Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Zabierzcie mnie stąd!!!

O tym, że macierzyństwo wyzwala we mnie skrajne emocje, wiedziałam już dawno. Ale, że aż tak skrajne- przekonałam się dopiero dzisiaj. Za sprawą naszej małej słodkiej Lilci. Takiego brzdąca co to ma minę aniołka, a za skórą "diabołka"...
Przysięgam- dawno nie miałam z Nią takiej "jazdy" jak dzisiaj.
Zaczęło się już przy śniadaniu. Chleb razowy? Nie- wypluwa. Chleb pszenny- też nie, wypluwa jeszcze szybciej. Bułka pszenna? Oczywiście NIE! Nosz k... niech mi jeszcze raz ktoś zachwali metodę BLW to chyba zabiję. A hrabiance Lilce, to chyba do Paryża zaczniemy latać po croissanty...
Bilans dnia? Proszę bardzo:
- z milion razy wychodziłam z siebie i stawałam obok
-pięć razy zaczynałam pisać petycję o uniewinnienie matki Madzi
-trzy razy wykręcałam numer na niebieską linię
-kilka razy próbowałam sobie przypomnieć dlaczego chciałam mieć dzieci i czy to na pewno byłam ja
-intensywnie szukałam informacji o żłobkach z internatem
-próbowałam skontaktować się z obrońcami praw człowieka
-szukałam informacji w necie, czy matka to zawód w warunkach szkodliwych
-sprawdzałam czy moje ubezpieczenie obejmuje odszkodowanie za utratę słuchu od jęków własnego dziecka
-zastanawiałam się czy zostawienie 7latki z roczniakiem będzie postrzegane przez opiekę społeczną jako akt desperacji, czy samowolne oddalenie się z miejsca pracy
-napisałam wstęp do książki pt. "Macierzyństwo jest przereklamowane"
-spojrzałam w kalendarz i doszłam do wniosku, że zbliżające się TE dni, nie mają absolutnie nic wspólnego z tym, że całe moje życie wydaje mi się do dupy


Ostatnia godzina to był po prostu kosmos. Jeden nieustający lament pt. "Mamooooooo". Bo "mamo" może być różne. Kiedy jest jęcząco-zawodzące, moje rezerwy cierpliwości, które zachowałam dla wnuków, topnieją niczym lodowce w obliczu globalnego ocieplenia... a gdyby nie fakt, że jesteśmy w domu, a nie na przykład w Centrum Handlowym, rozglądałabym się, czy to przypadkiem nie do innej mamyyyyyyy.
Zważywszy na fakt, że mój mąż jutro nad ranem wyjeżdża i wróci dopiero w sobotę w nocy, już się cieszę na ten uroczy babski czas...
Żeby z godnością znosić uroki bycia słomianą wdową i samotną matką w jednym, oraz wszelkich frustracji i dołów z tym związanych, siedzę właśnie z maseczką za 3zł, poprzedzoną peelingiem, też za 3zł... Aż się boję co ze mną może zrobić te 6zł zainwestowane w siebie... Zastanawiam się jednak czy więcej dobrego nie zrobiłby dla mnie teraz Deprim, ewentualnie Kalms, albo butelka czerwonego wina.


Tak, to jest to biedne Dziecko, o którym matka wiecznie głupoty wypisuje...
Jak widać Ksawery napędził stracha nie tylko meteorologom, meteoropatom, ale i mojemu Dziecku też- od czwartku prawie nie zdejmuje czapki w domu...







49 komentarzy:

  1. Rafałek też chodzi po domu w czapce :)
    Za bilans dnia masz u mnie 5 z plusem, ja wprawdzie dziś raczej zaliczyłam lżejszy dzionek, ale bez trudu odnajduję się w tych punktach... Zwłaszcza z uniewinnieniem matki Madzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę więcej lżejszych dzionków :) Tak, żeby nie było więcej Katarzyn W :)

      Usuń
  2. W takich sytuacjach zadaję sobie pytanie, jak to możliwe, że nasze Aniołki potrafią tak solidnie dać nam w kość? Jakim sposobem potrafią nas wyprowadzić z równowagi przy zwykłym śniadaniu? No właśnie. U mnie jest jeszcze spokojnie, jeżeli chodzi o grymasy Tomka, ale trudny czas zbliża się wielkimi krokami. Tymczasem trzymam kciuki za Ciebie i Twoją cierpliwość:) Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci wszystko potrafią! A Tobie życzę, żeby jednak Tomek pozostał spokojnym, miłym chłopczykiem :)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  3. Hahahahaha. Leżę i kwiczę :] :] :] Z niebieskiej linii, z uniewinnienia matki Madzi, ze żłobków z internatem i całej tej reszty. Kocham to Twoje szydercze poczucie humoru, które chyba Ci rośnie równocześnie z poziomem frustracji. To genialny sposób na wyrzucenie z siebie negatywnych emocji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba sobie jakoś radzić Kochana :) Nic innego mi nie pozostało.

      Usuń
  4. U mnie od kilku dni to samo. Mam czasem ochotę wyjść, a ta niech wyje. Nie wiem czy ona z przedszkola takie zachowanie przynosi? Jest coraz gorzej od kiedy tam chodzi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana-czasem to ja nie mam ochoty wyjść :)
      może Ona tak odreagowuje sam fakt, że chodzi do przedszkola? Może to dla Niej duża zmiana? Chociaż już grudzień, powinna już przywyknąć.

      Usuń
  5. "You made my day" - czy jakoś tak :) Jak napiszesz tę książkę to zakupię egzemplarz i wpadnę po autograf!
    A Twoja córka to będzie modelką kapeluszowo-czapkową i nikomu nic do tego... tylko Ty matko w większą ilość czapek zainwestuj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W więzieniu mogę mieć dużo czasu na pisanie :)
      Czapek Ci u nas pod dostatkiem :)

      Usuń
  6. Mój Kuba wręcz odwrotnie- b.szybko czapkę zdejmuje....Kochana dasz radę!!! Jesteś silna i poradzisz sobie nawet z Lilką:) wierzę w Ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas było tak jakiś czas temu-Lila czapki nie lubiła. Za to teraz... No mówię, Ksawery zawiał i problem z głowy :)

      Usuń
  7. Czytam, czytam i uwielbiam to co piszesz :*
    Ja mam chyba kryzys, trzydniówką mi to śmierdzi na odległość - mojej lekarce też - nie mogę się oddalać od dziecka na więcej niż 4 metry bo zaraz awantura "mammma" i baba". Już mam dość. A co będzie dalej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udawaj, że mammmmma nie słyszysz :) Chyba, że i mammma i baba to do Ciebie? :)
      Eh te dzieciaki :)

      Usuń
  8. Drugiej takiej jak Lila nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się!!
      :))
      Żłobek z internatem :D uśmiałam się

      Usuń
    2. :) Ty się nie śmiej Noelka, tylko otwieraj taki żłobek-chętni będą :)

      Usuń
  9. oj wiem, co masz na myśli...te wszystkie zawodzące "mamoooo" też doprowadzają mnie do szału ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak-mało rzeczy mnie tak irytuje, niż takie właśnie jęczenie :(

      Usuń
  10. Zawirusowałam Cię! Chcesz wiedzieć więcej - wpadnij do mnie na bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  11. no urocza matka dasz radę do wiosny już całkiem nie długo wtedy dzieci robią się grzeczne bo mogą się wyszaleć na spacerach!!!! Wiem marne pocieszenie......:/

    OdpowiedzUsuń
  12. Hehe, u nas też króluje czapa :) Może znajdziesz oparcie w Elizie, nie zostawiałabym ich samych, ale może jak się przyznasz starszej córze, że lekko nie jest, to przejmie część opieki i pobawi się z siostrą gdzieś z dala od Ciebie za zamkniętymi drzwiami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One dwie za zamkniętymi drzwiami? Nie ufam aż tak ani jednej ani drugiej :) Eliza jest na etapie uświadamiania Lilki, że Ona ma takie WAŻNE lekcje i że mała nie może Jej przeszkadzać :)
      A czapki są najlepsze!

      Usuń
  13. Skąd ja to znam.. Często mam tak samo, nadal, a miało być lepiej ;) Urocza ta twoja Lilka, na zdjęciach taka słodka, a taki z niej urwis ;) Trzymaj się, damy radę, bo kto jak nie my? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana nie strasz, chyba wykupię karnet u psychiatry.

      Usuń
  14. Ale się ubawiłam :) Świetny tekst.

    Co do Lilci, zobacz jaka ona słodka w tej czapce <#

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Kasia, Ona w ogóle jest słodka jak miód... Tylko czasem godzinka wystarczy, żeby musieli mnie w kaftanie z domu wywozić. :)

      Usuń
  15. choćby nie wiem co i nie wiem jak zmęczona bym była petycji o uniewinnienie matki Madzi nie napiszę;)


    Lilcia ma charatkerek jest łobuziarą;) dogadałaby się z Michałkiem;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Na pewno, co dwie łobuzerskie głowy, to nie jedna!

      Usuń
  16. Lilcia wygląda w tej czopce jak Raper znad Wisły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, mam takie samo skojarzenie :)

      Usuń
  17. Lila... Lola... Lila! Może sobie ręce podać z mym synem najmłodszym. Czasem wydaje mi się, że dłużej nie udźwignę, a gdy w nocy zasypia w słodki sen, tulę i przytulam i obiecuję mu, że jutro będę mieć więcej cierpliwości :( Tylko jak walczyć z 1,5 rocznym dzieckiem, które w sekundzie wywala się na podłogę i wyje płacze, jak odchodzę podchodzi za mną i rzuca się pod nogi moje i wyje głośniej. Co robimy źle? Za dużo na plecach niesiemy. Nie pociesza mnie nawet fakt, że już przestał głową walić boleśnie w ziemię.

    Ale Ta Lila, to tym aniołkowatym wyglądem wszystko odpłaci! :* Wyrosną... jeszcze chwila i będą tacy rozsądni jak nasze starsze dzieci :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że Lilę bawi walenie głową w ścianę? No może walenie to za dużo powiedziane, ale staje uderza specjalnie głową i ma radochę... Nie za bardzo rozumiem o co Jej chodzi, bo Eliza tak nie robiła...
      Oj tak, czekam już na rozsądniejszy wiek u Lilki- zdecydowanie!

      Usuń
  18. pojechalas ostro po bandzie,mam nadzieje,ze dzis lepiej. sa i takie dni. gdxies ostatnio slyszalam tekst,ze najciemniej jest zawsze przed switem i tego sie trzymajmy!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to chyba się stanie moim mottem życiowym :)
      Tak, zdecydowanie lepiej. Musiałam gdzieś odreagować. :)

      Usuń
  19. Tymon miał taki okres, że chodził po domu w slipkach na głowie. Wolałabym jednak czapkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eliza miała słabość do ojcowskich gaci na głowie. Lila ma zdecydowanie lepszy gust!

      Usuń
  20. aaa hahahah skąd ja to znam....wiek 3 latka w towarzystwie prawie rocznej siostry jest trudny...więc miewam różne myśli..no oprócz tych o ułaskawieniu tej... matki Madzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W towarzystwie rocznej siostry każdy wiek jest trudny :) Ja jako roczniak wrzuciłam mojemu nowo narodzonemu braciszkowi pół wiadra węgla do łóżeczka. Ojciec się zdziwił, że murzynek leży w łóżeczku... Dobrze, że matki nie zabił :)

      Usuń
  21. Ojjj... Żebyś tylko za takimi problemami nie tęskniła...

    A swoja drogą, jak Mąż wróci to może pójdź na zakupy albo do fryzjera na 2-3 godzinki. Miej cza tylko dla siebie!!!!

    Martuś.. pamiętasz jaki kiedyś pisałaś tu o jakichś książkach, które polecasz...? Z tego co pamiętam to one były czy z jakimś mądrym przesłaniem czy czymś w tym stylu.... potrzebuję chociaż jeden tytuł a serię znajdę sobie sama.. I powiedz mi jeszcze czy nadają się dla 7-letniego chłopca :)

    Ściskam mocno i dodaję sił...

    Aha... i proszę Cię... NIE pisz petycji o uniewinnienie matki Madzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Martuś, znajdź w necie Grzegorza Kasdepkę, tam na pewno dla 7latka coś wybierzesz. Ja w zasadzie nie mogę polecić jednej konkretnej, bo Eliza uwielbia wszystkie :) Jakiś czas temu wyszła "Kto zamawiał koszmarną przygodę" z dużymi literami do nauki czytania, to znaczy z większymi niż tradycyjna czcionka :) My tej akurat jeszcze nie mamy.
      Nie no coś Ty, z Katarzyną W to po prostu musiałam trochę dramaturgii dodać :)

      Usuń
    2. Domyślam się... Dramaturgii dodałaś tyle, że jak mi się to rzuciło w oczy to nie wiedziałam czy chcę czytać.. ale przeczytałam :) :P

      Ok. Dziękuję Ci Ślicznie :*

      Usuń
  22. Boze, padlam ze smiechu! Musze sobie ten wpis jakos zachowac i czytac go za kazdym razem jak mam jazde z moimi Potworami! A jazde mam niemal codziennie... :)
    Zlobek z internatem - to jest to!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydrukuję i wyślę Ci z autografem :)
      O tak, to codzienne jazdy-od razu czuję, że żyję!

      Usuń
  23. No ten żłobek z internatem pobił wszystko ! Ty nawet jak "narzekasz" to tak, że boki można zrywać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko, co mi pozostało :) Muszę łapać dystans!

      Usuń
  24. tepa brzydka i wredna mała świnia

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!