Mama2c

Mama2c

niedziela, 19 stycznia 2014

3/52 Zostałam zainspirowana :)

Zaraz po Nowym Roku, na kilku blogach pojawiły się jakieś dziwne i zagadkowe łamańce.
Poprawka egzaminu z logiki, u nieżyjącego już profesora Hadrysia, tak skutecznie podcięła moją wiarę w siebie, że do dziś twierdzę, że logiczne myślenie to nie jest moja mocna strona... Zresztą- dzień po dniu mam tego liczne przykłady :p
W każdym razie, w pierwszych dniach Nowego Roku, trochę się podbudowałam, bo nawet ja, doszłam do tego, co znaczy 1/52 :)
Wtedy jakoś nieszczególnie zainteresowałam się tą zabawą/ projektem.
Jednak kiedy zobaczyłam, że bawi się też Pati, pomyślałam- skoro Ona, to i ja! Tak czuję, że Pati miewa dobre pomysły, nawet jeśli śpi po 3godziny na dobę :)

O co chodzi?
Raz w tygodniu, wraz z początkiem roku (załóżmy, że trzeci tydzień stycznia, to nadal początek roku :)) dodajemy zdjęcie naszego dziecka/dzieci i tak tydzień po tygodniu. Z tego co zaobserwowałam na blogach- jedne Mamy opisują zdjęcia, inne nie- jak kto woli. Rok w życiu dziecka, zwłaszcza małego, to czas dużych zmian- najlepiej będzie je widać w ostatniej odsłonie tej zabawy :)
Jeśli to przeżyjecie, to postanowiłam dodawać też swoje zdjęcie... Może to będzie kolejna motywacja, żeby się nie poddać, i nadal udawać, że cieplutka, parująca pizza, naprawdę mnie nie rusza :)

Eliza- żywy dowód na to, że można być bardzo spokojnym niemowlakiem, a z czasem nabawić się ostrej nadpobudliwości... 


Lila zainteresowana, to Lila skupiona całą sobą- tak, zdarza się Jej usiąść na chwilę, między jednym wariactwem, a drugim :)

 Mama... Mama dziś niewyraźna, bo: niewyraźnie wyglądam (jedna niezjedzona pizza laski ze mnie nie czyni... Tym bardziej lachonka :p), niewyraźnie się dziś czułam (ach ten ból głowy), czas zmienić aparat :) Także mężu- uśmiecham się do Ciebie, nawet jeśli właśnie czytasz to w toalecie (wybaczam Ci) i obiecuję, że będę dźwigać tą lustrzankę- tylko się zgódź!


32 komentarze:

  1. Nie słyszałam o tym. Z chęcią bym wzięła udział, ale czy teraz jeszcze można? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie post o tym czeka na publikację i też mam inspirację z tego samego bloga - zaraźliwe to jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej jak ospa, trąd i choroby weneryczne :D

      Usuń
  3. Wiesz, że jesteś moją motywacją do słodyczy niejedzenia? :) Piękne modeleczki: Mama + Córeczki :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, nie, nie, nie, bo mi teraz będzie głupio zjeść po kryjomu coś słodkiego :) Poza tym lepiej skonsultuj to z lekarzem lub farmaceutą :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Hehe, z faktami się nie dyskutuje :) No! :)

      Usuń
  5. Ty też...?

    No dobra, idę cykać fotki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) A co mi tam! Ta zabawa akurat bardzo mi odpowiada :)

      Usuń
  6. Przezżję, bo ładne jesteście :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kobieto, jak Ty mnie zawsze rozbawisz, to chyba nikt;))) ostatni fragment o Mężu - no jakbym o swoim czytała (też czytuje bloga z wysokości tronu;)) hehehehe. Mam nadzieję, że się zgodzi na lustrzaneczkę (mój się ostatnio zgodził na wyproszoną pięknie kolejną ale niezbędną spacerówkę).
    Pozdróweczki:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. oczywiście fragment o czytaniu z tronu dotyczy męża, a nie mnie;) ach jak to się czasem można zapędzić w prześmiewaniu własnej połówki, i w końcu wychodzi że śmiejemy się z siebie...;)))

      Usuń
    2. Hm, spacerówkę też chyba powinnam przemyśleć :) Będzie następna w kolejce, po lustrzance :)
      Aj tam, aj tam- ja od razu załapałam o co chodzi, my w końcu jesteśmy ponad czytanie na kibelku :)

      Usuń
  8. Ale będzie ekstra jak będziesz też dodawać swoje zdjęcia.
    Cała Święta Trójca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę to od początku chodziło mi tylko o siebie :) Dzieci są tylko pretekstem :)

      Usuń
  9. Ładna mama to i ładne dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, One takie piękne po tacie :)

      Usuń
  10. To wyzwanie szerzy sie jak epidemia! Widzialam je juz chyba na kilkunastu blogach. Sama sie nie podejme bo od jakiegos czasu mam jakas awersje do robienia zdjec. Nie mowiac juz, ze oba "modele" w miejscu nie usiadza, albo robia glupie miny, albo z rykiem usiluja odebrac mi aparat. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Epidemia to jest bardzo adekwatne określenie na to co się dzieje z tą zabawą :)
      U nas najgorzej Lilce zrobić, bo ciężko Ją złapać w bezruchu :)

      Usuń
  11. No muszę zapytać;) jaki jest Twój naturalny kolor włosów?:P Wyzwanie fajne, będę obserwować;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naturalny kiedyś to szatynka, teraz? Nijaki-taki mysi, z większością siwych :)

      Usuń
  12. Ciekawy pomysł. może i ja go podłapię. Wynik na koniec roku może być interesujący:) Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko koniecznie, u Ciebie najlepiej widać będzie zmianę po roku! Zachęcam Cię gorąco!

      Usuń
  13. prawda, że zaraźliwe toto? też się wzięłyśmy, i co prawda nie mam co się łudzić - zdjęcia nijak jakością nie powalą, arcy-portretami też się nie nazwą... ale fajnie będzie za rok zobaczyć taki zestaw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, a kto wie-może po roku wyspecjalizujemy się w robieniu fotek :) Albo przynajmniej będą ciut lepsze, do tych z teraz :)
      Rzucam sama sobie to wyzwanie :)

      Usuń
  14. Ja chyba sobie daruję fotkowanie, choć ostatnio mnie wzięło na wywoływanie zdjęć i robienie albumu na pamiątkę. Bo w sumie to wszystko jest na dysku, a co by było, jeśli komputer by szlag trafił? :)
    A Twoje dziewczynki niezłe laseczki, dziwnie tak mówić o dzieciach, ale tu inaczej się nie da :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wywoływanie... Moja pięta achillesowa ostatnio :(

      Usuń
  15. Świetny pomysł na fotograficzną dokumentację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Najfajniej to wychodzi pewnie u maluszków, ale co tam- też się możemy pobawić :)

      Usuń
  16. Marcinie , mężu Marty - mam nadzieję, że nie tylko posty czytasz w tym kibelku, ale komentarze też . No więc spełnij życzenie Żony , bo chcemy ją widzieć wyraźną - przynajmniej raz w tygodniu .
    No a że Walentynki , Dzień Kobiet po drodze - to co może najpierw body , a potem jakiś fajny obiektyw ?
    No i problem z prezentem miałbyś z głowy !

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!