Mama2c

Mama2c

wtorek, 15 października 2013

Przedsmak wariatkowa...

ZAWSZE chciałam mieć Córkę.
Nie dla słodkich różowych sukienusi.
Nie lubię różowego.
Jestem modową ignorantką.
Styl moich Dziewczyn-bodziak plus spodenki/legginsy/rajstopki nie wynosi mnie, ani Ich na wyżyny dziecięcych stylizacji...
Nie dla spineczek/kucyków/wymyślnych fryzurek.
W tym temacie jestem wręcz kaleką.
Począwszy od tego, że nie potrafię sama sobie nawet włosów wyprostować, po fakt, że czesząc Elizę w warkocza bywałam oblana potem i skupiona jak na maturze...
Chciałam mieć Córkę dla siebie, dla tej więzi, którą sobie wyobrażałam, mając lat naście, siedząc z mamą do późnych godzin wieczornych w małej kuchni na 10pietrzę i krojąc kolejne warzywa na świąteczną sałatkę, opłukując natkę pietruszki do jajek faszerowanych, obierając orzechy włoskie do paschy, przystrajając razem wielkanocny koszyczek, idąc razem do fryzjera, doradzając mamie w przymierzalni niczym Jacykow w spódnicy...
Wiedziałam- chcę mieć Córkę. My też tak będziemy-matka i córka-najlepsze przyjaciółki.
Kiedy 5miesięcy po ślubie robiłam test ciążowy, odczytanie wyniku powierzyłam Mężowi. Jedna kreska wtedy by mnie zabiła. To nie był dla mnie dobry czas na porażkę. Moja Bratowa właśnie urodziła Synka...
Kreski były dwie.
Tej samej nocy przyśniło mi się, że to będzie Dziewczynka.
Ktoś mi zaraz potem powiedział, że sny odczytuje się na odwrót.
Więc Synek. Też fajnie, żeby tylko był zdrowy nasz Mateuszek.
Z tymi snami to bujda. Jednak nosiłam pod sercem Dziewczynkę.
Moją wyśnioną Córeczkę.
Kiedy dowiedziałam się, że po raz drugi zostanę mamą, nawet nie śniłam, że będę mieć drugą Córcię. Swój limit w tym temacie już wyczerpałam- myślałam.
Poza tym- moja mama pierwszą urodziła mnie, potem był mój brat, u teściowej ta sama płciowa zasada, w poprzednich pokoleniach również, więc... Więc zapomniałam, że tutaj przecież żadnej logiki ani rachunku prawdopodobieństwa być nie może, tym bardziej zasady, i do 21tygodnia byłam przekonana, że pod moim sercem mieszka Bruno...
I mogę zostać zlinczowana, potępiona i wytknięta palcem, ale kiedy okazało się, że będzie druga Córcia, wcale nie byłam zawiedziona.
Chociaż różowego nadal nie lubię.
Oswoiłam go, łącząc z każdym innym kolorem-najlepiej czarnym :)
I czesać się nie nauczyłam. Nie pocę się już jednak tak przy warkoczach...
Upiekłam za to z Córcią setki ciast, udekorowałyśmy milion babeczek. Już wiem, jak to jest robić razem zakupy (wyobraźcie sobie 4latkę jak wpada do H&M  i ściąga jakieś przypadkowe wieszaki, wołając do mnie, ile sił w płucach: Mamooooo, to dla ciebie wybrałam...), wiem, że wspólne wyjścia do fryzjera też kończą się różnie-począwszy od szczerej opinii: W tamtym kolorze było ci lepie. Przefarbuj się jeszcze raz!, po załapanie fazy i popisy do tego stopnia, że po tym jak rozbawiona Eliza zaczęła popisywać się podstawami łaciny, mąż wyniósł Ją pod pachą, a także, że gdy chce, Eliza potrafi zachować się jak mała dama- np. w ekskluzywnej kawiarni, gdzie studiowała kartę z taką uwagą, jakby wybierała menu na własne wesele...
Radość, że to druga Dziewczynka była niewypowiedzianie wielka. Czego to ja wtedy sobie nie wyobrażałam... O tak, mama też potrafi mieć bujną i bogatą wyobraźnię.
Jak to teraz będzie fajnie-we trzy Babki. Zakupy, fryzjer, desery lodowe w naszej ulubionej kawiarni, wspólne pieczenie i gotowanie, spacery w naszym lesie i dłuuuuugie rozmowy...
Nie no, szał po prostu! Tak będzie fajnie, tak będzie cudnie...
Kłócić się nie będą, bo przecież taka duża różnica wieku między nimi...
Doradzać sobie będą- i w sprawach ciuchowych i sercowych...
Aha, tak było pięknie w moich wyobrażeniach.
No więc tak- mimo, że Lila mówić ze zrozumieniem jeszcze nie potrafi, Dziewczyny już się kłócą. Eliza czasami nawet nie przebiera w słowach... Lila może też, kto wie...
A doradzać sobie pewnie jeszcze długo nie będą, i to nawet nie chodzi o to, że Lilce jest wszystko jedno, czy ma urocze czekoladowe rajstopki z działu chłopięcego, czy w kolorze fuksji z działu dziewczęcego...  Bowiem póki co, walczymy z Elizową zazdrością...
W niedziele kupiliśmy Dziewczynom szaliki i czapki. To nic, że w domu leżą tegoroczne nówki-sztuki :) Kiedy mieszka się blisko Outletu, i komplet- szalik plus czapka firmy Coccodrillo, można nabyć za 5zł (przeceniony z 59!!!) trudno się oprzeć...
Lilce kupiłam w kolorze szarym, z infantylnymi pomponikami...
I dziś szalik miał swój debiut.
Pozawijałam, poskręcałam, pomponiki ułożyłam i mówię do Małej w żartach: No teraz to jesteś taka stylowa, że zaraz jakiegoś chłopaka poderwiesz...
I już za chwilę matka żartu miała srogo pożałować, bo Starsza Córka w płacz uderzyła, że:
-Lila ma sto razy ładniejszy szalik niż Ona (nie powiedziałabym!)
-chwalimy tylko Lilę, że jest modna (no ten zarzut, to już był hit, przecież Dziewczyny są po równo niemodne :))
-Lila będzie miała chłopaka, a Ona nie (tu już nawet nie skomentuję, bo szczęka mi opadła)

I tak szłam przez resztę spaceru i myślałam co to będzie, kiedy w domu będę miała taką 17 i 11-latkę. Podwójna burza hormonów i te nastoletnie emocje wybuchające po parę razy dziennie...  To chyba jednak ponad moje siły. Może bezpieczniej byłoby mieć chłopców?
I tak nie lubię różowego.
I czesać warkoczy też raczej nie polubię...

36 komentarzy:

  1. Będzie pięknie zobaczysz:) Ja tak samo bardzo pragnęłam Córki i szczerze mówiąc tak samo myślałam, ze oczywiście aby zdrowe było itd...ale teraz mogę powiedzieć, że gdyby okazało się, że noszę chłopca to byłabym jednak troszkę zawiedziona...I właśnie przez wzgląd na to, że ja z Mamą swoją jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami i uwielbiam czas spędzać właśnie z Mam, tak samo chciałabym w przyszłości mieć w Córce przyjaciółkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie łączy z Mamą także wyjątkowa więź i taką samą sobie wymarzyłam z Dziewczynkami :)

      Usuń
  2. ja czasami zastanawiam się jak to jest mieć córkę. Dizewczynkę ma się bardziej dla siebie, córki są zawsze bliżej rodziny.. synowie idą w dal. No ale mam synka. A powiedz- mąż nie przebąkuje, że chce mieć syna? Mój jak jeszcze nie byłam w ciąży marzył o synku, koleżanki mąż również, urodziła się córeczka, to on powiedział, że teraz pora na synka. JAk to jest u Was?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz znajomy, który ma pierwszą Córkę, podobno odetchnął jak się dowiedział, że drugie Dziecko to Synek...
      Mój Mąż sam o sobie mówi, że On jest inny, bo nigdy Syna nie chciał mieć :) Czasami jak mówimy, że kiedyś trzecie Dziecko, to ja mówię, że już wtedy Synek, a On, że chyba wolał by trzecią Dziewczynkę :) Więc też się zastanawiam czy jest normalny :)

      Usuń
  3. Ja wystęskniona pędzę po córcię moją do przedszkola a ona co? Płacz, szloch i rozpacz, że nie ma taty. Tak jest codziennie od 1go września. Moja znajoma mi powiedziała, że od wieszania się mamusiom na szyję i okazywania miłości są synkowie. Coś w tym jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas są różne etapy, Eliza raz ma "fazę" na mnie a raz na męża, chociaż masz rację-chyba częściej tata jest w łaskach niż ja :) No to nie ma wyjścia Mia, trzeci synek, u Was też? :)

      Usuń
    2. Oj raczej nie, nie mamy wolnego pokoju, chęci i czas po macierzyńskim do pracy jakiejś ruszyć. No, ale gdybym miała mieć trzecie dziecko i możliwość wpływu na płeć to bym stanęlła przed prawdziwym dylematem. A Ty?

      Usuń
    3. Ja chyba też. Niby jak myślę, że może kiedyś jeszcze, to taka wizja, że mógłby to być Synek się pojawia, a potem jak wyobrażam sobie, że się dowiaduje, że to chłopak, to mi się jakoś tak dziwnie robi :) Dziewczynki już mam oswojone, w małym paluszku, a chłopczyk? Zupełnie nowa bajka dla mnie. Może to jednak dobrze, że na pewne rzeczy wpływu nie mamy i będzie co ma być :)

      Usuń
    4. Zresztą, u nas też to temat na baaaaardzo odległą przyszłość-pokoju brak, no i do pracy też pora wreszcie pójść :)

      Usuń
  4. Moja mama to moja przyjaciółka i marzę aby mieć taką samą więź z Wiktorią. Z drugiej strony fakt że mogę córeczkę wystroić jak księżniczkę także sprawia mi przyjemność. Pewnie nie długo już mi na to nie pozwoli, bo będzie protestować na widok różowego.:) Mam również 7 lat młodszą siostrę i jako dzieci strasznie się kłóciłyśmy, jedna była zazdrosna o drugą. Teraz jesteśmy sobie bardzo bliskie i jak już się posprzeczamy to maks na 10 min.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jest nadzieja dla moich Dziewczyn, że jednak kiedyś będą ze sobą blisko :) U nas był taki etap, że Eliza chciała chodzić wystrojona od stóp do głów w różowe ubrania, i za nic nie mogłam Jej od tego odwieść, więc dałam spokój :) Z czasem minęło... Teraz pewnie za jakiś czas Lila nam to samo zafunduje, chyba, że będzie zapatrzona w styl Siostry, a Eliza teraz ma różne fazy, łącznie z tym, że czarny po całości w ubiorze...

      Usuń
  5. Jak Eliza będzie miała 17 lat, a Lila 11, to będą żyły w dwóch różnych światach. Chyba nawet nie bardzo będą miały tematów do kłótni;) 6 lat później, zaczną razem imprezować, a za kolejne 4, myślę, że doczekasz chwil, o których marzysz :) Co nie oznacza, oczywiście, że wcześniej się to nigdy nie zdarzy. Więź między Siostrami to jest cudna sprawa i myślę, że nie zawiedziesz się na tych relacjach. Jeszcze nieraz przyniesie Ci to powód do matczynej dumy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no to żeś mnie pocieszyła :) To za ile lat te chwile, o których marzę nadejdą? Dożyje w ogóle tego :)

      Usuń
  6. hmm ja tez marze o takkiej wiezi, ale czy mi sie to uda?? Sama nie wiem jakos czasem mama takie dni ze mam wrazenie ze robie kupe bledow i jestem felerna matka..a co do rodzenstwa, hmmm to juz w ogole magia..cztam teraz `rodzenstwo bez rywalizacji`i juz sie za glowe lapie...
    p.s outlet z cocodrilllo. o zesz Ty !!!!!buuuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjeżdżaj, pójdziemy razem na zakupy :) I zrobię tiramisu. Nie czytaj-nie ma rodzeństwa bez rywalizacji i zazdrości :)
      A co do takich dylematów, to ja też je mam, czasami są takie dni, że porażka za porażką :(

      Usuń
  7. Przyznam szczerze, że też chciałam córeczkę. Oczywiście wszystkim powtarzałam, że mi tam obojętne, ale w głębi duszy coś mi tykało i marzyło o dziewczynce... A tu bam dostałam informację o synu. No cóż najpierw lekka załamka, że jak kto nie będę mogła go stroić (się okazało, że i chłopca można ładnie i stylowo ubrać), że nie będę miała przyjaciółki (przyjaciela za to być może załapałam), no i ogólnie... Nadal jednak chcę córeczkę, może za drugim razem wyjdzie (może bliźniaczki - mam fazę)?
    A co do kłótni? Byłby chłopak i dziewczyna i też by się pewnie sprzeczali - w końcu to taki sposób okazywania miłości pomiędzy rodzeństwem (napisałam to ja... jedynaczka xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, no kto to może lepiej wiedzieć, jak nie Jedynak :) A synka też można super ubierać, zawsze tak uważałam, i nie musisz kupować różowych ubrań! Bliźniaki? Boże uchowaj :)

      Usuń
    2. U mnie w rodzinie bliźniaków dużo, na kogoś znowu trafią to pewne... A ja bym w sumie chciała :)
      Oj tak róż jest bleeee -.-

      Usuń
  8. Ja na pierwszym usg dowiedziałam się, że będzie córka. Nie ukrywam, że byłam b. szczęśliwa, chociaż czułam, że to będzie chłopak. I słusznie, bo już na kolejnych badań ewidentnie było widać, że syn. Cieszę się tak czy inaczej- że jest, że jest zdrowy i cudowny. Jak zdecydujemy się na drugie dziecko, to marzę o córce, mąż też. Nastawiam się jednak na syna, bo coś czuję, że będę miała 3 facetów w domu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdyby się tak ułożyło, że miałabym Chłopców, też bym zwariowała na Ich punkcie :) Może bym marzyła, żeby mieć kiedyś Córeczkę, ale tak naprawdę liczy się właśnie, żeby Dziecko było zdrowe. Co innego daje mamie córcia, a co innego synek, ale i jedno i drugie jest wyjątkowe! Pozdrawiam i dzięki za odwiedziny!

      Usuń
  9. U mnie było tak, że jeszcze zanim dowiedzieliśmy się jakiej płci będzie nasze dziecko (a dowiedzieliśmy się późno) wszyscy mi mówili, że będzie chłopiec, bo "za ładna" jestem na dziewczynkę ;) Ja sama zawsze chciałam mieć starszego brata (nie wyszło, jestem najstarsza z rodzeństwa ;)), więc pasowało mi to że będzie syn - tak zawsze chciałam :) Jak mały zaczął dokazywać w brzuszku, kopać z całych sił śmiałam się nawet, że taka cholera to musi być chłopak :D Teraz przydała by się dziewczynka, ale powiem szczerze, że jakbyśmy mieli drugiego chłopca to też będzie fajnie :) A jeszcze dodam, że imię dla dziewczynki miałam już od dawna wybrane (marzyła mi się zawsze parka), dla chłopca nic fajnego nie miałam i długo nie mogłam się zdecydować, więc dla mnie to był dodatkowy znak, że to będzie chłopak :P Póki co syn jest bardziej mamusi, choć wygłupy z tatą też mu bardzo odpowiadają :) Ja znowu byłam bardziej związana z tatą, córeczka tatusia jak nic, więc nie wiem czy to tak jest z tą więzią, że córka do mamy zawsze ciągnie :) Mój mąż zdecydowanie bardziej zżyty jest z mamą, więc znowu się nie potwierdza ;) A co do oczekiwań to mój mąż na początku wolał córkę jak jeszcze nie wiedzieliśmy, no cóż wyszło na moje jak zwykle, ale teraz nie wyobraża sobie, że mogłoby być inaczej :) Natomiast jego brat jak się dowiedział, że spodziewamy się dziecka postanowił też się postarać, bardzo chciał syna (jego żona i jej rodzina też), ale ma córkę (ma już jedną z poprzedniego związku) i był trochę zawiedziony, ale teraz zakochany jest w małej po uszy ;)

    Pozdrawiam,
    Kasia M. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas było odwrotnie i z jedną i z drugą córcią-dla chłopców mieliśmy od razu po jednym imieniu, a kiedy się okazywało, że będą dziewczynki-oj wtedy był kłopot, żeby coś wybrać :) Moja Bratowa bardzo bardzo chciała mieć córeczkę, a mają synka, chyba na początku była zawiedziona, zwłaszcza, że ja zaraz urodziłam córcię.
      A co do więzi, kto z kim zżyty, to myślę, że na to ma wpływ tak wiele czynników, że ciężko tutaj o jakieś reguły, niby tak się mówi, że córka z mamą, ale wiem z opowiadań koleżanek, że synkowie często są bardzo blisko z mamą,mój brat akurat nie, ale to właśnie różnie bywa.

      Usuń
  10. Ja w pierwszej ciazy, po 3 latach staran, szczerze twierdzilam, ze chce zdrowe dziecko, wszystko jedno jakiej plci. Kiedy sie jednak dowiedzialam, ze bedzie dziewczynka, ucieszylam sie jak glupia, bo cale zycie jednak marzylam o corce. W sumie to nie wiem czemu, bo z mama mam kiepski kontakt, a koloru rozowego tez nie lubie. Za to swietnie dogaduje sie z siostra. Dlatego tez w drugiej ciazy obsesyjnie chcialam dziewczynke, nie dla siebie, ale wlasnie siostre dla Bi. I bylam dosc rozczarowana, kiedy dowiedzialam sie, ze jednak bedzie chlopiec. A teraz nie zamienilabym tego mojego pulpecika na zadna panienke! ;) A druga corka? Coz, moze kiedys zdecydujemy sie na trzecie..? ;)
    Nie martw sie, Eliza i Lila jednak przez wiekszosc dziecinstwa nie beda sobie az tak wchodzic w droge, bo roznica wieku bedzie zbyt duza. Prawdziwe konflikty zaczna sie pewnie jak Lila bedzie miala z 13-14 lat, ale wtedy tez zaczna tez lapac wspolny jezyk. Ale zazdrosc pozostanie, niestety. Ja sama pamietam, ze bylo mi przykro kiedy siostra dostala jakis drobiazg na Dzien Dziecka, a ja nie. Mialam juz wtedy z 16 lat i matka uznala, ze za stara juz jestem na swietowanie tego dnia, a ja sie na nia obrazilam i wygarnelam, ze faworyzuje siostre (co zreszta do dzis jest prawda...). Nie wiem, moze pomogloby gdybys jak najczesciej opowiadala Elizie jak to fajnie byc starsza i ile to ona z tego tytulu ma mozliwosci. Chociaz, z wlasnego doswiadczenia wiem, ze i tak bedzie zazdrosna, ze mlodsza ma "latwiej" i rodzice bardziej jej poblazaja...
    No nie ma na to recepty, sorry Batory! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety nie ma. Eliza niby zazdrosna na co dzień nie jest, i Małą uwielbia, ale czasem jak z czymś wypali, to aż cycki opadają i okazuje się, że jednak gdzieś ta zazdrość mimo wszystko w Niej jest. My Jej często pokazujemy ile może jako Starsza Siostra, no ale Ona widzi, że Lila jest póki co na innych prawach... Oj trudne to wszystko jest czasami.

      Usuń
  11. Iii tam
    mówta co chceta-ja i tak wiem, że twoje dziołchy są cudowne i nie zamieniłabyś ich na ani jednego chłopaka :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Taki miły wstęp... czytałam i czytałam a tu bach trach na koniec...
    No to Elizka sobie wywróżyła, że nie będzie miała chłopaka.. ehh... Jaka ona mądra :D

    Czy lepiej chłopców?? Nie wiem.. moze oni dali by sobie po pysku i po sprawie.. hahahaha
    Ale widocznie miały być dziewczynki i burze hormonów :D Przetrzymasz wszystko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy przetrzymam to czas pokaże :) No właśnie chłopcy jakoś tak bez tych wszystkich emocji załatwiają sprawy, a dziewczynki... eh, szkoda gadać :)

      Usuń
  13. Kochana ja tez zawsze chcialam miec dziewczynke. Dlugo nie ujawniala swojej plci, i wszyscy wokol mnie wmawiali mi ze nosze chlopca, a tu psikus, i jest moja kochana coreczka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam jedną córkę, ale też zaczynam się zastanawiać nad tym co będzie, jak ona już teraz ma niezły charakterek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może bezpieczniej nie martwić się na zapas :) I tak będzie co ma być, a my oszczędzajmy siły na później, bo może być ciężko :))

      Usuń
  15. Ja mam podobne wyobrażenia jeśli chodzi o moją córcię, choć jeszcze siedzi w brzuszku... A ja przez pierwsze 3 miesiące ciąży czułam, że to będzie dziewczynka. Pierwsze imiona wymyślałam właśnie dla dziewczynki i szczerze naprawdę się cieszę, że będzie kobietka :) choć jak będzie podobna charakterkiem do mnie to zarówno ja jak i mój mąż możemy mieć nerwy nadszarpnięte :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba każda Kobieta gdzieś tam podświadomie marzy o córce i własnie o takiej więzi jak piszesz .

    Wiesz co zaskoczyła mnie ta zazdrość u Elizy . A od chłopaków to się jeszcze nie będzie mogła opędzić !

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!