Mama2c

Mama2c

środa, 11 grudnia 2013

Obojętność? Zaufanie? Foch?!

Moje Drogie!
Spokojnie, na razie nie będę dzielić celi z Kaśką W.
Nie zaprzyjaźnię się też z Krzysztofem R, i nie będę miała darmowej mety w Łodzi, tak jak niegdyś Kaśka i Bartek. Trochę szkoda, bo w Łodzi dawno nie byłam.
Zresztą, czytałam, że Krzysztofowi R urodził się niedawno syn- Krzysiu junior (Jezu, jaka jestem wzruszona-chlip, chlip) i pewnie i tak by nie miał czasu na zaangażowanie się w moją sprawę...
Swoją drogą ciekawe co z Luizą, tą zbałamuconą zakonnicą... Eh, Krzysiek rzucił Luizę, Bartek rzucił Kaśkę-wszyscy faceci to jednak chu...
A tak serio- zadzwoniłam do mojej psychiatry, odnalazłam równowagę między jing i jang i powinno być dobrze... na jakiś czas, ale lekarka powiedziała, że gwarancji nie daje.

Jak wiecie urzędujemy teraz we trzy babki. Czasami odwiedza nas Babcia. No i właśnie- Babcia, kurczę, za dużo pytań zadaje...
Wpadła wczoraj na kawę. Gadamy, skacząc od trudnych pytań (kto w tym roku upiecze na święta makowiec) po wnikliwe analizowanie skomplikowanej natury mojego ojca (zastanawiając się co w tym roku odstawi w święta), po jeszcze trudniejsze rozprawianie o tym, czy dzieci nie są już za duże żeby zamawiać w tym roku Mikołaja... Bo my z Mamą od zawsze takie wielowątkowe dyskusje prowadzimy... Nie zdziwiło mnie więc, kiedy zapytała:
-A gdzie właściwie pojechał Twój mąż.
Otworzyłam buzię, żeby powiedzieć: "No jak to gdzie?" a po chwili zapaliło mi się w głowie czerwone światło, syreny zaczęły wyć, serce mało nie wyskoczyło: "K... ja nawet nie wiem gdzie On pojechał." pomyślałam. A Mama widząc moją minę, z jeszcze bardziej przerażoną miną od mojej, powiedziała:
-No jak to nie wiesz gdzie pojechał?
Tutaj to się już honorem uniosłam, bo co mi tu będzie Mama opowiadać, że nie wiem, jak wiem!
-No gdzie pojechał, gdzie pojechał- na szkolenie pojechał! A Ty mi nie mów, że jak ojciec na szkolenia nie jeździł, to że Ty nie wiesz, co się na tych szkoleniach wyprawia. Przecież On się pewnie wczoraj tak schlał, że sam dzisiaj nie wie czy jest w Warszawie, czy we Wrocławiu.

Cholera! 10lat razem, 8 po ślubie, a ja nie wiem gdzie mąż będzie przez tyle dni! Pewnie rok po ślubie znałabym adres hotelu i adresy wszystkich lokali rozrywkowych w promilu kilometra, łącznie z namiarami na Biedronki, Żabki i okoliczne burdele. A teraz nie wiem, w jakim Księciuniu jest mieście. Ja pierdzielę- ale przypał.
Obojętność? Nie.
Zaufanie? Kto ufa facetowi-no błagam!
Foch? Tak.

Przed wyjazdem Księciunia był foch.
Foch taki, że ulala.
Podpadł Księciunio na całej linii. I to jednym krótkim pytaniem: "Długo nie było prądu?- ale o tym, to już w zupełnie innym poście.

Ps.
Mąż namierzony. Nie, no co Wy... Nie zadzwoniłam do firmy, żeby podpytać :)
Po południu dostaję sms: "Jesteśmy po szkoleniu. Jedziemy do Ikei, chcesz coś?"
O ja pier... Wiedział, że będzie w Ikei, i On mi teraz pisze, jak za 5minut tam będzie-zabiję Go. No więc zadzwoniłam. Nastąpiło: pip pip pip pip a potem: "A gdzie Ty w ogóle jesteś?"
W Poznaniu jest.
No i co to zmienia, że wiem?
Nic :)
I lepiej, żeby coś fajnego z tej Ikei przywiózł. Może wybaczę ten prąd...

16 komentarzy:

  1. Hehe, ja tam mialam non stop z pytaniem o stanowisko męża w pracy. Ktoś pytał a co on tam robi? A ja: yyy, eee w sumie to nie wiem :) no, ale odkąd zaczęłam wędrówki po sądach to znam na pamieć stańowisko i wysokość zarobków, bo to też była moja pięta.
    No, ale żeby nie wiedzieć gdzie mąż na kilka dni wybyłł?? :) Nie chodzi w sumie o to gdzie, a o to co fajnego w okolicy może kupić, ja jak mój ma gdzieś lecieć to się modlę, żeby jakaś cywilizacja tam była i sklepy ubraniowe dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja się honorem ujęłam. Za ten prąd cholerny. Poza tym mój mąż takie kazania głosił, że nie ma kasy, że właściwie nie wiem, po co On w ogóle do tej Ikei pojechał... Chyba, że tak jak podejrzewam- kitra gdzieś do skarpety, bo wie, że nie ma takiej kasy, której ja bym nie wydała :)

      Usuń
  2. No to foch jak cholera . U mnie na odwrót - często to Sławek nie wie, gdzie jestem . Bo ...czasem zapominam mu powiedzieć . A potem z miną niewiniątka się tłumacze " no jak to - nie mówiłam Ci ???". Jeszcze obracam kota ogonem - że to On nie słuchał jak mówię ...Czasem działa .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobra metoda! Zresztą jak to mówią-im mniej wiesz, tym lepiej śpisz, więc... A co tam, najważniejsze, że zawsze wracasz :)

      Usuń
  3. Oj tak, im dłuższy staż związku tym mniejsza potrzeba kontrolowania. A ja ufam facetowi. Oczywiście w pewnych granicach :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ech ja wczoraj zaliczyłam taki dzionek z chłopakami, że nie wiem jakim cudem nie trzepnęłam jednego i drugiego w pysk. Ale co się nasłuchali, to ich :P Dziś już ok, może potrzebowaliśmy odreagować ten nerw o dzidziusia czy co?
    A co do zaufania facetom, to ja mojemu ufam. Nawet bardziej, niż sobie. I nawet jak wyjeżdża na spotkania integracyjne to tylko mega tęsknię, bo o resztę jestem spokojna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też ufam i to chyba bardziej jak sobie :D poproszę o historyjkę o tym prądzie bom ciekawa bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale się uśmiałam :) Czy to ważne gdzie jest ;) najważniejsze żeby szczęśliwie wrócił :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To chyba tak jest... z czasem przestajemy pytać. Jak na razie wiem - co gdzie i jak... Ciekawe co to będzie potem :P

    OdpowiedzUsuń
  8. hehehehe faceci ;-)

    ja tam zawsze pytam bo mnie w środku zżera :D
    co przywiózł ??? no co ???

    OdpowiedzUsuń
  9. Ty jesteś udana ;) Uśmiałam się z tw. tekstu, no żeby nie wiedzieć, gdzie mąż pojechał??? ;)
    Ps. My też 8lat po ślubie jesteśmy- w lipcu minęlo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawam co to z akcja z prądem ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja jestem ciekawa tej Ikei...
    A swoja drogą Martuś nie będę się wypowiadała, bo nigdy nie byłam w związku, a tym bardziej w małżeństwie tak długo.
    Fochy zawsze się zdarzają. Ważne, żeby później się godzić :)

    Ehh... te miłe pogawędki z Mamusią :)

    Ściskam ciepło i główka do góry :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale mnie rozśmieszyłaś - u mnie póki co jeszcze pełna inwigilacja - chociaż na szczęście M nie musi nigdzie wyjeżdżać - bo jak by musiał to dopiero byłaby jazda bez trzymanki :-D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mieszkalismy w Polsce to maz czesto wyjezdzal w delegacje, zawsze wiedzialam gdzie jest bo to byly nasze poczatki. Teraz jak wychodzi na chwile tez pytam dokad, aby wiedziec czy przypadkiem nie ucieka od naszych domowych obowiazkow.:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!