Mama2c

Mama2c

niedziela, 17 listopada 2013

Dla odmiany...

Muszę przyznać, że tatowa druga zmiana dała mi się porządnie we znaki. Poza tym jednym, całkiem przyzwoitym dniem, reszta to mniejsze lub większe katastrofy i odkrycie przeze mnie, że jednak to nie ja jestem największą marudą i frustratką w naszej rodzinie. Palmę pierwszeństwa oddałam Lilce, przekazałam w genach, wysysa to z mlekiem codziennie-jakąkolwiek drogą by nie zwyciężyła w tym konkursie-jest mistrzynią zawodzenia i utyskiwania na swój los. I to, że nie porozumiewa się w do końca zrozumiały sposób, w niczym Jej nie przeszkadza- i tak wszyscy wiemy, że Lila właśnie ma kryzys. Do tego wymuszanie rykiem to Jej drugie imię, a ja całkowicie świadoma wszelkich możliwych konsekwencji, ulegałam Jej od czasu do czasu, kiedy w kobiecie-matce, odzywała się kobieta-człowiek, która szeptała mi do ucha: "jak Ona nie przestanie wyć, to zaraz zwariujesz". No przecież nikt w tym domu nie chce, żebym zwariowała :)
No ale dziś nie o tym- następna druga zmiana między Świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem, więc od dziś nastawiam się już psychicznie, zacznę medytować może...
Dziś za to parę zdań o tym, jak ludzie prawie ze wsi, pojechali na spacer do miasta...

Jak wiecie mieszkamy na obrzeżach naszego miasta i dobrze nam z tym. Pomijając "drobne" niedogodności, w tym przede wszystkim odległość od centrum, od strefy rozrywki (kina, kawiarnie, kluby), od normalnych sklepów, gdzie można kupić coś więcej niż bułki i firanki prosto z wozu, jest całkiem fajnie i raczej nie chciałabym się już stamtąd wyprowadzić. To co oboje sobie cenimy przede wszystkim, to przestrzeń- miejsce do spacerów,  bez aut, spalin itd., spokój, ciszę... Do lasu możemy iść w kapciach, a jesienią grzyby zbieramy idąc główną alejką w tymże lesie :) Dzieci nie boimy się puścić na dwór, większość ludzi zna się tu przynajmniej z widzenia , co ma oczywiście swoje dobre, ale i złe strony :)

Prawda jednak jest taka, że jako byli mieszkańcy centrum miasta, czasami tęsknimy za jego zgiełkiem, tempem, tym czymś, czego brakuje na naszym spokojnym, niemal emeryckim osiedlu. No dobra- ja tęsknię, bo mąż ma to na co dzień w pracy, zresztą z Niego to już też prawie emeryt :)

11listopada uczciliśmy wizytą w parku. Niby nic nowego, bo czym różni się spacer po lesie, od tego po parku... A jednak...
Potrzebowałam takiej odmiany.
Fajnie tak popatrzeć na całe rodziny spacerujące alejkami.
Na świetnie ubrane kobiety, z figurami godnymi pozazdroszczenia...
Na psy każdej maści i rasy, biegające wokół nich.
Przypomnieć sobie, że są gdzieś miejsca, gdzie można wziąć kawę na wynos i dalej spacerować. 
Że dzieciaki mogą upiec sobie kiełbaskę na powietrzu za całe 4zł. Radość dziecka- bezcenna.

"Poparkowe" refleksje? A i owszem.
Częściej jeździć całą rodziną do parku.
Schudnąć wreszcie, żeby to mnie zazdroszczono figury :)
Przekonać w końcu męża do kupna psa- prędzej schudnę...
Poprosić Mikołaja o jakiś fajny kubek termiczny i robić sobie kawkę w domu na moje leśne spacery...
Mieć na spacerze co najmniej 4zł w kieszeni.














16 komentarzy:

  1. a wiesz że ja ostatnio też byłam w podobnym parku bo u parku brak i tak chodzę sobie po nim i myślę kurort Szczawnica nawet kaczki tam mają alejki plac zabaw i powietrze świeże choć u mnie też niczego sobie i opłaty klimatycznej nie muszę płacić.... Ale taki park ma swój urok mamusie tak jak mówisz odpicowane, wózkowa rewia mody ful wypas po prostu. Ale że można kiełbaskę usmażyć tego nie wiedziałam (widziałam) fajny bajer :) A Ty mamuśka fajnie wyglądasz nic bym nie zmieniała ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka piękna kobieta, a raczej siostra swoich córek nie powinna narzekać na swoją figurę. Trzeba uwierzyć w siebie, a jeśli naprawdę chcesz to zrobić dla siebie, zrób to po prostu. Nigdy dla nikogo innego, bo nigdy nie wyjdzie :D znam ten ból. Jesteś wyjątkowa i wspaniała! Pięknie prezentujesz się w tym płaszczyku. Nie powstydzić się z Tobą przechadzać po parku, ba i po Paryżu w samej Francji :D

    Zmiany mężowskie? Masakra jakaś. Mój małżonek od ośmiu lat pracował w systemie czterobrygadowym: 4 dni na rano, 1 dzień wolny, 4 dni na popołudnie, 1 dzień wolny, 4 nocki, 2 dni wolne :( Popołudniówki lubiłam zawsze dwie pierwsze. Mogłam na spokojnie poprasować, zabra dzieci tam gdzie niekoniecznie chciał przechadzać się ze mną. Najgorsze nocki. Nienawidzę spać sama, a do tego po tych nockach zły z muchami w nosie chodził z niewyspania :( Gorsze chyba jeszcze, że życie domowe kręciło się wokół zmian. Raz obiad o 11:30, a raz o 15:00. Tata dzisiaj na rano w pracy, tata dzisiaj na popo, tata dzisiaj na noc - w odpowiedzi na pytania Córeczki. No i świątek, piątek czy niedziela jak wypadło to w pracy! Nawet w wigilię :( Smutne to . Przepraszam za taki "komenciorz", chciałam po prostu podzielić się swoją frustracją:* A Lilkę mocno całujemy

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też lubię mieszkać z dala od tego całego "wielkiego świata" . Ale od czasu do czasu lubię też wkroczyć w ten wielkomiejski zgiełk . Tak dla odmiany.
    A Wy na tym spacerze wyglądacie super . Wszyscy ;-) Ślicznie Ci w tym płaszczyku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę że był fajny rodzinny spacerek:) Ja mieszkam blisko bardzo ładnego parku, gdzie są piękne alejki, fontanna, plac zabaw i nawet kaczki:). Jednak codziennie spacery tymi samymi alejkami mogą się znudzić, więc zazdroszczę Ci tego lasu, świeżego powietrza i spokoju.
    Nie wiem z czego ty się chcesz odchudzać mając taką zgrabną figurę! Pięknie wyglądasz i płaszczyk masz rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię spacery odzinne
    lubię te wspólne wypady

    nominowałam Cię do zabawy:
    http://moje-szczescia-trzy.blogspot.com/2013/11/versatile-blogger-award.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Martuś, lepiej jednak się skup na psie, niż na odchudzaniu. Ja Tobie już figury zazdroszczę :) Super fotki!

    OdpowiedzUsuń
  7. A z czego Ty chcesz chudnąć? wyglądasz super. A kolor płaszczyka- rewelacyjny!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też mieszkam na obrzeżach dużego miasta. Ma to swoje plusy i minusy, ale z biegiem czasu coraz bardziej doceniam właśnie to miejsce.
    Super rodzinka
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No nie marudź tak na tę swoją figurę - boska jest :) U mnie to serio masakra, ale Twoja na prawdę cudnie wygląda.
    Spacerów bardzo mi brakuje, tylko z małżem możemy się gdzieś wybrać, a odkąd B. zaczął robić doktorat to z czasem coraz gorzej (praca i doktorat jednocześnie to zło).

    OdpowiedzUsuń
  10. Ślicznie wygladacie- to prawda ze czasem taka odmiana jest dobra. Ja uwielbiam las, daje mi poczucie takiej wolnosci oderwania od wszystkiego ale park tez jest cudownym miejscem i okazja do spotkania mnostwa tak roznych od siebie ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz znakomitą figurę !!!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam to samo, mieszkam pod miastem i dobrze mi tu, ale jak już wyruszymy tak jak Wy w wielki świat popatrzeć jak to ludzie spaceruja elegancko po parku, piją właśnie kawkę na wynos i mają wszystkie atrakcje w zasięgu ręki to mam ukłucie żalu, że to zostawiliśmy, że może byłoby lepiej zostać w mieście, dać dzieciom mnóstwo atrakcji, zajęć dodatkowych itp.
    No, ale jak już wrócę u siebie i pomyśle, że coś za coś, że tu mamy wiecej przestrzeni, że nie ma gonitwy to odzyskuję spokój.
    Pola ma taką samą czapkę jak Lilcia, oczywiście w spadku po starszej siostrze :)
    Wyglądasz super!

    OdpowiedzUsuń
  13. kochana niezla z Ciebie laska i do tego super ubrana :) zabieram sie juz caly tydzien zeby maila napisac...ehhhh co za zycie

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi brakuje zgiełku miasta tylko do momentu gdy pomyślę o spacerze z dzieckiem po Gdyńskim Grabówku :) Szaro, buro, bloki. Jednak wolę Rawę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A wiesz, ja tęsknię na odwrót. Przeniosłam się z mojej wioseczki do Wrocławia. Mieszkam teraz w centrum i mam wszystko pod nosem: centra, sklepy, kina, kawiarnie, teatry i parki. Jednak często tęsknie za możliwością wyjścia wieczorem na podwórko, "klapnięcia" sobie na ławce w ciepły letni wieczór, patrzenia w gwiazdy i złapania oddechu po całym dniu. Wiem, że kiedyś wrócę na wieś, a przynajjmniej mam taką nadzieję.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!