Mama2c

Mama2c

czwartek, 10 października 2013

No więc tak...

...to mój dwusetny post!

...Lila żyje, chociaż zderzenie ze ścianą i zmieniający barwy siniak nad prawym oczkiem NICZEGO, ale to niczego Jej nie nauczyły. Pomysły ma takie, że momentami zastanawiam się, czy takie małe Dziecko może świadomie dążyć do samozagłady i od kiedy ewentualnie diagnozuje się osobowość autodestruktywną.

...dziś miałyśmy kolejny dzień z jedną tylko (i to krótką) drzemką. Po ciężkiej i równie krótkiej nocy, taki dzień to jak balsam na moją duszę i nerwy. Ostatnią godzinę przed zaśnięciem Małej, spędziłam z uwieszoną u mojej nogi, wyjącą Lilą, której jak mantrę powtarzałam: "Liluś nie mogę Cię położyć po 18. Wytrzymasz jeszcze godzinkę". Wytrzymała. Ja prawie nie.

...melisa już na mnie nie działa. Chyba pierwszy raz w życiu coś przedawkowałam.

...Lila pierwszy raz wdrapała się na Elizy łóżko. Widok jak podciąga tyłek w pełnym pampersie-bezcenny.

...kiedy rano robiłam kawę z ekspresu, Lila stanęła obok mnie i powiedziała coś, co na pewno było "kawą". Odkąd wróciłam do picia kawy, prawie zawsze robi Ją ze mną,a ja objaśniam Jej kolejne etapy. Czasami jak włączę ekspres bez Niej, to przychodzi sama na jego dźwięk. Nie wiem więc, czy prosiła o filiżankę dla siebie? W końcu Ona też miała ciężką noc.

...kaczuszka robi kwa-kwa i Lila to pięknie powtarza.

...Eliza ma coraz więcej zadawane do domu. I wprost proporcjonalnie do wzrostu ilości domowych zadań, spadają Jej chęci do nauki.

...jako, że w Jej wieku i w sumie dużo później też, uwielbiałam się uczyć, nie mogę patrzeć/słuchać jak wymyśla kolejne powody, żeby tylko odwlec robienie tychże zadań domowych.

...zamieniam się więc w matkę tyrana, matkę zrzędę i matkę jasnowidza-czyli co to będzie, jak się dziecko uczyć nie będzie!

...pogoda mnie dobija. Chcę spędzić starość w jakimś słonecznym, ale nie gorącym kraju-jakieś propozycje gdzie mogłoby to być?

...dziś rano uświadomiłam sobie fakt najbardziej oczywisty z oczywistych-starzeję się! I nie przypomniały mi o tym worki pod oczami, nie kolejne zmarszczki i siwe włosy. Przypomniałam sobie, ile kiedyś miałam jeszcze siły i energii po zarwanej nocy. Jezuuuu, kiedy to było?! To w ogóle byłam ja?!
Chociaż... Bywały i takie ranki, że po jednej zarwanej nocy sił brakowało, nawet 10lat temu. Pamiętam jak po wieczorze panieńskim mojej dobrej koleżanki Agaty, który nota bene odbywał się z soboty na niedzielę, poszłam w poniedziałek rano do pracy i zemdlałam w toalecie. Za Chiny Ludowe nie mogę sobie przypomnieć co ja robiłam całą niedzielę, że do poniedziałku jeszcze nie doszłam do siebie.

...i to by było na tyle, jeśli chodzi o dwa ostatnie dni.

Grzywka się przydaje-można pod nią ukryć, że zupa była za słona... i robić grzeczną minę do złych i oczerniających Lilę postów mamy.



Rozczulają mnie takie chwile...


Nie no spójrzcie na mnie. Czy ja wyglądam tak, jakby wszystko co o mnie pisze mama, było prawdą? Czasami mnie poniesie, fakt, ale bywam też grzeczna i spokojna. O! O właśnie jak tu!

I czasem się nawet zamyślam... Czy na przykład tata przyniesie jeszcze kiedyś do domu tą fajną lampę, co prawie na mnie spadła... Mama mówi, że ja jestem uzależniona od takiego czegoś na A. Jak to było? A,a,a... Aha! Adrenalina!

A tu jeden z nielicznych momentów skupienia i powagi-obrywamy zamknięcie od chusteczek...

Nie pytajcie czym się kończą takie Sióstr zabawy...
Poza tym, mój aparat przy prędkości Lilki nie wyrabia.

23 komentarze:

  1. Nauka dzieci w pierwszych trzech latach.
    Temat kontrowersyjny, beznadziejny i pasujący na osobną notkę. A nawet cały blog.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiki też ma za sobą kilka zderzeń ze ścianą i podłogą. Już się boję co to będzie jak zacznie biegac, bo narazie chodzi przy meblach ale często puszcza się i próbuję łapc równowagę, niestety czasami jej to nie wychodzi.
    Jak byłyśmy ostatnio w parku to wg. Wiki kaczuszka robiła hau i mu i nie dała się przekonac że jest inaczej:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem wybrykami mojej małej po prostu załamana, to co to moje dziecko wyrabia, to ciężko opisać... U nas natomiast i piesek i kotek robią "ha ha".

      Usuń
  3. No to się działo przez ostatnie dwa dni .
    Ty się starzejesz ? Ty ? Przy całym Twoim zmęczeniu dystans i poczucie humoru Cię nie opuszczają ;-)
    Uwielbiam Twój styl ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uwielbiam takie komentarze :) Buziaki!

      Usuń
  4. Ja się dopiero zaczęłam uczyć w 4tej klasie, wcześniej nie miałam na to czasu :) Dziewczyny masz przeurocze. A co do zarywanych nocy to chyba nie od wieku zależy (pamiętam w liceum jak po nocach na tygodniu nie sypiałam to byłam nie do życia, a potem jeszcze przesypiałam całe weekendy...)
    Ps. Zdjęcie z zamyśloną Lilcią jest ekstra :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też niedawno wspominałam powroty nad ranem z imprezy i tego samego dnia normalna praca i jakoś się dawało radę. Teraz to bym chyba rydzień do siebie dochodziła :)
    Patrzac na zdjęcia absoluntnie nie wierzę w te historie z Lilcią, bo jak taki Aniołek mógłby takie numery wywijać. Matko wymyślaj.
    Eliza ma cudne włosy, zazdroszczę bo ja mam trzy na krzyż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi Jej włosami to krzyż pański, plączą się okrutnie. No ja też patrzę na zdjęcia i się zastanawiam, czy to faktycznie Lila tak rozrabia :)

      Usuń
    2. A imprezy... eh, to były cudne czasy!

      Usuń
  6. sliczny post, ale musze Ci powiedziec ze Lilcia ani troche na grzeczna nie wyglada :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniałe i jakie śliczne te Córki.

    Czasami mam ochotę pozabijać za te głupie pomysły, ale jedno spojrzenie, na te aniołkowe minki i jestem kupiona :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, wystarczy spojrzeć i ...czasami przechodzi :)

      Usuń
  8. Po minach Lili już widać, że niezła z niej kombinatorka.
    Ja tam się nie dziwię, że Elizie się nie chce zadań domowych odrabiać, kiedy nawet ściana potrafi być ciekawsza od wszystkiego innego (odkryłam to dopiero na studiach, ale kto wie... ta młodzież teraz tak szybko dorasta).
    Ty się starzejesz? Ty? No nie, tak być nie może! Ja się na to totalnie nie zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też, ale k... to prawda :) O, jakbyś wiedziała, co dla mojego dziecka jest ciekawsze niż nauka... A Lila czasami z miną się maskuje :)

      Usuń
  9. Ojj Mami!...Widzę, że "zmęczenie materiału" ciągle trwa. Nie wiem co doradzić... Ale życzę , żebyś się z tym uporała ;) Może Ty nie masz autodestrukcyjnej osobowości i sama się upomni o jakiś reset? :)
    Lila jest przesłodka :) Ale od kawy to ją trzymaj z daleka. Ona ma wystarczająco dużo energii, czyż nie? Seba kiedyś ukradkiem wpałaszował ciasto kawowe i nie spał do 23 chyba :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lila i kawa to byłby dramat gotowy, wtedy izolatka bo inaczej by się na pewno rozbiła :)

      Usuń
  10. ale Ty jesteś płodną blogerką - gratuluję :)
    a Lila, mimo swego "aktywnego" chrakteru jest słodziutka :)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!