Mama2c

Mama2c

sobota, 28 grudnia 2013

Co Ty wiesz o blogowaniu?

Ciche dni i jeszcze bardziej ciche wieczory oraz noce, przełożyły się na więcej spędzanego przez mnie czasu przy laptopie. A to z kolei zaowocowało tym, że poza moimi ulubionymi blogami, odwiedziłam też parę nowych, dotąd mi nieznanych... No i właśnie te nowo odkryte przeze mnie blogi skłoniły mnie, do jakże oczywistej (teraz to widzę jak na dłoni) refleksji, że do tego całego blogowania zabrałam się od dupy strony!

Najzwyczajniej w świecie jestem zażenowana ilością swoich błędów i potknięć jakie zaliczyłam. Okazuje się, że mam zero blogowego obycia, i zastanawiam się jak udało mi się w takim stanie funkcjonować w tym specyficznym światku już dobrych parę miesięcy...

Parę przypadkowych kliknięć, parę nowych blogów, kilkanaście (albo więcej) przeczytanych postów, kilkadziesiąt lub kilkaset obejrzanych zdjęć i już wiem! Wiem, że nie wystarczy założyć bloga i po prostu pisać, bo to akurat bułka z masłem. To znaczy w moim przypadku znacznie łatwiej o samo pisanie (choć mam oczywiście świadomość swoich niedociągnięć), bo w kwestii założenia bloga, to taka ciemna masa jak ja, prosiła o pomoc męża. Tak, wiem- wstyd i hańba.

Problem w tym, że trzeba w tym blogowym świecie umieć się odnaleźć. A żeby się odnaleźć trzeba znać zasady. Nie wiem, czy te zasady są gdzieś spisane- być może tak. Do głowy by mi nie przyszło, żeby czegoś takiego szukać... Ale może zwyczajnie mam za małą wyobraźnię i do tego jestem ignorantką, skoro tego do tej pory nie zrobiłam?! W każdym razie skacząc od bloga do bloga, lustrując zdjęcia, zapamiętując twarze i opisy pod nimi, nauczyłam się czytać między blogowymi wierszami i dziś już, z ręką na sercu, mogę powiedzieć, że co nie co blogowej ogłady liznęłam. Czy zamierzam się poprawić? Raczej nie, ale o tym później.

Poniżej, wypunktuje to, co powinnam wiedzieć w kwietniu, kiedy zakładałam bloga...

1. Kto to jest Kominek?

Dokładnie to nie wiem do tej pory, ale mniemam, że w blogowym świecie jest to ważny Jegomość. Bo jeśli na kilku różnych blogach widzę na zdjęciach tego samego Gościa, nazywanego przez autorki/autorów bloga "Kominkiem", a zdjęcia pochodzą z różnych imprez/spotkań i warto się taką fotką na blogu pochwalić, dodatkowo wspomnieć w poście, że Kominek powiedział to lub tamto, o tym lub o owym, no to musi być On kimś ważnym. Jeśli dobrze pamiętam Kominek to także autor jakiejś książki, chyba właśnie o blogowaniu. Może więc to taki  blogowy guru, który napisał biblię blogerów? Chyba pora przestać snuć domysły, tylko "wyguglować" Gościa i czym prędzej zakupić tę książkę...
Pomyślę, choć na razie mam chrapkę na kilka ciekawszych-jak sądzę, pozycji.A jeśli nie ciekawszych, to takich, które wniosą do mojego życia więcej, niż poradnik jak pisać posty :)

2. Co to jest SPAM?
Co to jest spam, każdy wie. Ja natomiast odkryłam, że od kwietnia, czyli od dnia, kiedy założyłam bloga- 93%moich wszystkich komentarzy pod Waszymi postami, to jest właśnie spam... Od razu Was z tego miejsca przepraszam- nie wiedziałam. Ja po prostu myślałam, że skoro sama zamieszczam zdjęcia Dziewczynek po to, żebyście pisały, że są śliczne i podobne do mamy, to, że Wy zamieszczacie zdjęcia Waszych Dzieci z tego samego powodu... Jeśli trochę zagmatwałam, to już tłumaczę.

Bo ja, moje Drogie, wyczytałam to i owo o spamie, na przykładzie bloga kulinarnego i zamieszczonego na nim zdjęcia ciasta. przykład był prosty i przejrzysty, żeby takie talenty jak ja zrozumiały. No i rzeczywiście-zrozumiałam nader dobrze. Także już Wam tłumaczę. Jeśli na blogu kulinarnym pojawia się zdjęcie ciasta, no niech to szarlotka będzie na przykład i w komentarz pojawią się teksty typu: "Apetyczna", "Mam ochotę na kawałek", "Leci mi ślinka" to to jest właśnie spam.
No i jak tu się nie załamać?! Wychodzi na to, że sam spam Wam zamieszczałam... No co ja poradzę, że mi się podobają Wasze dzieci. Co ja poradzę, że za głupotę uważam fakt, pisanie elaboratów pod zdjęciem szczęśliwej rodzinki spacerującej na przykład po Żelazowej Woli? No bo co bym tam miała napisać? Historię Chopina? Czy może jakieś społeczno-kulturalno-rozwojowe zachwyty, że tatuś z mamusią dotleniają dziecko w takim pięknym miejscu, ucząc Je tym samym kultury i obycia od kołyski? A sami też pewnie poruszają jedynie romantyczno-nostalgiczne tematy, bo przecież w takim miejscu, między jednym zdjęciem a drugim, nie zapytają kto w tym tygodniu myje kibel i czy te śmierdzące bąki, to aby na pewno po fasolce po bretońsku.
Wyobrażacie to sobie? Bo ja nie... Ale faktem jest, że się przejęłam... I pomyślałam od razu o moim ostatnim komentarzu pod zdjęciami Ani. Jak ja głupia mogłam napisać, że piękny ten Włocławek, zamiast zapytać o historię, wyrazić podziw i znajomość architektury... zapytać o infrastrukturę, przemysł, liczbę ludności...
Bogatsza o tą wiedzę, albo w ogóle przestanę komentować, albo będę siedziała nad każdym jednym komentarzem po 10minut i zastanawiała się co by tu merytorycznego napisać. No błagam! Oczywiście, że są posty, pod którymi nawiązuje się ciekawa dyskusja w komentarzach, albo można napisać coś od siebie, ale są też takie, gdzie poza "Hahaha" nie trzeba pisać nic więcej :)

3. Absolutnie nie polecaj się popularniejszym od siebie.

Tak, to jest czołowe przewinienie i totalny brak obycia.
Miałam przyjemność (??) przeczytać cały post o tym, na jednym, podobno bardzo popularnym, blogu parentingowym...
W czym rzecz?
Ano w tym, że jeśli podobnie jak ja, jesteś początkującym, małym, nic nie znaczącym blogerem, nie możesz (a przynajmniej nie powinnaś) zapraszać do odwiedzin swojego bloga tych, którzy są gwiazdami blogosfery. Jeśli nadal nie rozumiesz, to wyjaśnię takim ludowym powiedzonkiem: "Za wysokie progi..."
Szczerze? Uśmiałam się strasznie czytając tamten post. Przede wszystkim dawno nie widziałam, żeby komuś tak szybko uderzyła sodówka do głowy, poza tym mniemanie o sobie godne podziwu i naśladowania :) A to co się działo w komentarzach pod postem, to już w ogóle tak zwana jazda bez trzymanki. Część wiernych dotąd fanów, publicznie deklarowała, że się wypisuje z tego cyrku, część popierała, że to naprawdę trzeba mieć tupet, żeby zostawiać link do siebie... Ja z kolei najpierw po cichu zastanawiałam się czy i ja kiedyś takiego faux pas nie popełniłam przypadkiem, a potem- co z takim rozbestwionymi małymi blogerami robić? Może wilczy bilet do blogowego świata wręczać? Bo kamieniować żywcem to jednak takie mało humanitarne mi się wydawało, a przecież to straszna rzecz zostawić ten adres do siebie w komentarzach...

4. Nigdy, ale to nigdy nie zaczynaj z potężniejszymi od siebie.

Choć jestem blogerką z bardzo krótkim stażem i tak naprawdę niewiele jeszcze widziałam, to jednak na tyle dużo, żeby zdanie sobie o tym wyrobić. Niby każda z nas ceni sobie szczerość, niby każda z nas deklaruje, że każdy komentarza jest dla Niej ważny (hmm, czyli ten z adresem bloga innej blogerki też?), niby liczy się rozmowa, konstruktywna krytyka, każdy ma prawo mieć swoje zdanie, ale... No ale spróbuj to swoje zdanie, jeśli nie jest ono pochlebne i pełne uwielbienia, wyrazić na blogu, który ma tysiące obserwatorów, a autorka, bądź autorzy, są nieformalnymi blogowymi autorytetami. Widziałam już takie dyskusje, że w realu godne byłyby jakiegoś bazarku, a nie ludzi mających się za kulturalnych, obytych, wykształconych obywateli świata... Poziom wypowiedzi, epitety, groźby (!!)- jednym słowem: żenada. Masz jak w banku, że zaczynając z potężniejszymi szybko poczujesz się jak skarcona 5latka, której pokazano miejsce w szeregu z wyraźnym przekazem, że tacy mali blogerzy głosu nie mają :)

To są, moje Drogie, cztery grzechy główne, jakie zdają się popełniać niewtajemniczeni. Pewnie w rzeczywistości jest ich dużo więcej. Jeśli ciche dni z mężem potrwają jeszcze dłużej, może będę miała okazję wyłapać kolejne.
Dlaczego zatem wcale się nie przejęłam i nie zamierzam się poprawiać? Ponieważ na całe szczęście ten blogowy savoir vivre obowiązuje wśród blogowej elity i blogowych wyższych sfer... Dla mnie, to nie tylko za wysokie progi, ale zwyczajnie nie mój świat... I o ile osobiście nic nie mam do jakże ostatnio popularnych warsztatów blogerek, gdzie warto bywać z różnych względów, choćby dla prezentów od sponsorów (z tego co się zorientowałam wystarczy potem wystosować post pochwalny o organizatorkach, sponsorach, zamieścić parę fotek i piać z zachwytu choćby nad smakiem herbaty :)) o tyle sama zdecydowałabym się na zwykłe, kameralne spotkanie z ulubionymi mamami... Ale ja po prostu taka mało światowa jestem i tyle :) I dobrze mi z tym, bo przynajmniej nie muszę wiedzieć kto to jest ten cały Kominek, komu warto pisać słodko-pierdzące aczkolwiek merytoryczne komentarze, komu się nie polecać i z kim nie zadzierać :)

Także już nie pamiętam jak wygląda Kominek, wszystkim piszę, że dzidziuś słodki, nikogo do siebie nie zapraszam (myślę, że bycie sławną blogerką byłoby strasznie męczące :P), a to, że nie wiem kto rządzi blogosferą pozwala mi nadal żyć w przekonaniu, że obowiązuje wolność słowa tak samo w realu, jak i w necie.
Amen.

62 komentarze:

  1. Generalnie chciałabym powiedzieć , że jakkolwiek ogólnie rzecz ujmując, aczkolwiek nie atakując , prawdę mówiąc , na nic się nie zapatrując , yyyyyyyyyy aczkolwiek patrząc z innej perspektywy - o jaaaaaaaa brak mi słów . Mądrego komentarza nie zostawię . Bo ja do blogowania też się zabrałam od dupy strony . I nie znam Jegomościa Kominka .

    Ale przepraszam - grzecznie zapytam , o ile nie będzie to już kompletnym faux pas - czy ja nadal mogę zostawiać komentarze ? Bo ja tez z tych niższych sfer...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Anetko mój post bez Twojego komentarza jest jak lato bez słońca!

      Usuń
    2. A ja mogę, a jaaa? No bo jak tu żyć bez Was, no jak?!

      Usuń
    3. A spamuj Noelka, spamu, najwyżej ustawie moderację komentarzy... Nie wiem tylko co to znaczy, ale gdzieś przeczytałam, że tak można :)
      Buziak!

      Usuń
  2. hmm kominek... bylam kilka razy na jego terenie,hmm chce byc oryginalny i dowcipny i czasem jest. wole bardziej niszowe blogi:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie byłam, teoretycznie nie mam więc zdania, ale podobnie jak Ty wolę te niszowe, kameralne...

      Usuń
  3. Matko to ja też jakaś ciemna masa z zaścianka jestem, ale w sumie mi z tym dobrze. Nie wiem kto to ten kominek i zamierzam w tej nieświadomości żyć, nie mam konta na fb i o dziwo jeszcze jakiś znajomych mam. Czasami mam wrażenie, że gonimy wszyscy w jednym stadzie a połowa z nas ne wie po co goni. Ja czasami wysiadam, i Ty widzę chyba też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, ale ja to całe życie taka zagubiona owieczka jestem i wolę się z boku przyglądać :) Tak mi akurat dobrze :)

      Usuń
  4. Dzięki za "spam"...no bo jak trafić na fajny blog, skoro się nie ujawnia?
    Nawet kojarzę Tę dyskuję na TYm blogu... :), choć w sumie nie do końca wiem co ich bolało...
    A ja wierzę, że SWÓJ na Swego Fajnego i tak trafi...
    A w ogóle to fopa polecac inne blogi...konkurencje sobie robić? hehe.. Podoba mi się zarabianie na własnej pasji..ale myślę, że niektóre rzeczy trzeba podzielić na pół...i gdyby nie komentarz nie trafiłam bym na takiego wypasionego blogaska...pzdr Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Gosia, rumienię się :)
      Ja co do ICH blogu to mam mieszane uczucia, bo raz, że nie znam wszystkich postów, dwa-tym bardziej nie znam Ich, właśnie w związku z punktem pierwszym... Mi osobiście absolutnie zarabianie na blogu nie przeszkadza. To co mnie tylko poraziło to właśnie to zadzieranie nosa, bo widzę wyraźną różnicę między znajomością własnej wartości a zadzieraniem wysoko głowy... To co mi się u Nich natomiast podoba to zdjęcia, chętnie oglądałam, no i to, że pokazują styl życia, tak różny od mojego, tutaj duży plus :)

      Usuń
  5. Ja Kominka czytałam parę lat temu, kiedy pisał głównie o tym, jakie kobiety lubi bzykać, i jakim jest wspaniałym kochankiem. Szczególnie utkwił mi w pamięci tekst, ze jak laska nie pachnie perfumami za 500 zl minimum, to równie dobrze może ię szarym mydłem myć. A co pisze teraz, nie wiem. Zniechęcił mnie wtedy i nie wróciłam do niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurwa, muszę mężowi powiedzieć, żeby przestał świrować z tym Dove, tylko kupił w końcu Białego Jelenia, bo przecież nasze perfumy razem zsumowane i pomnożone przez dwa, to w dalszym ciągu nie jest nawet 500zł.
      A ja bym chciała przeczytać relację tych lasek, które rzekomo bzyknął. Z doświadczenia wiem, że nawet mając 30lat można być tylko erotomanem gawędziarzem, a w rzeczywistości na przykład impotentem :) I wtedy można sobie pachnieć nawet milionem dolarów...

      Usuń
  6. To ja troszkę pospamuje)))
    Wiem kto to Kominek bo jego zdjęć pełno na blogach ,które uważają, że sweet focia z nim lub jego książka jest obowiązkowa a brak takiego zdjęcia świadczy o twoim marnym statusie)))
    Wielkie blogerki celebrytki obrastają tak w piórka,że jeszcze trochę i zaczną złote jaja znosić ....i sprobuj sie odezwac i miec swoje zdanie....to Cie zablokuje takie nazwie hejterem i upubliczni i wyśmieje Twój blog...

    I jak tu istnieć w tej blogosferze sie pytam?))))

    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czułam, że trzeba by było pojechać na jakieś spotkanie z Kominkiem i strzelić sobie wspólną fotkę... No nic, może niedługo wyda kolejną książkę, to pierwsza się ustawie po autograf i zdjęcie.

      I widzisz, Ty absolutnie nie pospamowałaś, bo ten komentarz wiele wnosi. Właśnie o hejcie zapomniałam napisać! Bo okazuje się, że hejtem jest mieć swoje zdanie, jeśli jest ono odmienne od zdania autorki bloga...
      A jak istnieć? Nie wiem, ja jestem jeszcze na etapie poszukiwania odpowiedzi na pytanie Jak żyć?
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. No sorry Martus, Twoje dzieciaki sa przesliczne, ale skoro pisanie o tym to spam, to juz lepiej przestane... ;)
    Wychodzi na to, ze jak zalozylam bloga to obrazalam autorow blogow jak leci, bo zostawilam swoj link na kazdym czytanym. :) Potem dorwalam gdzies post podobny do znalezionego przez Ciebie, glupio mi sie zrobilo i przestalam. ;) I chyba wiem, o ktorym blogu piszesz. Weszlam tam kiedys, ale zarozumialstwo (ktorego nie trawie najbardziej na swiecie) wygladalo z kazdego kata, wiec ucieklam i solennie sie wystrzegam. :)
    Widze wlasnie ostatnio wysyp wielkich spotkan blogowiczek ze sponsorami, prezentami i tym podobnymi bzdetami. A kiedys przeczytalam na jednym blogu, ze ktoras z uczestniczek poprosila o zmiane czasu spotkania, bo cos jej wypadlo. Boze, jak autorka postu ja zjechala! No przeciez to byla istna obraza majestatu! Lubilam wczesniej bloga tej dziewczyny, ale po tym sie zniesmaczylam i wiecej tam nie wchodze. A tak w ogole, to tak jak Ty, wolalabym spotkanie w kameralnym gronie kilku blogowiczek. :)
    Kominek zas chcialabym miec w domu i tyle w tym temacie wiem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana no jak Ona mogła poprosić o zmianę godziny? Ludziom to się naprawdę w dupach od tego blogowania przewraca. Przecież czas to pieniądz, pieniądz to sponsorzy, sponsorzy to siła napędowa blogosfery...
      No ja jak przeczytałam ten post o zostawianiu namiarów na siebie to po prostu wybuchłam śmiechem, jaki ze mnie totalny żółtodziób był :) I jak ja się strasznie tym wielkim i znanym musiałam narażać :) Kto wie, może nawet i o mnie powstał jakiś post. Zresztą-nie ważne jak, ważne żeby mówili :)

      Ja tam nie mam nic przeciwko takim spotkaniom, ale kiedyś z ciekawości prześledziłam relację większości dziewczyn z jednego takiego spotkania... I może się oczywiście mylę, ale jakieś takie strasznie sztuczne mi się to wydawało.
      Do mnie bardziej chyba przemawia kameralna forma, bez obowiązku dziękowania potem całemu światu za croissanta z herbatą.

      Usuń
    2. Hejka! Dzięki za spama pod moim postem. Tak bym do Ciebie nie trafiła. Całkiem mi komp ześwirował i pożarł plik z ulubionymi blogami. Na tym pliku oczywiście Twój też był. Mam te adresy jeszcze w blogu jakoś zapisane ale się nie znam i nie wiem jak to sprawdzić. A może się nie znam i nie mam. Ale mimo to fajnie. Moje dwa chłopy M i Jaś śpią a ja siedzę z winkiem i czytam zaległe Twoje posty.Ale ten jest mega. Powiem Ci, że ja też czasem zaglądam na burżujskie blogi i mam chyba dwa ulubione. Ale zauważyłam jedną rzecz, że nigdy te osoby nie zerknęły do mnie ani nie odpisały na mój koment. Więc jestem mało ważna jak widać. Ale mam to głęboko......... Piszę bloga dla siebie a kto chce niech czyta. A nie po to aby dostawać prezenty. WTF? I niby czym się chwalić? Mnie jeszcze stać na kosmetyki. Jak będę chciała to se kupię. Buźka! Ewa z bloga niszowego

      Usuń
    3. Kochana, to koniecznie namiary na tą burżuazję, bo ja jestem ciekawa i żądna wielkiego świata! Bo to chyba po części jest znakiem popularności, kiedy osoby, które wcześniej odpowiadały na każdy komentarz przestają to robić w ogóle... Przykre. Jak ja nie trawię takiego ogólnego zarozumialstwa :(
      A to określenie niszowy uwielbiam! Jak to dumnie brzmi przy "najpopularniejszy"!

      Usuń
  8. Co ja wiem o blogowaniu?hmm...pewnie nic i dobrze mi z tym.Jestem pod tym względem trochę egoistką,bo piszę głównie dla siebie,by utrwalić wspomnienia.Odkąd pamiętam zawsze pisałam jakieś pamiętniki itd.A jeśli komuś przy okazji podoba się to,o czym piszę to jest mi bardzo miło.Lubię Twoje "spamy":),wychodzi na to ,że ja też ostro spamuje ale co tam!A z Tobą pierwszą poleciałabym na kawkę,bez błysków fleszy i paczuszek od sponsorów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam jestem rządna rozgłosu, więc na jakąś ustawkę tylko się piszę, a że podczas kawy, a nie na przykład ćwiczeń na siłowni- trudno. Niech potem piszą, że gruba jak beka i jeszcze siedzi i kawę z ciastkiem wciąga, psując wizerunek blogosfery...
      I ja Twoje spamy też Kochana lubię, ale jak zawsze taka próżna byłam... :)

      Usuń
  9. O ja pierdziu, to tu takie fajne rzeczy się dzieją na tej blogosferze?
    Kuźwa, że też nie przeczytałam Twojego wpisu wczoraj...a tak, jak głupia przeglądałam w ciemno jakieś blogi o szydełkowaniu do 5 nad ranem, bo nie mogłam zasnąć. I nie to, żeby mnie szydełkowanie interesowało, po prostu nie wiedziałam ,że na innych krew się leje i trup ściele gęsto. A miałam nawet popcorn zrobiony....jaka szkoda...dasz namiar na pv na tego bloga, o którym wszystkie komentujące piszą "WIEM, KTÓRY TO BLOG"? Mam już dość dzierganych skarpet! Chleb mam, chcę igrzysk!

    Sławna też mogę być. I obrzydliwie bogata, co za tym idzie. Mogą o mnie nawet na innych blogach pisać "widziałem ją w Biedronce i już zwykłego żółtego sera nie kupuje. Pleśniowy wzięła. Za nasze kliki w reklamy. Tak jej się w dupie poprzewracało". Tylko se muszę jeszcze te reklamy zamontować, bo do końca życia będę jadła tylko żółty....No i mogę mieć ochronę. Najlepiej Vina Diesela za ochroniarza od razu. Będzie mnie bronił przed psychofanami. Psychofanów jeszcze nie mam, ale sobie znajdę. Z tego co tu pisze Strzyga, to mi się podoba ten Kominek. Dobry kandydat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od rana siedzę w necie i próbuję znaleźć Jego stare posty, nosz kurczę, może i nie pachnę jak milion dolarów (a przepraszam, wystarczyło 500zł) ale poczytać trochę pikantnych postów po tych wszystkich słodko pierdzących kupko-zupkach chyba mi wolno?!

      Usuń
  10. No prawie bym zapomniała:

    Jakie śliczne dzieci!!!

    i

    http://nietypowamatkapolka.blogspot.com/

    ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnam ten komentarz usunąć, ale intuicja mi podpowiada, że kiedyś będę jeszcze go w ramkę oprawiać, że OMG Nietypowa u mnie była i nawet link do siebie zostawiała, o Jezu, o Jezu....

      Usuń
  11. Jeszcze jedno pytanie mi się nasunęło: czy sponsorzy, ale nie ci, tylko ci od blogów dają np. na botoks, czy silikon?
    Bo jeśli tak, to ja mogę chwalić ile wlezie i w takim wypadku też chcę mieć sponsora, ale nie takiego, tylko takiego od bloga;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu byś się Nietypowa zdziwiła, co Ci mogą podarować blogowi sponsorzy :) Z moich skromnych obserwacji wynika, że między innymi kupon rabatowy na zabiegi do jakiejś renomowanej kliniki i takie tam podobne, także botoks, silikon i odsysanie tłuszczu to tylko kwestia czasu i wtedy ja w to wchodzę, na razie zainteresowana nie jestem, bo kryzys kryzysem ale na herbatę, smoczek dla dziecka i chusteczki do tyłka jeszcze mnie stać.

      Usuń
  12. ło żesz ty...to ja wogóle jetem dnem z dzirom, znaczy sie, dzirawym dnem..Ło matko...a ja myslałam,ze se tak tylko pisze no, a tu jakies komentarze, jakeiś liczby, cyferki, WSPÓŁPRACE...ło matko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie ma tak se tylko pisze, tu jest kochana dżungla i tu trzeba jakoś przeżyć :)

      Usuń
  13. I ja chcem na kawe z tobom isc, koniecznie, no! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jo tysz chcem tej kawuniuni!!!!!!!!!!

      Usuń
    2. Dziewczyny! Na kawę bez fleszy itd możemy się umówić, ale może nie skreślajmy tak od razu sponsorów? Niech chociaż kawę postawią? Co myślicie?

      Usuń
  14. Ja też nic nie wiem o blogowaniu, Kominka mam głęboko w dupie a już kupowanie książki jakiegoś gościa który radzi jak pisać w necie uważam za wyrzucenie kasy w błoto i szczerze mówiąc wolę jak najmniej wiedzieć o tym ,,światku'' blogowym tylko czasem coś skrobnąć i wymienić komentarze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu przydałoby się kolejne "Amen"... Wiesz, dla mnie jako niepraktykującego socjologa to jest po prostu bardzo ciekawe zjawisko to blogowanie i czasami zwyczajnie nie mogę się powstrzymać :)

      Usuń
  15. Właśnie... wsadziłaś kij w mrowisko kobieto, tylko czekać aż się zlecą tutaj Ci, co blogować potrafią :D
    Bo ja też nie wiem jak, nie wiem kto to ( no, sorry, skłamałam - byłam poczytałam kiedyś i nie wróciłam, bo ani autorytet, ani jakoś mi nie podlazło do czytania - więc utrzymuję, że jednak nie znam ;) )

    Błędów robię co niemiara, nie dość, że spamuję na potęgę, to jeszcze potrafię w nowych miejscach adres zostawić, żeby ewentualnie, ktoś sobie mnie też odwiedził. A nie daj Boże, jeszcze potrafię napisać, że mi się coś podoba, a jeszcze gorzej, że prawdziwy to pogląd jest.
    Widzisz... ja się nadaję na dno dna.
    I cholernie mi z tym dobrze :P

    I lubię Twoje córki i Ciebie i przeczytałam cały ten spam nade mną.
    amen :)
    A i zapomniałabym - wrócę tu! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że jak dziś rano laptopa nie mogłam włączyć, to się z lekka przeraziłam i pomyślałam: Ale jak to? Tak szybko mnie znaleźli... No ale jak zwykle sobie schlebiłam i Lila po prostu coś nawciskała :)

      Na tym dnie dna to widzę, że same interesujące osoby, nie będę się więc pchała na górę, o nie!
      Dzięki Kochana! Ściskam!

      Usuń
  16. Myślałam po trzech punktach, że Ty tak Matko Dwóch Córek poważnie piszesz. Podzielam Twoje zdanie! Nasz świat dzielenia się swoją prywatnością, to nie tamten dziwny świat. Uśmiałam się, że jeszcze w moim wirtualnym pamiętniku czy dzienniku jakieś kominki będą mi narzucać swoje jestestwo. Do licha z nimi. Spamuj mnie i zapraszaj i linkuj ;p

    Zaprzestańcie w końcu tym cichaczom !!!! Nakazuję!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula moje spamy masz jak w banku :)

      Usuń
  17. ja już bloguję ze 3 lata z hakiem i żadnych kominków nie chcę:D
    a Twoje spamy uwielbiam:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) i z wzajemnością! A co tam-spamujmy sobie ile wlezie.

      Usuń
  18. U mnie od dupy strony to mało powiedziane!!! Pierwsze co to po setce wpisanych adresów dla mojego bloga (wszystko było zajęte) wybrałam jeden z głupszych :D Teraz staram się to jakoś zmienić, ale nie idzie.
    Co do kłótni ze znanymi blogowiczami ? -wiele jest takich, które mi nie odpowiadają i po prostu ich nie czytam, pomimo górowania w świecie w którym sama się obracam. Istnieje wiele blogów: jak dla mnie stworzonych do darmowego dostawania produktów, które też nie są dla mnie.
    Sama jestem pionkiem w tym świecie, staram się i nie wiem jak się utrzymuję chociaż chwile zwątpienia są i nie raz miałam zrezygnować.
    Chwalić nie będę żeby nie było, że spamuję: lubię twojego bloga a Twoja najmocniejszą stroną jest styl pisania, sposób ubierania myśli w zdania i forma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty, jaki jeden z głupszych? To co powiesz na :mama dwóch córek? Równie dobrze mogłabym napisać właścicielka dwóch stołów, trzech pralek :)

      Ja już po prawie roku wiem, że dużo ciekawsze, a na pewno więcej wnoszące do mojego życia są te blogi bez miliardowych odsłon. Choć nie twierdzę, że tamte są złe. Bo teksty na pewno na poziomie, ciekawe itd... Tyle, że wcześniej czy później jakoś tak czuć sodówkę, a tego nie lubię, choć oczywiście, nie każdemu Ona uderza i chwała za to tym, którzy pozostają sobą!

      Dzięki, jak ja kocham takie komentarze :)

      Usuń
  19. uwielbiam Cię za ten post :)
    o Kominku słyszałam, pierwszą książkę jego przeczytałam do połowy i faktycznie jęsli ktoś ma aspiracje zostac popularnym, zarabiajacym blogerem to polecam. ale samego pana Kominka uwazam za skandaliste, ktory stal sie popularny przez obrazanie innych - nie moja bajka. śmieszą mnie blogerki, ktore sie z nim fotografuja i jeszcze piszcza ze szczęścia, bo Kominek powiedzial im, ze nawet ladnie wygladaly na jakims tam spotkaniu. no kurde kto sie szczyci takim prostackim komplementem???
    blogerzy guru - niestety często sodówa uderza do głowy, choć są i tacy, którzy trzymają poziom.
    acha, no i dziękuję Ci za spamowanie moich postów - ja bardzo lubię taki spam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama siebie za niego uwielbiam, choć ze strachu, że ściągnę na siebie gniew blogiń trzy razy w nocy wstawałam, żeby go skasować :)
      Skandalistom także mówię wyraźne nie, i powtórzę za Tobą- nie moje klimaty, jak ktoś lubi, proszę bardzo. W końcu taki Kominek też z czegoś musi żyć :)
      O JEZUS Ania, czyli Ty też czytasz TEGO bloga, bo ja wiem o jakie zdjęcie chodzi :)

      Tak, właśnie ta sodówka, to jest to, co mnie zniechęca. Bo teksty owszem-wysokich lotów, ale jednak czuć to zadzieranie nosa, a tego nie lubię.
      Kurcze, a ja myślałam, że naprawdę tylko ja jestem taka próżna :)
      Buziaki!

      Usuń
    2. Kurcze napisz mi na priv kochana link do tego bloga, bo aż mnie świerzbi, żeby oblukać.

      Usuń
    3. hehe, nie czytam TEGO bloga, ale kiedyś weszłam z ciekawości, bo ktoś już pisał o zarozumialstwie tamtej blogerki i akurat trafiłam na post - relację z imprezy. więcej razy nie wchodziłam, za ten jedyny serdecznie żałuję ;)

      Usuń
    4. O rany chwała Bogu, bo ja już wyrzuty miałam, że może za wcześnie sobie wyrobiłam o Nich zdanie, w końcu tylko ze 20postów przeczytałam... :)

      Usuń
  20. I ja podobnie ostatnio rozczytałam sie w podobnych blogach, co Ty i zaczęłam się zastanawiać, czy nie usunąć swojego bloga, bo chyba jest do nieczego. Także zabrałam się do jego pisania nie przeczytawszy ważnych lektur i mądrych wskazuwek niejakiego kominka. Mój mąż to wyśmiał tak skutecznie, że stwierdziłam, iż może to jest jednak przesada, więc dalej funkcjonuję tu i mam nadzieję, że tak pozostanie. Byłam na początku zażenowana i Kominkiem i tymi ważnymi i sławnymi blogami podobnie, jak TY... Teraz już się tym nie przejmuję. Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest prawidłowa postawa Kamilko, pamiętaj-nasze blogi są niszowe, a to brzmi intrygująco :)

      Usuń
  21. Mega post :) Brawo, choć wybacz ja nie skorzystam z tych zasad, mam to w nosie.
    Ja o tym całym Kominku kiedyś słyszałam, byłam na Jego blogu, ale szybko stamtąd uciekłam ;) nie moja bajka.
    Jeśli chodzi o punkt 3, pamiętam tą burzę, którą wywołała najpopularniejsza blogerka parentingowa. Sama już do nich zaglądam bardzo rzadko, kiedyś pokazywali głównie swoje dziecko, pisali ciekawie, a teraz promują się rodzice. Ale cóż najpopularniejszym wszystko wolno ;)
    A wracając do Ciebie, to od kiedy odkryłam Twój blog, wracam tu bardzo często, lubię czytać Twoje posty, podoba mi się Twój styl. Czy to ostatnie zdanie to spam? :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, nawet jak spam to go nie usunę, bo ja jestem strasznie łasa na komplementy :)
      Ja dziś miałam swój pierwszy raz z Kominkiem :) Do teraz nie mogę się otrząsnąć :)

      Usuń
  22. hehehe kochana super post, ja juz chyba 3 lata cos tam wstawiam na bloga, i do dzis nie wiedzialam kto to kominek, moi rodzice w domu maja :P a co do blogowego swiata to rzeczywiscie tak jest ze im wieceje fanow tym wieceje wody sodowej i malo szczerosci. Jakos tak wole swoim pare blogow czytac, gdzie blogerzy :) odpowiadaja i mozna sie z nimi zaprzjaznic!!! dzieki ze Twoj blog jest normalny!!! aha czy moj komentarz to nadal spam?? buziaki az sie zastanawima czy nie zostawic adresu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj, aż mi sodówka uderzy do głowy :)

      Usuń
  23. Ozeszjapierdo.... upsss przepraszam chcialam napisac, tylko mi sie klawiaturka zwichla:)))
    Serio to jeszcze 5-6 lat temu kiedy ja zaczynalam blogowanie bylo calkiem fajne, teraz zrobil sie z tego jakis przemysl blogowy i co raz rzadziej chce mi sie pisac:(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, Star błagam, nie rób nam tego... No przecież nie możesz brać odpowiedzialności za to, że świat schodzi na psy, ten blogowy również... Rób swoje.
      5-6lat temu pewnie nikt nie widział w blogach żyły złota, nie to co teraz, można się dorobić na testowaniu tego i owego i ludzie wariują :)

      Usuń
  24. no nareszcie ktoś mnie oświecił i wyjaśnił skąd się biorą jakieś "zniesmaczenia", zazdrości i przedziwne konflikty w naszej jakże wybujałej blogosferze!
    W życiu nie pomyślałabym, że to takie skomplikowane :)) a kominek to ja chciałabym kiedyś w domu mieć... ;)

    A tak serio -ostatnio właśnie dane mi było dowiedzieć się, że i w wirtualnym świecie daleko od polskiej mentalności nie uciekniesz - czyli "lubimy się, póki masz gorzej niż ja" (w rozumieniu zapewne ilości odwiedzin, komentarzy i ogólnego echa w sieci), a boleśnie można się przekonać o odcieniach rywalizacji. Absurd jakiś. Taki syndrom "czytelnictwa warunkowego". A o tym, że "elity" maluczkich znać nie chcą już też się przekonywałam. Na szczęście komentuję gdy mnie coś zainteresuje, a nie by koniecznie kogoś zwabiać w swe ubogie progi ;)

    i zamierzam Ci spamować na blogu ile wlezie, uprzedzam lojalnie - dziewczyny są tak urocze, że od komentarzy niemerytorycznych nie uciekniesz :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Hahah! Powiem Ci, że i tak wymiatasz, że w ogóle te zasady skądś udało Ci się wyłuskać :P Myślę, że zrobiłaś już krok milowy w stronę bycia gwiazdą...a i z pewnością popularność tego własnie posta przyczyni się do kolejnego takiego kroku ;)
    Przyznaj się,że jednak o to własnie chodziło :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Ehh... Ja wiem co prawda kto to jest Kominek... ale wiem też, ze zdania na jego temat są podzielone.
    Jeśli blog piszesz dla siebie, a nie dla popularności to z czasem i tę popularność zyskasz.
    Ja mam za sobą założenie już kilku blogów i patrząc na popularność jednego z nich (na czym mi zależało) - nie jest źle a z czasem będę chciała jeszcze więcej... Natomiast blog o Kubusiu miał być kameralnym, malutkim. A ponieważ zmieniam powoli tematykę z czasem nie będzie mi już tak zależało na ukrywaniu się. Choć żadnego z blogów nie prowadzę dla popularności. Jeśli kogoś coś na nim zainteresuje to wejdzie :)

    A Twój blog jak dla mnie cudny :) Nie mam tu na myśli grafiki, bo sama kiedyś mówiłaś, ze i nad nią będziesz pracowała, ale jest wszystko przejrzyście - a to chyba najważniejsze.. do tego ... Świetnie się Ciebie czyta - więc czego chcieć więcej? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pochwalę się Kochana, że już wiem kto to Kominek :) Byłam, nie przekonał mnie, ale to moja subiektywna opinia :) Za komplementy bardzo, bardzo Ci dziękuję. Grafika to jest pewnie mój słaby punkt, bo sama zupełnie się na tym nie znam, a Marcin... no cóż, też w czym innym siedzi, a kombinować, próbować mu się zwyczajnie nie chce :) A że też nie mam ciśnienia na jakąś popularność i ochy i achy, a raczej na kameralne miejsce dla siebie i kilku zaprzyjaźnionych mam, to mi na razie wystarcza ta uboga grafika :)
      Ja po proszę więcej Kubusia i Ktosia :) Stęskniłam się!

      Usuń
  27. Ja przepraszam najmocniej, to pierwszy post na Twoim blogu, ktory przeczytalam i bezczelnie napisze ze bliski memu sercu, wiec pozwole sobie zostac na dluzej.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!