Mama2c

Mama2c

czwartek, 30 stycznia 2014

Zapiekanka plus grzane wino- idealny zestaw zimowy

Lubicie zapiekanki? My uwielbiamy. My, czyli ja, Marcin, mój brat, bratowa, mama i ojciec... Dzieci? No cóż- cała nadzieja w Lilce, że Ona też polubi, bo Eliza i syn mojego brata, mają swoje konserwatywne preferencje żywieniowe. Na siłę nie będziemy nikogo uszczęśliwiać, a że dzieci nie wiedzą, co dobre- Ich strata!

Zapiekanki uwielbiam głównie za to, że po pierwsze-dają nieograniczone pole możliwości, zwłaszcza- jeśli jesteśmy otwarci na nowe smaki, a po drugie- to idealne danie, kiedy chcemy zrobić porządek w lodówce :) Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że jeśli lubimy sobie pojeść, potrzebujemy się rozgrzać- taka zapiekanka sprawdzi się doskonale.
Jedyne czego o zapiekankach powiedzieć nie mogę, to to, że robią się same, bo tak niestety nie jest- zazwyczaj, trzeba trochę przy nich zrobić. Chyba, że macie przepis na zapiekani ekspresowe- chętnie się z nimi zapoznam.

Jako urodzony smakosz, uwielbiam ten moment, kiedy na chwilę przed opuszczeniem przez taką zapiekankę piekarnika, czuć w całym domu ten zniewalający zapach... Ymh, czujecie to? :)

Dziś, specjalnie dla Mamy z Doliny Maminków, przepis na zapiekankę, którą rozgrzewaliśmy się w miniony weekend. Chociaż nie, przepis to za dużo powiedziane- nie ważyłam składników przed, nie zrobiłam fotki... No właśnie- o ile zapiekanki cudownie smakuję, o tyle są raczej mało wdzięcznym obiektem do sfotografowania :)

A teraz fakty:

Do zapiekanki potrzebować będziemy:
-ugotowany makaron (najlepiej rurki/ kokardki/ świderki i najlepiej al dente :))
-podsmażone na niewielkie ilości oleju pieczarki
-podsmażone osobno mięso mielone (my lubimy bardzo mocno doprawione)
-sos pieczarkowy (Knorr, Winiary itp)
-starty żółty ser

Piekarnik rozgrzewamy do 180stopni, w naczyniu żaroodpornym mieszamy makaron, pieczarki i mięso mielone, zalewamy to sosem pieczarkowym, przygotowanym wg instrukcji na opakowaniu, przykrywamy i wstawiamy do piekarnika na ok 5-60minut. Chwilę przed podaniem odkrywamy, posypujemy z wierzchu żółtym serem. Kiedy ser się roztopi-wyjmujemy i zjadamy ze smakiem :)
Równie dobrze, zamiast mielonego mięsa sprawdzi się pierś z kurczaka/filet z indyka pokrojony w drobną kostkę/cienkie paseczki.
Nie podaję ilości, bo po pierwsze ja robiłam danie na oko, po drugie- wszystko zależy od tego jaki smak chcemy osiągnąć. Jedni lubią więcej makaronu, inni uwielbiają pieczarki... Przy tym daniu nie musimy się spinać, robimy je pod siebie :)

Dla Budującej Mamy podaję parę wskazówek na temat przygotowania domowego grzańca :)
Wino- najlepiej takie, które po prostu lubimy. Oczywiście- czerwone. My eksperymentowaliśmy, były i te droższe i te tańsze, słodkie i wytrawne, mniej lub bardziej wyszukane. Po latach (tak, tak) robienia grzańca w domu, wiem, że ja zdecydowanie bardziej wolę te z wina słodkiego, a i tak zawsze dodaję do niego miód :)
No i właśnie- dodatki. Możemy posłużyć się gotową mieszanką, którą wsypujemy do garnka z winem (nie może się zagotować) i w zależności od tego czy lubimy- dosłodzić całą miksturę miodem, albo- możemy sami wrzucić goździki, dodać laskę cynamonu, ziarenka kardamonu.
Naszym odkryciem sprzed, bodajże, dwóch lat- są saszetki firmy Kamis do grzańca-imbirowa, cynamonowa, kardamonowa.
Nasz ulubiony grzaniec to ten, przygotowany wg poniższego sposobu:
-do garnka wlewamy ulubione wino i podgrzewamy
-wsypujemy 3wybrane przez siebie saszetki Kamis (o tym samym smaku :))
-na dno szklanek do grzańca wsypuję trochę rodzynek, wrzucam parę plasterków świeżego imbiru i ćwiartki pomarańczy, wkładam laski cynamonu i zalewam bardzo mocno podgrzanym winem
-przy tym przepisie miód jest zbędny, bo sporo cukru jest we wspomnianych saszetkach

A żeby nie było, że codziennie raczymy się tu grzańcem, na co dzień, delektuje się taką oto kawką:



27 komentarzy:

  1. Jeny takie pyszności...po 21...
    apetytu mi narobiłaś...uwielbiam takie dania...
    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  2. Obiecuję kilka zapiekankowych przepisów bez "narabiania" się mocniej niż do standardowego obiadu, ale Twoje też niezbyt wymagająca :) zawsze można Menża do tarcia sera usadzić :D A co z tym Grzańcem?

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh, ostatnio własnie miałam ochotę na grzane winko, bo w okresie zimowym zawsze się gdzieś wyszło i takowe wypiło z mandarynkami, goździkami ... A tu człowiek jeszcze musi poczekać ;)
    Natomiast tego typu zapiekanki bardzo lubię i często robię. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O nie! Jak mogłaś o tej porze mi to zrobić!?!?!?! Już mnie ssie a mąż za żadne skarby nie chce się kopsnąć do kuchni po zagryzkę jakąkolwiek. Zabiję!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wina nie lubię, ale za to kawę mmm..... :D a za zapiekankami szaleje :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba jutro zrobie zapiekanke:) Czesto je przyrzadzam jak chce zrobic porzadek w lodowce:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojjj jak ja uwielbiam grzańca...i zapiekanki też :) No ale u mnie wciąż dietowo...i wciąż bez spektakularnych efektów. No ale zawsze cośtam lepiej :) Słodkie wina i makarony niestety pożegnałam ze łzą w oku :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam zapiekanki i jak porąbana kolekcjonuje przepisy na nie - Twój też kradnę :)

    PS
    A ja niby na diecie... Kur... :/

    OdpowiedzUsuń
  9. muszę spróbować tą zapiekankę Twoją uwielbiam takie'' rozmymłane dania'' z serem i sosem:D

    OdpowiedzUsuń
  10. :) Ja takiej zapiekanki nie robiłam, przyznaję, choć też uwielbiam zapiekać. Najbardziej lubię makaron zapiekany z sosem brokułowym (zwykłe brokuły ugotowane z bulionem, ewentualnie plus cebulka) albo sosem szpinakowym (takim ze śmietaną najlepiej, choć majonezem też czasem zapycham). I oczywiście dużo sera na wierzchu (a najfajniej wymieszać sery np. gouda i mozzarella). Roboty mało, a smakuje mmmmm :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. oj oj bedziemy testowac ;p
    i dzieki za reklame ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Marta wchodzę do Ciebie po krótkiej, jak mi się wydawało, nieobecności, a tu takie zaległości. Jak Ty to robisz, kiedy masz czas to wszystko pisać? Podziwiam!!!! Nie mam szans niestety na nadrobienie wszystkiego, ale postaram się zaglądać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O jaaa... Ale mi smaka narobiłaś...

    OdpowiedzUsuń
  14. No no same fajne przepisy- ten na zapiekankę muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O winko grzane : ) już dawno nie piłam,muszę chyba na te mrozy mieć coś w barku :) a zapiekanka pewnie jest pyszna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest obłędnie pyszna! U nas już czeka kolejne winko :)

      Usuń
  16. Ech, mi na razie pozostaje raczenie się grzańcem z soku jabłkowego.... ale też dobry ;)
    a zapiekanki też lubimy - no dobra, mąż uwielbia, ja lubię ;) ich kolosalną zaletą jest łatwość przygotowania. I ten aromat... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na winko w małych ilościach pozwalam sobie tylko wtedy, kiedy wiem, że do karmienia mam parę godzin :)

      Usuń
  17. Ja się zrobiłam głodna czytając tego posta . Nawet mi zapachniało Twoją zapiekanką . Ale w piekarniku jej nie ma ! Aaaaaaaaaaaaaa!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, że u nas też już jej nie ma :(((((((((((

      Usuń
  18. Lubię zapiekanki, szczególnie te makaronowe. Ja bym tylko nie użyła "tytki" czyli sosu z torebki, ale ja to już mam "zjechane" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chętnie poznam jakiś zamiennik tych torebkowych sosów :) Do brokułów zazwyczaj robię sos beszamelowy, a do takiej z pieczarkami-jaki byś proponowała?

      Usuń
  19. Też lubię takie zapiekanki. Zazwyczaj wrzucam do niej to co aktualnie mam w domu :) Zqwsze pycha wychodzi. Ta kawa wygląda smakowicie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To latte macchiato pewnie jeszcze? :)

      Usuń
    2. Pewnie tak :)
      Skusisz się? Zapraszam!

      Usuń
  20. I my zapiekanka lubimy :) Twoja zapowiada się smakowicie, tylko ten sos w proszku do mnie nie przemawia (nie, żebym ja była jakaś och ach) zastąpiła bym własnej roboty pieczarkowym ;)
    A wino?! Nigdy niewiem kiedy Synek się obudzi więc nie piję alkoholu wcale, choć w te mrozy nie pogardziłabym ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mniaaam! Kocham zapiekanki i kocham grzane wino! :-) chociaż ostatnio idę na łatwiznę i kupuję gotowy Grzaniec malinowy - pychotka! :-) pozdrawiam cieplutko w ten chłodny niedzielny wieczorek :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!