Mama2c

Mama2c

czwartek, 28 listopada 2013

Bo Ty jesteś starsza!

Kiedy byłam w ciąży z Elizą miałam oczywiście swoje wyobrażenia jak będę Ją pielęgnować/karmić/wychowywać...
Tak zwane postanowienia.
Przede wszystkim- żadnego smoczka, żadnego spania z dzieckiem, a jakie miałam ambitne plany co do diety Elizy...
Tylko do karmienia piersią miałam wtedy rozsądne podejście- uda się to fajnie, a jak nie, to świat się nie zawali...
A jak moje postanowienia miały się do rzeczywistości?
Smoczek podaliśmy już w szpitalu, kiedy Eliza dostała potwornej żółtaczki i przepłakiwała wielogodzinne naświetlania.
Wspólne spanie? Kiedy nas w końcu wypuścili po miesiącu ze szpitala obie potrzebowałyśmy bliskości, a ja snu, bez wstawania do dziecka...
Zdrowa, racjonalna, zbilansowana dieta? Tak, oczywiście. Tylko ciężko ją było zastosować przy tak skrajnym niejadku jak Eliza. Szczerze? Cieszyłam się jak zjadła cokolwiek... Nie musiało to już być nawet "zdrowe".

W ciąży z Lilą byłam już dużo mądrzejsza. Starałam się nie robić żadnych postanowień, nie odgrażałam się już ani co do smoczka, ani co do spania, o jedzeniu nawet nie myślałam, bo panicznie bałam się, że i druga Córka zafunduje mi hardcore w tym temacie. Wyjątkowo wolałam się nie zamartwiać tym na przyszłość, choć pamiętam, że jak wprowadzałam Jej pierwsze stałe pokarmy to ręka mi drżała, serce waliło... A kiedy płakała jak kończyła się porcja, miałam ochotę płakać z Nią... Ze szczęścia...

Miałam jednak jedno solidne postanowienie, może nawet dwa.
Pierwsze-zawsze znajdę czas dla Elizy.
Drugie-nigdy nie będę kazała Jej ustępować bo jest starsza, wymagać od Niej, żeby wraz z pojawieniem się Lilki od razu stała się dorosła, wszystko rozumiała itd...

Czy mi się to udało?
A jak myślicie?

"Poczekaj", "Za chwilę", "Nie teraz, jak Mała zaśnie"- przez pierwsze miesiące życia Lilki, to były chyba najczęściej wypowiadane przeze mnie kwestie, kiedy Eliza coś ode mnie chciała. W ciąży jakoś to sobie tak wszystko pięknie wyobrażałam, że będę karmiła na żądanie, Lila będzie spała po 2-3godziny, a ja wszystkie swoje siły i cały mój wolny czas poświęcę Elizie... W końcu 6lat była sama, cała uwaga koncentrowała się tylko na Niej, nie chcieliśmy, żeby boleśnie odczuła pojawienie się Siostry.
Nasze, a w zasadzie najbardziej moje szczęście, że mam naprawdę mądre Dziecko i wspaniałego Męża. Bo to, co sobie wyobrażałam i planowałam, nijak się miało do tego, co Lilka dla mnie zaplanowała. Owszem jadła, ale czasami i co 1,5godziny do 4-5miesiąca życia, a ze spaniem od zawsze były "cyrki". Przez pierwsze 2miesiące może ze 3razy zasnęła dłużej niż na godzinę...
Co to jest godzina, kiedy trzeba się umyć, ubrać, chciałoby się coś zjeść, wstawić pranie... A gdzie w tym wszystkim Eliza? Starałam się, czasami nawet udało mi się z Nią pomalować,poczytać, ubrać małą choinkę do Jej pokoju... ale cały czas miałam to cholerne poczucie winy, że tego czasu za mało Jej poświęcam. Bo tak właśnie było. Jedyne co mogłam zrobić, to tłumaczyć Jej dlaczego tak jest i obiecywać, że kiedyś wszystko wróci do normy... A Ona wydawała się to rozumieć. Co prawda nie wiem na ile to wszystko naprawdę rozumiała i jak to sobie sama tłumaczyła. Mam tylko nadzieję, że kiedyś mi tego nie wypomni. Wystarczy, że ja mam poczucie, że "dałam ciała", że może gdybym się bardziej wysiliła, postarała... Zapomniałam już jaka byłam wtedy zmęczona, niewyspana, jak marzyłam, żeby choć na chwilę po prostu usiąść i nic nie robić, więc teraz mogę sobie "gdybać" i filozofować...

Kiedy Lila była absorbującym, ale bądź co bądź, tylko leżącym i mało świadomym niemowlakiem, problem ustępowania nie istniał... Za to teraz, już kilka razy złapałam się na tym, że gdy Lila czegoś chce, proszę Elizę, żeby ustąpiła, albo dała Jej pierwszej...
I wściekła jestem na siebie zaraz potem, bo przecież nie tak miało być. Poza tym, co to za absurd! Dlaczego to Eliza ma ustępować Lilce. W autobusie to młodszy ma ustąpić starszemu, to zazwyczaj młodszy kłania się starszemu... A w domach, między rodzeństwem? W domach uczymy młodsze dzieciaki, że wystarczy postękać i popłakać, żeby dostać wszystko, czego chcą, zamiast uczyć Je, że muszą zaczekać na swoją kolej, że nie należy się Im wszystko od razu...
Dlatego tak, wściekam się na siebie, że cały czas, mimo wszystko popełniam ten błąd. Bo dla świętego spokoju, żeby już była cicho, żeby nie płakała... W Elizie pewnie kiełkuje poczucie niesprawiedliwości, chociaż nic nie mówi... Zresztą nigdy na Nią nie krzyczę i nie żądam od Niej, grzecznie Ją po prostu proszę... Tylko co to tak naprawdę zmienia? Nic. To Ona jest tą, która musi ustąpić, zaczekać, a ta mała tyranka Lilka uczy się, że krzykiem i płaczem można osiągnąć wszystko.

Wiem, że muszę się z tym mocno kontrolować. Przede wszystkim, chciałabym, żeby relacje między Dziewczynami były zdrowe. Jeśli jedna będzie żyła w przekonaniu, że Jej się wszystko należy, bo jest młodsza, a druga w poczuciu niesprawiedliwości, to tu dobrych fundamentów dla siostrzanej miłości nie będzie... Nie chciałabym kiedyś pluć sobie w brodę, że może przeze mnie nie mają tak silnej więzi, jaką mogłyby mieć... Poza tym chcę żeby Lila też potrafiła ustąpić, zaczekać-a na razie w ogóle Ją tego nie uczę. Wręcz przeciwnie.
Kurczę, że też zawsze najciężej o ten złoty środek :(
Najprościej byłoby chyba nie ingerować, ale znając moje Dziewczyny, skutki mogłyby być tragiczne :)
Ciężko być mamą i nie zwariować!


Kiedy patrzę na to zdjęcie, nie mogę uwierzyć, jak bardzo Eliza zmieniła się przez ten rok! Bo to, że Lila się zmieniła, to oczywiste...

Z Babcią B.








27 komentarzy:

  1. Chyba każda przyszła matka ma postanowienia, które później biorą w łeb, bo jest się zmęczonym, sfrustrowanym i zwyczajnie chce się mieć święty spokój. Ja Cię podziwiam że dajesz radę przy dwójce dzieci!!! z czasem na pewno uda Ci się wdrożyć pewne zasady. Trzymam kciuki, żeby się udało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj, trzymaj-na pewno mi się to przyda! Początki z dwójką łatwe nie były, ale bardzo dużo pomocy miałam od męża-jest naprawdę wielki!

      Usuń
  2. Cudne zdjęcia, a co do Twoich planów :) Ja mam jeden: dziecko ma swoje łóżeczko do spania a mama swoje :-) Czy mi się uda? Podobno to najgorsze z postanowień do spełnienia zwłaszcza jak karmi się piersią :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale wykonalne:) Ja też miałam takie postanowienie wiesz kiedy wstawiłam łóżeczko do pokoju synka wszyscy pukali mi do głowy co Ty robisz jak takie małe dziecko do swojego pokoju do łóżeczka... a ja i tak swoje wiedziałam i zrobiłam po swojemu. Po prostu panicznie się bałam, że zrobię tej małej istotce krzywdę gdy zasnę snem głębokim po prostu nie mogłam spać kiedy on leżał koło mnie. I co teraz do senda dało się naprawdę się dało od urodzenia Młody nie przespał z nami nocy, gdy przyszło ząbkowanie czasem brała go, tuliłam ale nigdy nie spał. Teraz ma dwa lata i spi już w swoim normalnym dorosłym łóżku i nigdy nie przychodzi do nas dopiero rano na bajki.... Straszyli mnie że będzie miał mało miłości, że nie będzie okazywał uczuć głębszych. Guzik prawda całuje się przytula... Tak że wszystko zależy od nas i tego jak nauczymy dziecko:) Jeśli czujesz że chcesz spać z dzieckiem ok nie neguje tego ale jeśli czujesz że nie to też nic złego;)

      Usuń
    2. Zgadzam się. Oczywiście, że się da. Mam koleżanki, które wszystkie swoje postanowienia wcieliły w życie. Dużo zależy też od dziecka, sytuacji.. Nam z Elizą Jej problemy zdrowotne wiele utrudniły i rzutowały na wiele takich nawet przyziemnych spraw. Ale też uważam, że bliskość z dzieckiem to nie tylko karmienie piersią, spanie z nim- to że się kocha można okazać we wszystkim!

      Usuń
    3. A co do spania z dzieckiem przy karmieniu piersią, to ja ani jednej ani drugiej nie potrafiłam karmić na leżąco, więc i tak się musiałam podnosić i tak :)) Ale życzę żeby postanowienie się spełniło, bo jak widzisz można! I tego się trzymaj!

      Usuń
  3. Postanowienia są złe... Ja się nastawiałam strasznie na poród naturalny, na karmienie piersią... No i jak się człowiek nastawia na coś to nic z tego nie wychodzi.
    A co do ustępowania. Rodzeństwa nie mam, ale jak pamiętam to u znajomych było to samo - to starsze musiało ustępować młodszemu. No bo jak wytłumaczysz młodszemu, że teraz nie, że za chwilę? Ciężka sprawa, ale wierzę, że znajdziesz w końcu złoty środek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę ! Innego wyjścia nie ma... Poza tym Lila rośnie i w końcu przestanie mieć fory :) A co do postanowień to absolutna racja!

      Usuń
  4. Bardzo mądrze napisane. A dziewczyny strasznie podobne do siebie są na tych zdjęciach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że dopiero jak na te zdjęcia spojrzałam to faktycznie, bo na co dzień, to aż tak nie widzę tego podobieństwa :)

      Usuń
  5. Prawda, podobne córki do siebie bardzo! tez mam obawy, czy przy drugim dziecku nie zaniedbam pierwszego... i chyba z tego wzgledu wstrzymam się ze staraniami. Bardzo chcę byc dobrą matką, a nie chciałabym nic spieprzyć. Rozumiem Twoje obawy i rozterki! Między dziewczynkami była spora różnica wieku, mogłas starszej wszystko wytłumaczyć i rozumiała. Jesteś cudowną mamą dla swoich córek! Aby tak dalej!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kochana! Wiesz z jednej strony pewnie, że mogę Jej wszystko wytłumaczyć, powiedzieć i liczyć na to, że zrozumie, ale mimo wszystko to nadal dziecko, i to czego się boję, to to, że Ona niby rozumiejąc i przytakując, jednak w główce inaczej to sobie układa i odbiera :(
      Wiesz myślę, że jednak duża różnica wieku to więcej minusów mimo wszystko.

      Usuń
  6. Pieknie to napisalas i mimo,że mam tylko jedno dziecko i na razie nie planujemy wiecej to łza w oku sie zakręciła. Nie win sie kochana. Nie znam tych uczuc ale domyślam sie że ciezko sie tak ''rozdwajac''...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko, fakt. A im większa ta różnica wieku, tym chyba ciężej...

      Usuń
  7. Najlepsze są postanowienia przy pierwszym dziecku ;) bardzo rzadko się sprawdzają :) Mam o 4 lata młodszą siostrę i całe życie musiałam jej ustępować, opiekować się nią i zwracać na nią uwagę jak gdzieś poszłyśmy. A ona była taka niegrzeczna i ciągle coś wymuszała. Do dziś mam jakąś "traumę", że ona zawsze mogła więcej niż ja. I to moje najważniejsze postanowienie, że nie będę kazała zawsze Antkowi ustępować przy zabawie z Julem. Nic się Młodszemu nie stanie jak czasem będzie musiał odpuścić albo oddać Starszemu.
    Pozdrawiam was ciepło dziewczynki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobne doświadczenia ma mój mąż ze swoim 6lat młodszym bratem, i wiem, że do takiej sytuacji w życiu nie mogę dopuścić, a widzę, że co prawda bardzo powoli, ale zaczęłam zmierzać w tym kierunku... Pora z tej drogi szybko zawrócić. My też pozdrawiam z bardzo pochmurnego Szczecina.

      Usuń
  8. Marta na pewno nie powinnaś się obwiniać za to co było i na co już nie masz wpływu. Jestem przekonana, że gdyby Filip albo Jagoda ucinali sobie tylko drzemki, o których piszesz, starsze rodzeństwo byłoby pokrzywdzone. Na szczęście miałam to szczęście, że moi spali.

    Co do drugiej części tekstu, ustępowania - to musisz zrobić wszystko by tak nie postępować. Według mnie zgadza się wszystko co napisałaś. To bardzo trudne, ale nie niemożliwe, miałam tylko jakieś pojedyncze wpadki. Masz jednak rację - krzyku przy tym co nie miara, choć dzisiaj już jest lepiej bo Jagoda właściwie się nie buntuje, gdy musi oddać. Gorzej z Filipem wszedł w okres notorycznego BEKU. Płacze niemalże non stop :)

    Wspomnę jeszcze, że ja dużo spornych sytuacji miałam z rodzicami, którzy chcieli postępować w myśl zasady - ona/ on jest młodszy ustąp jej. Co ja się natłumaczyłam i na słuchałam, że kiedyś tak się robiło i było dobrze to moje. Nie zrezygnowałam jednak i dzisiaj wszyscy w myśl jednej zasady postępujemy - kto miał pierwszy ten się bawi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta zasada szalenie mi się podoba i chyba Ją wcielę u nas w życie bo jest najbardziej sprawiedliwa!
      A wiesz jak to jest z wyrzutami, niby każdy wie, że czasu już nie cofniemy, a one same nic nie zmienią, ale ciężko się ich tak zupełnie pozbyć...
      Czeka mnie sporo pracy nad Lilą, ale głównie nad sobą samą chyba...

      Usuń
  9. Czuję dokładnie tak samo, że duzo rzeczy dzieje się jakoś kosztem starszej, która do tego jest grzeczniejsza częsciej ustępuje i można ją do wielu rzeczy przekonać. No i ja oczywiście w skrajnych przypadkach to wykorzystuję majac potem mega wyrzuty sumienia.
    Od dwóch dni postanowiłam zdrobić coś dla starszaka i organizuję poprzedszkolne zajecia kreatywne dla swoich dzieci a znaczy to to, że tworzymy rózne dzielpła przy stoliku ze starszą ałodsza w tym czasie plącze nam się pod nogami, ale na niej się nie skupiam bo w sumie ma większośćd nia mnie tylko dla siebie. Od tego momentu moje wyrzuty sumienia jakby ciutkę zmalały, ale nie odeszły.
    Ja to strwierdzam, że cudem jest że te grzeczniejsze dzieci mamy te starsze, bo jakby było odwrotnie to jakby by szedł przykład z góry? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, świetny pomysł. Myślę, że te nasze starszaki, potrzebują takiego czasu TYLKO dla nich, choćby się waliło i paliło. A młodszym krzywda się wtedy nie dzieje. No niestety, wyrzuty towarzyszą mi cały czas, a po każdej takiej akcji, obiecuję sobie, że nigdy więcej... do następnego razu... Ale wiem, że Lila to będzie takie charakterne dziecko, więc tu się boję, że w ogóle nam się wymknie spod kontroli jeśli teraz Ją nauczę, że każdy Jej ustępuje. Czeka mnie więc sporo pracy...
      A wiesz, że ja mam inne refleksje. Bo czasami myślę, że wolałabym mieć pierwszego takiego Czorta, to drugie byłoby miłym zaskoczeniem, jak takie spokojne :)

      Usuń
  10. Chyba wszystkie matki tak mają z postanowieniami. Tymon miał być minimum rok karmiony piersią (był 9 miesięcy, z czego trzy to było karmienie mieszane, bo już nie chciałam i miałam mało pokarmu), żadnego smoczka, żadnej butelki, ja będę gotować. Buahahaha. Takiego ;)

    Przy Agnieszce obiecałam sobie coś innego niż Ty. Że nie będę zaniedbywać jej ze względu na Tymona. Bo Tymon to moje oczko w głowie, zresztą pisałam o tym wczoraj w nocy. I bałam się, ze nie będę umiała mu odmówić, a Mała na tym ucierpi.

    Wyszło pośrodku. Czasem mam wyrzuty sumienia, ze za mało czasu mam dla Tymona, czasem dla Agnieszki... teraz jestem na etapie uczenia Tymona, ze jak Agnieszka bawi się grzechotką, to się tej grzechotki nie zabiera. Czasu poświęcam mu sporo, ale ja mam tego farta, że Agnieszka jest mało absorbującym dzieckiem. Tzn. była tydzień temu. Teraz zaczyna się domagać coraz więcej uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po środku, czyli wyszło dobrze. Ja z kolei bałam się (i słusznie), że mając taką przerwę między dziećmi, zwariuję na punkcie malucha i trochę rzeczywiście tak jest...
      A postanowienia? Przy trzecim nie zrobię już żadnych :)

      Usuń
  11. Mnie udało się wdrożyć w życie:dziecko śpi w SWOIM łóżeczku,-chociaż tyle...Nie było lekko,bo w nocy dreptałam do jej pokoju 15 razy,ale udało się.
    PS.Śliczne dziewczynki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DZIĘKI! To i tak jest sukces! Gratuluję!

      Usuń
  12. Jako młodsze dziecko w rodzinie często słyszałam wypowiadane przez rodziców magiczne zdanie kierowane do mojego starszego brata: "Jesteś starszy, mądrzejszy, ustąp jej, daj, pozwól...". Mimo, że działało to na moją korzyść, uważałam, że nie jest to specjalnie sprawiedliwe.
    Przyznaję, że nie raz i nie dwa miałam ochotę rzucić tym absurdalnym argumentem w chwilach kłótni moich dzieci. Jednak nigdy jeszcze tej kwestii nie wypowiedziałam i mam nadzieję, że nie wypowiem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Taka to już chyba kolej rzeczy, że starsze rodzeństwo ustępuje młodszemu . I tak masz rację - nie jest to sprawiedliwe . Ale to starsze przecież mądrzejsze ...
    A i Mama to przecież tylko Człowiek . I swoje słabości mieć musi . No i kiedyś trzeba zregenerować siły ...
    Eliza to madra Dziewczynka . A Ty jesteś wspaniałą Mamą także nie zadręczaj się Kochana . Jestem święcie przekonana, że Eliza rozumie więcej niż nam się może wydawać . Przecież kochasz nad życie te swoje ślicznotki obie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. A może to własnie tak jest, że na początku starszy młodszemu ustępuje, a później role się odwracają? Mi się wydaje, że już takie dzielenie "po sprawiedliwości" powinno zacząć mieć miejsce, kiedy młodsze ma około 2 lat. Bo wtedy już potrafi świadomie wymuszać oraz być złośliwe. No i chyba jednak w dużej mierze, warto byłoby pozwolić dziewczynom, aby same się układały ze sobą. Ty jesteś super mamą, razem z mężem tworzycie im wspaniały dom, a to już solidna podstawa, aby ich relacje były w przyszłości dobre.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!