Mama2c

Mama2c

wtorek, 26 listopada 2013

Szczepienie, ząbkowanie i inne katastrofy...

Dzisiaj, po pół rocznej przerwie (to lubię!), zawitaliśmy z powrotem w naszej przychodni, na kolejne szczepienie. Mimo moich obaw, że roczna Lila da tam popis swoich możliwości, obyło się bez walki wręcz, a samo szczepienie i badanie przed nim upłynęły w spokojnej i przyjaznej atmosferze. Pani doktor pochwaliła Lilcię za: rozwój ogólny, wygląd, chodzenie, mówienie... Fajnie tak słuchać- miła odmiana, po naszych przejściach z Elizą i Jej pediatrą, której wiecznie coś nie pasowało, ale to już temat na inny post. Lileńka waży 10,6kg i jest, co ciekawe, między 50 a 75centylem. Według informacji w mądrych książkach nie potroiła zatem swojej wagi urodzeniowej, a uważam, że w tych centylach to i tak plasuje się wysoko... Eliza na roczku była gdzieś między 10 a 25 chyba... Ile mierzy nie wiemy- pani doktor odkąd jeździmy do Niej na szczepienia ani razu Jej nie mierzyła. Nie wiem czy te pomiary wzrostu u maluchów są  niemiarodajne, czy o co chodzi? W każdym razie jak już pisałam ubranka nosimy na 80. Lila od 2miesięcy chodzi zupełnie samodzielnie, czeka więc nas teraz kontrola u ortopedy. Upewniłam się, że Lila jest w ostrej fazie wychodzenia czwórek, szczególnie górna lewa może dać Jej się mocno we znaki w najbliższym czasie, bo dwie dolne już kłopotu sprawiać nie będą...
I to by było chyba na tyle, jeśli chodzi o informacje ogólne :)

Pani doktor uprzedziła nas, że po tym szczepieniu dzieci na ogół źle się czują, a jakieś powikłania mogą wystąpić i do dwóch tygodni po nim... Trochę się tego obawiam, bo Eliza bardzo źle zniosła to szczepienie, mocno Ją po nim wysypało, gorączkowała, wymiotowała...
Także jesteśmy czujni...

Całą drogę z powrotem zabawialiśmy Małą, żeby nie usnęła w aucie, bo chciałam Ją położyć w łóżeczku, mając nadzieję, że po takich wrażeniach pośpi ciut dłużej, niż te swoje pół godzinki. No i miałam rację, choć położyć Ją nie było łatwo...W końcu w mieście była, o tylu obcych ludzi... Emocje nie dały się tak łatwo uśpić :)

Za to jak wstała, to się zaczęło... Zastanawialiśmy się, czy Oni na pewno szczepionkę Jej w tym zastrzyku podali... Lila zawsze jest pełna energii i pomysłów, ale dzisiaj przeszła już samą siebie! Ogólnie Lilę siedzącą ciężko jest zobaczyć, ale po drzemce energia Ją nie rozpierała, a rozsadzała! Jakby miała w tyłku mały motorek i ktoś go jeszcze ostro podkręcił. Do tego była w kapitalnie dobrym nastroju... Oczywiście dopóki wszystko szło po Jej myśli :)
Niestety na skutki biegania po domu i wywracania go do góry nogami nie trzeba było długo czekać, i pierwszym z nich było zderzenie z szufladą, a dokładnie starcie kant szuflady-czoło Lilki... Bosko! Wyglądało groźnie, ale nie dla naszej Córci. Nie wiem czy 5minut zajęło Jej wypłakanie się i rozpędzenie w swym szaleństwie na nowo. W końcu po którymś z kolei upadku grożącym rozbiciem głowy i wybiciem dopiero co wyrżniętych zębów, tata powiedział basta i usadził chwilowego "adehadowca" na kanapie.

Do wieczora szczepionka nie dała o sobie znać, ale podobno najczęściej w dniu wkłucia nie ma efektów ubocznych, "jazda" zaczyna się później...
Za to czwóreczki dały o sobie znać, a jakże. Poza brakiem apetytu, ja i Marcin jesteśmy pogryzieni, niczym przekąska dla pitbulla. Dłonie i ręce do łokci mam w takim stanie, jakbym romansowała z jakimś krwiopijcą. A na koniec Lilka próbowała ugryźć wannę! Oj, jakie było Jej zdziwienie... Moje wcale nie mniejsze.
Mam nadzieję, że ta noc będzie spokojna...

Nie wiem jak u Was, ale u nas bardzo się ochłodziło... Wczoraj wieczorem sypał pierwszy śnieg... Co prawda bardzo nietrwały, ale jednak :) Dziś debiut miał kombinezon Lilci, i chyba podoła jakoś przez zimę. Chociaż i tak myślę, że to codzienne pakowanie Jej w te warstwy ubrań będzie jednak dla mnie uciążliwe. No ale nie załamujemy się-pamiętacie jak pisałam, że z każdym dniem bliżej wiosny? No! I ja się tego trzymam. Tymczasem, trochę niejako zimowych już fotek :)



Nasz osiedlowy plac zabaw, już nie mogę się doczekać, kiedy Lila będzie na nim szalała :) Chociaż, z drugiej strony- czy ja wiem, co mówię?! :)







Także staramy się wychodzić, mimo, że dupka mi już marznie, i pora przeprosić się też z czapką...
Na sobotę wstępnie umówiłam się z Mamą na pieczenie pierniczków :)
A tak "pierniczyłyśmy" w tamtym roku:





I tym sposobem zaraz pożegnamy listopad, a w moim domu, a przede wszystkim głowie, robi się już bardzo, bardzo świątecznie...

24 komentarze:

  1. mam nadzieję ze obejdzie się bez objawów szczepienia u Was i nos przejdzie spokojnie;) fajny ten plac zabaw macie dużo tych sprzętów tam nic tylko się bawić. U nas śniegu troszkę już jest no ale góry swoje robią. Masz jakiś przepis na te pierniczki??

    OdpowiedzUsuń
  2. No to spokojnej nocy życzę:) a co do mierzenia to też byłam zadziwiona, bo jak mieliśmy dwa szczepienia, to nikt Młodej pod kątem wzrostu nie sprawdzał (tylko samą wagę). Ale sama widzę, że rośnie:)

    Plac zabaw macie świetny. Lila zachwyci się już na wiosnę. Póki co zachwyca sama:) to spojrzenie wielkich oczu: co ta Mama o mnie wypisuje?!? :D
    U nas śniegu jeszcze nie ma, za to na szybach już przyszroniło, ach dobrze że mam samochód w garażu! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dziwne, bo wiem, że Elizę zawsze mierzyli... Może teraz jakieś nowe obyczaje :)
      Właśnie się tego Jej zachwytu obawiam :)

      Usuń
  3. Wannę mówisz Lilka chciała ugryźć... :D
    U nas też prószył śnieg, ale zaraz wszystko się topi. Lubię zimę, ale ze śniegiem - tak jak teraz to nie...
    Obie dziewczyny masz fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze: www.podrozprzezzycie2.blogspot.com
      jak prosiłaś :)

      Usuń
    2. Dzięki, już sobie zapisałam! Ja lubię zimę tylko w okresie około świątecznym :)

      Usuń
  4. My nadal Tymona MMR-em nie zaszczepiliśmy... Boję się tej szczepionki, jak diabeł wody święconej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strzyga, Ty mnie cholera nie strasz, bo u nas już odwrotu nie ma...

      Usuń
  5. A smaczna chociaż ta wanna? Bo jak nie to szkoda zębów :)
    Mam nadzieję, że uda Wam się uniknąć objawów poszczepiennych.
    Co do mierzenia... Alka też mi nie mierzą - sama to robię (wiadomo plus minus mi wychodzi, ale zawsze to jakaś informacja).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ja nie mierzę, po ubrankach widzę czy rośnie :) A wanna, hmm Lilka się nie wypowiedziała, ale drugi raz nie spróbowała :)

      Usuń
  6. Widzę, że skutki szczepionki u Was podobne:) w zeszłym tygodniu mieliśmy szczepienie MMR i o dziwo tego samego dnia Kubusia rozpierała niesamowita energia. Śmiałam się, że chyba wstrzyknęli mu jakieś hormony szczęścia czy coś podobnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas po hormonach szczęścia przyszedł straszny marudek :( Więc zdecydowanie wolę Ją w wesołej wersji, nawet jak się rozbija od ściany do ściany :)

      Usuń
  7. A my jeszcze nie miałyśmy tego szczepienia. W dzień terminu Mi miała katar, więc jej nie szczepili, a jak katar sobie przeszedł to dopiero na ten piątek mamy termin. 14. jedziemy na święta i tam nam przypadnie te 2 tygodnie po :/ Do cywilizacji daleko, apteki czy przychodni, lekarza żadnego nie znamy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz co u nas na razie bez temperatury, ale to dopiero 2dni, a lekarka mówiła, że często 5-7doba jest najgorsza, więc napisze jak to u nas było... Na razie strasznie marudzi i taka rozbita jest... Weźmiesz coś na gorączkę, bo to i tak zawsze lepiej mieć na wyjeździe, ale może nie będzie potrzebne!

      Usuń
  8. U nas też już był pierwszy śnieg, ale czekamy na taki konkretny, żeby bałwana móc w końcu ulepić :)) Póki co szaleliśmy dziś na naszym placu zabaw, podobny do Waszego. Wbrew pozorom ogarnięcie biegającej dwójki nie jest trudne ;) Ale ciekawa jestem, co będzie za rok, dwa, kiedy będę ogarniać trójeczkę.
    Super dziewczynki wyglądają w wersji zimowej.
    Rafałek po szczepionce ostatniej gorączkował całą noc... Ale rano już było ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas bez temperatury na razie, ale jest strasznie marudna :(
      A po naszym śniegu już dawno śladu nie ma. Oj tak, z trójką to już może być wyczyn :)

      Usuń
  9. Plac zabaw macie zarabisty! Tyle miejsca, zabawek, super! Ja tez cale lato powtarzalam, ze nie moge sie doczekac nastepnego, kiedy Bi i Nik beda razem szalec na zjezdzalniach i drabinkach. Ale teraz nie jestem juz pewna czy bede taka szczesliwa, skoro z Nika jest taki kaskader... :)
    U nas dzis 16 stopni i leje jak z cebra. Za to jutro ma byc 0. "Kocham" takie zmiany pogody, mozna zlapac niezle zapalonko, jakby malo mi bylo przeziebienia... :)
    A, to chyba ta szczepionka, ktora dostala Bi, a pielegniarka po fakcie poinformowala, ze powiklania moga wystapic do 2-3 tygodni. I ok, tylko my tydzien pozniej lecielismy do Polski! Mialam pietra jak cholera, ale na szczescie Bi nic nie bylo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ta szczepionka :( Oj ja się aż boję, choć Lila jest już rozdrażniona, marudna i poddenerwowana cały czas...
      No ja właśnie też tak myślę, jak to będzie chodzić na plac zabaw z Lilą... Pewnie będziemy w jednym czasie zdawały relację a krobacji naszych dzieci :)

      Usuń
  10. Lila ma świetną czapkę :) a Eliza wydoroślała od zeszłego roku :) fajne córki masz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DZIĘKI! No fakt-bardzo się zmieniła :)

      Usuń
  11. Ojej u Ciebie już świątecznie a u mnie ... Pewnie znowu się obudze z ręką w nocniku ;-)

    Dziewczyny wyglądają cudnie w tej zimowej odsłonie .
    A Eliza talent kulinarny pewnie odziedziczy po Mamie . Widzę , że z Niej już prawdziwa pomocnica . Super !

    OdpowiedzUsuń
  12. Nawet nie wiedziałam, że po tej szczepionce, jakieś szczególnie złe samopoczucie może się przydarzyć. Ciekawe, czy Seba to odchorował...jakoś już nie pamiętam :) U nas tez zimowo się zrobiło, własnie chyba odświeżę swój zimowy płaszcz niestety :( A jeszcze w sobotę wylatywaliśmy z Anglii przy temp.13 stopni... a w PL przywitało nas skrobanie szyb i świąteczne piosenki w radiu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bym przemyślał czy na pewno jest sens szczepić https://www.facebook.com/czywarto/posts/1557264244485481

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!