyląduje:
-No właśnie tata! Bo ja to sobie jeszcze tak NIE POSZKODOWAŁAM jak ty, ale jak będę dalej tak siedzieć, to wsadzą mnie w gorset, wiesz?!

Padłam! Kiedy to Dziecko nauczy się mówić :)

30 komentarzy:

  1. Przyjdzie czas! Mi do dziś nie przyszedł ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myślę, że Ty od Mamy swojej trochę tą umiejętność "podrasowania" (bo przekłamywaniem bym tego nie nazwała!) historii dawno już przejęłaś i nawet w tym poście to widać ;)*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mama też mi takie cuda na kiju opowiadała... Moje dzieciństwo też, jak widać, jest kłamstwem.
    Tak serio, to moim zdaniem mały fortel dla dobra dziecka nie jest zły. A Super Niania niech idzie do kąta ze swoim karnym jeżykiem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychowanie dziecka to problem złożony, różnymi metodami można cel osiągnąć jak widać :)

      Usuń
  4. Jak by go bolało jak krzyżowe przy porodzie, to by nie był w stanie mówić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony racja, ale z drugiej-no wyobrażasz sobie faceta, że umiera i nic nie mówi? ja nie :)

      Usuń
  5. A wiesz, ze ja w miare czytania tego posta, pomalu prostowalam sie i przybieralam pozycje bardziej przyjazna plecom? Bo wstyd sie przyznac, ale przy biurku siedze pokrecona jak przy lumbago, a skrzywienie kregoslupa tez mam, wiec po co sobie pogarszac? Jak widac Twoja mama ma tajne moce pedagogiczne nawet na odleglosc i przez internet. :)
    A co do slownictwa Elizy, to zawsze powtarzam, ze dzieci mowia logicznie i na wyczucie. To nie ich wina, ze polski ma porabana gramatyke, one odmieniaja tak, jak powinno sie mowic zgodnie ze zdrowym rozsadkiem! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, Ty już po prostu widziałaś ten gorset, jak Cię w niego wsadzają... No masz rację-polski to specyficzny język, dzieci radzą sobie jak potrafią :)

      Usuń
  6. Oj Mamusia nie doceniasz Elizy . Że co, że niby nie umie mówić poprawnie ? No co Ty - masz w domu mistrza ! ELIZA TO MISTRZ NEOLOGIZMÓW . Tworzy sobie nowe słówka, żeby wyraźniej opisać o co Jej chodzi ;-)

    A sposób Twojej Mamy bardzo mi się podoba . Do niczego nie zmusza, niczego nie nakazuje a Dziecko i tak robi to do czego Babcia dąży , I to dobrowolnie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie z tym dobrowolnie to chyba nie do końca :) Oj tak, Eliza to prawdziwa mistrzyni w tym temacie, będzie tu więcej Jej nowych słówek!

      Usuń
  7. Czadowa historia, uśmiałam się :) Ale mój Mąż to samo...narzeka, ze go boli a do lekarza nie pójdzie, inna sprawa że jak chłop chory to masakra, zwykłe przeziębienie przeżywa jakby to co najmniej malaria była:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, święte słowa! Ja się dziwię w ogóle, że Oni te przeziębienia przeżywają, bo z opisów Ich dolegliwości można sądzić, że to już ostatnie tchnienia...

      Usuń
  8. Uwielbiam Waszą rodzinę! Począwszy od Babci polonistki, Mamy- babci "opowieściokłamczuchy" ;), męża z bólem krzyżowym, Żony wyrozumiałej, Elizy wygiętej, jak jej wyrazy i maleństwa co w lamipe zagrożenia nie dostrzega
    :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Co to za człowiek! Jak niewyobrażalnie miło jest usłyszeć od mężczyzny uznanie dla porodowych-krzyżowych bóli....Ty Kochana to masz jednak szczęście! :-)
    Co do kręgosłupa, to chyba jakaś plaga jest! Większość znajomych na to narzeka, a ja jak nie biegam i nie ćwiczę to też mnie taki ból dopada. Masakra!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jednak jesteśmy ułomnym pokoleniem :) No nic, wniosek z tego, że trzeba się ruszać, bo za 10lat wszyscy będziemy kalekami. :)

      Usuń
  10. Jeszcze ma spokojnie kilka...naście lat na naukę języka :) Ja lubię słuchać takich nowych słówek - rozczulają mnie :) Co do męża - widzisz jakie masz szczęście? jako jedyna kobieta na świecie masz u boku mężczyznę wiedzącego co to ból przy porodzie!!! A czy mogłabyś Go zapytać jak opisuje skurcze? :D Bo u mnie ten temat na czasie ;)
    A jeszcze co do babci to przypomina mi się (nie wiem czy kojarzysz bajkę "Pingwiny z Madagaskaru") to tam szef oddziału pingwinów jak im coś tłumaczy to właśnie na przykładzie swoich nie wiadomo czy prawdziwych byłych podwładnych, którzy zginęli śmiercią tragiczną, bo... i tu wymyśla co rusz nową wersję, aby tylko był morał do wyciągnięcia przez nowych podwładnych. Szef pingwinów opowiada o Manfredim i Johnsonie, a Twoja mama o "córce koleżanki"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skurczów nie miał, On od razu wszedł w ostatnią fazę :) Bajkę kojarzę, ale ze słyszenia, chyba muszę obejrzeć w takim razie :)

      Usuń
  11. moj tez jeczy i narzeka,ze go boli. a mi tez kregoslup dokucza... a po nocy budze sie bardziej polamana niz sie klade. no coz,uroki spania z dzieckiem. a historia babci swietna! no i odniosla skutek a to najwazniejsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie czasami też boli, myślę, że to od noszenia małej, no i część nocy też przesypiamy razem, więc efekty są, no ale... korzyści również.

      Usuń
  12. mam chory kręgosłup bynajmniej nie od krzywego siedzenia w ławce;)


    jeszcze to przedemna, ale jak ja wspominam siebie jak chodziłam do szkoły zawze bardzo przestrzegałam by siedzieć prostu...myslę że od dzieci tez bedę teto wymagać jak będahodzić do szkoły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra postawa jest bardzo ważna, też się staram pilnować, między ratowaniem młodszej córki przed kolejnymi szalonymi pomysłami, obiadem i praniem-chyba nie wszystko ogarniam...

      Usuń
  13. Ty kochana masz taki dar słowa:) Babcia na pewno jest dumna! Serio! Mogłabyś książki pisać. Humor i cięty język - świetne!!!
    Akapit o Mężu przeczytałam swojemu (też co i raz narzeka na kręgosłup, ech starość nie radość), uśmieliśmy się oboje:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Bardzo!
      Mój mąż twierdzi, że to już taki ból, że śmiechu nie ma :) Ale wiadomo, facet mając 36,8 temperatury już jest jedną nogą w grobie, więc przy takim bólu kręgosłupa mam wrażenie, że mój mąż co raz przeżywa śmierć kliniczną...

      Usuń
  14. Hehe nie powinnam się śmiać z cudzego bólu ale mam zaraz w głowie mohegi męż, który stęka zanim cos go na dobre rozboli. Porodu na sto procent by nie przeżył :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mojego męża, jak kręgosłup zaczyna boleć to wiem, że na drugą noc już będzie taki obolały, że poduszkę do grzania wyciągam. Śpi wówczas na nagrzanej poduszce i ponoć pomaga, ale co się nasłucham to moje. Ja nie wiem, co to ból kręgosłupa. czasami coś tam się pojawiało i znikało. Kilka ćwiczeń i po bólu. Szkoda, że nasi mężowie nie chcą konsekwentnie poćwiczyć:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Może powinnam spróbować tej metody z Mateuszem, bo on tez wiecznie zarzuca nogi tam gdzie na pewno nie powinno ich być :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!