Mama2c

Mama2c

piątek, 22 listopada 2013

Ku pamięci-jaka jesteś roczna Lilciu...

Czas już nie biegnie, on po prostu zasuwa... Dzień za dniem, tydzień za tygodniem i nawet ten znienawidzony listopad jakoś tak szybko w tym roku mija... Ani się obejrzę, a Lila skończy zaraz 13 miesięcy, a ja matka gapa nie "uwiecznię" Jej tu, jako Roczniaka...

No to zaczynamy :)

Cóż mogę napisać- nadal jest słodka i urocza, momentami wręcz do zacałowania i schrupania, ale... Coraz częściej pokazuje niestety różki. Do tego, nie wiem, czy to standard u roczniaków, bo przecież mówi się niby o buncie dwulatka, ale Lilka wyraźnie nam się "popsuła". Na każde "nie" czegokolwiek by ono nie dotyczyło, reaguje histerią, a ta przejawia się na milion różnych sposobów- od płaczu, po zawodzenie, tupanie, no i to co kocham najbardziej-rzucanie się na podłogę! Co ciekawe nie są to jakieś krótkie akcje- jak Jej na czymś szczególnie zależy, potrafi wyć i leżeć naprawdę długo.
Szybko się irytuje, i wtedy rzuca tym co ma w ręku, albo pod ręką... I wtedy to już naprawdę różne rzeczy "latają". To akurat tępię u Niej bardzo, ale na razie z marnym skutkiem.Momentami to taka mała wybuchowa furiatka z Niej... Nawet tatuś, który jest w Niej po uszy zakochany, ostatnio stwierdził: "Ale Eliza to taka nie była"... Bo Eliza pod tym względem to był anioł, przy tym małym Czorcie!
Kiedy już jest w miarę spokojna, biorę Ją na ręce, przytulam i tłumaczę z nadzieją, że kiedyś coś tam do Niej dotrze... Na szczęście jeszcze ani razu ta Jej histeria nie wyprowadziła mnie samej z równowagi, nie wiem w zasadzie dlaczego, skoro ze mnie taki nerwus :) Owszem, irytujące jest, kiedy chodzi i zawodzi, jakby śpiewała gorzkie żale, ale póki co jeszcze nie miałam ochoty wystawić Jej na balkon, albo oddać Babci na wychowanie... Co prawda obawiam się, że z czasem, kiedy histeria będzie rosła w siłę, mój spokój i opanowanie proporcjonalnie zaczną maleć, no ale to zobaczymy...
Jedyne co mnie stresuje, ale to w obawie o Jej zdrowie, to te akcje z rzucaniem się na podłogę. Zdaje sobie sprawę, że pewnie nie zawsze uda mi się być obok, żeby Ją w porę przytrzymać, albo złapać...

No a co poza histeriami i irytacją?
Mam absolutnie cudowne i wspaniałe Dziecko :) Serio :)
Rozumie już wszystko co do Niej mówimy. Ale tradycyjnie jak każde chyba Dziecko, wykonuje tylko te polecenia, które są dla Niej wygodne! Po siostrze nie odziedziczyła genu bałaganiarstwa i ochoczo ze mną sprząta. Uwielbiam sprzątać papierki z podłogi i wrzucać je do śmieci. Niestety to prawdziwa służbistka i jak już zaczniemy sprzątać te papierki z podłogi, to wtedy wszystko co się na niej znajduje leci do śmieci-ostatnio Jej spodnie i mój telefon...

Nadal jesteśmy na etapie "trzepania" szuflad, z tym, że chwilowo w odstawkę poszła szuflada taty z gaciami i skarpetkami, a prawdziwą furorę robi ta kuchenna, no a tam już skarbów nie brakuje... I pomysłów na nowe zastosowanie choćby pokrywek nie brakuje... I niekoniecznie jest wtedy w domu cicho i przyjemnie. Nie wiem, czy te Dzieci mają coś ze słuchem? Ja po 5mintach, słuchania dźwięku uderzanych o siebie pokrywek, mam dość, a Lila wygląda jakby się dopiero rozkręcała...
Absolutnym szufladowym faworytem pozostaje szuflada, w której trzymam Lilki rzeczy na lato... Codziennie, przynajmniej 5razy wyjmuje wszystkie zgromadzone w niej rzeczy i po kolei zarzuca na ramiona, głowę i przychodzi się pokazać. W ogóle to straszna z Niej strojnisia, bo wpada na przykład w ryk, kiedy chcę zdjąć Jej sukienkę... Lubi także przymierzać czapki Elizy-wyjmuje je z szafy na korytarzu i przynosi razem z moimi szalikami do jadalni. Ubieramy Ją wtedy z Elizką i mówimy, żeby poszła zobaczyć do lustra jak wygląda- idzie, ogląda się, zaczyna się śmiać, a potem ze złością uderza rękami w lustro. Nie wiem o co Jej wtedy chodzi.

Lila to dziecko aż nadto muzykalne. W jadalni, gdzie toczy się całe nasze domowe życie, leży mój laptop, na którym puszczam Dziewczynkom muzykę. I teraz codziennie po wstaniu Lila staje przy laptopie-rączka w górę, nóżki lekko ugięte w kolankach, pupa wypięta w tył i zaczyna tańczyć, co jest dla matki sygnałem, że trzeba muzę puścić... I w zasadzie dla Lilki mogłaby lecieć non stop, dla mnie- niekoniecznie. Jeśli narzekałam, że Bałkanicę muszę puszczać po 10razy dziennie, to stwierdzam, że w porównaniu do tego co się teraz u nas dzieje, to jednak była muzyka dla moich uszu... Bo teraz moje Panie, u nas króluje disco polo. To znaczy, tak sądzę... I w dodatku, to ja, ja to sprowadziłam na nasze "salony". Kiedyś, kiedy Eliza po raz kolejny chciała Bałkanicę, powiedziałam, żeby włączyła coś innego. Jak mniemam kliknęła, coś, co było następne w kolejce, no i teraz mam... Pewnie nie znacie, ale gdybyście były ciekawe, czym mnie teraz "katują" od rana te moje dwie Panny to przesłuchajcie:
Mateusz Mijal: Niech się ludzie śmieją...
Sam tytuł już jest mega ambitny, a potem jest już tylko lepiej :)

Co ciekawe Lila wpada w taką euforię, kiedy Eliza to puszcza, że aż fajnie popatrzeć na tą szczerą dziecięcą radość... W dodatku, już ze 3razy, w oczekiwaniu, aż w końcu pan Mateusz zacznie śpiewać, zrobiła kupę, co odebraliśmy z mężem, jako dowód na to, że Lilce nerwy i zwieracze przy tej muzie puszczają.

Nadal jest naszą małą przylepą. Chętnie sama się przytula, lubi być brana na ręce i wtedy też się tak słodko wtula-uwielbiam to. Jako mama nadal jestem numerem jeden w hierarchii, ale więź z tatą też jest coraz silniejsza. Bardzo często w ciągu dnia Lila idzie pod balkon i powtarza "tata,tata", podobnie pod drzwiami wejściowymi.

A co do samej mowy, to nic się na razie nie zmienia: "mama", "tata", "baba", "brum,brum", "kwa-kwa", "hau-hau" Przy czym Lilka nadal nie widzi różnicy między psem a kotem, i jedno i drugie jest "hau". Ale jak coś chce (albo nie chce), to wszystko potrafi na migi powiedzieć :) Ostatnio hitem jest przynoszenie kartki i stukanie w nią paluszkami-znaczy Piccasso chce malować! No i trzeba przyznać- chętnie to robi, ale jako Dziecko z robakami w tyłku, nie ma mowy, żeby usiadła i malowała, Ona chce chodzić i malować! Średnio Jej na to pozwalamy, bo najczęściej po chwili zapomina do czego służy kredka i robi sobie z niej gryzak... Idą nam właśnie wszystkie czwórki, jedna prawie cała jest już wyrżnięta... I o dziwo jakoś bezboleśnie to wszystko się odbywa. Obym się nie pochwaliła w złą godzinę.

Ubranka nosi na 80, bo mimo, że body na 74 nadal zapinają się na dole bez problemu, to rękawki ma wtedy 3/4. Spodenki na 74 są już za krótkie. Nie wiem ile waży i mierzy- w najbliższy wtorek szczepienie, wtedy pewnie się dowiemy. I już trochę słabo mi się robi, na myśl o kłuciu podrośniętej Lilki... Bo o ile jako niemowlak szczególnych problemów nie robiła, o tyle obawiam się, że jako Roczniak da tam po prostu czadu...

Po raz kolejny nie mogę uwierzyć, że to piszę, ale z jedzeniem mamy ostatnio całkiem fajny czas, mimo wychodzących zębów. Jakoś bez entuzjazmu je tylko wieczorny Sinlac, ale wczoraj próbowaliśmy dać Jej kaszkę mleczno-ryżową kakaową, no i widząc ten "entuzjazm", już wiem, że to na pewno nie będzie kulinarny hit... Mało tego, miała taką minę, jakby chciała powiedzieć, że gdyby nie Jej dobre wychowanie, to by powiedziała, co myśli o smaku tej kaszki...
Hitem za to jest jogurt naturalny, którego Lila potrafi zjeść każdą ilość. Ma to po mnie, bo ja też uwielbiam. Ostatnio nawet nasz francuski piesek zaczął jeść na śniadanie bułkę z masłem, oczywiście nie dużo, bo góra pół tej bułki, no ale zawsze to coś... W porównaniu do Starszej Siostry, która pierwszą kanapką zhańbiła się mając ciut ponad 2lata, to i tak sukces...

Spanie... No ten temat wyczerpałam w poprzednim poście. Raz dziennie, przeważnie góra pół godziny... Koszmar każdej matki. Eliza też po skończeniu roczku spała już tylko raz, ale po 2-3godziny. Jest różnica...

Póki co Lila to mały wandal. Nie tylko obrywa tapety i zrywa plakaty w pokoju Elizy, ale wspina się wszędzie, gdzie tylko można. Dzisiaj na przykład zadzierała nogę na lodówkę... Ostatnio cały czas próbuje nas szczypać (bo gryźć to już dawno, ale zwalaliśmy to na zęby i taka pewnie jest przyczyna), ciągnąć za włosy, a Elizę spycha z łóżka, kiedy Ta siedzi tam, gdzie Ona chce usiąść... Oj czuję, że będzie "ciekawie" jak Lilka tylko trochę podrośnie.

Niby zostawanie z Babcią trochę się poprawiło, ale i tak podobno chodzi i w kółko powtarza "mama". Mam nadzieję, że Jej w końcu przejdzie. Pod tym względem jest zupełnie inna niż Eliza, bo Ona od niemowlaka zostawała z moją mamą i nigdy nie było z tym żadnych problemów. Lilka za to już na widok Babci, przychodzi do mnie na ręce, jakby bała się, że znowu będzie musiała z Nią zostać...


Mama znowu schowała przede mną smoka... No nic, zadowolę się zabawkowym...




Jak to działa? I jak to można popsuć?



Tam poszedł mój tata...

O, i tam też widziałam tatę...


32 komentarze:

  1. Motyw z kupą...epicki. Hahahaha :D uwielbiam Was

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie Kochana! A kupa- samo życie :)

      Usuń
  2. jest przesłodka! musicie mieć w domu wesoło z takim małym wandalkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wesoło też bywa :) Najczęściej trochę zatrważająco :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. oj, ma na twarzy napisane ''jestem agentka'':) cudna:**

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam serdecznie,
    Chciałabym przedstawić dwie facebookowe zabawy. Mam nadzieję, że nagrody przypadną komuś do gustu i zechce się przyłączyć :) Ponieważ już niedługo święta, w jednej z tych zabaw do wygrania są książeczki dla dzieci o tematyce świątecznej. Wygrywają aż trzy osoby! W drugiej rozdawajce również wygrywają trzy osoby, za to nagrodami będzie wspaniała pamiątka w formie zdjęć w krysztale! Z całą pewnością warto wziąć udział. Zasady są niezwykle proste i w bardzo łatwy sposób można zdobyć fajne nagrody :)

    A jeśli macie w domku jakąś małą księżniczkę to na Babylandii i dla niej znajdzie się ciekawa zabawa z pięknymi nagrodami :)

    Nie chce nadużywać gościnności i nie będę wklejała tutaj linków. Jeżeli ktoś jest zainteresowany to serdecznie zapraszam na mój profil, tam znajdują się blogi "Książeczki synka i córeczki" oraz "Babylandia". Banerki znajdują się na paskach bocznych. Klikając w nie traficie na te rozdawajki :)

    Od razu chcialabym bardzo przeprosić za tą autopromocję. Wiem, że wiele osób ma czegoś takiego po dziurki w nosie, jeszcze więcej z pewnością uważa to za brak wychowania czy też szacunku. Ja z całą pewnością mam w zamierze jedynie poinformowanie choć grupki ludzi o tych zabawach. Wiele takich osób dziękuję mi za informacje, ponieważ inaczej nie mieliby o niej pojęcia. Mam nadzieję, że w tym przypadku będzie tak samo :) W razie czego proszę usunąć to zaproszenie...
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za informację, jak tylko znajdę chwilkę zajrzę do Was! Pozdrawiamy

      Usuń
  5. No ja motywem z kupą też się uśmiałam w głos aż mój mąż pytał co mi :)
    A jak będę chciała opisać Polę to zrobię u Was kopiuj a u nas wklej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Ty mnie rozumiesz co ja z tym harpaganem przechodzę!

      Usuń
    2. No ba! :) to co mnie osobiście najbardziej osłabia to nieprzewidywalność nastrojów.

      Usuń
    3. O, to rzeczywiście utrudnia życie... Ja póki co scenariusz znam-wstaje radosna i w ogóle happy, potem jest ok, jak dostaje to co chce, a jazda się zaczyna jak Ona coś chce, a ja nie wiem co, albo wiem co, ale nie mogę Jej tego dać :) No i ostatnio przed spaniem w dzień-histerie jakich mało!

      Usuń
  6. boska jest właśnie weszłam w piosenki tego pana i słucham w tym momencie z ciekawości co tak pobudza kupowo Małą może będę puszczać Przemkowi jak będzie miało taką samą pobudzająco moc:D wtedy od razu na nocnik i po problemie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w ogóle nie ma problemów z kupą, bo aż za często bym powiedziała, że są nawet, dlatego muszę odkryć coś na zatwardzenie tematu :)

      Usuń
  7. Bunt dwulatka to ściema. Jest bunt roczniaka, który trwa nieprzerwanie do... powiem, jak się skończy. U nas jest 22 miesiące i nadal końca nie widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, no tak właśnie czułam, że to się już zaczęło :) Daj znać, zacznę dni skreślać!

      Usuń
  8. Widzę parę elementów wspólnych; te przebieranki, opróżnianie szuflad, miłość do muzyki. Kiedy Mi się zdenerwuje, spokojnie pytam ją "MIA! Co chcesz?" Zawsze skutkuje, Mi milknie, zastanawia się, mówi. Jeśli wymyśli coś, czego mieć nie może, szybko odwracam jej uwagę (tylko musi być ciekawie i wciągająco). Co do lustra, to może bije, bo nie chce żeby ta dziewczynka się z niej śmiała? Jejku ale L. jest wielka w porównaniu z Mi, My na 68 jesteśmy z ubrankami, a w bodziaki na tej zasadzie co Wy w 74, to my w 56 się mieścimy ;P a Mi zjada wszystko w ilościach zatrważających. Co do snu, to my nie mamy i nie mieliśmy (oprócz samiuśkiego początku) drzemek w ciągu dnia i dobrze nam z tym. Ja tam się cieszę, że Mi w dzień nie śpi, ale za to "rano" budzi mi się późno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ja też Lilę pytam, ale mam wrażenie, że w większości przypadków Ona sama dokładnie nie wie czego chce... Z tym odwracaniem uwagi stosuję przy histerii, zazwyczaj działa... A MI myślę, że po prostu będzie drobna i tyle, grunt, że zdrowa i energiczna, a tego Jej odmówić nie można, no i tempo w jakim się rozwija-szacun!
      Lila wkurza mnie z tą krótką drzemką, ale o 20mam Ją już z głowy i chwała Jej za to :)

      Usuń
  9. kupa przy muzyce - hit :))) a swoją drogą Lila się zmieniła, tak jakby wydoroślała na zdjęciach - super. w ogóle Twoj post z rana jakoś tak dobrze mi zrobił - od razu więcej energii i chęć do zajęcia się dzieckiem jest - dzięki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się cieszymy-bardzo!
      A wiesz, że dużo osób to mówi, że wydoroślała. Ja tego nie widzę, bo jestem z Nią cały czas, ale lepiej, żeby się tak nie zmieniała, bo się chcę jeszcze trochę pocieszyć maluszkiem :)

      Usuń
  10. U nas jest to samo i to od pól roku....szuflady!!!!I tak samo-wywalała non stop letnie ciuchy z szuflad aż w końcu tak wypchałam, że nie da się otworzyć:P Wkuchni wszystko powiązane od kiedy znalazłam ją z żelatyną, solą i sodą na kuchennej podłodze... I tak zastanawiam się kiedy ten etap się w końcu skończy:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Cię nie pocieszę, ale u Elizy trwało to na pewno do 2lat, o ile nie ciut dłużej. Pamiętam do dzisiaj jak mi wszystko co rano wywalała :) No a potem szła do szafek i mimo, że mieliśmy wtedy zabezpieczenia, Ona miała taką siłę, że i tak otwierała... Tyle ile Ona mi mąki i cukru wysypała, to szok po prostu :) Potem przerzuciłam je do góry, ale czasami się zapominałam i na stare miejsce odkładałam, co Elizka zawsze wykorzystywała! Także, cierpliwości :)

      Usuń
  11. Ale księżniczka! Córeczka tatusia, ech też by nam się przydała do kompletu ;) A że rozrabia, cóż... W takich chwilach pocieszam się, że przynajmniej dziecko zdrowe i się rozwija :)
    Dużo mówi skubana, nasze drugie dziecko mowę bojkotuje uparcie i "tata" usłyszeliśmy niedawno, o innych rzeczach nie wspominając. "Mama" oznacza wszystko, ode mnie po "zrób to, ale już!" :P
    A starsza ile ma lat, tak z ciekawości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Wami, no u nas jakiś chłopczyk też by się mógł w końcu pojawić, tak dla odmiany :)
      Z tą mową to jest bardzo różnie, pisałam chyba u Mii o mojej koleżance, której Córka zaczęła mówić w wieku 3lat ale buzia Jej się NIGDY nie zamyka :)
      O, widzisz, u nas "mama" też bywa bardzo dyktatorskie, czasami jak na mnie ryknie, to mam ochotę iść do kąta :)
      Eliza ma teraz 7lat skończone.
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. sto lat dla coreczki! niech rosnie duza i zdrowa,bo sliczna juz jest. i tyle potrafi! panna z charakterem!:-)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczynki rzeczywiście szybciej się rozwijają. Mój Tomek zaczął chodzić dopiero, gdy miał 13 i pół miesiąca, a Twoja juz wygląda, jakby biegała po mieszkaniu. Podobnie z rozumieniem - wiele rzeczy Lilci wychodzi to lepiej. Tomek dopiero około 15-tego miesiąca zaczął rozumieć i reagować na nasze zapytania i prośby, by np. coś przynieść. Teraz już jest bardzo dobrze, ale ma już 17 miesięcy. Czy myślisz, że Lilcia też lepiej się rozwija przy siostrze? Starsze rodzeństwo ma wpływ na Maluszki? Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oczywiście wszystkiego dobrego dla Lilci i dla Ciebie:)

      Usuń
    2. Kamilko, dzieci mają czas na rozpoczęcie chodzenia do 18miesiąca, więc to rozpiętość czasowa jest tu spora. Moje obie Dziewczynki zaczęły same biegać sporo przed roczkiem, ale to akurat myślę, że o niczym nie świadczy. Jest taka teoria, że dzieci, które mają starsze rodzeństwo rozwijają się szybciej, ale na razie tego potwierdzić w sumie nie bardzo mogę, bo Lila osiąga te same postępy w tym samym czasie co Eliza, a Eliza jest naszą pierworodną Córcią :) Jedyne co zauważyłam, to to, że na przykład bardzo chce naśladować Elizę z malowaniem-domaga się kartki i kredek i coś tam próbuje "tworzyć" :) Eliza w Jej wieku tym się kompletnie jeszcze nie interesowała, więc to chyba pierwsza korzyść z posiadania starszej siostry :)
      Już niedługo sama będziesz mogła obserwować na Waszym przykładzie :)
      Ja może z czasem też zauważę coś nowego, bo tak myślę, że może im będą starsze, tym Lila bardziej będzie się uczyć od siostry.Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  14. Widzę, że nasze roczniaki dają nam nieźle popalić:) o atakach złości i humorach Kubusia pisałam u siebie, a jak czytam o Lilce, to mam wrażenie, że jakimś dziwnym trafem dzieci nam się zmówiły:) chyba nowy trend- bunt roczniaka;)
    U nas ubranka też na 80. Pani doktor niby powiedziała, że Kuba jak na swój wiek jest wysoki, ale siatki centylowe wskazują zupełnie coś innego- że jest niższy niż rówieśnicy..
    Co do drzemki, to u nas jakiś miesiąc temu też był problem. O ile przedpołudniowa była zawsze i bez problemu, o tyle z popołudniową już było gorzej. Teraz mamy z reguły tylko jedną- wszystko zależy od tego o której Kuba wstanie rano.

    OdpowiedzUsuń
  15. Lila taka słodka na zdjęciach, na pewno aż tak nie rozrabia:). U nas Wiki najbardziej pokazuje rogi przy mamie, potrafi nawet podskakiwać w miejscu mimo iż jeszcze nie chodzi. Jednak jak tata jest w domu to już nie ma tylu histerii.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ależ ona jest urocza!
    A ja własnie od wczoraj nadrabiam blogowe zaległości z całego tygodnia...wszędzie już byłam, a u Ciebie, to się chyba na kolejny tydzień zatrzymam, tyle mam do doczytania :-o

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!