Mama2c

Mama2c

sobota, 25 stycznia 2014

Po co dzieciom Tata?

Tytułowe pytanie z dużym przymrużeniem oka, bo Tata- każdy to wie, jest po prostu niezbędny!
Jest również nieoceniony, kiedy mama jest nie lubiącym zimy "zmarźluchem" , a wychodzenie z domu przy -8stopniach to już dla niej totalna abstrakcja... I wtedy właśnie dzwoni z pracy Tata, podekscytowany tak, jakby sam miał znowu 7lat i mówi, a w zasadzie to krzyczy: "Może weźmiemy dziewczyny na sanki?". Nie powiem żeby udzielił mi się Jego entuzjazm... Mój mąż, widać jak w tej reklamie sprzed lat- nie ma pieniędzy, ale ma fantazję. Momentami, powiedziałabym, że nawet ułańską.

Eliza nie mogła doczekać się Taty i co 5minut pytała się kiedy będzie. To akurat przypomniało mi podróż do Skierniewic, na tylnym siedzeniu auta, między dwojgiem dzieci w wieku 3 i 4lata, pytających co 2minuty, kiedy będziemy na miejscu/czy mogą coś zjeść/ czy możemy zatrzymać się na siku itp... Tak, w żadnej innej podróży nasze dziecko nie miało tyle razy parcia na pęcherz, co wtedy... Mało tego, to właśnie wtedy, Eliza i Jej o rok starszy kuzyn, mało się nie pozabijali (gdyby nie ja, siedząca między Nimi), ponieważ jako dzieci inteligentne (po rodzicach) toczyli zaciekły spór o zwrot "nie masz pojęcia". Z tym, że Oni "pojęcie" potraktowali jako rzecz namacalną, taką jak choćby resorak, czy lalka i zaciekle kłócili się o to, że każde z Nich "pojęcie" ma. Przez pół godziny to może i nawet śmieszne było... Bo co sobie przypomniałam, że Oni kłócą się o coś, o czym bladego pojęcia (i znowu to "pojęcie") nie mają, to wybuchałam śmiechem. No ale w końcu stało się nudne...

W każdym razie, kiedy udało nam się już wyjść z domu, stwierdziłam, że mimo okropnego mrozu- warto było! Eliza oczywiście cieszyła się jak szalona, w końcu jak każde dziecko- kocha zimę, sanki, śnieg... Lila była co najmniej podekscytowana i ciekawa tej nowej formy spaceru. 100% ekstazy przeżyła wtedy, kiedy pozwoliłam Jej pochodzić po śniegu. O tak to mniej więcej wyglądało:


Moją uwagę od tego, jak mi zimno, odwracało właśnie robienie zdjęć... Chociaż na takim mrozie, bez rękawiczek, które zostały na szafce w przedpokoju, było to średnio przyjemne zajęcie. Po około 30minutach wracaliśmy już do domu- Lila mimo grubej i odpowiednio wcześniej zaaplikowanej warstwy kremu ochronnego, miała mocno czerwone poliki i nosek.

                          






Dzisiaj, przy -12stopniach Tatuś porwał na sanki tylko Elizę. I co mnie zdziwiło- Lila dała werbalny i niewerbalny wyraz temu, co myśli o nie zabraniu Jej na dwór... Tylko, że ze skutkami Jej żalu i zawodu, zostałam ja, bo Tata i Córcia szaleli na śniegu :)
Kocham Cię mój zwariowany Ułanie!




24 komentarze:

  1. u nas aktualnie -17 zapraszam:D
    Ale w dzień też byliśmy na sankach a co nie wiadomo ile ten śnieg pobędzie z nami jeszcze....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, wiesz co, może jednak zaproś mnie jak będzie na plusie, chociaż 10stopni :)

      Usuń
  2. u nas tez kicha, nei wiadomo co robic w chacie z szalonymi krzyczacymi dzieciakami!!! a na dwor...hmm tez nie lubie!! czekam na maila, ale chyba zamarzlo Cie lacze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas co wieczór jest problem co robić z Elizą którą roznosi energia :)

      Usuń
  3. A my mamy 6 na plusie:) raczej sie nie spodziewam sniegu w tym roku, pewniejszy jest deszcz...
    Jaka zadowolona Lila drepcze po sniegu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Lila była zachwycona!
      Deszczu nie lubię tak samo jak zimy :)

      Usuń
  4. My zaliczyliśmy obowiązkową bitwę śnieżkową - oczywiście przy takiej temperaturze raczej sypaliśmy się nawzajem pyłem śnieżnym niż śnieżkami. Dziewczyny moje i tak zadowolone. Fajnie być ojcem :).
    Czytając szczególnie moją uwagę przykuł fragment o nieustających pytaniach z tylnej kanapy samochodu :). Oj u nas jest podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie mieć normalnego ojca! Czasami jak patrzę na moje Dziewczynki to rozpiera mnie duma, że dałam Im takiego tatę.
      U nas oprócz pytań, jest też choroba lokomocyjna w tle, także bywa jeszcze "weselej" :)

      Usuń
  5. Wyszłam dziś z Agnieszką na spacer. Po 10 minutach byłam z powrotem. -10 to nie jest akceptowalna temperatura dla mnie. Agnieszka szybciutko zasnęła i chyba jej nie przeszkadzało. Ale ja urządzam protest,. Wyjdę z domu dopiero jak będzie -2.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No -2 też jestem skłonna uznać, że temperaturę przy której znowu ruszę się z domu :) Ale +2 jednak brzmi trochę lepiej :)

      Usuń
  6. No u nas na razie brak zachwytu śniegiem (zarówno u Alka jak i u mnie), ale patrząc na Twoje dziewoje to aż się papa sama uśmiecha. Nie mniej, jako iż wczoraj w Ikei zapodziałam czapkę, ogłaszam protest i z domu się nie wychylam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja schowam głęboko moje dwie czapki i tyle mnie widzieli na dworze tej zimy :)

      Usuń
  7. Ale Wam zazdroszczę... sama poszalałabym na takim śniegu ;) Tatuś się zawsze przyda, ktoś musi sanki ciągnąć ;) pozdrawiam Was serdecznie :) Tatusia także :)

    OdpowiedzUsuń
  8. My tez dzisiaj bylismy an sniegu ;p wprawdzie nie na sankach ale biedne kaczuchy dokarmic bo biedne jakby nie my to by poumieraly pewnie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ja mimo, że nie lubię kotów, też mięknę i je dokarmiam :)

      Usuń
  9. U nas również zimowe szaleństwo na sankach :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My również pozdrawiamy i oby śnieg się trzymał jeśli lubicie poszaleć na sankach!

      Usuń
  10. My dziś też byliśmy na sankach.
    P.S. Czyżby Twój Mąż przeprosił się z zimową kurtką, chyba jednak zmarzł, bo i bluzę z kapturem przyodział ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dokładnie- On jest takim twardzielem tylko do pewnego stopnia- dosłownie i w przenośni. Przy -8 jak widać odczuwa temperaturę jak normalni ludzie :)
      A bluza- to oczywiście prezent ode mnie, może nie od Prady, ale kolor boski!

      Usuń
  11. Fajnie :) U nas też mnóstwo śniegu, ale Synio przeziębiony, więc z sanek na razie nici :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeziębienia nie zazdroszczę, ale mimo wszystko, na sanki szybko mnie nie wyciągną po raz kolejny :)

      Usuń
  12. Kocham każdego kto moje dziecko zimą zabierze na spacer. Nawet tatę dziecka ;-P

    OdpowiedzUsuń
  13. I za nami takie pierwsze w życiu "rodzinne" wyjście na sanki. Ja miałam 100% ekscytacji jak Twoja Lila :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!