Mama2c

Mama2c

sobota, 18 stycznia 2014

...I nie wódź mnie na pokuszenie!

Co jest największą zmorą osoby będącej na diecie?!
Nie, nie strach o to, że skończą się szyszki :)
Koszmarem są imprezy. Tak, ja też nie wierzę w to, co piszę.
Kocham imprezy.
Kocham każde wyjście z domu, kiedy mogę spotkać się z rodziną, znajomymi, fanami- o, tu się już zagalopowałam... I o ile to spotkanie z rodziną i znajomymi, nie odbywa się przy marszu żałobnym.
Wtedy wychodzić mogę choćby codziennie...
Jednak kiedy impreza=jedzenie, i kiedy Marta=dieta, lepiej z domu nie wychodzić.
No co Wy?! Nie dlatego, że nie mam silnej woli.
Oczywiście, że mam.
Tyle, że ja za dobrze wychowana jednak jestem...
No jak?! Jak można odmówić, kiedy ktoś tak się postarał...
Albo, kiedy ten Ktoś, jest 9letnią (już!!!) przyjaciółką mojej Córci i ma na imię Julia?!
No dobra, to był naprawdę mikroskopijny kawałek tortu...
Kawałek tak mały, że aż samej było mi żal.
Taki cieniutki, że aż szkoda było talerzyka brudzić...
... a tym bardziej smak sobie robić.
K...aaaaaaaa, jak ja kocham słodycze :(

...Ale, ale

W wyniku zbiegu różnych, dziwnych okoliczności, ulegliśmy Córci i...
...zamówiliśmy pizzę na wieczór.
Do tego rozłożyliśmy w jadalni koc i wyciągnęliśmy z szafy grę monopol.
Jeszcze nigdy tak źle mi się nie grało, jak właśnie dzisiaj.
Może to ten karton z pizzą mnie uwierał?!
Bo zapach (obłędny) dekoncentrował strasznie.
I ręka lekko zadrżała, kiedy urywałam dla Marcina trójkątny kawałek...
I myśli nieczyste znowu miałam: "On może, a ja nie- gdzie tu jest k... sprawiedliwość na tym świecie?!"
I chociaż w monopol zupełnie mi nie poszło, biedę straszną klepałam, kupując same nierentowne pola, stając tam, gdzie Eliza nawet spojrzeć nie miała zamiaru, ale duma mnie rozpierała taka, jakbym co najmniej Zakopane kupiła...
...bo pizzy nie zjadłam...
 ...a robiąc dwie godziny wcześniej ciasto, pałek- jak to mam w zwyczaju, albo inaczej- przyzwyczajeniu z dzieciństwa (mniej, czy bardziej sprośnie teraz brzmi?!) nie oblizałam...
I skoro pizzy nie zjadłam, to na jutrzejszym obiedzie u rodziców, ciasta też nie tknę.
Właśnie tak!
Ale szyszki już spakowałam :)

A teraz proszę- niech Wam ślinka leci :)







30 komentarzy:

  1. Gratuluję silnej woli :) Marta od kiedy gracie z Julką w Monopol? Zastanawiałam się ostatnio czy kupić, ale stwierdziłam, że Mateusz chyba jeszcze za mały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kasia.
      z Elizą gramy od ponad roku, chyba nawet z 1,5 będzie... Dzieciaki łapią to w lot- zapewniam Cię. A jaka radość jak uda im się kupić bogate dzielnice, postawić na nich domy itp... Super zabawa- my uwielbiamy.

      Usuń
  2. A tort własnoręczny? Bo urodziwy nad podziw...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie - z cukierni. Prawda, że ładny? :)

      Usuń
  3. Kusicielko! Ten tort mnie teraz prześladować będzie. Ale wiesz co... Przechodzę z Tobą na dietę! Rzucam słodycze... Ku... co ja gadam? Ja rady nie dam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dasz, dasz- na pewno. Chcesz się przekonać?! :)

      Usuń
  4. Patrząc na ten tort to Cię naprawdę podziwiam... A czując wręcz woń pizzy, podziwiam Cię jeszcze bardziej! Ja nie wiem czy dam radę z tym moim postanowieniem... A zaczynam coraz gorzej czuć się w swoim ciele... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana- dasz radę! Na pewno. Skoro ja dałam (hihi, raptem tydzień diety ) to i Ty dasz.

      Usuń
  5. O cholera! Co za tort!
    No podziwiam!!

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam te okropne, niezdrowe, tuczące słodycze...i nic nie poradzę na to:))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) I ja też uwielbiam.
      W sumie- chyba wszystko co niezdrowe :)

      Usuń
  7. no nie i nie zjadałaś pizzzy Ty??? no nie to pełen szacun:P
    tort prze-fajny widać że furby rządzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, rządzi, a jak :)
      Mam wrażenie, że to był tylko sen, że dałam radę nie zjeść :)

      Usuń
  8. pizza mniammmmm, slodycze umiem odmowic ale pizzy nie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też pizzy najgorzej odmówić, chociaż lubię to i to :)

      Usuń
  9. Ja trzymam za Ciebie kciuki i wierzę, że CI się uda wytrzymać w postanowieniu. Potem będziesz się świetnie czuła, gdy na wadze zobaczysz mniej o kilo, dwa, trzy itd... Właściwie to robisz to dla swojego zdrowia i dla Siebie. Będę Cię dopingować:) Tak na marginesie, czytałam dzisiaj w nocy Twojego posta podczas karmienia córki, tak około 3.00 nad ranem i tak mi sie też zachciało i pizzy i torcika, a tu przecież ścisła dieta:( Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko, ale taka ścisła dieta to na szczęście nie musi długo trwać, obserwuj Karinkę i za jakiś czas próbuj powoli jeść normalnie.
      Dziękuję za kciuki- na pewno się przydadzą.

      Usuń
  10. omnomnom tortu też bym nie odmówiła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wymówkę- nie mogłam odmówić :)

      Usuń
  11. A po tytule chciałoby się rzec: amen :P
    Od wczoraj ograniczyłam cukierki :P
    Trzymam za Ciebie kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj, trzymaj :)
      A cukierki też lubię :)

      Usuń
  12. Gratuluję silnej woli. Pizzy zwolennikiem nie jestem ale to ciasto.... oj nie wiem czy by mnie dieta powstrzymała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadal nie wierzę, że oparłam się tej pizzy :)

      Usuń
  13. CZUJĘ TWÓJ BÓL! Mój Krzysio miał urodzinki i też musiałam (z racji dobrego wychowania) poczęstować się "listkiem" tortu, podczas gdy wszyscy życzyli sobie dokładkę....
    Pozdrawiam :-)

    http://mamablogujepl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!