Mama2c

Mama2c

środa, 18 grudnia 2013

13 miesięcy Lili.

Tradycyjnie, z opisem 13miesięcznej Lilci, trochę się spóźniam, ale informacje wciąż aktualne :)

Wydawałoby się, że zgodnie z tym co piszą mądrzy ludzie o rozwoju Dziecka, spektakularnych zmian być już nie powinno, a jednak...

W tym miesiącu nadal dużo się u Lilci dzieje, a rozwój-mam wrażenie, wcale nie zwalnia.
To co się nie zmieniło, to umiejętność chodzenia- Lila nie może wskoczyć tu już na inny level, bo musiałaby zacząć latać. Chociaż czasami porusza się po domu z taką prędkością, że zważywszy na ograniczenie metrażowe, dziwię się właśnie, że nie lata po ścianach... To co jest natomiast nowością w temacie "stópkowo-chodzeniowym" to kapcie. Gdzieś kiedyś wyczytałam, że dziecku, które zaczyna chodzić, kapcie są niepotrzebne. U Lili to "zaczyna chodzić" trochę się przeciągnęło, bo kapcie mamy w domu od jakiś 2tygodni. Obawiałam się zatem reakcji, bo Lila charakter jak wiecie ma, i nie znosi żadnych ograniczeń. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Nie tylko bez problemu dała je sobie założyć, nie tylko bez problemu zaczęła w nich chodzić, następnego dnia rano sama po nie poszła i kazała sobie założyć :) I teraz robi tak co rano i po drzemce.

 Kapcie są spoko!

Nie doszły nam żadne nowe słowa niestety. Lila zatrzymała się na "mamie", "tacie", "hau hau", "kwa-kwa", "ha" (halo), "babie" i nic nowego powiedzieć nie chce. Nic nowego, co byśmy rozumieli i mogli podciągnąć pod konkretny wyraz, bo Lila mówić mówi-prawie cały czas. A czasami takie ciągi składa z przypadkowo dobranych sylab, że nic tylko Jej słuchać.
Aha! Ostatnio jak chciałam dać Jej wodę, zaczęła machać rączkami i mówić: "nie, nie, nie". Zawsze powtarzam, że jak kobieta potrafi powiedzieć "nie", to już nie zginie.

Dieta 13miesięczniaka. No tutaj, jak to z moimi Dziewczynkami bywa-szału oczywiście nie ma. Jeśli ktoś zna przepis jak począć "jadka" to proszę zostawiać w komentarzach, bo już chyba trzeci raz nie zaryzykuję i nie będę się użerać z niejadkiem :) Co prawda chwaliłam Lilę ostatnio, że mimo ząbkowania ładnie je, ale mam wrażenie, że to było wieki temu. Potem przyszła choroba i wszystko rozpieprzyła. Obecnie je naprawdę małe porcję, bo kaszel, który towarzyszył zapaleniu oskrzeli, spowodował kilka razy wymioty przy jedzeniu, no i Lila chyba ma traumę. Nie większą niż ja, bo teraz dając Jej każdą jedną łyżeczkę zupki/kaszki zastanawiam się, czy zaraz nie złapie Ją atak kaszlu i wszystko z Niej nie poleci.
Nowości praktycznie żadnych, bo wszystko, co dajemy Jej do spróbowania jest wypluwanie niemal natychmiast- jajko, krupnik, budyń, ogórkowa, brokuł... Jedyne co się przyjęło to mięsko z kurczaka. Co prawda smażone w panierce (tą Lilce ściągam) na patelni, ale zawsze to dodatkowe źródło białka i choć trochę żelaza. Lila nadal uwielbia jogurt naturalny, a już niedługo zamierzam zrobić Jej lekkie kakao, bo po kilku próbach z małą ilością mleka krowiego nic się nie działo, także może pora na większe porcje. Tyle, że zwykłe krowie aż takiego wrażenia na Niej nie zrobiło, więc trzeba je czymś uatrakcyjnić.
Lila nadal jest na piersi. Przed chorobą miałam wrażenie, że to już naprawdę kwestia dni, kiedy Ona mnie odstawi, bo poza nocami reszta karmień była, hmm, dziwna... Lila niby chciała, ale chyba bardziej pociumkać, przytulić się-ssania takiego normalnego nie było wcale. No a potem przyszła choroba i mleko mamy powróciło do wielkich łask. I tak to z Lilą właśnie jest-jak trwoga to do cyca :)
Smakowym hitem są natomiast domowe pierniczki...  Koniecznie z dużą ilością przyprawy korzennej i imbiru... Szok :) Byłam pewna, że będzie nimi pluła na kilometr, a Ona cały czas się ich domaga. Chowam je przed Nią, bo nie mam nic przeciwko słodyczom, ale kiedy Dziecko normalnie je. I niech Lila nie myśli, że zapcha się piernikami, zamiast jeść zupę :) Bo co ciekawe, przy wcinaniu pierników, ani razu atak kaszlu Jej nie złapał... W chwilach desperacji rozważam dosypywanie przyprawy do pierników do kaszki. I naprawdę czekam już na chwilę, kiedy Ona zacznie normalnie jeść z Nami każdy posiłek...

Z całą pewnością ten miesiąc to czas zmian w zachowaniu Lilci. Jeszcze niedawno pisałam, że szczypie, gryzie i ogólnie dokucza Elizie. Teraz nastąpił zwrot o 180stopni. Bardzo często przychodzi sama z siebie i przytula się do Niej, wchodzi Jej na kolana, robi cacy-cacy, a dziś... Dziś Eliza leżała sobie na podłodze, a Lila znalazła ampułkę z solą fizjologiczną i... zakrapiała Elizie nos! Taka z Niej dobra, młodsza Siostra. Niestety Eliza czasami sama prosi się o to, żeby Lila musiała się przed Nią bronić, przytulając Małą na siłę, ograniczając Jej swobodę ruchów... Lila bardzo tego nie lubi- najpierw krzyczy na Elizę, no a potem... broni się jak potrafi :)

Mamy teraz taki fajny czas, kiedy Lila nas we wszystkim naśladuje. Zaczęło się to jakiś czas temu, ale teraz jest chyba ten najgorętszy czas... Także Lila sprząta (np. ostatnio pieluszką tetrową "myła" swój stolik i zabawki), myje ząbki, kiedy ja myję swoje, odrabia lekcje, tak jak Eliza... O! I tutaj to jest naprawdę ciekawie. Plecak Elizy od zawsze był taką rzeczą, która szalenie Lilę interesowała. Nawet kiedy była najpierw pełzającym, a potem raczkującym niemowlakiem, zawsze próbowała się do niego dostać. Teraz nie ma już z tym problemu, bo kiedy tylko Eliza zrzuci go z siebie w korytarzu, Lila od razu przejmuje nad nim pieczę. Niestety (a może stety, bo to w końcu świadczy o tym, że Dziecko nam się rozwija) nauczyła się go otwierać i tutaj ku Jej głośnej rozpaczy i jeszcze głośniejszym sprzeciwom, musimy interweniować. Żeby nie łamać Jej serca wzięliśmy się na sposób i Eliza przed szkołą wkłada do plecaka stary piórnik i jakąś starą książkę, które po przyjściu ze szkoły dajemy Lilce wraz z długopisem i wtedy zaczyna się wspólne odrabianie lekcji :) Co ciekawe Lilka przekonana, że dostała Elizy rzeczy, może naprawdę długo siedzieć nad tymi "lekcjami". Bo kiedy dajemy Jej kartkę i kredki do rysowania, posiedzi z 5minut i to by było na tyle :)

 Perfekcyjna! Bój się, rośnie Ci konkurencja! Test białej tetrowej pieluszki :)


 Tak, po szkole najpierw odrabiam polski, potem matematykę, bo o 19 mam angielski.

Lila nadal uwielbia się stroić. I tak jak Eliza będąc w Jej wieku, w ogóle nie interesowała się tym, co ma na sobie, tak Lila zawsze idzie do lustra się przejrzeć, czasami rozciąga swoje rzeczy tak, żeby mogła na nie spojrzeć z góry, bez lustra, no i domaga się wiecznego przebierania... Z jednej strony to jest fajne i śmieszne, że taka mała damulka z Niej rośnie, a z drugiej męczące i czasochłonne. Czasami ubiorę Ją w sukienkę (które sama mi przynosi), a Ona za chwilę wraca z nową i każe zakładać tą nową. W domu mamy chłodno, nie odkręcamy kaloryferów, ale Lila czasami żąda ubrania Jej w tyle warstw, że nawet przy naszych 18-19stopniach, w końcu dostaje wypieków na twarzy. A jak chcę zdjąć Jej sukienkę czy sweterek, to robi taką rzeź, że czekam tylko na TVN24 i Opiekę Społeczną.



Sukienki na razie są bezkonkurencyjne!


Po Siostrze natomiast odziedziczyła miłość do nakryć głowy. Tyle, że Eliza odkryła w sobie tą lubość w wieku 3lat, Lila teraz... Wiem, że to śmieszne, ale jeśli nie pochowam przed Nią czapek, to Ona cały dzień chodzi w którejś na głowie :) Czasami zakłada nawet po dwie na raz.

Czapki z głów-zawsze zostanie mi jeszcze kaptur!


 Gdzie jest ten szew?!

Najbardziej bawi mnie to Jej przeglądanie się w lustrze. Ona to uwielbia! Staje, patrzy, dotyka bluzki, sukienki... Czasami coś Jej nie styknie i na koniec przywali Dziecku w lustrze, ale już się resocjalizowała od tamtego czasu, kiedy non stop chciała bić swoje odbicie.

Coś ci mała nie pasuje?

Od jakiegoś czasu Lila stała się maniaczką omawiania zakupów i różnych domowych czynności. O co chodzi? A no o to, że Lila musi koniecznie powiedzieć kto kupił daną rzecz, albo kto np. prasował, sprzątał... itd. Z związku z chorobą Małej, ja od jakiegoś czasu nie ruszałam się z domu, także ostatnie podpaski przywiózł mi Mąż. No i Lila paraduje z tą paczką podpasek po całym mieszkaniu triumfalnie obwieszczając "tata, tata". I nie wiadomo, czy tata używa, czy tata kupił :) Ostatnio Babcia przywiozła nam sałatę lodową, bo wstyd się przyznać, ale u nas na osiedlu takich egzotycznych produktów nie uświadczysz. Lila oczywiście sałatę przechwyciła, zrobiła z Nią przemarsz po mieszkaniu obwieszczają wszystkim, że to przywiozła baba. Słodka jest wtedy bardzo, jak z takim niestygnącym entuzjazmem, po raz 28 pokazuje na coś i mówi kto to przytargał do domu :) Podobnie było z dynią, ale o tym chyba nie pisałam? Pamiętacie, ze zdjęć, że dynia była gigantyczna. Tata ledwo ją wtaszczył do domu. Dynia miała swoje godne miejsce między kuchnią a jadalnią. Lila często do niej podchodziła, klepała ją i mówiła: "tata brum, brum", no bo wiadomo, że tata musiał dyńka autem przywieźć :)

Tak jak pisałam, ważne stało się dla Niej utożsamianie konkretnych osób z  czynnościami. I tak wychodzi na to, że tata jest od zakazów- Lila pokazuje na tapetę i mówi "tata", bo tata strasznie krzyczy, kiedy Ona się do tapety dobiera, a fakt faktem, tapeta w jadalni nęci Ją straszni. Podobnie, pokazuje na zabezpieczenia na meblach i też mówi "tata". Za to, kiedy pokazuje na mopa zawsze mówi "mama", dlaczego mnie to nie dziwi?

13-ka to zdecydowanie miesiąc, który upłynął nam pod znakiem nauki. Lilcia porzuciła zabawki interaktywne typu garnki, chochelki, pokrywki, a zainteresowała się tymi edukacyjnymi- w końcu :) Sama wyjmuje książeczki, klocki, mini pianinko do grania. Z klockami jest obłędna, bo ma te, które dopasowuje się kształtami. Idzie już Jej nawet całkiem nieźle, ale tradycją już jest, że jak uda Jej się dopasować za pierwszym razem na przykład koło, to potem kwadrat, gwiazdkę, trójkąt próbuje wsadzać w to koło. Oczywiście Jej się nie uda, więc szybko się irytuje, a właściwie to mogłabym śmiało napisać, że moje dziecko się po prostu wk... i najpierw rzuca tym głupim klockiem, który nie chce wpaść tam, gdzie Ona by go chętnie widziała, a potem lata już całe wiaderko i inne klocki... Także, pod tym względem się nie zmieniła i nadal z Niej furiatka.



 No dobra tata, chodź Cię nauczę. Pamiętaj-kółko do kółka, trójkąt do trójkąta i tak dalej. Rozumiesz?

Rozumie chyba wszystko, bo o co byśmy Jej nie poprosili to przynosi, pamięta gdzie co ma swoje miejsce, nerwy są tylko wtedy, kiedy czegoś na swoim miejscu nie ma. Bo Lila zdecydowanie lubi ład i porządek. I tak na przykład ostatnio ma ostrą fazę na noszenie Elizy opasek. Opaski trzymam w łazience w jednej z szufladek. No ale czasami Eliza zabiera je do zabawy. Lila chce założyć opaskę, więc staje pod drzwiami łazienki i krzyczy. Biorę Ją na ręce, otwieram szufladkę, a tam pusto. Wtedy Lila głośno wyraża swój zawód, niezadowolenie, a chyba najpierw niedowierzanie, bo chce po kilka razy sprawdzać, czy na pewno ich tam nie ma. Taki sam niewierny Tomasz jak mama :)


Od przybytku głowa nie boli!

Nadal uwielbia telefony. Właściwie, to dzwoni chyba ze wszystkiego- ostatnio wzięła paczkę chusteczek higienicznych i było: "Ha baba", jeszcze wcześniej było opakowanie po serku mascarpone... To już jest obsesja-po 80telefonów dziennie do Babci i ze 120 do Taty...

 Dobra tata, cena wywoławcza 100zł, kupujesz?

 No tak Babciu, naprawdę zjadłam cały jogurt i wyplułam jajko.

 Pizzeria? Giganta z owocami morza dla mamy.

I to by było chyba tyle. Za nami ponad 2tygodnie chorowania, ciężko zniosłam je głównie ja, bo Lila była bardzo marudna, nie tylko w dzień, ale głównie w nocy i to po mnie przejechało, niczym walec. Czym innym jest dwukrotna pobudka na cyca i wtulenie się za chwilę w męża, a czym innym pobudka co chwilę, a czasami spanie po 4godziny na dobę. Teraz czekamy na wyniki posiewu moczu, bo lekarz zasugerował, żebyśmy je wykonali. Oczywiście nie obyło się bez trudności w łapaniu siuśków... W końcu, za którymś podejściem mój Mąż wykrzyknął triumfalnie: "Mamy je". Kocham ten Jego entuzjazm z małych rzeczy :)

Córunia Tatusia.

12 komentarzy:

  1. jeju,ale lubie Cie czytac!:-)) a Lila ile potrafi, i stroic sie i uczesac:-) prawdziwa dama ,z charakterkiem, zgaduje,ze po mamusi:-)) cudna dziewuszka,a sulienusie,ze ho ho.moj tez bezblednie kołko w kołko,reszta bardziej kulawo. a jak noce teraz? w lozeczku spi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie Kochana. Nie, noce już praktycznie całe z nami, ta choroba dała nam się ostro we znaki. Mała jest nadal niespokojna, a wystarczy, że położę Ją z nami i śpi jak aniołek-tego Jej chyba na razie trzeba. A mnie nie pozostaje nic innego jak się dostosować :)

      Usuń
  2. ja tez wieksza czesc nocy z malym:-/ jak czytam,ze maluchy przesypiaja juz cale noce,to mnie.... a Lila pije z piersi w nocy? duzo razy? moj za kazda pobudka,a są ich trzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, u nas cycuś jest dwa razy w nocy, a podczas choroby był i trzy, cztery razy.

      Usuń
  3. Przecudna jest. :)

    I lubię czytać, co u Ciebie. Daje mi to taki niesamowity spokój...

    OdpowiedzUsuń
  4. Lilka jest cudowna, mala strojnisia i z jakim skupieniem odrabia lekcje;) U nas klocki na topie ale zazwyczaj budjemy razem wieze:) Dobrze ze juz jestescie po chorobie, my tez juz wraca do normy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawdziwa Kobietka z Lili . I "nie " potrafi powiedzieć, niezadowolenie wyrazić , ubrać się pięknie , opaski dopasować . No cudna jest po prostu !
    I tylko niech już nie choruje !

    OdpowiedzUsuń
  6. Urocza jest, zwłaszcza ten jej nosek echhh :))) Mała rozrabiara, super że się tak rozwija. Zdjęcie "telefon do babci" mnie rozwaliło :D
    Rafałek jeszcze "nie" nie mówi, ale kręci zawzięcie głową, kiedy nie chce czegoś ;) to facet ekspresji, a nie zbędnych słów...

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Cię czytać! Weź już napisz tę książkę no xD
    A Lilka genialna, będziesz z nią miała sto uciech jak podrośnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie moge jaka z Lili strojnisia! Bi dopiero od niedawna leci do lustra kiedy ubiore jej sukienke albo uczesze nowa fryzure. A potem leci do taty i robi przed nim piruet, zeby pokazac jaka jest ladna. :) Ale wczesniej, tak jak Eliza, miala w nosie co jej zaloze. I taka sama z niej zlosnica. Cos nie wychodzi? Jak nie pieprznie zabawka (albo butami, ktore za nic nie chca sie dac zalozyc) przez pol pokoju, az wszyscy podskakuja! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale modnisia z tej Lilki ;) Fajniutka jest, śliczna dziewczynka :)

    Ale tych pobudek w nocy ci współczuję, makabra.. Ja jak się nie wyśpię jestem cały dzień zła..

    OdpowiedzUsuń
  10. cudowna <3. Moja młodsza też uwielbia plecak od starszej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!