Mama2c

Mama2c

poniedziałek, 17 lutego 2014

Ferie, dzień 1

"Boże, niech te dwa tygodnie miną jak najszybciej!!!"- taka myśl przyświecała mi przez prawie cały dzień... Prawie, bo w końcu Lila przez godzinę spała, a potem na ciut dłużej niż godzinę, wybyłam z domu, bez tych dwóch potworków...

Kocham moje Córki. Bardzo Je kocham... Są wyjątkowe, zabawne, bystre, mądre- po prostu doskonałe. Tyle, że wszystkie te cechy, najlepiej dostrzegam, kiedy są osobno. Razem- to dwie tyranki, które chcą mnie wykończyć :)

I tak sobie tylko myślę, że skoro ja, już drżę na dalszą część ferii, a z trwogą, grozą i potęgującym się przerażeniem, myślę o wakacjach, to co w takim razie czuła moja Mama, która miała nas rok po roku, na myśl o wszystkich wolnych od szkoły dniach??? W końcu ja, mimo nieustających wrzasków i pisków, mogę liczyć na minimalny rozsądek ze strony Elizy... Moja mama, myślę, nie łudziła się, że któreś z Jej dzieci wykaże się rozsądkiem. No i miała rację, o czym niech świadczą wszystkie wybite szyby w drzwiach, mój rozcięty łuk brwiowy, zbite lustro, sińce i zadrapania...

Moje Dziewczyny byłyby nawet zgodnym i kochającym się rodzeństwem, gdyby nie to, że:

a) Eliza traktuje Lilę jak żywą marionetkę, która powinna robić wszystko, co zrodzi się w Elizy głowie
b) Lilce wydaje się, że wszystko w tym domu, może być Jej, czytaj- głównie rzeczy Elizy
c) Eliza nie podziela Lilki zdania z punktu b- żeby było jasność- ja też go nie podzielam
d) Obie są cholernie o mnie zazdrosne i gdybym fizycznie dała radę, to wisiałyby na mnie we dwie
e) jak każde normalne rodzeństwo muszą mieć daną rzecz, występującą w naszym domu w liczbie pojedynczej, w jednym czasie

I tak na przykład, zaczynając od końca- matka-kretynka wpadła na pomysł, żeby posprzątać kuchenną szufladę, przy dzieciach. Ścianę między kuchnią a jadalnią mamy wybitą, także Dziewczyny miałam na oku, a One z kolei- jakimś cudem, akurat sie nie szarpały, nie darły się i uwaga uwaga- na spokojnie były czymś tam zajęte, to znaczy każda swoją czynnością. Oczywiście, jak tylko wywaliłam z szuflady już tyle rzeczy, że nie było sensu się z tego wycofywać- Obie przybiegły. Skąd wiedziałam, że tak będzie... Eliza co chwilę próbowała protestować przed wyrzucaniem kolejnych Jej jakichś skarbów- nie pytajcie mnie jakim cudem, one zawsze znajdują się w szufladzie ze sztućcami... Lila na szczęście jest jeszcze za niska i mimo wspinania się na palce, niewiele widziała, ale oczywiście tasak, którego zobaczyć nie powinna- dojrzała... Wygrzebałam z tej szuflady całą masę plastikowych łyżeczek, którymi Eliza kiedyś karmiła lalki. I co? Łyżeczek było chyba z 10, ale Im spodobała się jedna- ta sama!

"Skoro masz siłę nosić Lilę, to mnie też ponoś"- Eliza wytacza kolejny argument, dlaczego miałabym nosić na rękach 8latkę! Z racji tego, że kiedyś przeczytałam, że anorektyczki, to najczęściej dziewczyny/kobiety, które miały złe relacje z mamą, nie wytaczam swojego najcięższego działa, w postaci tekstu: "Dziewczyno! Ty ważysz ze 2,5raza więcej niż Lila". Zaciskam zęby i podnoszę. Osłabienie po grypie daje o sobie znać, bo za chwilę robi mi się dosłownie słabo, ale Eliza ma radochę jak nie wiem co... Mówią, że miłość jest ślepa. Może. Ale zazdrość też. Niedługo każe sobie zakładać pieluchę i też się będzie cieszyła...

Co do punktu b, to nadmienię tylko, że pierwsze 1,5godziny dzisiejszego dnia, spędziłam na pacyfikowaniu Lilki, która w przypływie sił po porannym, skonsumowanym bez wychodzenia z łóżka, cycu, domagała się pójścia do pokoju Elizy i wynisienia z niego Furbiego... Jako mama wiecznie zadręczająca się tym, że nie jestem dość sprawiedliwa, doszłam do wniosku, że budzenie Starszej Córki o godzinie 7 rano, pierwszego dnia ferii, to jednak kiepski pomysł. Musicie tylko wiedzieć, że zajęcie czymś Lilki, która ma w głowie swój plan i swoją wizję tego, co chce akurat teraz robić, to nie jest wyzwanie dla mięczaków... Zaoszczędzę Wam szczegółów, co przez te 1,5godziny robiłyśmy...

Oprócz tego, co już opisałam, ze sto razy usłyszałam krzyk "Mamooooo, ona mnie bije". Tak- niespełna 16miesięczne dziecko leje prawie 8latkę! I to w moim domu... I tu właśnie jest ten jeden z nielicznych plusów dużej różnicy wieku między dziećmi- Eliza świadoma swojej siły i przewagi fizycznej nad Lilką, nie odda Jej tak, jak powinna to zrobić, to znaczy tak, jak ja oddałabym rok młodszemu Bratu. Gdzieś tam w środku jestem zatem spokojna, że się przynajmniej nie pozabijają. Zastanawiam się tylko, co zrobić, żeby Lila nie zorientowała się, że może sobie pozwolić na takie bezkarne bicie Elizy. Przecież nie powiem Elizie: "Oddaj Jej, ale użyj 1/6 swojej siły". Absurd :)

Dzień był naprawdę pełen wrażeń, niekoniecznie tych dobrych, niestety. Gdyby wychodzenie z siebie i stawanie obok, modelowało sylwetkę, to uwierzcie, ale Chodakowska inspirowałaby się mną, a nie ja Nią.
Skalpel, to nie jest wyzwanie. Bycie mamą- tak :)

Jutro dzień 2... Lista zakupów- melisa, deprim, calms... ze 3butelki czerwonego wina i lody litrowe. Trening- noszenie na przemian 12kg i jakiś 26-27, spacer, potem znowu noszenie- tym razem najpierw 26-27kg, a potem 12... No to jak Ewa? Wchodzisz w to?

Jeśli myślicie, że zwariowałam, to tylko utwierdzę Was w tym przekonaniu, bo teraz, kiedy Dziewczyny już śpią- tęsknie za Ich śmiechem, krzykiem, wrzaskiem i cieszę się na jutro. Tak, odbiło mi do końca...

 Ktoś pomylił wakacje z feriami... Albo to taki miks zimowo-letni: ciepły misiek i kwiaty na szyi...


A w kimś innym, odezwała się artystyczna dusza i dekoruje deskę do prasowania... 


 Wiosna, czujecie ją? Jest coraz bliżej... Naprawdę :)









27 komentarzy:

  1. Hehe ja znowu się zaśmiewam zamiast współczuć, u nas jest tak sami, jak jedną orzytulę o jedną milisekundę za dłupgo to ta druga już jest gotowa do zawiśnięcia na matce.
    Jutro mamy dzień we trzy, bo starszak przeziębiony i zamiast się relaksować wieczornie to snuję marzenia, źeby pospały chociaż do siódmej.
    No i jak już marzyć to źeby jeszcze krzyczały ciutkę ciszej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też te pobudki wczesne strasznie bolą :)

      Usuń
  2. No to nieźle tam macie. Te zakupy to powinny być w standardowym wyposażeniu matki, mi też by się czasem przydały, a ja póki co tylko jedno dziecko posiadam ;) Aż strach się bać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy dwójce podwajasz dawkę wszystkiego :) I jakoś leci dzień za dniem.

      Usuń
  3. moja sąsiadka ma dwie starsze córki i bliźniaki takie jak Przemo 2/5 roku u nas ferie skończyły się w tym tygodniu i w sobotę przy płocie się spotkałyśmy - takie nasze pogaduchy i ona do mnie ''nawet nie wiesz jak się cieszę, że już się kończą te ferie'' po przeczytaniu Twojego postu teraz już ją rozumiem;D
    Ale przyznaj że są urocze!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, są! A sąsiadka ma dużą kawę u mnie- czyli jestem normalna :)

      Usuń
  4. Ja mam "ferie" cały rok i z dnia na dzień coraz bardziej marzę o pójściu do pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany, współczuję Ci kochana, chociaż czytając Twój post co chwilę się podśmiewam :-D A nie da rady dzielić się tym dźwiganiem dziewczynek z tatą? :-) Bo obawiam się, że jak tak dalej pójdzie rzucisz w cholerę pisanie bloga i zabłyśniesz w TV z własnym programem a'la Ewa Chodakowska i co ja wtedy będę czytać????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tata przejmuje od 16 Elizę, bo Lila jest całodobowo moja, no z krótkimi przerywnikami powiedzmy :)
      Nie martw się Kochana, ja tam nie mam ciśnienia na szkło, poza tym strasznie niemedialna pewnie jestem :)

      Usuń
  6. Zawsze wywołujesz uśmiech na mojej twarzy... Znaczy ogólnie mam mieszane uczucia, bo Ci powinnam współczuć, ale śmiać mi się chce i tak mi jakoś mięśnie twarzy samowolnie latają góra-dół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, potraktuj to jak mini skalpel twarzy :)

      Usuń
  7. Taaaak. A ja jednego dziecka nie ogarniam, gdzie mi tu kiedykolwiek myśleć o kolejnym?!
    Pozdrawiam wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Na szczęście nie każdy dzień tak wygląda. Są jeszcze gorsze :)

      Usuń
  8. Powodzenia! Pamiętaj, że zawsze mogło być gorzej :D Twoje przeżycia są dla mnie instrukcją na przyszłość :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ojej to zacznę uważać co tu opisuję :)

      Usuń
  9. haha padłam, my już dawno po feriach. Ale rozumiem Cię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rewelacyjne są te matczyne wyzwania - i fakt, Chodakowska wymięka w przedbiegach. W zasadzie muszę przyznać, że jak słucham znajomych opowiadających o tym, ileż potu wyciska z nich trening z Ewą, śmieję się w duchu mając przed oczyma swoją codzienność, w której 15 minut na intensywne ćwiczenia (tak, maltretuję ćwiczeniami swoje poślady, bo poród odebrał im objętość i kształt -delikatnie mówiąc) to autentyczna chwila relaksu... ;))

    czy to nie piękne, jak macierzyńska miłość masochistycznie uzależnia od dziecięcych atrakcji? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne, piękne... tylko czasami człowiek pragnie chwili oddechu, która może być nawet zadyszką z Chodakowską :)

      Usuń
  11. Nie martw sie, w miare jak Lila bedzie coraz starsza, Eliza pozbedzie sie czesci skrupulow. Kiedys wreszcie przyleje Lilce tak, ze ta zapamieta i przestanie sie znecac nad starsza siostra. Wtedy zapanuje wzgledny spokoj. ;)
    Widzisz, moje dzieci sa niemal rok po roku i Bi nadal zneca sie nad bratem. Wczoraj strzepnela kablem od odkurzacza jak batem i trafila Malego w skron az mial sina prege... :/ Dlatego ja z niecierpliwoscia czekam na dzien, kiedy Nik zrozumie, ze moze siostrze oddac... Wiem, glupia i naiwna jestem. Wtedy dopiero sie zacznie! Rozdzielanie co 10 minut i wyklady pt. "Przestancie sie lac, albo jedno pojdzie do piwnicy, a drugie na strych!". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie masz rację. Dla Lilki na pewno będzie to szok, jak dostanie od Elizy, bo na razie pewnie myśli, że ma nad Elizą przewagę :) No ja i mój brat tłukliśmy się non stop, także... Powodzenia :)

      Usuń
  12. Nie znam tego...jestem jedynaczką i mamą jedynaka Problem jest inny - angażowanie mamy do zabawy na dywanie.. np.lego ;) -pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, u mnie mimo dwójki, też najlepiej, żebym brała udział w każdej zabawie :)

      Usuń
  13. Kochana ja czekam na przedszkole jak wybawienie po 18 dniach :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!