Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 25 listopada 2013

Stracić WSZYSTKO...

Dziewczyny-wpis o sukienkach na pewno będzie, bo tak sobie myślę, że strasznie śmieszna ta moja Mała Córcia jest :) Oczywiście dochodzę do takich wzniosłych wniosków, kiedy ryk już ucichnie, a ja zdążę ostygnąć :)

Tablet i dzieci...
No cóż, ja też pierwszy kontakt z komputerem miałam w wieku lat nastu... To znaczy pierwszy komputer mieliśmy w domu, kiedy byłam w liceum, bo komputery widywałam i sporadycznie obsługiwałam już trochę wcześniej :)... I choć brzmi to jak wyznanie z epoki kamienia łupanego, to chyba wcale mi tak źle nie było z tego powodu, a na urodzinach u kuzynostwa, czy imieninach u wujostwa wspaniale się bawiłam bez komputera/laptopa/tableta...i mimo wszystko chciałabym, żeby moje Córki też tak potrafiły. Także tyle mojej odpowiedzi w temacie zdjęć :)

A dziś? Dziś od rana mam strasznie posępny nastrój, mimo, że świeci od dawna nie widziane u nas słońce... Jak na złość chyba!
Wczoraj, przed wyjazdem, Marcin pokazał mi na komórce nagłówek o wypadku na jednej z ulic Szczecina. Kierowca uderzył w słup przy przejściu dla pieszych, ten z kolei przewrócił się na oczekujących na przejście, w wyniku czego zmarła 5letnia Dziewczynka, a Jej tata trafił z ciężkimi obrażeniami nóg do szpitala...
Nie dość, że sam w sobie wypadek jest tragiczny, to okazuje się, że cała sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna, bo ten pan i Jego Córeczka, to ludzie, których bardzo dobrze znała nasza sąsiadka-pani Ela. Córka pani Eli ma męża. Ten mąż miał siostrę, która zmarła mając 30lat. Zostawiła męża i osierociła 8miesięczne wtedy Dziecko... I właśnie to Dziecko i ten mąż ulegli temu strasznemu wypadkowi... Jak to pani Ela skomentowała: "Julka poszła do mamusi".
Nie mogę przestać o tym myśleć. Przede wszystkim o cierpieniu tego mężczyzny-najpierw żona, a teraz jedyna Córka-sens Jego życia :((
Kiedy umarła żona, musiał się pozbierać, bo było Dziecko, mała Dziewczynka, której z dnia na dzień musiał zastąpić mamę... A teraz? Wiem, że pewnie grzeszę, ale ja nie miałabym już po co żyć... Nie potrafię i nie chcę sobie tego wyobrażać. Tyle cierpienia... Jak wrócić po czymś takim do normalności, gdzie szukać sensu, żeby wstać rano z łóżka, pracować, żyć? Gdzie?!
Takie chwile są jak kubeł zimnej wody. Jacy jesteśmy mali w tym wszystkim... Jakie to prawdziwe, że nie znasz dnia ani godziny, że dziś jesteś, a jutro Cię nie ma... Pędzimy gdzieś, irytujemy się, wciąż chcemy więcej...a mamy przecież wszystko-pełną rodzinę, zdrowie...
I wiem, że pewnie już jutro znów mnie mąż wkurzy, dzieci zirytują, ale dziś... Dziś mam ochotę Ich wyściskać, żeby wiedzieli, jak bardzo są dla mnie ważni, jak się cieszę, że są, że my jesteśmy... Razem. Ze wszystkimi naszymi wadami, niedociągnięciami, ale we dwoje, z naszymi dziećmi...

Marcin był rano na pogrzebie ojca swojego dobrego kolegi, więc dzień podwójnie przykry.

26 komentarzy:

  1. dokładnie nie znamy dnia ani godziny czasem nie doceniamy tego co mamy takie to życie do du..y czasem jest nie wiem skąd ludzie biorą siły żeby podnieść się w takich sytuacjach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam takich, którzy potrafią te siły znaleźć-ja bym chyba nie dała rady.

      Usuń
  2. To straszne, ja nie wiem co bym zrobiła ze sobą. Nie miałabym po co żyć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :( Coś potwornego, aż się wierzyć się nie chce, że tyle nieszczęścia spada na jednego człowieka.

      Usuń
  3. Aż mi łzy poleciały....smutne, przykre i NIESPRAWIEDLIWE!!! dla mnie to jest największą zagadką i największą niesprawiedliwością tego świata- że tragicznie giną małe dzieci i ich rodzice.
    My wczoraj też z mężem rozmawialiśmy i mój mąż mówi apropos jakiegoś tematu "ja mam inne problemy". A ja mu mówię- ale jakie masz problemy??? Jesteśmy razem, mamy cudowne zdrowe dziecko, mamy dach nad głową i jesteśmy zdrowi. Czego chcieć więcej? Kasy, kolejnej pary butów, torebki, zabawki dla dziecka? Gonimy za pracą, za kasą, a nie doceniamy tego, co mamy i co jest najważniejsze, a co możemy stracić w każdej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w pelni, sama takie rozmowy od czasu do czasu przeprowadzam z moim mężem, który goni za kasą zapominajac że ważne jest TU i TERAZ.

      Usuń
    2. My też to przerabialiśmy, z tym że tatuś Mi to typowy materialista.

      Usuń
    3. Myślę, że w tych czasach łatwo wpaść w tą pułapkę gonitwy za kasą, coraz większą i większą... I tylko czasem takie sytuacje przypominają, że ta kasa może w ułamku sekundy nie być nic warta.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyliłam konta.
      Jezu... naprawdę nie wiem co powiedzieć... Czasami nic nie można powiedzieć. Bo brak słów. Jest cholernie przykro. Po prostu.

      Usuń
    2. Masz rację Noelka, brak słów.

      Usuń
  5. Szczerze... też bym chyba stwierdziła, że nie mam po co żyć :/

    OdpowiedzUsuń
  6. misja-fajna-mama niezalogowana25 listopada 2013 17:02

    Bardzo smutne :( końcówka notki bardzo prawdziwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dawno nie słyszałam tak smutne historii.

      Usuń
  7. W tej sytuacji faktycznie albo popełnić samobójstwo, albo jeśli się nie ma odwagi to popaść w alkoholizm. Niewyobrażalne, jestem silna psychicznie, ale poradzić sobie z taką stratą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja sobie tego wyobrazić nie mogę, i nie chcę, bo ilekroć zaczynam o tym myśleć, to pogrążam się w takim dołku... Coś potwornego.

      Usuń
  8. Straszne...
    Ja tez czesto wsciekam sie i narzekam na malzonka i Potworki, a potem dostaje taka wiadomosc, ktora mna troche "potrzasnie"... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek sobie uświadamia, że i on może nagle stracić wszystko :(

      Usuń
  9. straszne! jestem w szoku!!! biedny czlowiek,az sie plakac chce....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż bardzo nie chcę, to myślę o Nim prawie cały czas...

      Usuń
  10. Czasami tak sobie myślę, że niektórzy ludzie mają tak bardzo pod górkę. Podzielam Twój wpis, nie wyobrażam sobie jak taki człowiek ma sobie poradzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są sytuacje, gdzie naprawdę życie nie ma już sensu, i według mnie to jest właśnie taka sytuacja, jakkolwiek strasznie to zabrzmi.

      Usuń
  11. Zawsze myślałam, że najgorsze, co moze człowieka spotkać, to przeżyć własne dziecko. Ale to, być przy śmierci swojego dziecka... Nie wyobrażam sobie życia później...

    OdpowiedzUsuń
  12. Dreszcze mi przeszły podczas czytania i łzy w oczach stanęły. Zawsze mną wstrząsają takie historie. Nie chcę i nie próbuję się nawet stawiać w podobnej sytuacji. Ale tak samo, jak Ty, kiedy słyszę o takich zdarzeniach, przypominam sobie, że zbyt rzadko doceniam to, co mam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!