Mama2c

Mama2c

sobota, 11 stycznia 2014

Ona ma to po siostrze.

I nie chodzi o to, że Lila, jako ta młodsza, ma po Elizie każdą sukienkę...
Nie, przepraszam- dwa razy zrobiliśmy wyjątek i kupiliśmy nowe kiecki. Pierwszy raz na chrzciny Lilki, ponieważ Dziewczyny były chrzczone w dwóch skrajnie różnych porach roku (rada dla Innych- to bardzo nieekonomiczne rozwiązanie- uczcie się na moich błędach), a drugi raz- na Lilki roczek, ponieważ sukienkę z pierwszych urodzin Elizy oddałam w dobre ręce wraz z paroma kilogramami innych ubrań, nowiutkim łóżeczkiem, wózkiem... Nie, nie- wcale nie byłam taka hojna, ani rozrzutna, to był po prostu czas, kiedy pytana o drugie dziecko, odpowiadałam znad kieliszka czerwonego wina (zazwyczaj nie pierwszego i nie ostatniego): "Drugie dziecko? Nie planuję!"

Dlaczego oddawaliśmy łóżeczko Elizy bez najmniejszych śladów użytkowania? No to, w jaki sposób trafiła do naszego łóżka, to historia raczej banalna, aczkolwiek dodam, że żadna tam klasyka: "bo przy karmieniu piersią to najwygodniejsze rozwiązanie". Dużo ciekawsza i bardziej pikantna jest historia tego, jak długo Eliza w naszym łóżku pozostała... Napomknę tylko, że nasze wspólne spanie poszło w lata, a że my szczerzy ludzie jesteśmy, to któregoś razu, na urodzinach mojego chrześniaka, wygadaliśmy się na ten temat... To znaczy nie, nie wygadaliśmy się, bo to dla nas ani żadna tajemnica nie była, ani tym bardziej temat tabu :) Po prostu w rozmowie wyszło i tyle. Nie sądziłam tylko, że od tamtej pory przy każdym spotkaniu z rodziną mojego chrześniaka, będziemy pytani wprost czy dalej śpimy z Elizą...
Swoją drogą jacy ludzie są wścibscy i szukają sensacji tam, gdzie jej nie ma :) Przecież Eliza dopiero za 11lat będzie pełnoletnia, na prawo w nocy czuć się bezpieczna :)

Pisałam już w paru postach, że na tyle, na ile mogę to stwierdzić na chwilę obecną- moje Dziewczyny to dwa różne temperamenty, osobowości, po prostu dwoje bardzo różnych dzieci. Podobno w okresie niemowlęctwa były do siebie podobne, ale jako mama potwierdzić tego nie mogę. Dlaczego? Bo ja mam chyba jakiś defekt genetyczny, albo ta pieprzona krótkowzroczność jednak utrudnia mi życie. Zabijcie mnie- ja tam nigdy żadnego podobieństwa dopatrzyć się nie mogę. Podziwiam zawsze tych bystrzaków, którzy w 3dniowym noworodku są w stanie zobaczyć wierną kopię taty, wykapanego dziadka, skórę zdjętą z wujka... No ja nie potrafię :( Mało tego, kiedy będąc z Elizą w ciąży było mi dane spędzać weekend majowy z dwiema bliźniaczkami, przy wszystkich zachwytach nad ich podobieństwem wśród naszych znajomych, ja dopatrzyłam się naprawdę wielu różnic.

W każdym razie Eliza i Lila bez względu na to, czy fizycznie podobne, czy też nie, to dwie zupełnie różne dziewczynki. Dwie różne Córki. A to i dobrze i źle...
Dobrze, bo gdyby Lila była takim niejadkiem jak Eliza, to uwierzcie mi- ponad połowa z Was pewnie dawno by tu nie zaglądała, bo byłyby tu same teksty dla samobójców...
Źle, bo Lila mogłaby na przykład, nie mieć, tak jak nie miała Eliza, problemów ze snem... Myślę, że gdyby Lilce zdarzyło się kiedykolwiek mieć drzemkę, długości drzemki Elizy, czyli między 3 a 4godziny, to pod moim domem stałaby już karetka, a ja mierzyłabym Jej ciśnienie, sprawdzała puls i podkładała lusterko w okolice ust, co minutę...

Dzisiaj za to przekonałam się, że jednak gdzieś te geny krążą i jest coś, w czym moje Córki już są podobne. Jeśli można tak to w ogóle ująć, to plusem przebytego przez Lilę zapalenia płuc, jest nie tylko dużo większy apetyt (w czasie choroby też jadła, więc nie jest przegłodzona), ale ogromna chęć i otwartość do próbowania wszystkiego, co nadaje się do jedzenia. Dla mnie jako mamy, to jest to ogromne WOW i ekscytuję się tym niemiłosiernie, mało tego czasami myślę, że to tylko sen :)

Ugotowałam dziś brokuła do sałatki. Lila go wypatrzyła, i było tradycyjne od paru dobrych, dni: "am, am". Dałam Jej malutką różyczkę, choć spodziewałam się, że wypluje, bo nasze dwa podejścia do brokuła za każdym razem kończyły się źle- pierwszym razem aż Ją cofnęło, drugim razem tylko wypluła i przez pół dnia nie chciała asekuracyjnie otworzyć buzi do żadnego posiłku, poza piersią.
Lila nie tylko zjadła, ale domagała się kolejnej i kolejnej... W końcu, co też jest nowością, zażądała samodzielnego jedzenia brokuła. Żeby Ją szybko uciszyć, bo zainteresowana jedzeniem Lila, potrafi naprawdę głośno domagać się swojej porcji, dałam Jej całą różyczkę, wraz z łodyżką. I tutaj, gdyby Lila już nie spała, i gdyby umiała mówić, przemówiłaby długim OMOMOM, jaka pyszna ta łodyżka. Toć to smaczniejsze, niż ta różyczka...
I po kim to ma? Oczywiście po Elizie, która różyczki oddawała mi, a sama zajadała się nie tylko tymi małymi łodyżkami, ale i tą jedną grubszą łodygą, pokrojoną w plasterki i okraszoną masłem...

Dodam tylko, ku pokrzepieniu mam niejadków, że Lila ma 14miesięcy, a Eliza, kiedy wreszcie zaczęła zajadać się brokułem miała lat 4...
No cóż do 4 roku życia brokuł był niejadalny, bo:
-dopiero od 2lat jadła normalnie, więc oswajanie się z normalnym jedzeniem, nadal było w toku
-był zielony
-był zdrowy
-nie lubię
-to co, że nie próbowałam, przecież wiem, że jest niedobry

Idę przejrzeć albumy, może w końcu i ja dopatrzę się jakiś fizycznych podobieństw w naszej rodzinie...
 

 Lila raczej nie jest podobna do swojego chrzestnego, a mojego brata...

Czy jako noworodek była podobna do mamy, to też kwestia sporna...

 No to może chociaż podobna do taty?

...a starsza do mamy?

22 komentarze:

  1. Martusia :D Mam dobry humor i na ślinę przychodzi mi pytanie o zdjęcie sąsiada :D ale wiesz to żarty :D

    Podobieństwa każdy szuka i chce coś widzieć. Ja tam zawsze wolę być różna, a "podobność" mnie wkurza. No chyba, że ktoś mi powie, że myślał przez chwilę, że ja to moja siostra Maryś :)

    Kwestia zasadnicza! Dziękuję Ci za obecność i wsparcie.
    Zdjęcia mnie powaliły. Wspaniałe :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulcia, chciałam wrzucić i sąsiada i listonosza, ale tak je gdzieś zakamuflowałam, że teraz znaleźć ciężko :)
      Ja na te teksty do kogo podobna jest Eliza odpowiadałam, że do siebie, ale ludzie wolą jednak chyba coś widzieć :)
      Kochana, trzymam za Was wszystkich kciuki, żeby się poukładało i dobrze podziało.

      Usuń
  2. Lila podobna do mnie ! ja też najbardziej lubię łodyżki !
    Moja Ci Ona ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Co Wy macie z tymi łodyżkami :) Profanacja jedzenia :)

      Usuń
    2. Kubiczkowo też woli te grube łodyżki :D

      Usuń
  3. O pardone! Spałam z mamą 9 lat i mi z tym dobrze! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z moją jeszcze dłużej i też nie narzekam :)

      Usuń
  4. Nie martw się, ja też nigdy nie widzę podobieństwa maluchów ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami czułam taką presję, żeby określić do kogo bobas podobny, że i z pół godziny dedukowałam, a potem i tak musiałam skłamać, bo jak dla mnie do nikogo ;)

      Usuń
  5. Ja już teraz jestem w stanie uwierzyć, że nawet jak ktoś ma i 9 córek to każda będzie inna.
    U nas 3 panny i każda inna. Jest podobieństwo aparycyjne, ale po temperamenty, charaktery to zupełnie inne pary kaloszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzać na 9 to jednak chyba nie zamierzam, ale z trzecią córcią, to kto wie :) I jak to jest z perspektywy mężczyzny mieć w domu cztery (bo przecież jeszcze żona) zupełnie różne kobietki?!

      Usuń
  6. Moja Lenka też do mnie nie podobna nic:)Za to brokułę obie uwielbiamy tak samo.i łodyżki i różyczki,ogólnie jesteśmy bardzo warzywko-żerne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm jak patrzę na siedem córek znajomej, z których każda jest inna i ma swój charakterek... :)
    Jeśli chodzi o zdjęcia to jednak widzę podobieństwo Lilki do chrzestnego. A Elizy do Ciebie :)
    A spanie z dzieckiem to sprawa indywidualna. Ja po odstawieniu odsyłałam do swojego łóżeczka, bo mi było po prostu niewygodnie z dzieciakiem wiercącym się obok... Ale nie każdy ma takie problemy ze snem i bolącym kręgosłupem heh.
    Moje dzieci na szczęście rodzą się mniej więcej w podobnej porze roku (właśnie żeby problemu z ubrankami nie było), ale jednak dbam o to, żeby każdy miał coś swojego, to kupię ładną koszulkę, to buty... Bo już przy pierwszym nie musieliśmy za dużo kupować, całe siaty mamy po znajomych, aż można by jakiś ciucholand dziecięcy otworzyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedem?! Wow :) Ale fajnie! Eliza spała z nami 4lata, hmm no trochę jednak za długo :)
      Lila ma sukienki tylko po Elizie, resztę garderoby musiałam Jej kupić, bo większość oddałam. Ale to fakt, trzeba dbać, żeby każdy jednak miał coś tylko swojego!

      Usuń
  8. A Nasza Zocha podobna do każdego po trochu. tak to jest z Dziećmi - co się chce zobaczyć, to się zobaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj ,Martus:P Cudne są obydwie i tyle. Z reszta aby ci przykro nie było to ci powiem,że ty też:P a co tam..:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dzięki, dzięki :) No mi do Nich daleko, ale nie powiem- miło mi się zrobiło :)

      Usuń
  10. o rety....
    mam dziś dzień na podłapywanie głoda na wszelkie zarzucone inspiracje - w tym momencie zatem ślinię się do wizualizacji brokuła.... :P

    I całe szczęście, że nie masz w domu czyichś kopii! Rosną Wam dwie zdolne osobowości, całkiem indywidualne :)) tak ma być :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja, po tym jak Marcin znowy przywiózł z zakupów ciasto, doszłam do wniosku, że dieta to już po prostu obowiązek narodowy w moim przypadku :) Więc od jutra do niczego się nie ślinię. No może do własnych zdjęć, na których uwieczniłam rozmiar xs :)

      Zawsze to podkreślam, że One są podobne tylko do siebie :)

      Usuń
  11. O raaany jak mnie denerwuje to dociekanie kto do kogo podobny :P Jeszcze spoko, jak faktycznie widoczne jest jakieś uderzające podobieństwo...i tak np. Sebastian długi czas, był po prostu małą kopią ojca i nie dało się tego nijak nie zauważyć. Natomiast moja koleżanka z pracy od urodzenia syna dopytywała, do kogo, naszym zdaniem, jest on podobny. I tak jej już zostało (ponad rok). Nie wiem czy to jest naprawdę takie istotne, czy i do kogo dziecko jest podobne? Jeszcze ja, to z wiadomych względów, wolałabym w Sebie nie widzieć jego ojca....chociaż płakać nie będę z tego powodu, że jednak podobieństwa są. Nawet mnie to bawi czasami. Ale takiej koleżance, to w sumie nie wiem co mam odpowiadać, bo ja generalnie, tak jak i Ty, uważam, że dzieci podobne są do dzieci...szczególnie noworodki. i już :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!